100 razy nad wodą


Z okazji setki wyjazdów wędkarskich w tym roku postanowiłem podzielić się moimi spostrzeżeniami.  Mimo że rok jeszcze się nie kończy, a sezon dla mnie przynajmniej trwa w najlepsze ,już mogę uznać go za udany i zdecydowanie lepszy od poprzedniego. W trakcie swoich stu wyjazdów zwiedziłem wiele łowisk ale tym razem głównie na Dolnym Śląsku. Tylko na majowy weekend pozwoliłem sobie przeszukiwać jeziora w okolicach Drawska Pomorskiego.  I to był najbardziej rybny z wypadów. W ciągu trzech dni wędkowania złowiłem blisko 400 płoci i 16 leszczy. Nie były to rekordowe okazy ale ten wyjazd traktowałem jako naukę łowienia batem, chodziło mi przede wszystkim o refleks, gdyż wcześniej zdarzało mi się marnować wiele brań i pod tym względem trening był doskonały . Pozostałe wyjazdy pozwoliły poznać mi wiele łowisk w mojej okolicy. Żwirownie, stawy , jeziora i rzeki Dolnego Śląska nie są tak bogate w ryby jak jeziora w okolicach Drawska ale i tak jak na rybostan naszego kraju nie jest źle.Na te sto wyjazdów zaledwie pięć razy wróciłem o kiju. Za każdym razem staram się analizować przyczyny. Najczęściej popełnianym przeze mnie błędem jest nęcenie. Jeszcze wiele nauki przede mną.  Z łowisk które mogę polecić to oczywiście Odra, Barycz, żwirownia Żarki nad Nysą. Ciekawie łowi się też w Koskowicach nad jeziorem.  Jest pewnie jeszcze wiele fajnych łowisk do odkrycia i mam nadzieję odkryć je. Miałem plan by w tym roku po raz pierwszy złowić lina i suma. Oba te plany zrealizowałem. Teraz trwa moja pogoń za brzaną i miętusem. Jeśli się uda to super , jeśli nie- przecież jeszcze tyle wypraw przede mną. Jedno jest pewne. Wędkarstwo uczy pokory.

 


5
Oceń
(1 głosów)

 

100 razy nad wodą - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł