Błystka podlodowa handmade

/ 8 zdjęć


Moją ulubioną rybą jest okoń i nie chodzi tu o względy kulinarne. Po prostu lubię je łowić. Łowię je na woblery, twistery, rippety, kopyta, wirująceo ogonki, obrotówki a nawet małe wahadłówki. Przerzuciłem setki, a może i tytsiące przynęt w celu złowienia tego upragnionego okazu, jednak nadal nie dane mi było poczuć na kiju mocy pięćdziesiątaka. Największe moje okzay nie przekroczyły nawet 40cm, ale nadal liczę na to, kiedyś go złowię... Temat ten nie dotyczy jednak spinningu. Zbliża się zima. Nie wiadomo, jaka będzie, bo synoptycy nawet z pomocą największych superkomputerów nie potrafią przewidzieć dokładnie pogody na więcej niż pięć dni, ale ja co roku liczę na to, że w końcu porządnie przymrozi i skuje lodem okoliczne jeziora.

Temat ten będzie dotyczył zimowej "odmiany spinningu" – błystki podlodowej, a ściślej – jej domowej produkcji.
Łowienie podlodowe zacząłem nawet wcześniej niż spinningowanie, bo pamiętam, że już jako siedmiolatek chodziłem z ojcem na zamarznięte jezioro. On – zapalony wędkarz łowił na mormyszkę, czasem na spławik, ale pokazał mi również łowienie okoni na błystę. Jeszcze teraz pamiętam, jak on siedział przy zanęconym przeręblu, a mi dawał drugą wędkę z zawiązaną na końcu żyłki blaszką. Chodziłem tak wokół niego, kując siekierką dziury w lodzie i zapuszczałem do nich blaszkę co jakiś czas machając wędką. Wciągnęło mnie to nimiłosiernie. Od tamtej pory zawsze czekam na zimę.

Efekty na lodzie bywają różne. Czasem, szczególnie na pierwszym lodzie okonie walą we wszystko, co wpuści się do przerębla, a czasem trzeba zmienić kilka przynęt, żeby doczekać się brania. Blaszki podlodowe nie są drogie, są powszechnie dostępne. Można kupić wiele wzorów i wielkości, ale pewnego dnia pomyślałem, że mogę zrobić sobie kilka blaszek samodzielnie. Taka myśl wpadła mi do głowy, kiedy zauważyłem na strychu kawałek walającej się tam miedzianej blachy o grubości 0,5 mm.
Pierwsze moje blaszki nie były łowne. Coś tam się uczepiło, ale kupne były lepsze. Po kilkunastu zrobionych blaszkach pojawiły się efekty – zacząłem regularnie łowić na nie okonie. Najpierw robiłem blaszki z wtopionymi na stałe, jednak po kilku sezonach stwierdziłem, że muszę zrobić też takie z kotwiczkami, i od kilku lat tylko takie "produkuję" Użyłem cudzysłowu, bo skala mojej produkcji, to kilkanaście blaszek co sezon, a i tak uzbierało się już tego tyle, że pudełko waży około kilograma.

Chciałbym zaprezentować swój sposób robienia blaszek tym osobom, które rownież lubią łowić okonie spod lodu i chcieliby złowić coś na własnoręcznie zrobioną przynętę.
Do zrobienia blaszki używam następujących specjalistycznych materiałów i narzędzi: blacha miedziana lub mosiężna nie grubsza niż 0,5mm, mocne nożyczki do jej cięcia, oczywiście młotek, papier ścierny, stara śrubka, tarcza od szlifierki, kawałek deski, lutownica, cyna, wkrętarka/wiertarka, lakier do paznokci, klej epoksydowy. Już tłumaczę poco to wszystko.

Blachę tnę na małe paski za pomocą nożyczek, potem z tych pasków wycinam przyszłe blaszki (zbliżone kształtem do widoku trumny, patrząc z góry)
Wygładzam ich krawędzie ręcznie na tarczy od szlifierki nadając pożądany kształt
Za pomocą młotka i spiłowanej (na okrągło) śrubki wybrzuszam blaszkę – kładę ją na deseczce. Blaszka podczas tej operacji się mocno wygina w rogal i trzeba ją rozprostowywać – też młotkiem :).
Jak już mam kilka wybrzuszonych, włączam lutownicę i zalewam je cyną.
Potem zostaje polerowanie, wywiercenie otworów i malowanie.
Na koniec ozdabiam kotwiczki za pomocą kropli kleju, który po wyschnięciu maluję lakierem.

Jest to trochę czasochłonne, ale po kilku blaszkach dochodzi się do wprawy.

Wykonane w taki sposób blaszki nawet, jeżeli są do siebie bardzo podobne, to każda z nich jest inna, ale właśnie to powoduje, że potrafią dać wiele radości z wędkowania na lodzie, szczególnie w sytuacji, kiedy ma się brania i ryby, a inni nie łowią nic.  

 


0
Oceń
(0 głosów)

 

Błystka podlodowa handmade - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł

Zobacz podobne wpisy