Zaloguj się do konta

Podsumowanie sezonu trociowego

Wszystko co dobre szybko się kończy i  w końcu nadszedł kres trociowych eskapad. Sezon 2015 rozpoczął się całkiem nieźle, w pierwszym dniu sezonu razem z kolega złowiliśmy dwie ryby i byliśmy świadkami złowienia dwóch kolejnych. Słyszeliśmy, że w tym dniu padło jeszcze kilka ryb, w tym jedna metrówka, złowiona na żółtą gumę przez jednego kolegę z Gdańska. Stan wody był dość wysoki i dla wędkujących bez woderów w znacznym stopniu utrudnił dojście do najlepszych miejscówek. Oczywiście nie odstraszyło to miejscowych wędkarzy, którzy pokazali, że nad parsętą nie mają sobie równych. Kolejne dni mijały, ryb było coraz mniej, ale codziennie można było usłyszeć historie o "kłodach" pędzących w dół rzeki, wyciągających kolejne metry plecionki, tylko po to aby po chwili pozostawić wędkarza z niczym. Czasami zdarzyło się komuś taką kłodę poskromić i wtedy można było cieszyć oczy metrowymi łososiami. Pozytywną rzeczą był stan zdrowia ryb. Niewiele było doniesień o rybach chorych, przeważały osobniki zdrowe, w dobrej kondycji. Czasy gdy UDN i jego następstwa dziesiątkowały trocie, wydawały się odległym koszmarem. Poczta pantoflowa dostarczała informacji, że nad innymi pięknymi rzekami sezon był jeszcze lepszy. Prawdopodobnie najbardziej obleganą rzeką w tym czasie była Drwęca. Opowieści o kolejkach do miejscówek, nie były wyssane z palca, bo ludzi było sporo. Jednakże dzięki fajnej postawie kolegów Pawła i Artura mogliśmy oglądać piękne drwęckie trocie, o które przy tak dużej presji wędkarskiej wcale nie było łatwo. Koledzy z nad Iny i Słupi także nie zasypiali gruszek w popiele. Zdjęcia ryb które oglądałem wywoływały u mnie jednocześnie podziw i zazdrość. Zwłaszcza pierwsze poważne zawody, Troć Iny, napawały optymizmem. 120 osób i 9 ryb to nie najgorszy wynik. Mogę śmiało powiedzieć, że rozpoczęcie sezonu nie było złe. Co prawda, czasem słyszałem opinie w stylu "Kiedyś było lepiej", ale jak wszyscy wiemy, dobrze to już było.

Podziękowania należą się wszystkim strażnikom, tym społecznym jak i państwowym, bo swoimi działaniami sprawili, że amatorzy łatwego mięsa coraz rzadziej goszczą nad brzegami. Zwłaszcza ci najgorsi z najgorszych, czyli ci, co walą prądem. Ci ludzie często nie zdają sobie sprawy, że jedno walnięcie fazą, owszem dostarczy dwie, trzy ryby, ale zabije tysiąc narybku! Nienawidzę kłusoli, tych z ościeniami czy widłami nabijającymi ryby w małych ciurkach podczas tarła. Nienawidzę sieciarzy stawiających sieci w poprzek rzeki, ale jak już napisałem wcześniej. Najgorsi są ci, co walą prądem. Całe szczęście, że wielu wędkarzy ma świadomość zagrożenia oraz ogromu głupoty u kłusoli i poświęca swój prywatny czas, aby te piękne i waleczne ryby mogły odbyć tarło.

Styczeń i luty minęły błyskawicznie. W marcu przyszedł czas na coroczne zawody, XXVII Memoriał Wiktora Wierzbickiego. Na zawodach stawiło się ponad 250 osób, bijąc poprzednie rekordy pod względem ilości uczestników. Pogoda była całkiem dobra, ale ryb padło niewiele, bo tylko pięć. Tak czy owak, atmosfera była dobra, a oprawa gastronomiczna po prostu super. Wiosna była okresem gdzie presja wędkarska się odniżyła, a nad wodą pozostała nieliczna grupa miejscowych.   Sytuacja zaczęła się zmieniać w lecie, w okresie od polowy czerwca do połowy lipca padło sporo fajnych ryb. Człowiek odliczał dni do wyjazdu gdy oglądał niektóre zdjęcia. Kolejne tygodnie były różne, temperatura rosła, a brak opadów i sztormów nie sprzyjał wędkowaniu w rzece. Ryby trafiały się sporadycznie.


We wrześniu głośno się zrobiło o sieciach rybackich, które ustawione były zbyt blisko ujścia rzeki, utrudniając tym samym wędrówkę tarłową. Zagmatwaną na pozór sytuację prawną wyklarował dopiero Naczelnik Wydziału Inspekcji Rybołówstwa ze Słupska potwierdzając, że pięciusetmetrowy obwód ochronny w dalszym ciągu obowiązuje. Całą sytuację monitorowali koledzy z PZW Kołobrzeg i to oni przyczynili się do wyjaśnienia całej sytuacji. Należą się im szczególne podziękowania, bo bez ich interwencji, sieci prawdopodobnie stały by nadal. Słynący ze swej obfitości w ryby, wrzesień. Tym razem okazał się bardzo skąpym miesiącem, ryb padło niewiele, a zorganizowane przez kolegów z kołobrzegu zawody trociowe tzw "Salmo" też nie przyniosły zadowalających wyników. Na 180 startujących, padły tylko 4 ryby i to w ciągu dwóch dni zawodów. Niestety osobiście nie mogłem na nich być, ale w niedzielę odwiedziłem wyższe partie rzeki, niestety bez rezultatu. Nadzieje pokładałem w ostatnim dniu sezonu.




Od godziny 13:00 łowiliśmy z kolegą na trzech różnych miejscówkach, w trzech różnych partiach rzeki. Najbardziej obiecującą miejscówką okazały się okolice trzech mostów, położone najwyżej, gdzie w okolicach godziny 18:00 byliśmy świadkami trzech spławów. Napotkany wędkarz był świadkiem dwóch kolejnych. Niestety jak to w życiu bywa, wszystko co dobre szybko sie kończy. Słońce powoli chowało się za horyzont, dając nam do zrozumienia, że w tym sezonie już nic nie złowimy.




Sezon oceniam nie najlepiej, po dobrym rozpoczęciu w styczniu, pozostałe miesiące były co najmniej średnie. Wiele osób może się ze mną nie zgodzić, bo wiem, że są ludzie którym w tym roku dopisało szczęście. Są też jednak doświadczeni łowcy, którzy nie zaliczyli w tym roku żadnej ryby. Pełne słońce, upały, siatki na wejściu do portu, niski stan wody i jej dość wysoka temperatura nie polepszają końcowej oceny. Jeżeli jeszcze dodamy pogłoski o chorych rybach, to zakończenie sezonu skutecznie psuje obraz całego roku.

Miejmy nadzieję, ryby które późno wejdą w rzekę, dłużej w niej pozostaną i rozpoczęcie nadchodzącego sezonu będzie jeszcze lepsze. Czas pokaże.

Do troci wrócę w styczniu!

Połamania!

p.s. Zapraszam na filmowe podsumowanie sezonu, oraz do oglądania zdjęć Parsęty

10m    3885x

Opinie (6)

Jakub Woś

Co tam nie najlepszy sezon. Takie widoki i okoliczności przyrody wiele rekompensują. Żałuję, że nie mam blisko siebie takiej rzeczki. Może nie nałowiłbym od razu ale przynajmniej trochę ładnych zdjęć bym porobił :) Za wpis piątal. [2015-10-11 23:02]

jogi

Tylko pozazdrościć takiej wody. Daję z czystym sumieniem *****. [2015-10-12 09:05]

kostekmar

Miejmy nadzieję, że chorych troci nie będzie tyle ile w zeszłym roku na Słupi. Reda w tym roku wygląda tragicznie pod tym względem :-( [2015-10-12 10:00]

krisbeer

120/9, 250/5 to faktycznie tyłka nie urywa, ale jak sam pisałeś niektórym szczęście dopisało. Fotki zarąbiste. [2015-10-12 10:54]

w6i6e6

Zasłużona 5-tka. [2015-10-12 18:14]

michalpawlowski

Fajny artykuł, który miło się czyta, a relacja w formie filmu jest świetna :). Zasłużone 5* [2015-10-14 11:00]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej