Cel wyprawy Zalew Zemborzycki

/ 5 komentarzy / 4 zdjęć


A no właśnie. Z określeniem celu wyprawy było najciężej. 1.06 to otwarcie sezonu spiningowego na Zalewie Zemborzyckim w Lublinie. Dodatkowo jak wszyscy wiemy, to również rozpoczęcie zmagań z wodnymi smokami - sandaczami. No właśnie. Jedziemy na ryby, mamy po jednej wędce a chciałoby się łowić wszystko. Sandacze raczej odpuściliśmy i potraktowaliśmy je jako przyłów. 


Wyposażony we wklejankę MIKADO Tsubame UL Spin 260/15g nastawiłem się głównie na zalewowe okonie, których ponoć tu nie brak. Pudełeczko z wyselekcjonowanymi przynętami miało zapewnić sukces. W końcu są to wirówki, maleńkie wahadłówki i wszelkiego rodzaju mini twistery i kopyta, na które ZAWSZE muszę COŚ złowić.


husqvarna.wedkuje.pl postawił zdecydowanie na "normalny spining" i obławiał miejscówki gumami Savage Gear (zwykła komercha mówię Wam :)). Szczęścia próbował również na twistery i obrotówki. W kwestii sprzętu, kołowrotków i innych gadżetów o szczegóły, nazwy, firmy itepe musicie pytać go osobiście, bo ja po prostu nie wiem. 


Nad wodą stawiliśmy się o 4.00. Idealnie, dookoła już dniało. Ja rozpocząłem klasycznie od wirówki starej jak świat a na pewno starszej niż ja. Mianowicie do wody posłałem Mepps 2. Tyle, że to nie z tych nowych meppsów tylko tych starych, pierwszych. Luksus można powiedzieć. Łowił na nią mój dziadek i on niego ją dostałem. Drugi rzut i ciach ! Szczupaczek. Zawody czas rozpocząć. Bo właściwie to zrobiliśmy sobie zawody. Początkowo miała być punktacja dobrana do ryb drapieżnych ale później stwierdziliśmy, że łatwiej będzie nam po prostu liczyć sztuki. Ot, taka koleżeńska rywalizacja, co by nad wodą się nie nudzić. Wszystko ładnie pięknie ale do rzeczy. Wody w zalewie mało bo przy brzegu około 30-40cm. Łowiliśmy z brzegu, penetrując przybrzeżne "łąki" i kępy roślinności zanurzonej. Okazało się to kluczem do sukcesu. Niestety w roślinności nie było okoni (tak w ogóle to gdzie się podziały okonie !!? nigdzie ich nie ma) a tym bardziej większych sztuk. Jedynie mnóstwo małego szczupaka, takiego <40. Ale zabawa była nie powiem. Dużym zaskoczeniem był złowiony przeze mnie boleń (42cm) na wirówkę DAM.


Najzabawniejsze było to, że wielu wędkarzy których spotkaliśmy nad wodą nie łowiło nic. A widząc nasze wędziska w akcji obrażali się i odwracali plecami... Nie rozumiem i nie chcę zrozumieć... Głupia mentalność. Równie dobrze kolega powinien obrazić się na mnie za to, że przegrał zawody koleżeńskie (dlatego z Zalewu Zemborzyckiego wracałem już na piechotę.. ;)). 


Wypad na ryby uznaliśmy zgodnie za bardzo udany. Łącznie złowiliśmy 6 małych szczupaków (oczywiście tak tak wszystkie wróciły do wody, nie martwcie się) oraz 1 boleń (również C&R). Brań było sporo. Co chwile jakiś szczupły lub bolek wychodził za przynętą. Działo się mówiąc jednym a właściwie w dwóch słowach. Na brak zajęcia nie narzekaliśmy. Pogoda oraz wszystkie inne możliwe warunki nam dopisały. 


Tak liczne "szczupakowe przedszkole" dobrze wróży na przyszłość. O ile nie zostaną przetrzebione i dożyją swoich lat, to naprawdę możemy mieć okazję do zbiornika godnego szwedzkich jezior - dużo dużych szczupaków. Niestety, obawiam się, że są to marzenia ściętej głowy...


Połamania kija wszystkim ! Do następnego poczytania ! :))

 


4.4
Oceń
(7 głosów)

 

Cel wyprawy Zalew Zemborzycki - opinie i komentarze

HusqvarnaHusqvarna
0
Stanowczo zaprzeczam, jakobym w akcie się obrażenia odmówił odwiezienia zwycięzcy samochodem z łowiska ;) (2015-06-02 20:31)
w6i6e6w6i6e6
0
Kolego tego mikro szczupaka na fotce mogłeś sobie darować. Po co męczyć przedszkole do zdjęć? (2015-06-07 12:42)
KomanczKomancz
0
Bo taką miałem ochotę ;) a fotka zajęła 15 sekund. Męczarnie... (2015-06-07 15:15)
w6i6e6w6i6e6
0
No ... jskoro uważasz, że jest się czym chwalić.... to chwała i cześc Ci za te okazy. (2015-06-17 13:20)
KomanczKomancz
0
Cieszę się z każej złowionej ryby. Dla mnie nawet najmniejsza sprawia radość - po to wędkuję :) (2015-06-20 22:31)

skomentuj ten artykuł