Zaloguj się do konta

Przylasek Rusiecki 5

Przylasek Rusiecki – obszar Krakowa wchodzący w skład Dzielnicy XVIII Nowa Huta a znajdujący się w jej wschodniej części.

Wieś powstała na terenie wykarczowanego lasu należącego do Ruszczy. Pierwsze informacje o istnieniu wioski Las Rusiecki pochodzą z 1782. Przez wieki stanowiła ona kolejno własność rodzin: Branickich, Badenich i Popielów. W 1973 miejscowość została przyłączona do Krakowa.

W Przylasku znajduje się kilkanaście zbiorników wodnych, powstałych po zalaniu wyrobisk żwirowni. Nad jednym z nich znajduje się plaża z kąpieliskiem "Przylasek Rusiecki" a stawy to tereny wędkarskie.
Zbiornik nr.5 jest jednym z najstarszych w kompleksie 14 żwirowni Przylasku Rusieckiego. Głębokość sięga tu sześciu metrów. Dno w większości pokryte jest niezbyt grubą warstwą osadów. Roślinności zanurzonej jest niewiele. Ta niespełna trzy hektarowa woda z racji dość dużej głębokości oraz zaczepów w postaci zatopionych pni drzew nie była nigdy bardzo oblegana przez wędkarzy, a co za tym idzie, nie była też zarybiana w takim stopniu jak inne okoliczne wody. Wędkarze w większości na miejsce swoich zasiadek wybierali po prostu łatwiejsze wody, bo właśnie liczne twarde zaczepy są największym utrapieniem. Bez dokładnego ich rozpoznania trudno o skuteczne łowienie.

Trochę trudniejsze łowisko, ograniczona presja, niewielkie zarybienia zaowocowało tym, że pomimo bezpośredniej bliskości wielkiego miasta, możliwe było zachowanie się tam niewielkich populacji dorodnych ryb. Co bardzo ważne ryb różnych gatunków. Niestety okoliczne wody PZW przez dziesiątki lat były zarybiane w zdecydowanej większości karpiem i nic w tym dziwnego. Jest to najbardziej dostępny, najtańszy materiał zarybieniowy. Sami wędkarze bardzo często takich zarybień oczekują, bo karp zwłaszcza tuż po zarybieniu, jest łatwą, konkretną zdobyczą, nadającą się na przysłowiową kolację. Paradoks okolicznych wód polega jednak na tym, że niestety im większe zarybienia tym zbiorniki w gorszym stanie. Po pierwsze odbiera się przestrzeń dla rodzimych, równie, o ile nie bardziej atrakcyjnych wędkarsko gatunków, takich jak leszcz, lin, płoć, karaś, o rybach drapieżnych nawet nie wspominając. Po drugie intensywne zarybienia pociągają za sobą zwiększoną presją wędkarską na dany zbiornik. Skutkuje to wyłowieniem nie tylko ryby pochodzącej z zarybienia, ale i ryb rodzimych, pochodzących z naturalnego tarła. Po przetrzebieniu takiego rodzimego stada, trudno liczyć na odrodzenie się populacji, bo najzwyczajniej w świecie nie ma się co odradzać. Jeżeli do tego dodamy obraz przeciętnego wędkarza ostatnich dekad, rzadko umiejącego zachować umiar w korzystaniu z zasobów jego łowiska, zdecydowanie za duże lub całkowity brak limitów połowu oraz praktycznie brak surowego egzekwowania wszelkich regulaminów, to wyłania się smutny obraz naszej obecnej wędkarskiej rzeczywistości. Dlatego może warto więcej uwagi poświęcić takim wodom jak nasza 5-tka, jednocześnie próbować zachować to, co się jeszcze ostało. Niestety w naszej okolicy bronią się tylko wody trudne, zarośnięte, z utrudnionym dojazdem. Koło Niepołomice jest w tej komfortowej sytuacji, że jest gospodarzem trzech różnych zbiorników. Wody te, choć niewielkie dają możliwość takiej organizacji wędkarstwa, aby wyjść naprzeciw różnym oczekiwaniom wędkarzy. Dla większości z nas możliwość zatrzymania połowu jest jednym z głównych powodów, a nieraz jedynym, dla jakiego przesiadujemy nad wodą. Ale jest i coraz liczniejsza grupa tych, którzy ryb nie biorą wcale, albo prawie wcale. Jako koło mamy możliwość zadowolić oczekiwania tak jednych jak i drugich. Dla jadących po rybę, z uwagi na to, że 5-tka nie jest zarybiana, są do dyspozycji jeszcze lepiej dorybione dwa zbiorniki. Dla drugich powstało łowisko gdzie można zmierzyć się z okolicznościami przyrody, dającymi szansę na spotkanie dorodnej płoci, lina, karpia czy okonia. To czy temu sprostamy i tą szansę wykorzystamy, zależy już tylko od nas samych, naszych umiejętności i wytrwałości. Bo na pewno nie jest i nie będzie to łowisko dla osób spodziewających się szybkiego efektu rodem z komercyjnego stawku. Ale z drugiej strony trud włożony w wędkowanie na tego typu wodzie przyniesie wiele satysfakcji. Na co można liczyć odwiedzając 5-tkę? Już w pierwszym roku funkcjonowania łowiska „złów i wypuść” dało się zauważyć piękne przyrosty karpi pochodzących z ostatniego, jesiennego zarybienia 2010 roku. Pływa tam kilka karpi nastokilowych. Uchowały się na niewielkiej wodzie, dlatego niech nikt nie liczy, że będą łatwą zdobyczą. Poświęciłem im dużo czasu i sam się o tym przekonałem. Oczywiście nie tylko karpiom swoisty „immunitet” wyszedł na dobre. Na pewno warto poświęcić czas dla pięknej płoci i lina. Łowisko jest dostępne dla wszystkich opłacających składkę na wody koła. Warto pamiętać o stosowaniu pojedynczych haczyków bez zadziorów. Wcale nie trudną, ale bardzo ważną rzeczą jest to, aby dokładać wszelkich starań aby ryba wracały do wody w jak najlepszej kondycji. Reagujmy też na to, co się dzieje dookoła nas i nie bądźmy obojętni na łamanie przyjętych zasad. Liczę na to, że tak zorganizowane łowisko już na stałe zagości wśród łowisk naszego koła. Mam nadzieję, że coraz liczniejsza grupa wędkarzy dostrzeże różnego rodzaju korzyści płynące z takiego rozwiązania. Kto wie, może znajdą się nawet naśladowcy :-)
Do zobaczenia nad wodą!

Opis łowiska

Mapa

Jak było dziś na rybach?

Opinie (0)

Nie ma jeszcze komentarzy do tego artykułu.

Czytaj więcej