Bożonarodzeniowe po łapkach

/ 5 komentarzy / 5 zdjęć


Bożonarodzeniowy koniec sezonu

Jak co roku jako cel stawiam sobie upolowanie zębatego na wigilijny stół i choć najczęściej moje zdobycze trafiają do wody to grudniowy drapieżnik w ilości jednego, kończy na wigilijnej wieczerzy jako danie główne.
Tym razem dostałem po łapkach... Trzy razy zaliczyłem mój pewny podobno Bryś, zawsze naszykowany i zwarty zaliczyłem tam trzy wypady po godzince no i porażka...
na pierwszym grudniowym wypadzie-a na niego w sumie najbardziej liczyłem, totalna porażka bo 90 % stawu podlodem mimo że nic na to nie wskazywało a na reszcie niezamarzniętej wody setki ptactwa czyli po łapkach.
Udało mi się oddać co prawda parę rzutów ale łabędzie zainteresowane gumą spowodowały fakt że sobie odpuściłem bo szkoda by było jakby kturyś z ptaków został z hakiem w dziobie
więc nie zostało mi nic innego jak usiąśc na ławce , poobserwować i poczekać godzinkę na powrotny autobus...
Mija tydzień-kolejna szansa na Bryś tymbardziej że cały tydzień średnia na plusie,ciśnienie spada no i spore zachmurzenie czyli może być dobrze ,na miejscu jestem ok.15-tej,kilka rzutów i długo oczekiwane pobicie-niestety pudło i guma bez ogonka :-(myślę sobie nieżle jest ale niestety wzmaga się wiatr i zaczyna nieżle lać a to juz nie te lata jak byłem tak nawiedzony by jechac siedem godzin do Lublina,połowić kilka minut na Bystrzycy bo nie zamarzła i wracać spowrotem pociągiem wiec postanowiłem odpuścić i dać sobie jeszcze szansę przed samą wigilią.
ćzyli jak to mówią do trzech razy sztuka i ostatni przedwigilijny wypadzik, niestety nie było dane mi nawet dotrzeć na łowisku bo w busie odzywa się koma i pilnie wzywa do roboty (fucha)czyli szans na świąteczną własną rybkę już nie będzie no ale jak by nie patrzeć to poprzednie swięta od paru lat były zawsze po mojej mysli to tym razem natura i zbieg okolicznosci miały prawo postawic na swoim.
Po wigilii siedząc sobie i sacząc browarka rozmyślałem...a może tak Morawa - wszak nie było mnie tam w tym sezonie i krótka decyzja-jadę jutro popołudniu no bo w końcu może złamać tak zasady i szczupłym ugościć kogoś w sylwestra ,
Nazajutrz silny i zwarty udałem się nad Morawę,niestety silna fala i wiatr skutecznie przeszkadzała,mimo że woda czysta to powyrywało zielsko na wpół obumarłe i co rzut to girlandy na przynęcie no ale co tam- spacerek i niezłe fotki !czyli tak zkończyłem sezon teraz tylko mogę liczyć na lód
DO SIEGO ROKU !!!

 


4.9
Oceń
(21 głosów)

 

Bożonarodzeniowe po łapkach - opinie i komentarze

krisbeerkrisbeer
0
Witam, Dość długo się nie udzielałeś. Może to Cie pocieszy że i mnie jakoś w tym roku szczupaki omijały, choć koledzy z łodzi łapali i to całkiem fajne. Połamania w nowym sezonie życzę (2014-12-28 12:31)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
0
Ten rok i u mnie nie był rewelacyjny na szczupaczka. Też lubię złowić jakiegoś na wigilię. Ale latka uczą i jednego zawsze zamrażam, by jednak coś było. I tym razem się to przydało. Bo mimo że lud odpuścił to wypadzik zakończył się utrata przynęty i brakiem kontaktu z rybą. Może ten rok będzie bardziej obfity w kontakty... B mnie nie zależy by ich nataszczyć do domu, ale jednak przyjemnie jak jakiś się uwiesi. Ale jak ma być lepiej, jak niewymiarowe z nad wody giną? (2014-12-28 22:06)
pstrag222pstrag222
0
Szczupaczek na wigilie musi być i basta .. Mi się udało przechytrzyć dwie sztuki na świąteczny stół. Choć wiadomo,że nie każda wyprawa to sukces to jednak na tym polega nasze hobby (2014-12-28 22:29)
rysiek38rysiek38
0
Jak to mój Ojciec świętej pamięci Jan godoł "pamiyntej synek-niy zawsze jest świyntego Jona"i coś w tym jest ale jakby nie patrzec to jest trzy do jednego na mój plus :-) (2014-12-28 22:37)
pstrag222pstrag222
0
:) (2014-12-29 16:29)

skomentuj ten artykuł