bywa, że historia się powtarza...


Był ranek 8-go maja, moje imieniny w domu troche jakby ciaśniej i żona mi sugeruje; weź psa i jedź sobie na pstrągi, co będziesz mi się tu snuł taki smętny...Nasza ukochana bigielka jak mija tydzień od wyprawy na ryby to już nie może, zwykłe spacery w pobliżu domu, mimo, że trwają nie raz blisko godzinę/!!/ to za mało!
Przemyślawszy to i owo, przypomniałem sobie jak naście lat temu w imieniny będąc na Redze k.Łagiewnik i to instruując syna mego kolegi złowiłem ówczesny komplet pstrągów zamykając go 42 centymetrowcem...
Zatem szast prast i jadziem panowie. Wybrałem najbliższe od domu i serca łowisko za Goleniowem i nad wodą stanąłem ciut późnawo, bo mijała 9-ta, ale co tam, jest woda i przyroda może będzie i przygoda...! Zbliżało się południe, gdy w miejscu, w którym już parokrotnie meldowały się kropkowane usiadł mi potok w sam raz na imieninowego tatarka...! Bite 39cm pyszności-radości i frajdy. Urządziłem specjalny postumencik aby godnie Go upamiętnić, pstryknąwszy co trzeba postanowiłem nie przeciągać struny i na tym poprzestać...
I tak mi się to zdarzenie skojarzyło imieninowo. no, jakby powtórka. Chociaż wtedy to był komplet 5 sztuk!

 


5
Oceń
(4 głosów)

 

bywa, że historia się powtarza... - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł