Jestem żoną rybaka :)
Tak, tak rybaka, chociaż mój twierdzi, że wędkarza.
Denerwuje się jak o nim tak mówię, a mówię trochę z przekory :)
Moja przygoda z mężem zaczeła się prawie 6 lat temu a przygoda z mężem- wędkrzem dobry rok temu.
Wiedziałam, że mąż był kiedyś zapaleńcem- 3 głowy szczupaków w domu są dowodem, że kota w worku sobie nie wybrałam, ale zawsze jest jakies ale....
Moje pierwsze kroki ku łowieniu ryb zaczęły się w zeszłe wakacje, przeszłam przez zakładanie robaka na haczyk, przez dejmowanie ryby z haczyka-chociaż tutaj mam dalej problem z emocjami, kiedy patrzę na oczy małej rybki wypełnione czasem krwią.
Chyba to tyle o mnie, na wiosnę czeka mnie wyparawa na łódkę razem mężem.....chyba już się nie mogę doczekać...więcej o sobie postaram sie napisac w blogu.