Zaloguj się do konta

Boleń z gruntu

Witam Koleżanki i kolegów po kiju :)


To już trzecia historia młodego wędkarza ze spotkaniem z przyrodą, wodą, wędką i rybą. Po raz bodajże 12-sty wybrałem się tam gdzie za zwyczaj chcąc odpocząć od pracy i codziennych zmagań z życiem - uciekałem. Szkoda że nie było tam mojego małego misiaczka :( - mojej żony Magdy, która też zaczęła w kwietniu tego roku, tak jak i ja wędkować, ale siedział w pracy. Wybrałem się jak zawsze na Kanał Żerański na wysokości Kobiałki. Wcześniej zakupiłem bat firmy Konger. Długość 5m - zobaczę jak się sprawi na Kanałku. Dzisiaj wiem - na Kanał najlepiej mieć bat 6-7 m lub dłuższy kij np. tyczkę od 8 m wzwyż. Ale po kolei.

Wpadłem do zaprzyjaźnionego sklepu wędkarskiego i zakupiłem: zanęty Traper czarne Specjal na Leszcza i Płoć. Dodatkowo przynęty - tradycyjnie: biały i czerwony robak, pinka, kukurydza Traper o zapachu miodu, pszenicę Traper o zapachu wanilii. Po przybyciu na łowisko - tradycyjnie poszła w ruch torba na śmieci i zacząłem sprzątanie po 'wędkarzach z zimnym Lechem'. Następnie przygotowałem zanętę pół na pół :). Przesiałem przez sito załadowałem ją w duży okrągły koszyk bez dna (gramatura 15 g + zanęta) plus haczyk 8 dla feedera i wyrzuciłem w wodę. Koszyk wylądował w 1/2 szerokości kanałku. Cisza. Zacząłem wędkowanie ok. godz. 13.00. Zestaw na grunt w wodzie - pora testować bat. Założyłem agrafkę i zestaw ze spłąwikiem 1,5 g i ciężarkiem przelotowym, zmierzyłem grunt i zacząłem się bawić z rybką. Do 16.43 miałem na koncie 8 płoci, kilka uklei i okonia.

Przy kolejnym wyrzucie bata feeder który stał pionowo w podpórce zaczął drgać jak najęty. Nie zważając na nowy sprzęt (bat) który rzuciłem w krzaki zaciąłem feederka. Poczułem miły opór który poznałem wcześniej na łowiskach specjalnych. Myślę to nie możliwe - szarpie jak karp. Popuściłem hamulec. Powolny hol. Walczy :) - nie jest to żadna ryba którą znam z wcześniejszych wypadów na kanał i na pewno jest dużo większa niż zazwyczaj. Ciągnę - idzie powoli i walczy ale idzie. Przed stanowiskiem wiatr i prąd wody przygnał mi 'pół kuli ziemskiej' czyli wysepkę o przekroju ok. 3 m z trawą.

Ludzie latałem 15 minut z lewej na prawą żeby tą rybę doholować. Po 5 minutach zobaczyłem ją po raz pierwszy tuż pod powierzchnią - patrzę AMUR BIAŁY - skąd Amur w kanałku. Walczę dalej - jestem sam - podbierak złożony- mnie nogi i ręce już dygocą - pierwsza taka moja ryba na wodach PZW. WALCZĘ - ryba ląduje przy moich nogach. Podbierak już rozłożyłem i mam ją !!!. Moje zdziwienie - RAPA za gruntu 70 cm i 3,40 kg. Jestem za tym aby ryby złowić i wypuścić ale niestety moja sztuka ledwo żyła. Najlepszym wyjściem było ulżyć jej w cierpieniu. Przepraszam wszystkich wędkarzy, ale zdjęcia które zamieszczam są robione w domu, a to z racji tego że ryba ledwo dychała i byłem sam.

Pozdrawiam

Piotr alias CyberKier

Ps Szukam szczytówek do feedera Konger Corbomaxx 390/150

Opinie (1)

jacekstring

Zazdroszczę wyżerki. Nie ma nic lepszego niż rapa z patelni. [2011-01-10 16:18]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej