Zaloguj się do konta

Bądż cierpliwy jak...

Bądź cierpliwy jak…
W ubiegłym tygodniu pomimo pobytu nad jeziorem nie miałem zbyt wiele czasu na to, aby spokojnie usiąść z wędką na ulubionym pomoście i nie myśląc o sprawach bieżących całkowicie się oddać wędkowaniu. Dlatego też już od poniedziałku ciągnęło mnie nad wodę jak przysłowiowego wilka do lasu. W uznaniu swoich zasług moja lepsza połowa wyraziła mi pełną akceptację na wypad w ubiegłą środę i to na cały dzień. Myślałem nawet o wyjeździe pod wieczór we wtorek, ale zniechęciła mnie przewidywana w nocy minusowa temperatura. Ponadto prognozy przewidywały dość silne wiatry z kierunków wschodnich i podejście frontu atmosferycznego, co wiązało się ze spadkiem ciśnienia. Dane te potwierdziła późniejsza analiza materiału meteo, w tym wykresów ciśnienia, kierunków i prędkości wiatru oraz temperatury w dniu 18.04.2010r. Dane na stronie Systemu Prezentacji Pogody http://meteo.ftj.agh.edu.pl/meteo/archiwalne Wykresy Meteo.
W związku z tym, że wyjazd miał być poświęcony przygotowaniom do zbliżających się sobotnich zawodów, wiele myśli kręciło mi się po głowie, nie wyłączając niespokojnego snu. Nad jezioro docieram o 7.30. Zimno, że hej. Podczas jazdy komputer pokładowy wskazywał -1°C. Całe szczęście, że od rana świeciło pięknie słońce, minimalizując wywoływane chłodem dreszcze. Prace rozpocząłem od przygotowania ziemi z kretowisk i dokładnym wybraniu i wymieszaniu składników zanętowych. Na drugi ogień poszły wędki. Nie zapomniałem o sprawdzeniu amortyzatorów gumowych w wędziskach oraz powiązaniu przyponów. Od dłuższego już czasu polegam na własnoręcznie wykonanych przyponach, aczkolwiek w rezerwie mam w pojemniku wędkarskim jakiegoś rezerwowego gotowca. Tym to sposobem około 9.00 znalazłem się na wybranym stanowisku i przystąpiłem do jego urządzania, a następnie wyważania zestawów.
Przyszła też pora na wędkowanie. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu ryby o poranku nie chciały ze mną współpracować do godziny 12.00 włącznie. Nie mówię o drobnicy krąpiowej, z którą zazwyczaj nie ma większego problemu, ale nie udawało mi się skusić ani karasia, płoci, czy też leszczyka. Nie pomagały różne sztuczki, kanapki, zmiany gruntu, zestawów, grubości przyponów, kolorów i wielkości haczyków. Studnia do kwadratu. Nie powiem, złapałem rekordowego, pięknie ubarwionego okonia 4cm. Była też 5cm płoteczka, prawdopodobnie z ubiegłorocznego wylęgu, których w pasie trzcin było bez liku. Zahaczyła się niechcący biedaczka za ogon. Przez cały czas myślałem o zakończeniu tej nierównej walki ale na szczęście sytuację tego dnie uratowały ptaszyska, które intensywnie działają w okresie godowym.
Pierwsze spotkałem idąc na stanowisko sójki, które poszukiwały jakiegoś robactwa na nasłonecznionej polanie. Kaczki swoją drogą, praktycznie bez chwili wytchnienia ćwiczyły swoje akrobacje, co chwilę przeganiając się z miejsca na miejsce. Na tak zwanej grzędzie, na cyplu trzcinowiska obok kaczek pojawiły się mewy śmieszki, które doraźnymi patrolami przemierzały przybrzeżne rejony, pokrzykując w locie od czasu do czasu . W pewnym momencie do moich uszu dobiegł intensywny i wręcz zbiorowy krzyk śmieszek. Zdziwiony podniosłem wzrok i nad trzcinowiskiem zauważyłem swoistą walkę powietrzną śmieszek, z rzadko u nas nad wodą spotykaną mewą pospolitą. Aktywniejsze były w różnego rodzaju figurach powietrznych śmieszki, które napierały w locie na potencjalnego pokarmowego konkurenta i podskubywały ogony tych drugich. Jednak pospolite czasami nie były dłużne i nie dawały za wygraną. Z moich obserwacji ubarwienia piór wynikało, że ptaki już przybrały szaty godowe. Około południa nadciągnęły chmury i wraz z nimi na zachodzie pokazały się żurawie. Chwilę pokręciły się nad lasem, nabierając wysokości w kominie termicznym, aby po chwili skierować się w spokojnym locie na bagna.
Tak to mając możliwość podziwiania otoczenia wytrzymałem kilka godzin w ustawicznym treningu wędkarskim. Dzięki cierpliwości okazało się, że wraz z żurawiami ruszyły do akcji karasie srebrne. Brały pięknie przez półtorej godziny i później wszystko praktycznie wróciło do normy. Dzień przeleciał bardzo szybko. Główne zadanie polegające na przygotowaniu sprzętu zostało zrealizowane. Teraz już tylko przyszła pora na analizę składu zanęty, wypracowania nowej taktyki wędkowania na zawody. Co wymyśliliśmy w sobotę się okaże.

Opinie (17)

seba1212

Super się czytało.***** pzdr. seba1212 [2012-04-20 10:02]

dawidzio006

Pięknie ,połamania kijów :DD [2012-04-20 11:11]

użytkownik

Superowo napisany tekst. Piękne opisy przyrody itp. Gratuluję karasia. Za artykuł piąteczka. [2012-04-20 15:47]

pstrag222

Tez mam zamiar wybrać się na trening przed zawodami. Za wpis ***** i pzdr, pstrag222 [2012-04-20 15:51]

Zibi60

My "podobnymi ścieżkami chadzamy" Marku. Będąc na rybkach zawsze widzę wszystko dookoła, ale mam kolegę, który tego nie dostrzega - współczuję mu, jest o wiele uboższy we wrażenia. Oczywiście 5* [2012-04-20 17:05]

krokiet697

jutro jadę na jezioro Szpęgawskie południowe spróbować swoich sił z karasiem kumpel był w poniedziałek i dostał 8 sztuk o ciężarze ok 1 kg zobaczymy jak mi pójdzie i też na pewno to opiszę powodzenia [2012-04-20 21:44]

krokiet697

***** oczywiście [2012-04-20 21:44]

tryfta

Twój artykuł udowadnia,że wędkarstwo to nie tylko ryby ale też bezpośredni kontakt z przyrodą,... [2012-04-20 22:12]

Roxola

Od dawna Marku czytam Twoje opisy, posty, tematy dotyczące przyrody. I się uczę... Dla mnie ptaszek pięknie śpiewający, jest po prostu ptaszkiem. Wsłuchuję się, podziwiam ale nazwać tak jak Ty nie potrafię. Jestem pod wrażeniem, pozdrawiam. ***** [2012-04-20 23:31]

toma7802

Jak zwykle udowadniasz kolego że kochasz nie tylko wędkarstwo ale wszystko co jest z tym hobby związane.Miło jest przeczytać taki artykuł *****Pozdrawiam [2012-04-20 23:49]

użytkownik

阿梅莉亚·埃尔哈特(1897年-1937年)是一位著名的美國女性飛行員和女权运动者。埃爾哈特是第一位获得飞行优异十字勋章、第一位独自飞越大西洋的女飞行员。她还创了许多其他纪录,将自身的飞行经历編寫成非常畅销的書籍,並協助建立了一个女飞行员组织。1937年,當她嘗試全球首次環球飛行時,在飛越太平洋期間神秘失蹤。至今为止她的生活、生涯和消失一直使人神往。阿梅莉亚·埃尔哈特在她生前就已经是一名国际名人了。她腼腆感人的外貌、独立性、持久性、在压力下保持安静、勇气、有目标的生涯以及年轻时就失踪使得她在流行文化中成为一个持久的名人。关于她的生平出版过数百文章和许多书,这些书往往作为尤其是对女孩子的勉励的读物。 其他条目:西夏 - 深圳市 - 金朝 - [2012-04-21 10:01]

mirwas

Za piękny opis natury *****Pozdrawiam. Szankier1 - reklama książek w tym miejscu to chyba nietakt? [2012-04-21 11:08]

zyla77

fantastyczna historia, Panie wędkarzu, szkoda biednej rybeńki, że zahaczyyła za oggo. Ale nic to-ja jestem księżniczką i mogę mieć wszystkie ryby świata za ogon czy też za głowę. Z wyrazami najgłębszego szacunku Księżniczka Danusia (Daniel Żyłowski) [2012-04-21 13:29]

użytkownik

Miło się czytało Twoją opowieść Kolego Marku. Zresztą jak zwykle;) Chyba nie muszę dodawać że *****? [2012-04-21 23:33]

ekciak

ach te japońce wszędzie są ***** [2012-04-22 20:13]

marek-debicki

Piękne dzięki wszystkim za dobre słowo. Pozdrawiam serdecznie i do usłyszenia. [2012-04-22 22:20]

skalpel

Doskonała sprawa. pozdrawiam [2012-04-26 09:00]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Łowisko Tuszynek

ŁowiskoNa Łowisko Tuszynek wybraliśmy się w drugiej połowie lipca na k…