Zaloguj się do konta

Buszujący w trzcinach

Witam. Chciałbym podzielić się z Wami moją historią z ryb, która przydarzyła mi się w ostatnie wakacje – przełom lipca i sierpnia bieżącego roku. A wszystko tak się zaczęło…
Pewnego dnia siedząc w domu miałem „totalnego lenia” gdy moja dziewczyna zaproponowała mi wspólny wyjazd na ryby. Byłem zaskoczony, ponieważ to zawsze ja musiałem ją namawiać byśmy się w końcu wybrali na wędkowanie. Początkowo nie miałem zbytniej ochoty na ten wyjazd, gdyż byłem zmęczony ale po dłuższych namowach pomyślałem „Czemu nie? Przecież taki wyjazd to sama przyjemność – odpocznę sobie nad wodą”. W mig przygotowałem sprzęt i około godziny 16 wyruszyliśmy z domu. Naszym celem było dobrze znane mi łowisko, położone w województwie dolnośląskim – tzw. „Biedaczka”. Nazwa łowiska pochodzi od miejsca położenia zbiornika – Biedaszków Mały. Sama nazwa może wskazywać na niezbyt satysfakcjonujące połowy, ale kto pojedzie i sprawdzi na pewno będzie zadowolony. Droga trwała zaledwie 25 minut. Rozłożenie i przygotowanie sprzętu trochę jednak mi zajęło i do wędkowania zabrałem się około godziny 17.30.
Połów ryb początkowo nie był zbyt satysfakcjonujący – do godziny 19 wyciągnąłem zaledwie dwie płocie i jednego większego leszczyka.. na metodę odległościową Przyznam szczerze, ze byłem bardzo niezadowolony i trochę zawiedziony tym wyjazdem. Próbowałem wszystkiego, zmieniałem spławiki o różnych gramaturach ale nic nie skutkowało. Postanowiłem również skomponować nową zanętę brasem + piernik lecz to też nie dało oczekiwanych wyników Ale moja dziewczyna powiedziała, żebym jeszcze trochę posiedział. Więc uzbroiłem się w cierpliwość i siedziałem dalej, zapatrzony w atenkę spławika .
W pewnym momencie zlokalizowałem drzewo owocowe- śliwkę mirabelkę (żółtą). Od razu wpadłem na to, iż to jest zapewne świetny pokarm dla żerujących w tym zbiorniku ryb. Podczas dalszego wędkowania, które zbytnio mi nie szło, obserwowałem miejsce „pod śliwką”. W pewnym momencie spostrzegłem jak liście trzciny są wciągane przez jakąś rybę do wody. Od razu domyśliłem się, że to pewnie jakiś duży amur. Byłem strasznie podekscytowany i postanowiłem zarzucić sobie jedną wędkę z zestawem na amura. Na haczyk założyłem żółtą kulkę proteinową o zapachu ,, Truskawki ‘’ , zamoczyłem ją dodatkowo w dipie również truskawkowym , własnej roboty . (oczywiście zestaw spławikowy z przyponem włosowym – taki patent na zarośnięte łowiska ) Rzuciłem trochę bliżej od brzegu niż to miejsce gdzie pojawiła się ta ryba, żeby jej nie spłoszyć. Siedziałem z 15 minut gdy nagle spławik poszedł pod wodę. Z niedowierzaniem zaciąłem i zacząłem walkę z AMUREM. Oczywiście jak się każdy z Was zapewne domyśla po chwili nie czułem w ogóle, że cokolwiek mam na wędce gdyż ryba płynęła do brzegu aż po pewnym czasie zrobiła STRZAŁ – zaczęła płynąć w kierunku wyspy gdzie znajdowały się gałęzie zwalonych drzew . Hol ryby był bardzo emocjonujący i zacięty  , poczułem jej ciężar po swoich ramionach , walka bo tak można nazwać cały hol trwała około 20minut .W końcu ryba trafiła do podbieraka , nogi mi się ugięły i cały dygotałem ponieważ nigdy nie widziałem tak ogromnej ryby . Amur po zmierzeniu miał 84cm długości i ważył 9,80kg . Oczywiście ryba trafiła do wody , po krótkiej sesji zdjęciowej . Jestem zwolennikiem zasady NO KILL .
Wróciłem do domu bardzo zadowolony . Był to mój pierwszy amur i w dodatku taki duży. Niestety nie mam fotografii z tego dnia, bo moja siostra robiąc formatowanie komputera nie zapisała żadnych plików na nośnikach … :/ Niestety. Mogę jedynie dodać zdjęcie łowiska, z którym mam takie miłe wspomnienia. Może Dla Was ta historia wydawać się nudna czy też całkiem normalna, ale dla mnie ten dzień będzie zawsze niezapomniany  To była najlepsza przygoda wędkarska w moim życiu jak do tej pory. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz doświadczę tak miłych doznań podczas wędkowania  Ten dzień nauczył mnie jednego, aby łowić duże ryby należy uzbroić się w cierpliwość i nie łamać się porażkami 

Opinie (6)

marek-debicki

Nad wodą jak ryba nie bierze, dobrze czasami pokombinować i zastosować nawet , wydawało by się, nadziwniejszy pomysł. Słuszenie zauważyłeś, nie można łamać się porażkami i ocenami także . Pozdrawiam i *****pozostawiam. [2011-12-06 15:11]

użytkownik

Artykuł wysoko bym ocenił gdyby nie to głośne i nachalne podkreślanie: "Jestem zwolennikiem zasady NO KILL".  Lepiej gdybyś napisał tylko że ją wypuściłeś. Dużo lepiej by się to czytało. A tak...Kiepsko to wygląda. [2011-12-06 20:01]

użytkownik

5 [2013-05-10 15:16]

Konradek86

Chciałbym zapytać o ten zbiornik, widzę w zezwoleniu, że jest to woda PZW - czy ktokolwiek byłby tak uprzejmy i utwierdził mnie w przekonaniu, że jest to zbiornik na zachód od Biedaszkowa, w okolicy rzeki Sąsiecznica? [2017-06-14 10:40]

zbieracz123

Witam jestem z okolic i nie raz łowiłem na tym zbiorniku lecz brań ie było za wiele a i że zezwolenie PZW oczywiście pozdrawiam [2019-01-01 23:44]

zbieracz123

Na biedaczcejestem można powiedzieć co tydzień coś o tym wiem (: [2019-01-01 23:50]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej