Bartoszów - kolejny test zanęt MVDE

/ 3 komentarzy / 21 zdjęć


Test 2: test mieszanek zanęt Carp White i Super Match + atraktor Cuberdon oraz zanęty Super Crack + atraktor Cherry"n Berry

Carp White to wysokoproteinowa zanęta przeznaczona do połowu karpi. Można ją używać w wodach płynących, jak i stojących. Ma biały kolor. Do jej produkcji użyto głównie drobno zmielonych produktów. Mało znajdziemy w niej "grubszych" składników.

Zanęta Super Match - przeznaczona jest do łowienia w kanałach oraz płytkich jeziorach i stawach. Producent pisze, że można stosować ją bez żadnych dodatków - ja jednak dodałem to co zawsze. Stworzona jest z drobnych składników. Ma ciemną barwę.

Z kolei atraktor Cuberdon ma aromat... uwaga... owocowego ciasta! Podobno skutecznie przyciąga w łowisko karpie i leszcze. "Zwłaszcza w ciepłych letnich wodach" - jak pisze producent. Pisze również, że jest świetny w połączeniu z testowaną również tego dnia zanętą Carp White.

Przygotowanie:
1. Wsypałem po około 1/2 każdej z dwóch zanęt do wiaderka.
2. Dodałem atraktor.
3. Wymieszałem.
4. Dodałem białe robaki (dodajemy bez trocin!) oraz kukurydzę.
5. Wymieszałem i dodałem wodę, po czym znów zacząłem mieszać.
6. Po 20 minutach znowu dodałem wody.

Drobnica zaczyna pojawiać się w zanęcanym miejscu po około 15-20 minutach. Zauważyłem również dwa karpie pływające przy powierzchni wody.
Przy dorzucaniu kul podczas łowienia ryby nie płoszą się.
Wędkowałem na głębokości około 2,5 metra.




Zanęta Super Crack - zanęta została przygotowana pod kątem łowienia karpi, płoci i leszczy. Można jej używać we wszystkich typach wód. Ja dostałem do testowania zanętę przeznaczoną na karpia, więc płoć i leszcza zostawiamy w spokoju. Jest ona jasnego koloru. W przeciwieństwie do wyżej opisywanych zanęt została wyprodukowana z "grubszych" składników. W skład zanęty wchodzą (tłumaczone według tłumacza google):
- popiół surowy - 11,22%
- włókno surowe - 3,40%
- białko surowe - 10,24%
- tłuszcz - 7,17%
- cukry - 16,13%
- skrobia - 30,83%

Do tej zanęty dodałem atraktor Cherry"n Berry. Intensywnie pachnie chyba (jak na mój nos) jagodą i wiśnią. Myślę, że te zapachy są doskonałe na amura, karpia i płoć. Nie pogardzi nim także karaś. Jest koloru różowego.


Przygotowanie tej mieszanki:
1. Wsypałem po około 1/2 każdej z dwóch zanęt do wiaderka.
2. Dodałem atraktor.
3. Wymieszałem.
4. Dodałem białe robaki (dodajemy bez trocin!) oraz kukurydzę.
5. Wymieszałem i dodałem wodę, po czym znów zacząłem mieszać.
6. Po 20 minutach znowu dodałem wody.


Po wrzuceniu pierwszych kul z zanęty, jako pierwsze w to miejsce spływają się... kaczki! Drugie miejsce, w którym wędkowałem było płytkie - około 1 metr. Było widać tam cały czas pływające karpie. Niektóre przy powierzchni, niektóre trochę pod nią. Kaczki zrobiły swoje - przypłynęło około 20 sztuk (na filmiku pokazuję co działo się, gdy większość z nich odpłynęła - i nie dość, że wyzbierały zanętę, to również wypłoszyły karpie, które popłynęły się "pluskać" 20 metrów dalej!

Stawy w Bartoszowie - opis łowiska
W skład łowiska wchodzą trzy stawy: mały, średni i duży. Wędkować można jedynie na tym ostatnim. Występują tu: karp, płoć, okoń, lin, sum, amur, pstrąg tęczowy i karaś. Można złowić również szczupaka i sandacza - ale tylko na spinning, zakazany jest połów na żywca i na martwą rybkę. Bardzo rzadko występują tutaj węgorze. Dno, jest wysłane mułem. Staw ma obwód około kilometr. Jest to łowisko stosunkowo płytkie. Najgłębsze miejsce ma jakieś cztery metry głębokości (najgłębsza jest południowa część stawu). Stawy w Bartoszowie są dość często zarybiane. Głównie karpiem. Zarząd Koła PZW Rymanów opiekuje się łowiskiem. Myślę, że nikogo wędkującego tam nie pierwszy raz nie zdziwią częste kontrole. Pojazd, którym przyjedziemy możemy zostawić na parkingu obok łowiska.


______________________________________
RELACJA Z ZASIADKI

Poniedziałek, siódmego dnia lipca o godzinie 5:45 melduję się nad wodą w Bartoszowie. Pogoda piękna, chodź upałów miałem już dość. Zero wiatru, zero deszczu, a o jakimkolwiek cieniu już nie wspomnę... Po prostu słońce, powyżej 30, a czasami nawet 35 stopni C. Od czasu do czasu pojawiają się małe burze. Tego dnia pojechałem na ryby z rana z dwóch powodów:
pierwszy - rano nie będzie tak gorąco jak po południu (chociaż chłodno też nie było, o godzinie 4:30 gdy się obudziłem było 14 stopni a godzinę później o dziesięć więcej),
drugi - po południu miały przejść przez Podkarpacie gwałtowne burze, które oczywiście - jak się później okazało - nie przeszły!
Na tą wyprawę musiałem ograniczyć sprzęt, który zabrałem ze sobą do minimum, ponieważ jechałem skuterem. Wziąłem to co jest mi najbardziej potrzebne, czyli: jedzenie, woda (w taką pogodę KONIECZNOŚCIĄ jest wypicie przynajmniej 1,5 litra!), skrzyneczkę z akcesoriami, dwie wędki w pokrowcu do którego zmieścił się również podbierak i podpórki pod wędki, matę do wyhaczania ryb oraz coś do siedzenia. Krzesło niestety zabierało zbyt dużo miejsca i nigdzie nie mogło się zmieścić. Wybór padł więc na najnormalniejszy w świecie koc.
Na łowisku zastałem czterech wędkarzy, którzy chwalili się (jeśli można to tak nazwać) słabymi wynikami od kiedy nastały takie upały! Mówili, że można połowić jedynie karasie. Ale ja tu jestem na karpie, nie na karasie! Widać, że trudno będzie cokolwiek złowić, ale trzeba spróbować. Jak już tu jestem, szkoda żeby nic się nie udało złowić. Mogą nawet być karasie (ale najlepiej jakieś większe, a nie takie jak łowi się tu zazwyczaj czyli około 15-cm). Niektórzy łowią tutaj większe... - tak sobie rozmyślałem przy wypakowywaniu sprzętu.
Na pierwszy ogień poszła mieszanka zanęt Carp White i Super Match wraz z
atraktorem Cuberdon. Na włosie umieściłem ziarna kukurydzy (taką samą ilość jak zawsze - ta pewna liczba daje tutaj najlepsze efekty). Zestaw zarzuciłem mniej więcej 40 metrów od brzegu. Nęciłem za pomocą koszyczka zanętowego. Kilkanaście minut po zarzuceniu zestawu zaczęły rozlegać się pojedyncze dźwięki sygnalizatora. Nie dobrze - pomyślałem - drobnica weszła w łowisko. Odczekałem 30 minut, ale nie usłyszałem dźwięku sygnalizatora. Postanowiłem sprawdzić co zrobiła tam drobnica. Moje obawy potwierdziły się - kukurydza znikła z włosa. Zarzuciłem jeszcze raz w to samo miejsce i... nie minęło nawet 5 minut i zaczęły rozlegać się pojedyncze piśnięcia.
Słońce bardzo mocno dawało się odczuć. Postanowiłem wziąć ze sobą swój koc i usiąść sobie w cieniu, który był kilkadziesiąt metrów wyżej. Znajdował się on na górce, z której bardzo dobrze było widać co działo się pod powierzchnią wody. Niecałe 5 metrów od brzegu przy powierzchni pływały sobie dość duże, ciemne kształty, przypominające niestety karpie. Tak jak myślałem w domu, przy takiej pogodzie złowienie karpia będzie graniczyć z cudem. Ryby wolą wygrzewać się w słońcu niż żerować. Jak nie chciały wziąć rano, gdy było dużo chłodniej to teraz przy temperaturze w granicach 35 stopni C raczej nie zainteresują się moją przynętą. Postanowiłem zrobić test i wrzuciłem kilka ziaren kukurydzy koło wielkich cieni. Co zrobiły? Nic, pływały sobie dalej i wyskakiwały z wody. O godzinie 13:07 nastąpiło pierwsze branie, które można było śmiało zacinać. Tak też zrobiłem. Bez najmniejszych problemów podebrałem ręką (łowię również pstrągi, więc mam to opanowane) karasia. Na brzegu okazało się, że ma on 18 cm długości. Ryba wróciła do wody, a ja zarzuciłem wędkę w to samo miejsce. Przed złowieniem karasia postanowiłem zmienić zanętę na Super Crack i atraktor Cherry"n Berry. Postanowiłem również, że o godzinie 13:30 kończę wędkowanie i wracam do domu. Słońce za bardzo przygrzewało, a ryby nie chciały współpracować. To znaczy chciały, ale nie te co ja chciałem. Drobnica bierze tutaj zawsze, bez wyjątków. Można jej nałowić na tym łowisku na prawdę sporo. Jest to doskonałe miejsce na zawody spławikowe. Jedyne rozgrywane tutaj w tym roku (dokładnie w maju) wygrałem. Złowiłem wtedy bardzo dużo drobnicy. W tym również dwie sporej wielkości wzdręgi (coś koło 20-25 cm). O 13:30 spakowałem wszystko i zacząłem wyciągać zestaw z wody. Poczułem bardzo duży opór. Myślałem, że to w końcu karp, ale tym "gigantem" okazała się piętnastocentymetrowa świnka podczepiona haczykiem za bok. Na szczęście z haczyka zdjęty był zadzior, więc ryba szybko wróciła do wody.

____________________________________________________



Wcześniej, gdy używałem innych zanęt (głownie tych, które przygotowuję sam w domu) efekty były dużo lepsze. Choć wiadomo, że zdarzały się dni, w których nie udało się złowić żadnego karpia. Były to zazwyczaj pojedyncze przypadki, w których właśnie temperatura powietrza była bardzo wysoka przez kilka dni lub nawet kilkanaście dni.


Karpia udało się złowić tylko trzyosobowej grupce wędkarzy łowiących obok mnie. Nęcili oni kukurydzą, na którą również łowili. Posługiwali się metodą spławikową i łowili w "pół wody".





 


4.8
Oceń
(12 głosów)

 

Bartoszów - kolejny test zanęt MVDE - opinie i komentarze

karwos33karwos33
0
Powiem szczerze, że nie miałem chyba ani jednego wyjścia nad wodę z zanętą MVDE, gdzie nie złowiłbym przynajmniej jednej treściwej ryby. Myślę, że problem w złowieniu karpia leżał tego dnia nie tylko po stronie pogody, ale też w niekonsekwencji stosowanej przez Ciebie zanęty. Myślę, że efekty byłby lepsze, gdybyś nie mieszał dwóch różnych zanęt - mają one swoje charakterystyczne zapachy i składy, które zwyczajnie mogą się "gryźć" i nie pasować rybom. Lepiej chyba wyszedłbyś, nęcąc dwa różne, odległe od siebie przynajmniej o 20 metrów, miejsca, osobnymi zanętami. "Pamiętaj wędkarzu młody - nie mieszaj zanęt bo narobisz tylko szkody" Pozdrawiam (2014-07-14 15:44)
kamil11269kamil11269
0
Z tym to akurat różnie już bywa :) (2014-07-14 17:56)
goskugosku
0
Za mało towaru kolego, sam widzisz, że jest tam sporo drobnicy, która Twoją zanętę wchłoną błyskawicznie. Karp nie miał szans do niej dotrzeć. Zanęta ma wabić ale z tak mała ilością przy tak sporym rybostanie skazujesz się na porażkę. (2014-07-14 18:48)

skomentuj ten artykuł