Ach, ta pogoda...


Budzik ustawiony na 3:45 z myślą o wyjeździe nad Jezioro Czarne Północne, gdzie w zeszłą środę udało się złowić dwa średniej wielkości leszcze. Pobudka. Deszcz bębni w szyby. Zmiana planów. Przeczekać deszcz i pojechać później czy odpuścić dzisiaj ryby? Bardzo szybko zdecydowałem się na pierwszą opcję, bo pracując nie mam możliwości jeździć zbyt często i szkoda każdej okazji. Budzik ustawiam na godzinę 7:00, ale gdy zadzwonił dalej padało. Ostatecznie udało się pojechać o godzinie 9:00, kiedy to na chwilę całkowicie przestało padać. Zmieniłem jednak plan i wybrałem się nad Jezioro Zduńskie, ponieważ jest znacznie bliżej położone, a zbierało się na kolejne opady. Nad jeziorem bardzo dużo wędkarzy, ale wszyscy spinningują. Pomimo deszczu, który już znowu zaczynał padać i silnego wiatru nad wodą byli wędkarze, dla których niedziela jest jedyną możliwością połowienia. Wybieram miejsce położone bardzo daleko od parkingu, mniej więcej w połowie jeziora, około 15 minut drogi od samochodu. Stanowisko, moim zdaniem, bardzo dobre. Możliwość zarzucenia jednej wędki wzdłuż trzcin, a drugiej na otwartą wodę. Przygotowuję dosyć grubą zanętę z kukurydzą i białymi robakami. Jeden zestaw z czerwonymi robakami na haczyku poleciał właśnie za trzciny, a drugiego ostatecznie nie rozkładałem, jednak zarzuciłem spławik na płotki. Zanim zdążyłem na dobre rozłożyć i rozsiąść na krzesełku znowu zaczęło bardzo mocno padać i dosłownie w 15 minut przemokłem do suchej nitki. Postanowiłem bardzo mocno zanęcić miejsce za trzcinami kukurydzą i białymi robakami i przyjechać tutaj w kolejnych dniach, mając nadzieję na poprawę pogody i cieplejsze noce. Tak więc spodziewajcie się kolejnego wpisu już jutro, do zobaczenia ;) 

 


0
Oceń
(0 głosów)

 

Ach, ta pogoda... - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł