Boleń z Wisły, kotwica w palcu.

/ 16 komentarzy / 7 zdjęć


Witam :)
Będzie to mój pierwszy wpis na tej witrynie.  Mam nadzieję, że się spodoba! Ciekawa historia.
Wróciłem z Gdańska w sobotę,  gdzie studiuję i pracuje.  Długo nie musiałem rozmawiać z tatą, obaj byliśmy pewni, że "jutro z rana jedziemy"!
Niedziela  5:00 pobudka, zabieram sprzęt, wsiadamy do samochodu, zajeżdżamy po dziadków (tak, tak, babcia też wędkuje, ma piękne szczupaki na swoim koncie ;)). Jechałem z nastawieniem ściśle boleniowym.  Tata tak jak i dziadkowie tego dnia postanowili poszukać leszcza i płoci w wiślanej wodzie. Chwilę po 6:00 jesteśmy już nad wodą. Szybkie zbrojenie wędziska, spodniobuty , i idę w swoją stronę wzdłuż brzegu szukając dobrej, przerwanej, kamienistej główki. Pierwsze miejsce. Skradam się po cichu, pierwszy rzut w kierunku warkocza, i po chwili piękne pobicie.  Myślę sobie: „będzie dobry dzień” :). Chwilę później, przy kolejnej główce wyciągam pierwszego tego dnia bolenia. Nie był duży szybko wrócił do wody, ale satysfakcja była!
Chwilę później zrobiło się już dobrze po 8... Wyjątkowo, idąc do kolejnej ostrogi, postanowiłem stanąć między nimi i obrzucać brzeg. Strome zejście, znalazłem przychylne miejsce i rzucam. Kilka rzutów później czuje mocny strzał, zacięcie, i już wiedziałem że będzie to mój największy boleń. Niestety, na tego cwaniaczka poluje dopiero od zeszłego roku. Dobra walka, chwilę później bolek jest już na brzegu i zaczyna się historia :).
Postanowiłem włączyć kamerę, którą położyłem na torbie. Zaczynam prezentować bolenia. Chwilę później postanowiłem uwolnić rybę ... W tym momencie boleń zrobił fikołka, a ja czuję silny ból, ukłucie w mały palec :D. Głośny krótki krzyk i widzę kotwice w swoim palcu. Modliłem się, żeby tylko bolek nie miał ochoty na kolejne figle, bo on jak i ja jesteśmy spięci woblerem. Okaz szybko odhaczyłem i wypuściłem (z nerwów i bólu nie pomyślałem, żeby go mierzyć czego bardzo żałuję). Mam filmik z tego całego zamieszania, lecz niestety ze względu na język, jaki używam w nerwach nie nadaję się do opublikowania w internecie :D.
Zrobiło mi się ciepło i słabo. Kilka głębszych wdechów i wychodzę na łąkę, żeby coś z tym zrobić. Jak wszyscy wiemy, droga była tylko jedna. Kotwicy na pewno nie wyciągnę  z powrotem… 
Na szczęście, miałem dobrego multitool’a  w torbie. Kotwica ucięta, a ja zastanawiam się co dalej. Nic, tylko starać się przebić na wylot i wyciągnąć od góry.
Niestety, nie było to takie proste. Po dobrej godzinie walki z kotwica (z nadzieją, że mi się uda i wrócę nad wodę), postanowiłem wrócić  do taty. Mówię mu, że niestety musimy kończyć dzisiaj przygodę, bo trzeba wybrać się na SOR. Chwilę jeszcze staraliśmy się z tym uporać, ale niestety ból był bardzo silny, a zadzior nie chciał wyjść przez skórę. Wróciłem do domu, szybkie "ogarnięcie" i pojechałem do szpitala.
Wchodzę na SOR - jak to zwykle w niedzielę, dużo osób czeka na swoją kolej do dyżurującego lekarza. Podchodzę do recepcji a Ratownik mówi: „uuuu, miałem to samo”. Krótka rozmowa o rodzaju woblera, o boleniach  i Wiśle itd... Kolega po kiju był tak dobry, że postanowił sam zająć się moją kotwica. Pierwsza próba wyjęcia na żywca bez skutku. Szybkie znieczulenie i po chwili było już po wszystkim. Okazało się, że kolega ma łódź na Wiśle i zapytał, czy nie mam ochoty jechać z nim na drugi dzień trochę porzucać.  Od razu się zgodziłem :) Tego dnia bolenie nie chciały współpracować. Po obrzucaniu kilku główek udało mi się dorwać jednego szatana.  Adrian organizuje przygody wędkarskie po Wiśle, więc jeśli ktoś byłby, zainteresowany zapraszam do kontaktu priv J.
Krótkie streszczenie sytuacji na załączonych zdjęciach. Tak jak pisałem wyżej filmik nie nadaje się do publikacji... w nerwach nie panuje nad językiem :D
 
Ta przygoda nauczyła mnie, że w takich sytuacjach nie warto czekać, tylko od razu udać się do lekarza lub na SOR szybka akcja i po wszystkim, a także, żeby zawsze mieć przy sobie szczypce zarówno do wypinania ryb jak i ucięcia kotwicy ;)


 

 


4.9
Oceń
(18 głosów)

 

Boleń z Wisły, kotwica w palcu. - opinie i komentarze

ryukon1975ryukon1975
+2
Widzę że przydałby się wpis na temat jak wyjąć kotwicę z dłoni. Miałem kilka razy takie zdarzenie i nigdy nie musiałem przerywać łowienia na dłużej jak dziesięć minut. Wszystko da się zrobić a z tego co czytałem miałeś potrzebne narzędzia. :) (2016-05-27 15:46)
piotr 0206piotr 0206
0
Mam to za sobą.Identyczny przypadek tylko ze szczupakiem.Kotwicy nie udało mi się wyciągnąć samodzielnie.Zaliczyłem chirurga. (2016-05-27 19:21)
Jakub WośJakub Woś
0
Miałem hak sumowy pod kolanem wbity w ścięgno. Musiałem sprawę sam załatwić bo chodzić nie dało rady z tym a byłem sam na rybach. (2016-05-27 20:00)
SebekKrySebekKry
+2
To teraz wyobraź sobie co czuje ryba jak wyszarpujesz jej taki hak na siłę z pyska. Dlatego trzeba przynajmniej przyginać zadziory kombinerkami (ja zawsze tak robię z kotwicami, główkami jigowymi i innymi używanymi hakami które mają zadzior) lub używać haków bezzadziorowych. Wtedy jak wejdzie tak i wyjdzie z powrotem. (2016-05-28 16:56)
kabankaban
+2
Kotwice i haki w paluchach przerabiałem kilkakrotnie, ale nie można porównywać odczuć ryby i człowieka co do "haku w pysku". Ryby mają zdecydowanie prostszy układ nerwowy i mimo "zahaczenia" walczą a wyobraźmy sobie homo sapiens "na haku" który idzie jak po sznurku szukając jakiejkolwiek możliwości zmniejszenia natężenia bólu. Nie uczłowieczajmy ryb :) (2016-05-28 20:38)
SebekKrySebekKry
+1
Może to było złe porównanie z tym hakiem w pysku ryby ale pomijając to, stosowanie haków bezzadziorowych ma same zalety. Jak chociażby łatwe wyjęcie wbitej kotwicy w palec. Mniejsze niszczenie nabijanych na nie gum, łatwiejsze odhaczanie ryb, łatwiejsze uwalnianie przynęt z zaczepów itp. Zachęcam do stosowania bezzadziorów. Pozdrawiam. (2016-05-29 17:01)
ergie1ergie1
0
Miałem podobne zdarzenie z 35 centymetrowym kleniem na Oławce. Chwyciłem go delikatnie, aby go odpiąć i nie robiąc mu krzywdy zwrócić go wodzie, a ten zaczął mi w ręce się miotać, jako,że lekko go trzymałem i był śliski oczywiście wyśliznął mi się z ręki a wystający z pyska woblerek wbił mi się w zgięcie kciuka.Po kilku minutach ręka opuchła i pognałem na pogotowie. A tu .....śmiech chirurga i decyzja "konfiskaty" woblera !!! Pan doktor otworzył szafkę i...... pokazał mi kolekcję przynęt wyjętych wędkarzom z różnych części ciała, nawet z oka !!! Czegóż tam nie było,wahadłóweczki mikra, ale i potężne gnomy trójki, obrotówki czwórki i niestety mój woblerek !!! (2016-05-31 11:37)
solarino666solarino666
0
Dokładnie taki sam przypadek przerabialem w sierpniu ubieglego roku. Na Bolku 62cm. Tez Sor i walka. Z mojej strony podpowiedź-po złożeniu do ubezpueczyciela wpisu z Sor -otrzymałem 1% uszczerbku. Zawsze na kija się przydało. Pozdrawiam (2016-06-01 16:23)
SithSith
0
Seba, ja też zawsze zduszam zadziory kombinerkami, zaraz po zakupieniu przynęty. Mateusz, za wpis ***** (2016-06-15 11:09)
SebekKrySebekKry
0
Tu chyba gorzej jak w palcu ;) https://www.youtube.com/watch?v=kQU3t3Miyjs (2016-06-15 16:18)
miecz-gazmiecz-gaz
0
Trzeba mieć dużo szczęścia by mieć kotwicę w palcu. (2016-06-16 10:17)
mikolaj-krencikmikolaj-krencik
0
Przez taką sytuację nie rozstaję się teraz z krótkim podbierakiem na plecy. Fikołki wtedy już nie straszne. :) (2016-06-16 17:29)
rysiek38rysiek38
+2
też mialem podobną przygodę z tym że to nie kontakt z hakiem a pokrywy skrzelowe i płetwa okonia skutecznie mnie wyeliminowaly z wyprawy,teraz skórzane rękawiczki i w razie czego woda utleniona jest w plecaczku (2016-06-16 18:05)
marek-debickimarek-debicki
0
Z takimi sprawami nigdy nie można żartować. Tam gdzie brudne dłonie, naruszone naczynia krwionośne, nerwy, może być po prostu nieciekawie. Pomimo wszystko warto mieć dobre cążki, aby odciąć bezpiecznie hak lub kotwicę z przynętą i często rybą. Ponadto wskazane jest posiadać przy sobie jakiś środek dezynfekujący. Dobrze, że wszystko skończyło się O.K. Pozdrawiam (2016-06-16 23:26)
rysiek38rysiek38
+1
A co do zadziorów to moim zdaniem w czasie holu są kompletnie zbędne bo jak nie damy rybie luzu to i tak się nie zepnie - delikatny zadzior natomiast skutecznie uniemożliwia uwolnienia się żywej przynęty (2016-08-28 10:51)
użytkownik200880użytkownik200880
0
Mi się raz wbił mały haczyk pod paznokieć :'( A co do haczyków bezzadziorowych to nie są one dla ryb aż takie dobre jakby sie mogło wydawać, już nie raz na łowisku zlow i wypuść zlowiłem karpie z porozcinanym pyskiem. Haki bez zadziorów łatwiej sie przemieszczają i jednocześnie rozcinają. (2016-08-28 11:16)

skomentuj ten artykuł