Zaloguj się do konta

Amur, amurzysko i rekord

[p]Amur, amurzysko i rekord!
Cała historia zaczęła się tak na dobre w połowie lipca br., kiedy to podczas spinningowania z Kolegą Ryszardem zauważyłem w jednej z zatoczek oznaki lub - posługując się myśliwska terminologią- ślady żerowania pewnej ryby. Wówczas po krótkiej dyskusji z Kolegą postanowiłem zweryfikować swoje spostrzeżenia. Popołudniowe zasiadki na wypatrzonym łowisku, realizowane były doraźnie i w różnych warunkach atmosferycznych. Najczęściej po godzinach pracy, co mocno uniemożliwiało skupienie wysiłku na samym łowisku i wędkowaniu. Wypady nad jezioro nawet co drugi, trzeci dzień tylko pogłębiały moją niewiedzę w zakresie wędkarstwa karpiowego. Na domiar złego w przeciągu jednego miesiąca, stracone cztery ryby podczas holu w różnych okolicznościach, nie napawały optymizmem.
Ponadto podczas jednego z ostatnich wypadów straciłem rybę po moim ewidentnym błędzie. Zachowałem się fatalnie. Gorzej jak młody adept wędkarstwa. Najpierw podniosłem wędzisko, a później zamknąłem wolny bieg kołowrotka. Efekt mojego błędu był taki, że zanim wybrałem luz, ryba znalazła się na środku zatoki i po odzyskaniu kontaktu, po krótkim holu wypięła się kilkanaście metrów od stanowiska.
W tym okresie, bardzo ciekawe i dla mnie nowe wiadomości, przekazywał Kolega z portalu Janusz „JKarp”. Dzięki jego podpowiedziom, zmodernizowałem zestawy i do każdego najmniejszego nawet elementu zacząłem przywiązywać jak największą wagę. Poniżej przedkładam kilka znakomitych cytatów z postów Janusza, które zdecydowanie pomogły mi w osiągnięciu zamierzonego celu:
„Dwa lata temu jakieś rybsko pocięło mi wywijaną żyłką z kołowrotka palce. Też przegrałem. Ale pamiętam do dziś prawie każdy moment holu począwszy od brania do spinki. Jak ja miałbym takie jezioro w pobliżu dałbym spokój drapieżnikom, karasiom, linom i innym drobnym rybkom. JK [2013-07-16 08:35]”
„Moja skromna rada - jak chcesz Marku łowić ryby w tak ekstremalnym miejscu to
i zestawy, wędki, haczyki należy mieć też ekstremalnie mocne. A amury słyną
z takich zachowań, więc najlepiej nie czekać co się stanie tylko wsiadać do łodzi
i płynąć po rybę. [2013-07-28 19:30]”
„Marku amury posługują się swoimi bardzo twardymi wargami w celu zdobycia i skruszenia, zmiażdżenia swojego jedzonka. Dlatego tak ważne jest, żeby na amury używać bardzo ostrych haczyków. Przynęta na amura powinna być oparta o łuk kolankowy haczyka bo amur nie zasysa tak jak karp. Dość często zdarza się, że po braniu amura zostaje tylko pół kuleczki lub wcale jej nie ma. Jeśli docelowo polujesz na amura w zasadzie powinno się reagować na każde, nawet minimalne podniesie lub opuszczenie swingera lub hangera. [2013-07-26 09:18]”.
Dzięki jeszcze raz Januszu. Twoje rady są też częścią mojego sukcesu.
Ten pamiętny wypad nad wodę był dziełem przypadku. Wracaliśmy z żoną
z dwudniowej wycieczki do Torunia. Za Inowrocławiem doganiamy burzę z silnym opadem deszczu. Jednak kilkanaście kilometrów dalej niebo pokrywają tylko pojedyncze cumulusy, przy jednoczesnym silnym zachodnim wietrze. To chyba w tym momencie zaświtała mi myśl kolejnego wypadu nad wodę.
Oj, joj, joj! Nie przedstawię dosłownie słów swojej najmądrzejszej, najpiękniejszej
i najukochańszej żony w przedmiotowej sprawie. Co się wówczas działo w samochodzie lepiej nie wspominać! Powiem tylko tyle, że w moją Ewunię jakby diabeł wstąpił, Myślałem że jeszcze chwila, a moja Kobieta przegryzie mi tętnicę szyjną!
Finał, finałów i koniec końców - o 18.00 jestem nad jeziorem, na swojej miejscówce. Postanawiam nie rozpoczynać od położenia zanęty, a najpierw położyć zestawy i obserwować co się będzie działo.
Pierwsze branie następuje o 19.00. Nie jest to jak poprzednio silne pociągnięcie zestawu, ale jedynie zdecydowane podniesienie sygnalizatora do poziomu wędziska. Zacinam i echo! Okazuje się, że na włosie pozostała tylko jedna kukurydza. Następuje rutynowa korekta zestawu i czekam kolejne dwie godziny. Obserwacja łowiska jest znacznie utrudniona ze względu na silny zachodni wiatr, który kołysze trzcinowiskiem i sygnalizatorem na wszystkie możliwe strony.
Krótko przed 21.00 wiatr słabnie i wówczas następuje kolejne, zdecydowane podniesienie sygnalizatora. Zacinam , czuję krótki opór i w tym samym momencie dziwny luz. Ściągam zestaw z urwanym przyponem poza węzłem wiązania. Niemożliwe!? a jednak. Mówię sobie „kolejny raz amury wystawiły mnie do wiatru” Co dalej? Jutro do pracy, muszę przespać się odrobinę. Odpuścić, czy jeszcze poczekać?
Poczekam jednak. Jestem trochę zmęczony. Siedzenie w krzesełku wędkarskm i, na platformie, przy ograniczonej możliwości ruchów nie należy do sytuacji komfortowych. Pomimo tego, co chwilę sam przyłapuję się na zasypianiu .
Świetliki założone na sygnalizatory już po godzinie obserwacji, dają złudne obrazy. Bierze, nie bierze, drgnął lub nie drgnął.
Muszę przyznać, że nigdy nie zrobiłem takiego baletu przy stanowisku, w postaci powstań i przysiadów, chwytania za wędzisko i dźwignię wolnego biegu, jak tego wieczora. Każde, nawet minimalne podniesienie sygnalizatora stawiało mnie na równe nogi. Tym bardziej, że przecież wiem z obserwacji, że godzina 23.00 jest w tym miejscu godzina przełomową. Nastawiam dlatego komórkę na budzenie na 23.00. Jest to dla mnie czas graniczny. Weźmie lub nie, przecież Rano muszę wstać o 05.15 i jechać do pracy.
Dokładnie chwilę po zerknięciu na godzinę następuję silne podniesienie lewego zestawu wyposażonego w dwa ziarna kukurydzy, zaprawionej dipem Fantazy Baits (truskawka). Pełne skupienie pozwala mi na spokojne zamknięcie wolnego biegu
i płynne podniesienie wędziska Mikado Sensual Pro Karp. Dosłownie trzy sekundy pozwalają na ocenę kierunku odejścia ryby. Odchodzi w lewo od trzcinowiska na godzinę siódmą. Jest więc dobrze. Lewą ręką praktycznie na pamięć uwalniam cumę, wskakuję na katamaran i rozpoczyna się dosłownie „jazda bez trzymanki”. Mam wrażenie jakby na końcu zestawu ktoś podłączył silnik rakietowy. Noc, ciemności, czołowa latarka Kongera pozwala mi obserwować kierunek ucieczki ryby. W pewnym momencie dopływamy zbyt blisko trzcin. Mówię sobie tylko nie to. Przecież wiem co amur potrafi zrobić w trzcinowisku.
Aby zmienić kierunek ataku ryby w kierunku trzcinowiska postanawiam skierować wędzisko właśnie w tym kierunku. Ryba dosłownie w tej samej sekundzie zmienia kierunek ucieczki i wychodzi na zatokę. Dobrze, że Kolega Janusz zaliczał nockę na jednym z pobliskich pomostów, gdyż od tej pory On był dla mnie punktem orientacyjnym. Raba woziła mnie na katamaranie od lewej, do prawej. Każda próba podniesienia zestawu kończyła się potężnym odjazdem, który był potęgowany świstem plecionki Mikado Sensei 0,28mm, o wytrzymałości 23,20 kg. Przy tej plecionce, wędzisko Mikado Sensual Pro Kar, długości 3,90m i 3lb jest wprost rewelacyjne. Każdy atak ryby i typowe dołowania, w momencie jak ryba wchodziła w wiązkę światła, były płynnie amortyzowane. Muszę jednak powiedzieć , że nie do zniesienia jest dosłowny jazgot plecionki podczas jej wysuwania z kołowrotka, przy kolejnych atakach ryby.
Dobre pół godziny wozimy się na katamaranie, przechodząc za rybą z jednej burty na drugą. W końcu przy kolejnym podniesieniu zestawu, widzę w smudze światła przeciwnika. Jest to AMUR, POTĘŻNY AMUR. Nie jestem w stanie ocenić wagi i wielkości, ale widzę, że jest potężny. Moczę siatkę podbieraka
i odkładam go na bok. Jak tylko ryba trochę słabnie podejmuję próbę jej podciągnięcia do katamaranu. Raz podciągam i mam silny odjazd, drugi, kolejny raz i ponowny odjazd. Ryba jest zbyt silna , a ja nie widzę jak jest zapięta. W końcu udaje się przygotować rybę do lądowania. Do podbieraka wchodzi potężna głowa, połowa tułowia i wówczas podnoszę delikatnie podbierak w oczekiwaniu na kolejny atak. W tym momencie chyba wykrzyczałem jak Marcinkiewicz jest, jest, jest! Silna, aluminiowa rama podbieraka umożliwia mi podniesienie ryby na pokład.
Amur jest zapięty za dolną wargę, płytko, gdyż dosłownie dwa centymetry od pyska. Przekładam go do worka transportowego i spływam do brzegu. Andrzej już śpi, nie mogę go dobudzić. Na szczęście jego wnuczek Tymek i później Tobiasz pomagają mi w ważeniu ryby, robią zdjęcia i asystują w jej uwolnieniu. Nie wierzę wadze, która początkowo wskazuje 24,84. Po chwili waga stabilizuje się na 24,40kg. Coś niesamowitego, rewelacja, pięknie. Dosłownie brakuje mi słów. Ostateczny wymiar amura, już podczas uwalniania wynosi 117cm.
Z tym uwalnianiem nie było jednak tak łatwo. Pomimo , że amur był przechowywany krótko i w odpowiednich warunkach, to był mocno wymęczony. Sam proces dotleniania trwał kolejne pół godziny. Jak tylko zauważyłem, że podczas wypuszczania z worka karpiowego, amur układa się na bok, przystąpiłem do dalszego dotleniania. Sam sobie powtarzałem, odpłyń, musisz odpłynąć, proszę, musisz odpłynąć, nie rób mi tego, odpłyń, proszę!
Po kolejnej próbie potężne amurzysko przyjmuje naturalną pozycję i odchodzi w otchłań naszego pięknego jeziora.
Po sklarowaniu sprzętu wracam po 24.00 do domu w rewelacyjnym nastroju, nucąc sobie ulubione piosenki z ostatniej płyty Jaromira Nohavicy.
[/p]

Opinie (18)

wiekla42

Niesamowite przeżycie, wspaniała walka i nagroda godna za poświęcony czas i wytrwałość. Tak swoją drogą to ciekawe co więcej dostarczyło adrenaliny, walka z rybą czy rozmowa w samochodzie z ukochaną żoneczką. Jeszcze raz gratuluję i pozdrawiam. ***** [2013-08-15 21:04]

troc

      No to się zdziwił- a jeszcze bardziej, jak wrócił do wody....Marek, dopiąłeś swego- opłaciły się wielogodzinne zasiadki w różnych porach dnia i nocy a i wieloletni rekord łowiska kol. Jerzego pobity z dużym zapasem. jeszcze raz gratuluję i ***** pozostawiam. [2013-08-16 09:19]

DaViDoSeK

Gratulacje panie Marku! Nareszcie po wielu godzinach wypraw udało się schwytać amura! Oby tak dalej i życzę kolejnych jeszcze większych amurów! ***** i pozdrawiam! [2013-08-16 10:07]

użytkownik

Piękna ryba z brzegu mała szansa żeby pewnie go wyjąc znając tych ryb silne odjazdy .Gratulacje :) [2013-08-16 11:45]

kamil11269

Gratulacje, piękne ryby. [2013-08-16 11:47]

matexx

Gratulacje udanej wyprawy [2013-08-16 12:52]

camelot

Wielkie gratulacje Marku ! - Wierzyłem po cichu, że w końcu dostaniesz tę ,,Torpedę" ! Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz gratuluję ! [2013-08-16 13:09]

pmizera87

Wspaniała przygoda, gratulacje! [2013-08-16 13:19]

matip52

Gratulacje Panie Mareczku pięknego amura, amurzyska ;) [2013-08-16 13:25]

janglazik1947

Moje gratulacje !!!!!! Życzę poprawy tego osobnika - może w czeluściach tej wody czeka jeszcze większy ? [2013-08-16 18:37]

jarcyk18

Gratulacje .wiekszosc ludzi czasami nie wie o co chodzi w wedkarstwie. bo po co siedzi gosciu i patarzy na splawik na grunt godzinami . o co comon???? Nie do wie sie tego nikt dla kogo te hobby jest ważne. [2013-08-18 09:40]

jarcyk18

sprostowanie. nie do wie sie tego nikt ,kto nie czuje tej pasji. [2013-08-18 09:43]

zbych51

Brawo bravissimo)) super rybka - niech dalej rośnie - spotykamy się 8.09. - może i nam weźmie taki potwór - pozdrawiam [2013-08-18 21:22]

darek300

Piękny okaz, coś pięknego;) [2013-08-19 10:05]

dunster35

Wow! Przepiękna, wielkie brawa:) ***** [2013-08-19 13:00]

bizon05

jak ten amur ma 24.40kg to moje majom po 50kg:) [2013-08-25 09:11]

marek-debicki

Kolego Bizon! Długość mojego przedramienia wynosi 50cm, więc chyba łatwo określić długość samej ryby, która jest trzymana bezpośrednio przy tułowiu! [2013-09-13 08:14]

PanciOxD

Super opisana przygoda :) Oby więcej takich okazów ,***** [2013-10-13 20:30]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Sum 160 cm

15 sierpnia 2006 roku, ten dzień w moim wędkarskim kalendarzu był odznac…

Wyprawa po żywca

Cześć koledzy! Niedawno wybrałem się przetestować staw, o którym nied…