Zaloguj się do konta

Boleniówka Bonito

Dawno nic nie pisałem, ale jak to bywa po sezonie w przeziębieniu nadchodzi chwila, by podzielić się refleksjami z połowu boleni w ukochanej Wiśle. Zacznę od tego, że koledzy wędkarze chcieli wobler boleniowy cięższy i większy od produkowanej przeze mnie piąteczki ośmiogramowej. Postanowiłem spróbować sił przy korpusie siedmiocentymetrowym o wadze 12g.

Pierwsza rzecz to rozmieszczenie obciążenia tak by wobek ustawiał się prostopadle w celu uzyskania większych odległości podczas rzutów.Następnie sprawdzanie pod jakim kątem umieścić ster i ile ma wystawać z korpusu.Korpus zrobiłem lekko podgięty by wobler miał troszkę agresywniejszą pracę.Nie lubię i nie łowię na woblery o minimalnej pracy przy szybkim prowadzeniu wydaje mi się że duże bolenie nie uganiają się jak szalone za wabikiem.Przez to że korpus jest podgięty i ma jak na kanony boleniowej przynęty agresywną pracę przy wolnym prowadzeniu na dłuższej lince nie opada.

Jak już pisałem kiedyś lubię prowadzić woblera wolno z przyspieszeniem w miejscu gdzie spodziewam się ataku bolka.Pierwszy wypad na Wisłę i widzę jak duże bolenie pokazują się za karpami po topolach.Kilka rzutów i szok widzę jak woda się rozchodzi uderzenie i tyle woblera widziałem,bolek jak noga urywa plecionkę.Łza popłynęła po policzku, następny wobek na agrafkę i do boju.Niestety bolenie już nie chciały atakować.Utwierdzony w słusznej drodze do zrobienia boleniowego wobka,pojechałem w okolice Wyszogrodu ustawiać wobki i jak coś się pokarze to spróbuję skusić do brania.Wpadam na miejscówkę ustawiam i słyszę jak coś wali do wody.Myślałem że na grunt ktoś łowi ale po chwili nie wytrzymałem wyszedłem za skarpę a tam nikogo nie ma.Zabieram wiaderka z wobkami i przenoszę się wyżej skąd dochodziły chlapnięcia.Kilka minut i widzę potężne uderzenie bolka.Zakładam siedmiocentymetrową boleniówkę.

Posyłam do wody podprowadzam wolno i w miejscu zagonienia przyspieszam wędką.Następuje takie uderzenie że wędka trzymana na godzinę czternastą zatrzymuje się wskazując godzinę siódmą.Oczywiście wobler zerwany.Nie mogę uwierzyć w swojego pecha dwie piękne ryby i bez przynęty.Sprawdzam hamulec jest lekko ustawiony.Postanawiam że od tej chwili tylko żyłka.Następnie za kilka dni dostaję cynk że bolenie ganiają.Jadę i widzę jak pięknie chodzą.No ale prototypy były urwane.Zabrałem więc kilka zrobionych różnie sprawdzam jak chodzą i któryś mi się spodobał.W dwie godziny złowiłem cztery bolki.50+,60+,70 i 84cm miałem jeszcze cztery brania z czego przy jednym aż mi rękę w łokciu wyprostował.Plecionki oczywiście nie było czasu wymienić.Prowadzenie woblera wolne lub bardzo wolne z przyspieszeniami na krótkim odcinku.Kolega obok łowił na klasyczne boleniówki prowadząc szybkim tempie i przez godzinę nie miał brania.Za kilka dni dzwoni kolega że biorą jak szalone złowił cztery sześćdziesiątki i chciał bym przyjechał.

Nie mogłem ale pomyślałem że wskoczę wieczorem poustawiać wobki. Kolega o 15 pojechał do domu bo bolenie przestały chodzić.Wpadam o 19 i cisza więc ustawiam woblery odkładam te które chodzą najagresywniej by klient jak kupi mnie nie odstrzelił.Pokazał się boleń jeden rzut i gejzer wody na pół metra może więcej i co? No właśnie wobler urwany,myślałem że się potnę kotwiczkami od wobków. Początek sezonu a ja trzecią rybę straciłem na dodatek z wobkiem.No nic ustawiam dalej po jakimś czasie pokazał się następny.Rzut odłożonym agresywnym woblerem i siedemdziesiątka ląduje na brzegu.No tak maj a w maju to na wszystko bierze.Więc czekam aż przyjdzie czas lipca i sierpnia by przekonać się czy przynęta ma rację bytu.W lipcu i sierpniu gorączka niesamowita no i oczywiście niżówka niespotykana.Odsłaniają się stare główki i trzeba zapomnieć o wcześniejszych miejscówkach.Zabieram kobitkę i Antosia do zabawy w Wiślanym piasku a ja no cóż temperatura wody 27stopni więc portki w dół i w bój na przykosę.Kilka rzutów i 60cm odpływa z powrotem na przykosę.Ja poluję dalej i podprowadzam do kibicującego Antosia bolka 76cm.

Daję wędkę malcowi i synek zaczyna komentować ale sztuka żebym tylko dał radę.W lipcu i sierpniu złowiłem powyżej siedemdziesięciu centymetrów kilkanaście bolków.Prowadzenie za przykosą czasami było bardzo wolne i bolenie tak agresywnie brały że wobka nie można było delikatnie wyjąć,atakowały nawet bez przyspieszenia prowadzenia.Możliwe że daleko od brzegu są mniej ostrożne.Miałem też miejscówkę z rynną wisłaną okraszoną leżącymi drzewami.No ale tam bolki zacząłem łowić jak już zmykały gdzieś w inne miejsce.Po dwóch tygodniach już ich tam nie było.No ale jak brały na pierwszej wizycie kilka bolków w tym jeden powyżej 70cm na wolne prowadzenie z przyspieszeniem.Każda następna wizyta w tym miejscu i coraz gorzej aż choroby nerwowej dostałem.Wpadłem na spójnię do Warszawy i Marcin przedstawił mi swojego kolegę mówiąc bym dał mu wobka na którego złowi bolka bo fachowiec przedniej klasy.Podarowałem wobka w kolorze płoteczki i zapytałem jak prowadzi przynętę.Powiedział że szybko i podszarpuje.

Przypomniało mi się jak na Warcie próbowałem zrobić slaidera i jedyne co wyszło z warkocza to bolenie jak podszarpywałem.Wróciłem do chaty wędka w rękę i na moją rynnę pojechałem.Bolek chodzi ale nie chce palnąć więc myślę poprowadzę z podszarpywaniem.Jak pomyślałem tak też uczyniłem i w drugim szarpnięciu wędka wygięła się w pałąk bolek pod trójkę był na brzegu.Kilka dni wcześniej jak prowadziłem z przyspieszeniem raz mi się spiął i póżniej raz delikatnie dotknął wobka.Po wypuszczeniu już w tym miejscu nie chciał mi wziąć na żaden sposób prowadzenia.W lipcu i sierpniu na podszarpywanie miałem jeszcze kilka ryb ale i tak najwięcej złowiłem na wolne prowadzenie z przyspieszeniem.Końcówka sierpnia jeszcze mnie rozpieściła bolkiem 81cm.Kolega chciał bym mu zrobił woblera jeszcze cięższego.Założył mu z tyłu kotwicę czwórkę by zgasić pracę ponieważ była agresywna i chciał bym mu je ustawił.

Wziąłem wobki na agrafkę i ku mojemu zdumieniu przy odpowiednim tempie prowadzenia praca była bardzo obiecująca.Niestety jak się przyspieszyło za bardzo to dostawał turbulencji odstraszających wszystko co w wodzie.No ale ustawiłem wobka dostosowałem tempo i do wody.Wysięgnik był bardzo daleki.Prowadzę i w połowie prowadzenia uderzenie.Ryba się niestety nie zapięła. Kolega śmiał się że nie powie mi po co mu taki ciężki wobler i w jakie miejsce bo mu bolka złapię.Domyśliłem się że chce na następnej główce zapolować na bolenia który czasami się tam pokazuje.Poszliśmy i delikatnie zapytałem czy popilnuje mi portek.Zdziwiony i roześmiany mówi a co chcesz tego bolka złowić.Odparłem że na lżejszego wobka go złowię.Roześmiał się i powiedział bym spróbował.

Miał pecha bo woda miała jeszcze 25 stopni więc poczekałem prawie po pachy w wodzie aż się pokaże nasz kolega bolek i po kilku rzutach doprowadziłem 80cm do brzegu.No i ciężki wobler przydał się koledze ale nie tego dnia.Prowadząc woblera bardzo szybko złowiłem w sezonie tylko dwa bolenie i to takie 60+ i to jednego dnia.Była to moja ostatnia deska ratunku.Natomiast miałem przyjemność skonfrontować swoją przynętę z bardzo łowną gumą ze straszną reklamą w necie i na trzy razy jakie spędziłem nad wodą z osobą łowiącą na to cudo.Nie zauważyłem by złowili chociaż jednego bolka.

Ja też okazów nie złowiłem ale takie 60+ i dziś wiem że te wszystkie artykuły i klakiernia chwaląca w necie takie wynalazki to lekka przesada.Przedstawiłem tu swoją przynętę i sposób prowadzenia ale wcale nie jest powiedziane że na inne woblery będą brały gorzej.A to kilka rybek złowionych w minionym sezonie na moją boleniówkę.

Opinie (15)

ekciak

piękne bolenie za artykuł 5***** [2012-12-21 11:32]

leniuch135

Ładne sztuki daje 5***** [2012-12-21 13:29]

użytkownik

Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy po przeczytaniu tego tekstu brzmi tak: Po prostu fachowiec, boleniowy specjalista :) [2012-12-21 13:50]

ryukon1975

Jedni kupują kilka przynęt i łowią.Drudzy szukają ciągle nowych,lepszych,innych.Próbują robić sami,niektórzy zostają mistrzami w robieniu przynęt.Z czasem dla prawdziwego wędkarza to poszukiwanie przynęt jest równie ważne jak samo łowienie a trafienie gdzieś w sklepie czy internecie na nieznaną jest dla nich prawie jak branie nad wodą. 5 ***** [2012-12-21 17:22]

spinmar

Pierwsze woblery Bonito dostałem od kolegi z Sępolpola Tomasza G. jak prowadzić te przynęty podpowiedział mi drugi kolega z koła Krzysztof T. Teraz na stałe goszczą w moim arsenale używam ich głównie na rzece Łyna i uważam że są bardzo łowne szczególnie na Klenie duże Okonie a i Bolenie w nie których modelach gustują. o szczupakach nawet nie wspomnę mało kiedy opierają się tym woblerom .Gratuluję producentowi widać po wynikach że wkłada w tą pracę serce bo do ceny woblera na pewno nie można się przyczepić mam nadzieję że ten nowy model po dopracowaniu będzie cieszył nie jednego wędkarza ***** . [2012-12-21 18:13]

henryk58

Fajny artykuł oraz rybki ,szkoda że , kolega nie wrzucił fotek woblerów***** [2012-12-21 20:29]

esox61

Praca przynosząca satysfakcję dla Wytwórcy i radość dla użytkowników zasługuje na uznanie. Dobry wobler jest jak amulet, jak brylant - bezcenny :))) [2012-12-21 22:13]

Lin1992

Świetnie napisany artykuł i piękne ryby na zdjęciach...czego chcieć więcej? :) Zostawiam 5 *****. [2012-12-22 07:25]

Zander51

Świetny tekst i piękne bolenie. Ja ich nie łowię, bo nie da rady w jednym czasie polować na sandacze i bolki. Ale sandacza coraz mniej a bolki walą przez cały sezon. Więc może i spróbuję na nie zapolować. Ale, czy będą w sklepach Bonito... [2012-12-22 15:37]

kostekmar

Bardzo fajny artykuł, a Twoje wobki Jacku "Bonito" wszyscy wiedza jakie to są łowne. Zostawiam 5***** i połamania. [2012-12-22 16:11]

pawel75

Artykuł rewelacja no i przepiękne okazy. Tylko pogratulować ! Oczywiście piąteczka ode mnie. Pozdrawiam ! [2012-12-24 00:39]

adamo0

Coś mają w sobie Jacku te twoje wobki.Gryzie je wszystko co w wodzie pływa,bez względu czy to coś ma zęby czy też ich nie ma.Chodzi oczywiście o ryby!Pozdrawiam i 5 [2012-12-28 23:41]

wobek

Nie wrzuciłem tu swoich woblerków.Nie chciałem pisać by reklamować wobki tylko sposób prowadzenia i by nie czytać złośliwych komentarzy.Komentarzy nie było są tylko bardzo miłe za co dziękuje.Natomiast dzwoniłem do kolegi z życzeniami na Nowy Rok i oczywiście kolega powiedział mi że znajomi z Sochaczewa mówią że to niemożliwe że te zdjęcia ktoś dla mnie robił.Fakt niemożliwe dla niedzielnych wędkarzy niemożliwe.Dodam tylko że to mała część tego co złowiłem w tym roku.A napisałem to jak łowiłem by inni też mogli skorzystać z moich doświadczeń i też czasem coś złowili.Zamiast złośliwie komentować przez telefon i psuć mi humor na resztę dnia.Pozdrwiam i życzę wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku. [2012-12-30 21:47]

MateuszR86

Szczęśliwego Nowego Roku. Piękne ryby. [2013-01-02 12:42]

johan63

Piekielnie skuteczne zabawki -rewelacja -szczerze polecam!!! [2013-04-22 13:37]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej