Zaloguj się do konta

Bolenie...

Bez namysłu.

Sierpień 2015
Dzwoni telefon:
-Halo?
-Cześć Bartek, tu Sebastian, jadę dziś z kumplem na biwak nad Bug, ale on nie wędkuje, może byś mi pokazał jakąś hehe miejscówkę na suma?
Bez chwili namysłu odpowiadam, że ja się już idę szykować i jak będą jechać, to niech po mnie zajadą.
Idealnie, w końcu będę mógł pojechać na ryby! Pakuję coś do jedzenia, wodę, spinning i dwie gruntówki które od lat dzielnie służą mi jako „żywcówki” na każdego drapieżnika.
Trzeba wykorzystać okazję – samochód w warsztacie, do najbliższej rzeczki 12km a ja z rowerem nie jestem na „ty”, w sumie to ostatni raz wyciągnąłem go z szopy w gimnazjum, a zresztą.. każdy ma w sobie trochę lenia.
Przed bramą rozkładam leżak, znoszę cały sprzęt i czekam..
Tak, ten czarny Golf IV wyłaniający się z oddali zwiastuje letnią przygodę.

Dzik-a plaża..

Całą drogę chłopaki zagadują jak tam mijają wakacje – w sum’ie spoko, ciągle jeżdżę na ryby, złapałem kilka większych sumów, cośtam chłopakom opowiadam, no ale nadchodzi pora by wybrać miejscówkę, zbliżamy się do rzeki.
Tym razem wybór pada na „dziką plażę”, jedno z moich ulubionych letnich miejsc, mało osób o nim wie; zresztą jest to też idealne miejsce na biwak, Sebek zarzuci wędki a dla Mateusza jak znalazł – kontakt z dziką przyrodą.
Nad wodą jesteśmy stosunkowo późno, bo dopiero o 16 z groszami, ale jak to mawiał mój Tata –  w dzień można złapać tylko uklejki i biegunkę, prawdziwa zabawa zaczyna się wieczorem..
Specyfika tego miejsca polega na jego umiejscowieniu, znajduje się ono między lasem a mokradłem, ciężko tam dojechać, ale widok zapiera dech – ryby też jest pod dostatkiem.
Dzika plaża rtozciąga się na około 100 metrów, wchodząc aż do połowy rzeki, pojawia się tylko kiedy poziom wody w rzece jest niski. Po drugiej stronie rzeki nurt przyspiesza i jest głębiej, bo miejscami 3-4metry, co w porównaniu z okolicami plaży (1-2metry max) rzeczywiście kontrastuje, ale wybrałem plażę bo to właśnie w nocy w okolicach plaży zbierze się drobnica, za którą podążają drapieżniki – w tej okolicy głównie sumy i sandacze.
Nigdy nie stosuję żyłek grubszych niż 0.24, moim celem są sumy nie przekraczające 150cm, co przy takiej średnicy żyłki jest wystarczające i pozwala mi na względnie delikatne zaprezentowanie przynęty – odnotowałem też większą ilość brań na delikatniejsze zestawy (zawsze w podobnych miejscach stawiam jedną „grubszą” i „chudszą” wędkę, nie muszę chyba mówić który zestaw cieszy się większym wzięciem wśród drapieżników).
 Szybkie ogarnięcie na miejscu, wypakowanie samochodu i do akcji: jako pierwsza w ruch idzie wędka spinningowa, zakładam oliwkowego woblerka długości 4cm i robię szybki zwiad.
Spacerując wzdłuż brzegu zauważam śladu bobrów, dzików, nawet sarnie bobki – dobry znak – myślę, rzucając raz za razem, lekko mącąc tym samym nienagannie gładką taflę wody.
Ostatni rzut wzdłuż brzegu i.. jest! Mocne uderzenie i odjazd w rzekę – towarzysz Bolek w pełnej krasie wyskakuje nad wodę prezentując swoją srebrną zbroję. Walczy zacięcie, ale tym razem nie ma szans, resztaki sił robi kilka odjazdów i daje za wygraną.
Wygiągam go na brzeg, mierzę (65cm), robię zdjęcie i wypuszczam. Zbliża się 18, okonie nie dają znaku życia więc wracam do obozu.

 PUK PUK, TO MY

Zanim zdążyłem się obejrzeć słońce zaszło za choryzont, Sebastian nie zapomniał o mnie i nałapał uklejek – co za ulga – Mateusz rozpalił ognisko i dumnie oznajmił, że najwyższa pora na kolację.
Bez pośpiechu każdy z nas zjadł po kiełbasie, ale nie to dla mnie i Sebastiana było najważniejsze w tym wyjeździe, poza zarzucić wędki.
Wszystkie sumy złowiłem na uklejkę lub krąpia, rzadko nastawiam się na łowienie w nocy na rosówki, są mniej uniwersalne i ewentualny przyłów nie będzie tak spektakularny jak w przypadku uklejki, zresztą – nie ma zasady, ale skoro celujemy już w suma a nie „sumika” to większa przynęta pozwoli nam na odsianie choćby odrobiny tych mniejszych okazów i zaoszczędzi nam nerwów.
Ja stawiam dwie wędki na ukleję, na szczytówce sygnalizator a’la „gruchawka” i wędruję w stronę ogniska. Sebastian przeczytał kiedyś w Wędkarzu Polskim, że rosówka to niezawodna broń i że jego interesują tylko największe sztuki i rosówka to jest w ogóle najlepsza i kropka – nie zamierzałem ciągnąć z nim tej wymiany zdań więc przytaknąłem mu i sypnąłem kolejną złotą myślą mojego Taty „ja Ci dobrze radze rób jak chcesz” kończąc wypowiedź z szerokim uśmiechem na twarzy.
Mijały sekundy, minuty, godziny, dni.. No dobra, może nie dni, ale koncert świerszczy i szeroko pojętego „robactwa” wydłużał do granic możliwości tę jasną noc. Mógłbym przy tym zasnąć; ciepło ogniska, świerszcze.. Jednak rozmowy kolegów mi to skutecznie uniemożliwiały.
Na pierwsze branie czekałem do północy.. Najpierw jedno gruchnięcie i za nim jak grad następne! Żyłka uciekała z kołowrotka jak szalona, produkując tym samym jeden z moich ulubionych dźwięków, „tyrkotanie” hamulca w kołowrotku.
Podbiegam do wędki, zacinam i czuję że mam do czynienia z czymś dużym.
Chol na ślepo, nikt nie może znaleźć latarki... „No przecież była, sama se nie uciekła co nie” narzeka Mati.
Sebastian właczył latarkę w swoim telefonie, ale zamiast świecić mi, szuka latarki..
- Za jakie grzechy..- myślę, ale w końcu Sebastian przybiega z latarką.
Teraz wiem z czym walczę – To Boleń, całkiem ładny w dodatku.
Po kilku bardzo długich sekundach ryba ląduje w podbieraku, miarka w dłoń (75cm) zdjęcie na pamiątkę i wypuszczamy, ku zaskoczeniu Mateusza.
- No ale żeby taką rybę!? ŁOLABOGA – Mateusz nie wierzy własnym oczom i wraca do ogniska.
Resztę nocy rozmawialiśmy właśnie o C&R, że największe ryby składają najwięcej ikry, że każdy by chciał łapać duże ryby itp.
Sporadycznie przerywały nam nietoperze, które stawiały nas na baczność ilekroć któryś z nich uderzył o żyłkę.
Woda wydawała się żyć własnym życiem, co chwilę coś pluskało, jednak dziwnym zrządzeniem losu – wszędzie tylko nie u nas.

Gwałtownych uciech koniec.. Spokojny?

Nad ranem mokradła przyniosły nam mgłę nad głowy, promienie wstającego słońca wysuszyły rosę a śpiew ptaków skutecznie postawił nas na nogi.
Noc minęła nam błyskawicznie, ale dopiero po braniu. Czekaliśmy z niecierpliwością na powtórkę, wydawało nam się niemożliwym by tylko ta jedna ryba patrolowała okolice plaży.
Kawa, papieros, śniadanie – właśnie zabierałem się za poranną kiełbaskę z pomidorem, kiedy usłyszałem i zobaczyłem jak szczytówka mojej wędki znowu zaczyna tańczyć w przód i w tył, produkując tym samym mój ulubiony odgłos „tyrtyrtyr..” który dźwięcznie wydawał kołowrotek.
Powtórka z rozrywki, podbiegam, zacinam, tym razem ryba nie jest tak duża, ale też jest waleczna, wykonuje kilka majestatycznych skoków i ląduje w podbieraku!
Znowu boleń.. miarka (63cm) zdjęcie i do wody.
Sebastian nie wierzy własnym oczom, wydaje mi się że pierwszy raz widział żeby ktoś podczas wyprawy na noc złowił trzy bolenie.
 Stwierdziłem że tym razem to ja się poddaję i ryby mnie pokonały.. miały być sumy i sandacze, a skończyło się na trzech „srebrnikach”.. Spakowałem wędki i rozsiadłem się na krześle przy ognisku, śmiejąc się chyba już sam do siebie – pacz jak te ryby potrafią zaskoczyć.. – pomyślałem wtedy, ciesząc się z niespodziewanego przyłowu.
Sebastian złapał wtedy tylko katar i kilka uklejek, rosówka okazała się nieskuteczna tej nocy, a Mateusz zrobił masę zdjęć ptakom – tak, to była jedna z najlepszych letnich przygód, które mnie spotkały.

Ciekawe czym rzeka zaskoczy mnie w tym sezonie..?
 

Opinie (8)

erykom

Magia nocek...Bezcenne. Oby do maja :) [2017-02-21 20:40]

ryukon1975

Sumy do 1,5 m na żyłkę do 0,24 mm. W dobrej grupie umieszczony wpis. Złów i wypuść nawet bym to złowienie pominął sam się wypuści.:) [2017-02-23 09:32]

myidis

Ja, Mój Tata, Moi wszyscy Wujkowie, nikt z nas nie stosuje żyłek grubszych niż 0.24 :) Sum to okazjonalny przyłów, w naszej okolicy jest najwięcej takich pod metr lub lekko powyżej, dałem radę wyciągnąć suma 7kg na żyłkę 0.20, przy odrobinie szczęścia, z odpowiednio ustawionym hamulcem i wędką amortyzującą odjazdy można zdziałać cuda, ale przyznaję że nie w każdym miejscu to zadziała ;) [2017-02-23 13:55]

ryukon1975

Pomiędzy żyłką 0,20 mm a 0,24 różnica żadna. Pomiędzy sumem 7 kg a tym 150 cm o czym piszesz w tekście tak z 3x. Hol ryby około 20 kg na nitce nie wychodzi. Chyba że do dwóch dni po czyszczeniu i koszeniu dna. [2017-02-23 16:21]

Mati23

ryukon1975-nic dodac, nic ujac... Niestety ostatnimi czasy panuje jakas absurdalna moda na coraz delikatniejsze zestawy. Sam jestem zwolennikiem ultralightow, ale trzeba sobie zdac sprawe w jakich przypadkach mozna sobie na to pozwolic... Wiem jedno : pstrag potokowy, ktory ma 50+ dlugosci rwie zylke 0,20 bez problemu... Co wobec tego zrobi z taka nitka ryba, ktora wazy 20 kg? Nie wazne czy to sum, karp, szczupak czy cokolwiek... Duza ryba = duzo sily, koniec. Umiejetny hol? Owszem, to cenna umiejetnosc... Jednak po godzinnym holu stosunkowo niewielkiej ryby mozna ja podebrac i odrazu walnac w leb, bo nie przezyje i tak... C&R to nie tylko wypuszczanie ryb, ale takze staranie, by wrocila ona do wody w jak najlepszej kondycji. [2017-02-25 08:55]

myidis

Nie rozumiem o co tyle krzyku, zaznaczyłem jasno że znam swoją rzekę i suma powyżej metra ciężko tam uświadczyć, wiedząc z jakim sumem będę miał do czynienia jeśli weźmie odpowiednio odchudziłem swój zestaw żeby zwiększyć swoje szanse na branie Sandacza. Opisują Państwo swoje spostrzeżenia - rozumiem. Nie rozumiem jednak po co to całe zamieszanie, wszystko jest jasno opisane w tekście i jeśli mają Państwo jakieś wątpliwości to wszystkie chętnie rozwieję, obrzucanie się błotem bo \"hurr durr u mnie to ja poniżej żyłki 0.40 nie schodzę!!1!\" nie ma nic wspólnego z tekstem który napisałem, ot wypad na ryby jak setki innych w roku (bo jestem na rybach co kilka dni) więc odnośnie moich łowisk i metod - wydaje mi się że to jednak ja wiodę prym, skoro znam rzekę, ryby i mam świetne efekty a ryby wracają do wody w dobrej kondycji, więc za kolejne pouczające mnie komentarze serdecznie podziękuję :) [2017-02-26 18:11]

pakul1206

"Nigdy nie stosuję żyłek grubszych niż 0.24, moim celem są sumy nie przekraczające 150cm, co przy takiej średnicy żyłki jest wystarczające..."  o ten kawałek, tutaj akurat z kol. ryukon1975 w 100% się zgadzam. [2017-03-03 18:57]

myidis

Cóż, bo taka jest prawda. 0.24 to najgrubszy sznur w moim arsenale, z rybami bywa róznie i gdybym się uparłto pewnie w odpowiednich warunkach bym i takiego suma wyciągnął, w domyśle chodziło mi jednak o to że najczęściej sumy nie przekraczają u mnie tej magicznej granicy 150cm i najczęstrze są te metrowe, które nie sprawiają problemów przy takim zestawie, no i tyle :P  [2017-03-05 20:21]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Leszcze raz jeszcze

Sezon 2019 minął mi pod znakiem zwiedzania nowych łowisk. Było jezioro…

Liwiec po raz drugi

Pewnej wrześniowej, wietrznej niedzieli wracałem z wesela, które odbyło…

Ryba jak ze snu

Wstałem jak zwykle rano. Porzeczki na skup same się nie zerwą więc trze…

25 maja 2018 roku wchodzi w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies



Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wedkuje.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Hoblo Sp z o.o.,Warszawa 02-761, ul. Cypryjska 2G

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w „Polityce prywatności”

Ustawienia