A to ciekawe

/ 13 komentarzy

Z ogromną przyjemnością oglądam programy przyrodnicze i wędkarskie na Discovery. Zawsze czegoś ciekawego się dowiem. Niedawno oglądałem jak w Australii łowili piękne pstrągi. Dowiedziałem się mimochodem, że za wypuszczenie złowionego karpia można „zarobić” 1000 australijskich dolarków kary. Obśmiałem się jak „norka” do łez. Wpuśćcie część naszych „kolegów” po kiju! U nas nie ma tego problemu. Tu naciąga się tak rybkę na lichawy wymiar, że jej oczy wychodzą na wierzch i pęka kręgosłup w kilku miejscach! Ba, tworzą się nawet „spółdzielnie” zmieniających się na telefon pseudo wędkarzy, aby wybrać, co do sztuki świeżo wpuszczone karpiki, bo wędkarska karta musi się zwrócić kilkakrotnie! Nie oburzajcie się koledzy, to większości Was nie dotyczy, ale przykładów podobnych zachowań pewno sami obserwujecie sporo. Ja ostatnio dorwałem nad wodą „wędkarza(???!!!), który obcinał małemu karpikowi wąsy, żeby ten „robił” za karasia. W siatce miał już 3 takie „wynalazki”!!! Nie pytajcie, co mu zrobiłem. Ale nie o tym chciałem, do „spółdzielni” jeszcze wrócę innym razem. Oglądając materiał o Australii i pstrągach postanowiłem podzielić się z Wami ciekawostką wygrzebaną z Internetu i od mojego ulubionego profesora „od ryb” Tadeusza Penczaka. Czy wiecie, że 150 lat temu w Australii nie było nawet jednego… pstrąga? Kiedy brytyjscy koloniści trafili na ten kontynent przerażeni byli brakiem tych szlachetnych ryb. Natychmiast podjęli próby sprowadzenia zapłodnionej ikry. Niestety zoologowie stwierdzili, że odległość do przebycia ówczesnymi środkami komunikacji i wysoka temperatura zabiją ikrę. Pierwszą próbę podjął w 1852 roku B. Boccius. Z zaoczkowaną ikrą umieszczoną w specjalnych beczkach z przepływem słodkiej wody wyruszył z Anglii do Tasmanii. Niestety żywa ikra nie dotarła nawet do równika. Boccius zrezygnował z dalszych prób. Dużo bardziej uparty był J. Youl. Odkrył, że narybek w temp. 10 st. C wykluwa się po 35 dniach, a w temp 1 st. C po 140 dniach. W owych czasach podróż morska do Australii trwała 3 miesiące. Bogaci sponsorzy wyłożyli kasę i 25 lutego 1860 roku frachtowiec „Sarah Curling” wypłynął z Liverpoolu z 25 tys. sztuk ikry. Chłodzenie miało zapewnić 15 ton lodu. Niestety skończył się on po 2 miesiącach. Ikra obumarła. Kolejna próba z 80 tys. ikry na „Cudownej Gwieździe” zaczęła się 4 marca 1863 roku. Ikrę umieszczono w specjalnych skrzyniach wyłożonych mchem. Chłodziwo to 25 ton lodu. Cel – Tasmania. Próba skończyła się fiaskiem. Inny by się załamał, ale nie Youl! Mroźna zima 1863/64. Na pokładzie „Norfolka” w specjalnym lodowym domku płynie 120 tys. sztuk ikry łososia i pstrąga. Domek przykrywała 3 metrowa czapa z lodu. Podróż rozpoczęta 21 stycznia 1864 roku zakończyła się w Melbourne 15 kwietnia. Ikra przetrwała! Zorganizowano jej szybki i bardzo ostrożny transport parowcem do Hobart Town, następnie rzecznym statkiem 40 km w głąb lądu. Ostatni odcinek, około 10 km do stacji hodowli ryb nad Plenty River ikra transportowana była na plecach tragarzy. Pierwszy w historii Australii narybek łososia i pstrąga wykluł się w maju 1864 roku. Łosoś w wodach wewnętrznych nie zrobił „kariery”, królem został pstrąg! To on w sto lat po wylądowaniu Cooka przejął we władnie wszystkie rzeki tego kontynentu i stał się herbową rybą Australii. Ciekawa historia. Prawda?

 


5
Oceń
(29 głosów)

 

A to ciekawe - opinie i komentarze

Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
0
Tak ciekawa historia. I pokazuje człowieka z nie do końca ładnej strony.... Co robi dla swego ego... No cóż. jedne zmiany może ze są pozytywne, inne zaś nie... Ciekawi mnie jakie ryby atrakcyjne z punktu wędkarskiego, i potrzebne dla tamtejszego ekosystemu wyparł ten pstrąg. A co do karpia, to w Australii ma taki raj, że pleni się na potęgę, tak jak w Polsce karaś japoniec... I jego jakoś polscy wędkarze nie potrafią wyłowić.... (2014-09-14 16:06)
kabankaban
0
Co do Australii to wprowadzono też "naszego" okonia i na niektórych zbiornikach staje się dość chwaloną zdobyczą. O wprowadzeniu pstrągów do wód Australii i Nowej Zelandii (mekka wielbicieli pstrągów a głównie tęczaków) można przeczytać wiele (jeśli ktoś chce coś znaleźć), słynne Ebro w Hiszpanii to nic innego jak działalność jednego (z tego co czytałem i oglądałem) Niemca i jak dla mnie to porażka. Dana woda powinna mieć swoich mieszkańców (2014-09-14 17:19)
barrakuda81barrakuda81
0
To raczej nienajlepszy pomysł aby ingerować w naturalny ekosystem i wprowadzać gatunki inwazyjne.Ciekawe czy bass przyjąłby się w Polsce?:-)Na patelni to napewno:-) (2014-09-14 17:25)
rafal-idlerrafal-idler
0
@barrakuda81 w latach 80-tych w Polsce, Bass Wielkogębowy (wystepował tez pod nazwą okoniopstrąg) figurował w RAPR z wymiarem ochronnych bodajże 25cm więc wychodzi na to, że były takie próby. (2014-09-14 18:37)
barrakuda81barrakuda81
0
Nie wiedziałem.Faktycznie kiedyś słyszałem nazwe okoniopstrąg ale nie wiedziałem że odnosi się do tego.Chyba nie wyszło bo nikt chyba tego u nas nie łowi.Człowiek sie naogląda tych amerykańskich a nawet włoskich filmów o połowie bassów to trochę zazdrość bierze...Ale nasze okonie nie są gorsze:-) (2014-09-14 18:56)
bocznytrokbocznytrok
0
Oczywiście że nie są gorsze. Okonie to piękne ryby. Ale nie powiem że nie chciał bym połowić sobie Bassów. Pozdrawiam Boczny Trok (2014-09-14 19:07)
wuranwuran
0
Nie ważne co chcielibyśmy połowić, natura stworzyła ekosystemy i tego się trzymajmy. Zmiany raczej nie wyjdą nam na lepsze, łączenie gatunków z różnych ekosystemów to zagrożenie. Jeden gatunek, który zbytnio się rozpleni niszczy inne czego przykładem jest homo sapiens, który wykańcza gatunek za gatunkiem a to dla zabawy, sportu i przez brak perspektywicznego patrzenia na naturę. (2014-09-14 19:21)
karwos33karwos33
0
Owszem, ciekawe :) *****, pozdrawiam (2014-09-14 20:46)
piotr48piotr48
0
do jeziora Płotki koło miasta Piły wpuszczono jesiotry aby uatrakcyjnić szkołę nurkowania oczywiście jest zakaz ich połowu nadmieniam że jest to jezioro bezodpływowe i sklasyfikowane jako sielawowe , siedziba okręgu nadnoteckiego jest 3 km od jeziora i oczywiście wydała zgodę na wpuszczenie jesiotrów , komentarz pozostawiam kolegom (2014-09-14 21:31)
krisbeerkrisbeer
0
Witam, Ja również oglądam (przynajmniej staram się oglądać) większość programów wędkarskie i o wędkarstwie. Historii Australijskiego pstrąga nie znałem. jak mawiają ,,dla chcącego, nic trudnego'', się chłopisko zawzięło. ***** pozdrawiam (2014-09-15 08:27)
rafal-idlerrafal-idler
0
Czytałem też niedawno na jednym z forów internetowych dyskusję o lipieniu w Sanie. Co się okazuje, jest to najprawdopodobniej gatunek sztucznie introdukowany do tej rzeki, choć chyba nikt obecnie nie wyobraża sobie górnego Sanu bez lipienia. To już jakby ryba herbowa tej rzeki. Notabene głowacica chyba też tam wcześniej naturalnie nie bytowała. Podejrzewam, że obecnie w Polsce nie ma już chyba wody z "pierwotnym" (sprzed powiedzmy początku XX w) składem gatunkowym. Zanieczyszczenia, melioracje, niewłaściwa gospodarka rybacka, kłusownictwo i presja wędkarska zrobiły swoje. (2014-09-15 15:01)
LagajLagaj
0
Jak to mawiał Piłsudski- naród wspaniały, tylko ludzie kur*** A jak przychodzi co do czego, i ktoś zadaje proste pytania- gdzie są kontrole, czemu nie pilnujecie wody, czemu kilka razy w roku rzeki są zatruwane, czemu rybacy nie przestrzegają limitów, czemu nie ma ryby itp. itd. to znajduje się tylko jedna, jedyna racjonalna odpowiedź 'widocznie tak musi być, skoro tak jest...' A w narzekaniu zawsze byliśmy dobrzy ;) (2014-09-15 20:22)
marek-debickimarek-debicki
0
Materiał jak najbardziej ciekawy i dzięki za przedstawienie danych. W kwestii zarybień i ochrony gatunków rodzimych, czy też ogólnie ochrony wód niestety nadal drepczemy w miejscu. Sama nawet najlepsza ustawa sprawy nie załatwi. Potrzeby stosownego i silnego lobby i chyba samej zmiany naszej mentalności w podejściu do zagadnienia. Pozdrawiam i *****pozostawiam. (2014-09-15 21:21)

skomentuj ten artykuł