Witam Cię serdecznie! Przygoda ma z jednym z najpiękniejszych hobby, które wymyślił człowiek zaczęła się ponad dekadę wstecz, o ile mnie pamięć nie myli. Wtedy to podwórkowy kolega zaproponował wspólny wypad na gwdziarskie ryby. A że Gwdę mam pod samym nosem, zgodziłem się ochoczo na taką propozycję. Kumpel uzbrojony w bambusową szczotę i ja z pożyczoną od sąsiada bazarówką ruszyliśmy na połów. Szczerze nie pamiętam, czy cokolwiek złowiliśmy, ile czasu łowiliśmy i co tak naprawdę przeżywały wędki - to wszystko nie jest teraz ważne. Liczy się to, że zakochałem się od pierwszego wejrzenia...
Pierwsza, własna(!) i tak bardzo wymarzona bazarówa, podarowana przez Mamę jako urodzinowy prezent, służyła mi dzielnie w trudnych początkach.
Następnie kupiony w ukryciu przed rodzicami spinning robinsona, również zawsze wierny i gotowy do działania, służył mi w najtrudniejszych warunkach przez długi okres czasu.
I tutaj zaczęła się moja choroba spinningowa. Uwielbiam łowić na spławik, kocham feedera, ubóstwiam żywca, lubię karpiówki, szanuję muszkarstwo, ale na spinning choruję.
Oczywiście trochę przesadzam, ale skoro już dotarłeś tutaj i chcesz choć szczątkowo coś o mnie wiedzieć, to wiedz, że właśnie spinning jest moją ulubioną metodą spędzania czasu na wodą.
Ganiam za garbusami z trokową witką; w maju i czerwcu czołgam się brzegami Gwdy za boleniem. Próbowałem poskubać klenie i jazie na miniwobki, ale narazie bez większych efektów (szczerze mówiąc kompletnie się nie przyłożyłem). No i moje ukochane szczupłe..
Każdą wolną chwilę staram się być nad wodą, choć wolnego czasu ostatnio jak na receptę. W 99% spędzam go przy wędkach z moim wiernym kompanem Marcinem Szczepaniakiem (H20), któremu zawdzięczam sporą część mojej wędkarskiej wiedzy i zawsze najlepsze towarzystwo na rybach.
To by było na tyle.. Jeśli mogę Ci w czymś pomóc - pisz śmiało. W miarę moich możliwości postaram się rozwiązać Twój problem bądź pomóc w podjęciu odpowiedniej decyzji.
POZDRAWIAM!
Kacper Wielinski