12 czerwca, data, która zostanie w pamięci

/ 15 komentarzy / 3 zdjęć


12 czerwca to data ,która na jakiś czas zostanie mi w pamięci. Ze względu na mecz Polska-Rosja. Dzień jak każdy od dłuższego czasu, mija na pracy. Prace kończę o 17-stej , szybki powrót do domku, prysznic , objad i szybkie wyjście na rybki. Jak to nie trzeba, dużo człowiekowi do szczęścia, wystarczą jakieś dwie godzinki spędzone nad woda. I człowiek jest wypoczęty. Więc wyruszyłem powędkować , z brzegu , tym razem bez łódki ze względu na zaoszczędzenie czasu. Udaję się na moja ulubioną miejscówkę , która znajduje się na skale. W parze ze mną , oczywiście moja ulubiona wędkę. Jak zawsze wybrałem się bez podbieraka i chwytaka. Jakieś głupie przyzwyczajenie, a na łodzi zawsze ma ze sobą , ale jakoś nie korzystam.Rybki maja równe szanse w tedy. Więc zaczynam wędkowanie, kilka kontrolnych rzutów i siedzi pierwszy sandaczyk , nie duży pistolecik. Jakaś dłuższa chwila upływa bez brań , postanawiam się przenieść równolegle na drugi koniec skały. Rzut za rzutem i nic, spoglądam na zegarek, a to już 20-sta. Czas powoli się pakować i wracać na mecz. Ale nie był bym sobą gdybym nie spróbował ostatni raz. Mógłbym przecież żałować , pózniej. Co się okazało , żałowałem ale może nie aż tak. Wyciągam z torby białe kopyto Relaxa z pomarańczowym ogonkiem z dodatkiem brokatu. Pierwszy rzut kilka podbić i sieeedzzziiii. Po zachowaniu ryby, przypuszczam mocno ze jest to duży szczupak, przez duże SZ. Kołowrotek pięknie gra swoją melodię, a rybka nie chce jakoś skapitulować. Ja pompuje ,a szczupak robi swoje w odwrotnym kierunku. Po kilku minutach udaje mi się dostrzec drania. METRÓWKA. Rybka nad woda robi kilka salt i powoli słabnie. W końcu mam ja przy samej skale, głowa rybska leży na zewnątrz. Pozostaje zjechać na tyłeczku i podebrać rybę. Wędka w pionie, zjazd na czterech i jestem przy rybce. Kiedy już miałem palce pod pokrywa skrzelową ,ryba robi zwrot i ja z nią razem do wody na naukę pływania. Po chwili obróciłem się na brzuch i próbuje się wydostać, śliska skała, ciuchy, buty mokre. Wędka na dwóch rękach pod brodą, a SZCZUPŁY w najlepsze sobie pływa, wybierając plećkę. Po jakiś ,tak mi się wydaje 10 minutach udaje mi się wydostać. Od razu telefon z kieszeni na brzeg, i dalej walka z rybka. Udaje mi się ja podciągnąć z drugiej strony i podebrać. Trzęsące się nogi , porysowana wędka, kołowrotek i zdjęcie zrobione na koniec. Jedno zdjęcie na pamiątkę , po takim przeżyciu. Opisałem to tylko i wyłącznie dla tego że pomiędzy ludzmi panuje znieczulica. W momencie kiedy, byłem w wodzie i nie mogłem się wydostać ,na brzegu przebywało ze dwadzieścia osób, które mogły by pomoc. Wszyscy stali i się przyglądali. Wyjdzie czy nie wyjdzie!!?? W ostateczności poświęciłbym wędkę z kołowrotkiem i rybą.I,tak można liczyć na ludzką pomoc. A , ja na przyszły raz wybiorę się chyba z podbierakiem ?? A , co by było w momencie kiedy ,by się to stało pózną jesienią !? Pozdrawiam Wszystkich i materiał poświęcam ku przestrodze. NA MECZ ZDĄŻYŁEM. Ale co z tego !!!! :))))))

 


5
Oceń
(45 głosów)

 

12 czerwca, data, która zostanie w pamięci - opinie i komentarze

Iras1975Iras1975
0
Gratuluję ryby Robercie! Wpis daje do myślenia. Następnym razem bądź ostrożniejszy, bo jak sam widzisz ratownika między nimi nie było.;) Pozdrawiam. (2012-06-24 17:41)
GkoPLGkoPL
0
Gratuluję i pozdrawiam. (2012-06-25 12:10)
Zander51Zander51
0
No brawo Robert ! Pełna emocji przygoda i pięknie opisana. Co do ludzi...daruję sobie... (2012-06-25 15:39)
agremo998agremo998
0
Gratulacje;) (2012-06-25 18:47)
bednar14bednar14
0
Miła kąpiel :-) Gratulacje (2012-06-25 19:19)
ZanderHunterZanderHunter
0
I tak to już jest Robercie...jak masz liczyć na kogoś to lepiej licz na siebie... ale najważniejsze z całej przygody jest to że wszystko się dobrze skończyło... oczywiście gratki za exosa i walkę z taką determinacją...:) P:) (2012-06-25 19:21)
użytkownik32263użytkownik32263
0
Kurde ale znieczulica! Żeby nikt nie pomógł. To ja z kumplem zapierdzielaliśmy Bóg wie gdzie bo jakaś łódka się wywróciła choć nawet nie wiedzieliśmy czy w dobrym kierunku płyniemy. A facet rzeczywiście potrzebował pomocy, był już na skraju hipotermii. Nawet miał problem wleźć na pomost jak go doholowaliśmy do brzegu. Za to gratuluję szczupłego. Kurde ile ja bym dał za metrówę;) Pozdro Robercie! (2012-06-26 22:30)
TomekooTomekoo
0
Szczęście że wyszedłeś na brzeg !:)ludzie niestety nie poczuwają się do pomocy wiem coś o tym... Piękna rybka zazdroszczę ryby,ale nie sytuacji ;) (2012-06-26 22:52)
camelotcamelot
0
Fajnie się czytało ! Dziękuję ! .... A skomentowałbym tak : - Nie każdy ma to szczęście, by złowić taką rybę, która by go wciągnęła do wody ! Popatrz na to zdarzenie z tej strony i uśmiechnij się ! Teraz należysz do tych nielicznych ! A tym kibicom na brzegu , - podaruj ! Pozdrawiam serdecznie ! (2012-06-27 00:53)
ryukon1975ryukon1975
0
Ku przestrodze? Przynajmniej miałeś świadków ,ja nie zapomnę jak o czwartej rano wpadłem do wody goniąc żabę na klenia(w starych dobrych regulaminowo czasach) wokół nikogo.:)5 ****** (2012-06-27 04:52)
robbanrobban
0
Dziekuje za mile komentarze. Postaram sie wrzucic jeszcze zdjecie ,miejsca gdzie plywalem :))) (2012-06-27 16:18)
użytkownik91421użytkownik91421
0
E am dramatyzujesz:) ale bynajmniej sie poczułeś jak ryba w wodzie:):) hehehe:) Pozdro (2012-06-27 20:23)
edyta35edyta35
0
Witaj Robercie:) Gratuluję rybki i przygody bo teraz można to tak nazwać, ale po tym co się stało to będziesz długo pamiętał i będziesz miał przestrogę na przyszłość, a to ,że znieczulica jest to dawno się o tym przekonałam, oczywiście*****i pozdrawiam:) (2012-07-13 21:54)
pinex77pinex77
0
no...na ludzi można liczyć. fajna wyprawa z rybą w tle, przeżycie bezcenne.[5] (2012-09-04 22:35)
PanciOxDPanciOxD
0
Fajna przygoda nie ma co :) PS. Też już pływałem z wędka i rybą na haku ale małą :) (2012-09-17 18:42)

skomentuj ten artykuł