Browning Champion Choice Gardons i rozpoczęcie sezonu

/ 5 komentarzy / 19 zdjęć


Po dwóch tygodniach fatalnej pogody w weekend nareszcie przełom. Piękna słoneczna i bezwietrzna pogoda nie pozostawia żadnych wątpliwości - jedziemy na ryby!!! Oczywiście moje wspaniałe wędkarskie plany skutecznie pokrzyżował sobotni rodzinny obiad. Po telefonicznych konsultacjach z kolegą zaplanowaliśmy wyjazd na sobotni wieczór, noc i całą niedzielę. Przed wyjściem na rodzinne spotkanie, skrupulatnie pakuje samochód, żeby nie tracić na to i tak okrojonego obiadkiem czasu. Rodzinne spotkanie upływa beznamiętnie marnotrawiąc mój czas, który mógłbym poświęcić oddając się najwspanialszemu hobby na świecie - łowieniu ryb!!! Leniwie upływające minuty dłużą się w nieskończoność, jedyne o czym mogę myśleć to RYBY. Zdawkowo odpowiadam na pytania ciotek i ... na Boga kiedy to się wreszcie skończy! Nie wytrzymuje, biorę kurtkę i przepraszając wszystkich wychodzę. Szybki telefon do Damiana i za 5 min pędzimy na Wartę. Udaje się nam dojechać tuż przed zmierzchem...
Wybieramy stanowiska i rozkładamy sprzęt, roboty jest z tym co niemiara, a tu jeszcze trzeba przygotować zanętę. Na ten wyjazd przygotowałem zanętę Browning Champion Choice Gardons z dodatkiem Browninga, tajemniczo brzmiącym tytule "B22 Gardon", do tego pieczywko fluo, glina i oczywiście "mięsko" czyli białe robaki i pinki, w drugim wiadrze rozpraszam jokersa w glinie. No nareszcie wszystko gotowe, chwile jeszcze rozmawiamy z Damianem, nastawiam Webasto i kładziemy się spać. Nagle zrywam się o 2 w nocy z potwornym bólem brzucha... biegunka i wymioty nie pozostawiają złudzeń... dopadła mnie "jelitówka" - tej nocy nie pospałem, wstajemy o 5.00. Ranek przywitał nas dokuczliwym mrozem -3,5*C. Mimo niezbyt dobrego samopoczucia wchodzę na""kombajn" i zaczynam zabawę...
Po pierwszym nęceniu na zestawie meldują się okazałe płocie i krąpie. Niemal w każdym przepływie mam branie i wyjmuję ładną rybkę. Po godzinie zabawy brania kończą się jak nożem uciął, donęcam ale nie przynosi to oczekiwanego efektu. Zaczynam kombinować z gruntem i zestawami, nic się nie zmienia nadal nie ma brań, ryby nie chcą współpracować, zniechęcony stawiam "stopa". Po dosłownie 5 minutach energiczne branie wyrywa mnie z letargu, zacinam i po kilku minutowej walce ląduje w podbieraku okazały 1,5kg. leszcz. Po 15 minutach sytuacja się powtarza z tym, że po zacięciu guma wychodzi na dobre 6~7m. i ryba jest dużo silniejsza od poprzedniej. Spokojnie spływa w dół rzeki, nagle zmienia taktykę zawraca pod prąd. Udaje mi się ją doholować 10m. od mojego stanowiska, widzę pięknego leszcza, takiego miedzianego, na oko 60cm+. Nagle ryba odbija w środek rzeki i muszę szybko dokładać elementy. Po dobrych 15 minutach leszcz dał za wygraną i spokojnie leżąc na boku dał doholować się pod brzeg i podebrać. Niestety więcej brań ze "stopa" nie było i musiałem zmienić zestaw na lżejszy. Pływając "dyskiem" 3,5g. z lekkim przytrzymaniem, udało mi się złowić jeszcze kilka dorodnych płoci i jazi, nie zabrakło też wszędobylskich krąpi...
Niestety o godzinie 16 z minutami "jelitówka" pokonała mnie, wykończony ale szczęśliwy zszedłem ze stanowiska i poszedłem odpocząć do samochodu. Damian łowił jeszcze kilka minut, ale widząc co się ze mną dzieje spakował wszystkie nasze klamoty do samochodu. Gdyby nie kumpel nie wiem jakbym sobie poradził ze spakowaniem tego wszystkiego...
Myślę,że gdyby nie uciążliwa i pozbawiająca sił choroba udałoby się złowić jeszcze jakieś ładne ryby szczególnie pod wieczór, gdzie obserwowaliśmy spławy pięknych leszczy i jazi. Chory i szczęśliwy z udanego, no może nie do końca, ale pod względem wędkarskim jak najbardziej, rozpoczęcia sezonu wróciłem do domu....

 


5
Oceń
(13 głosów)

 

Browning Champion Choice Gardons i rozpoczęcie sezonu - opinie i komentarze

matexxmatexx
0
Widze ze dzień udany *****POZDRAWIAM (2014-03-31 17:51)
zwir73zwir73
0
Fajnie opisane ***** (2014-03-31 18:51)
mientamienta
0
Nie zazdroszczę jelitówki ...ale rybek już tak :))))***** (2014-04-02 11:04)
marciin 2424marciin 2424
0
Oj przykra ta jelitówka nie zazdroszczę koledze przeżyć z tym związanych:). Jednak najważniejsze ,że rybki w pewny sposób wynagrodziły inne niepowodzenia. Pozdrawiam i *****:) leci za wytrwałość. (2014-04-03 10:38)
TomekooTomekoo
0
Wypad na piąteczkę jak najbardziej ;-) (2014-08-06 12:17)

skomentuj ten artykuł