Zaloguj się do konta

Bez osęki w Mbini

Poniedziałek, 9 stycznia – pełnia. Rano zapada decyzja – jedziemy do Mbini na nockę, w końcu to pełnia... Razem z Jurkiem i Grześkiem było nas trzech. Przyjechaliśmy na 18, a więc tuż przed zmrokiem. Szybkie rozstawienie i … widzimy małe stadko Karanksów polujących to tu, to tam. Wędki w dłonie, nakładamy poppery i próbujemy. Grześkowy popper po chwili zaatakowany ale Karanks chyba go nie trafił, kolega nie czekał długo za chwilę kolejny atak i jest! Rozpoczął pompowanie. Kilka małych odjazdów i ma go przy brzegu. Jak go wyciągnąć? Nie wzięliśmy osęki. Nim coś wymyśleliśmy ryba popajtała się o kamienie i… poszła uwolniona. Szkoda ale z drugiej strony na oko miał nie więcej jak 5 kg więc niech jej będzie, urośnie to jak znalazł;]
Tymczasem nadeszła noc, komary i furu, trzeba było się wysmarować a potem zarzuciliśmy zestawy gruntowe. Cała noc i tylko trzy Lucjany w tym jeden 2 kg a dwa pozostałe maluszki. Rano zmęczenie. Ale wraz ze słońcem znowu Karanksy i znowu Grzesiek ma jednego, tym razem ryba robi długie odjazdy ale jak się okazało popper zaplatał się na ogonie, więc to dlatego. I niestety finał podobny, przy brzegu mocno wariowała i uwolniła się. I tak to zapomnieliśmy osęki i nie udało się złowić to na co czekaliśmy. Następnym razem!

Opinie (3)

tomalek21

a gdzie to jest? pierwsze słyszę.ale jakby nie było nauczka jest:bez osęki Ani rusz.

[2012-01-14 22:22]

jacekgab

W Gabonie , na moim blogu opisałem to łowisko;] [2012-01-15 07:04]

ryukon1975

Fajna przygoda,niestety nic więcej nie wymyślę jest to bowiem dla mnie całkowicie nieznane i egzotyczne wędkarstwo jak i ryby.Życzę powodzenia w dalszych połowach i dobrej pamięci by kolejnym razem nie zapomnieć osęki.:)  5 ***** [2012-01-17 19:07]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej