Zaloguj się do konta

Co dalej z PZW ?

CO DALEJ Z PZW ..?

Porywam się na temat, który wywołuje ogromne spory, od lat. Zadajemy sobie pytanie - co dalej z wędkarstwem w Polsce ? Jeden wielki PZW z jedną, ogólnokrajową składką? Czy regiony - okręgi o własnym, miejscowym cenniku. Ja spróbuję odpowiedzieć.
Aby było mi łatwo to uczynić - akcja tej opowieści dzieje się na dwóch łowiskach, a bohaterami są dwaj wędkarze.

Jeden z nich, młody , imieniem Bartek, jest wędkarzem zamożnym. Ma świetne auto. Jako spiningista upodobał sobie wielki zbiornik zaporowy. Jest tam sporo sandaczy. W jego rejonie nie ma wód gdzie mógłby się jako wędkarz wyżyć. Ma do pokonania 350 kilometrów, zbiornik jest administrowany przez inny region wędkarski. Stać go na kilkanaście wypraw rocznie. W ostatnim sezonie złowił 30 sandaczy, różnych rozmiarów. Ryby zabrał - jak pozwala mu regulamin.

Drugi - Władek - łowi na swoim terenie. Nie jest zamożny, jedynym dostępnym mu łowiskiem są glinianki. Łowi tam i na spining, i na spławik. Wyniki ma marne, ryb w jego łowisku ubywa od lat, nikt nie ma świadomości jaki jest rybostan.. Łowi i psioczy na czym świat stoi, jak widzi w gazecie takiego Bartka z rekordowym sandaczem.

A teraz - odrobina wyobrazni . Zbiornikiem zaporowym administruje miejscowa społeczność wędkarzy. Są tam uczciwi ludzie. Od lat prowadzone są OBOWIĄZKOWE REJESTRY połowów, zdawane przez wszystkich wędkarzy przyjezdnych do stanicy danego dnia, oraz - przez miejscowych wędkarzy po sezonie. Wędkarze zrozumieli ze to konieczne, i po początkowej wrzawie przeciwko temu - wypełniają te rejestry UCZCIWIE, i zgodnie z prawdą. Odłowy rybackie - od lat NIE ISTNIEJĄ .Rybakom podziękowano, wskazując wody, które mogą sobie zarybić, dzierżawić i odławiać te ryby do handlu..
Na zebraniu koła po sezonie - kładzie sie na stole dokumenty - bilans rejestru połowu ryb z całego roku.
Nawet publikuje się to na stronie koła na portalu. Z rejestrów wypełnianych przez wędkarzy wynika jasno - ile ryb UBYŁO Z WODY. I taką ilość - np. sandaczy, ale i wszelkich innych - koło kupuje za środki uzyskane z opłat wędkarskich. I dokonuje zarybień, siłami i środkami własnymi, oraz przy pomocy wędkarzy. Zarybienia są jawne - skąd są palczaki sandacza, po ile kupione, oraz kiedy będzie zarybianie, tak ,że wielu wędkarzy może być przy tym. Wszystko to jest ogłoszone w siedzibie koła na tablicy, i na portalu. Łowisko staje się sławne - odwiedza je rocznie /miejscowych i przyjezdnych / - 10.000 wędkarzy, razy ilość dni, oraz = ilość zabranych ryb. Widząc że są wędkarze zabierający ryby oraz uwalniający je - wprowadzono dwa zezwolenia, tak żeby zarybiać wodę z pieniędzy wędkarzy, którzy te ryby zabierają. Zezwolenie 'C&R' kosztuje niewiele.

Teraz stawiam pytanie - czy tym zbiornikiem może zarządzać jakaś Centrala z siedzibą oddaloną o kilkaset kilometrów od tej wody ? Odpowiadam - NIE.
I wyjaśniam - dlaczego . To wynika ze zdarzeń, jakie już nieraz miały miejsce. Jeżeli gospodarz wody jest daleko - niezmiernie łatwo o jakieś oszustwo w sprawozdawczości, rzekomym a nie dokonanym zarybieniu, a nawet o zwykle niedopilnowanie. Czy rolnik może mieć krowę na pastwisku o 50 km od chałupy, i dobrze ją hodować?

Te dwie wody, oraz dwóch wędkarzy są symbolem tego co złe i dobre w naszym wędkarstwie. Są przecież jeszcze rzeki. Reasumując - nie widzę żadnej szansy na to, żebysmy mogli płacić tam, gdzie mieszkamy, pieniądze te następnie byłyby wlaściwie przekazywane do innych regionów. Ten system właśnie istniał, i zakończył się klęską. Ten nasz pieniądz składkowy, zanim dotrze na miejsce przeznaczenia, rozmyje się gdzieś po drodze. Płaćmy tam, gdzie upatrzone przez nas łowisko, a ci, którzy naszą kasę wezmą - niech ja UCZCIWIE zamienią na ryby, które z radością będziemy łowić !

Opinie (21)

Norbert Stolarczyk

Czy mam przez to rozumieć że popierasz jeden składki na cały kraj? pozdrawiam. [2009-11-26 14:00]

hubi

Marcin 30 lat temu miałem jedną składke i co i nic jak chciałem jechać doP łocka to jechałem jak chciałem jechać do Wrocławia to jechałem i było okey wody były syfiaste bo szedł przemysł rabunkowy ryby też troszke było i było dobrze dziś niedość ze brak jest czasu na czeste wyjazdy to jeszcze utrudnienia w postaci odrebnych opłat jakie masz prawo jazdy ano Polskie dlaczego jezdzimy po całym kraju bo to jest jeden kraj i tak samo powinno być z kartą wedkarską jeden kraj i jedna opłata koledzy nie wmawiajmy że wedkarz jadący z Warszawy do Poraja wyłapie wszystkie ryby to jest jakiś absurd pozdrawiam. [2009-11-26 18:19]

Przemas83

Czy mam przez to rozumieć że popierasz jeden składki na cały kraj?No ja zrozumiałem dokładnie odwrotnie również pozdrawiam! [2009-11-26 18:20]

hubi

Niestety jedną składke na cały kraj popieram tak powinno być moge się kolegom narazić ale zawsze będe przy tym obstawiał . [2009-11-26 18:49]

kostekmar

No to i ja popieram jedną składkę na cały kraj. Kiedyś miałeś takie opłaty: składka, spinning, nizinna, górska itp. Mogłeś łowić w całym kraju i to było dobre. [2009-11-26 18:53]

użytkownik

Może się wam narażę, ale powtórzę to co napisałem w tekscie - jedna składka na cały kraj = marnotrawstwo i bezrybie. To miało miejsce całymi latami, ale poniosło klęskę. Koledzy - pieniądz dany w składce na caly kraj - nie wiadomo komu i nie wiadomo na co - przepadnie. Ja nie chcę płacić haraczu !!! Ja chce wiedziec komu i za co płacę. I tam pojadę na ryby. Spójrzcie na okręg mazowiecki - przeciez to prawie pustynia!! Przytrute Zegrze - Bug, Narew i Wisła..płakać się chce. Kamil napisał mi raz w komentarzu do artykułu o Zegrzu - że na Turawie pogonili rybaków. I ja chcialbym zeby nasze pieniadze trafialy do podobnych miejsc. A te okręgi, koła które marnie dbają o wody - nie powinny naszych pieniedzy dostawać W OGÓLE ! [2009-11-26 19:16]

piotr 0206

To ja tez popieram jedną składkę na cały kraj.Pozdrawiam zwolenników tej opcji. piotr0206. [2009-11-26 22:27]

użytkownik

Gilbert.Ja też jestem za jedną składką. Jak byłem smarkaczem to jeździlem z moim tatą wszędzie. Teraz ja bym chciał jechać,,wszędzie" z moją córką, a PZW mi to ograniczyło. Nie chcę z siebie robić tu biedaka ale poprostu nie mam zamiaru wpłacać jakich ,,opłaty dodatkowe' np za Odrę w okolicach Kędzierzyna -Koźla. Dlaczego? Jedna skladka umożliwiła by mi wędkowanie na Odrze. Jest grono wędkarzy w tym zafajdanym biurokracją kraju, których poprostu nie stać na jakiekolwiek dodatkowe opłaty. Podam Tobie przykład mojego ojca:655zł renty i trudno mu wygospodarować co roku 190-200 na opłacenie karty a co dopiero o dopłatach mowa. Zrozum mnie ,to nie jest też atak na Twoją osobę. Poprostu próbuję to wyjaśnić z perspektywy takiego wędkarza jak mój tata. Zapewniam Cię,że chodź ma tak niską rentę to nie jest mięsiarzem, który zapełnia sobie lodówkę. Ma 61 lat i do ulgowej karty jeszcze mu daleko,bynajmniej u mnie w kole. Pozdrawiam. Za artykuł który poruszył moje kwestie dałem 5:) [2009-11-27 12:38]

darjur

Witam Kolegów po kiju Zgadzam sie całkowicie z kolegą odnośnie składek, dlaczeko mam płacić do centrali a niemieć z tego nic. Niestety potwierdzam odnosnie stanu wód w mazowieckim totalne bezrybie. Często i gesto zdarzało sie wracać do domu o pustym kiju. Choć w ostatnich miesiącach coś drgneło na nie których rzekach ale jedna jaskułka nie czyni wiosny. Pzdrawiam i obyśmy doczekali lepszych czasów [2009-11-27 13:25]

J

Mogę śmiało powiedzieć, że należysz do elity mądrych ludzi myślących przyszłościowo dla PZW. To samo napisałem na tym forum w temacie „porozumienia „ w dziale wiadomości i tylko niefortunnemu zbiegowi okoliczności, że w tym czasie trafił na forum szuler i ja dostałem rykoszetem i więcej tu pisał nie będę.Porozumienia na starych zasadach (krajówka) są szkodliwe dla organizacji, bo za wędkarzem nie idą pieniądze. Szkodliwe też dla wędkarzy tylko oni tego nie wiedzą bo skąd. Zdrowe porozumienia wypracowały niektóre okręgi i polegają na tym, że chcesz wędkować to chociaż zapłać pół składki w okręgu w którym chcesz łowić. To i tak niewiele w stosunku do płacenia dniówek. Jest to zdrowe i sprawiedliwe, wtedy pieniądze od wędkującego trafiają faktycznie do wody w której łowi. Z krajówki pieniądze szły na wszystko tylko nie na ryby. Mnie wystarczy jeden okręg plus dwa sąsiednie opłacane 50%. Jest to w sumie o sto zł więcej niż w jednym, bo tylko oplata na zagospodarowanie. Tak trzymać. [2009-11-27 15:20]

zdrapek

A teraz wyobraźcie sobie sytuację w okręgu katowickim.Mamy wodę o nazwie Kanał Gliwicki, który od tamy zbiornika Dzierżno Duże należy do woj. opolskiego - do wypracowanej miejscówki mam ok. 30km ale bez dodatkowej opłaty nie mogę tam łowić co mnie irytuje tym bardziej że opolscy wędkarze nie odwiedzają tych terenów bo mają bliżej "leprze" wody.Ale kij ma 2 końce bo do okręgu katowickiego należy Odra do ujścia Kanału Gliwickiego, do której mam ok. 70-80km a wędkarze z opolskiego często te odcinki Odry widzą z okna... potrafię się w czuć w ich sytuację, która też nie jest komfortowa.Myślę że kwestia przykładu dbania o dany zbiornik przez okręgowe władze PZW i podany przez ze mnie pokazują że nie ma złotego środka i pozostaje kwestia LUDZKIEGO PODEJŚCIA do wędkarzy oraz kwestia wypracowywania odpowiednich porozumień miedzy okręgami. Drugą stroną medalu jest to ze należymy do POLSKIEGO a nie Okręgowego Związku.... jak na razie istnieje zasada, gdzie płacisz tam łowisz a w jednym okręgu składki są wykorzystywane bardziej a w innym mniej racjonalnie, ale to już inny problem. [2009-11-27 15:56]

użytkownik

Koledzy - widzę w waszych postych trzeci problem ! Ten absurd moge skomentować - miasteczko Koziedupki - Okręg PZW, miasteczko Kozieuszki - Okręg PZW. Jest to jakiś ABSURD. Koledzy ze Śląska - tylko współczuc. Po jaką chol....struktura PZW na waszym terenie jest skomplikowana jak pajęczyna? Powinien byc to REGION ŚLĄSKI PZW, wielotysięczna spolecznosc wedkarzy, zarządzająca wszystkimi wodami, na jakie Związek ma porozumienie o dzierżawie. Region wędkarski dobrze zarządzany, przy odslonietej kurtynie jesli chodzi o finanse, zarybienia itd. Wszystko w temacie. Rozumiem doskonale waszą tesknotę za JEDNĄ SKLADKĄ KRAJOWĄ. To wielka wygoda, tak kiedys było. Ale - póki mnie nie przekonancie rzeczowymi argumentami - pozostaję przy tym co wyrazilem w artykule. Pozdr. [2009-11-27 18:30]

podzyg

Kolego Gilber włożyłeś kij w mrowisko tego problemu nie da rady tak rozwiązać pozdrawiam życzę sukcesów w rozwiązaniu tak ciężkiego problemu jakiego się podjołeś [2009-11-29 06:24]

JakubUrsynow

Racja, racja po stokroć racja! Zastanawiam się jak w dobie samorządności i widocznych korzyści z niej płynących opowiadać się za taką centralizacją. Wierzę, że jedno prężnie działające koło miejscowych wędkarzy jest w stanie świetnie zadbać o swoje własne wody.pozdrawiam [2009-12-01 17:04]

użytkownik

Od razu zaznaczę że popieram jedną składkę, która by załatwiła sprawę wędkarzy mieszkających na granicach okręgów. Ograniczyła zabawę w ustalanie czyja to woda? Mam własne doświadczenie opisane w wątku" Uwaga ".To są merytoryczne powody. Nawet pomyślałem o dopłacie krajowej, dobrowolnej nie obowiązkowej. Co dalej z PZW ? Dzięki Gilbert za artykuł . Trzeba rozmawiać . Tylko krowa nie zmienia zdania. [2009-12-03 19:53]

Sebastian Kowalczyk

Jedna składka byłaby faktycznie dobrym wyjściem, ale niestety jest to utopia. Woda musi mieć prawdziwego gospodarza, na miejscu. Myślałem, że efekty centralnego zarządzania są na tyle widoczne, że dadzą każdemu do myślenia, ale chyba za dużo jest jeszcze ryb w naszych wodach. Może jak znikną zupełnie, to niektórzy przejrzą na oczy. Brawo dla Gilberta za artykuł popieram w stu procentach. Pisząc o zbiorniku zaporowym nie miałeś na myśli Zalewu Solińskiego? :) [2009-12-04 01:58]

użytkownik

Kowson - dzięki - za mocne wsparcie z Twojej strony. Nie znam Cię, ale chyba jestesmy w "Szóstce"...Chociaz moje sciezki z tymi kolegami się rozeszły, poza kilkoma osobami. Ten zbiornik z mojego artykulu jest bez nazwy. Ale - Solina to akurat ciekawy przyklad, i sądzę ze nie przypadkiem o nim mówisz. Tam sie chyba calkiem przyzwoicie dzieje z rybami. Byłem w Wolkowyi, oraz w Chrewcie, kawal czasu temu /chyba - 2000 ?/ Rozmawialem wiecej niz lowilem, bylem z rodziną. Codziennie, na malej lodeczce lowilem na spining kilka ryb. Codziennie! Glównie - sandacze. Ci koledzy na Chrewcie, wyposazeni w elektryczne silniki, przywozili naprawde ladne sandacze. A ostatnio - zauwazylem po wpisach obecnosc sumów. Czy to tak wiele trzeba, żeby byly ryby? Pozdrawiam. [2009-12-05 00:47]

Sebastian Kowalczyk

W Bieszczady jeżdżę kilka razy w roku. Głównie nad San, Nad Zalewem Solińskim przeżyłem przygody wędkarskie porównywalne tylko do wędkowania w Norwegi. Powiem szczerze, Zalew Soliński budzi we mnie zazdrość. Skąd takie mocne słowa? Niedaleko od Warszawy mamy przepiękny zalew Zegrzyński. Nasze niedoszłe, wędkarskie eldorado. Przepraszam, byłe wędkarskie eldorado. Zwiedzając okolice Leska wielu powie, że to wiocha zabita dechami. Fakt nie jest to metropolia. Jednak biorąc pod uwagę zaangażowanie i podejście do turystyki wędkarskiej mieszkańców tamtych rejonów, my, Warszawiacy, powinniśmy się wstydzić, bo przy tamtejszej społeczności wyglądamy jak dzicz tatarska i najgorsza swołocz. Jak słyszę biadolenie na temat uciążliwości wypełniania rejestrów połowów to krew mnie zalewa…Nie chce mi się rozpisywać, każdy racjonalnie myślący wędkarz będzie wiedział, o co mi chodzi. Pozdrowienia dla Pana Andrzeja, jedynego rybaka nad Zalewem Solińskim. (Hoduje pstrągi w wiklinowych koszach) [2009-12-05 11:04]

janunio1

Kolego Gilbert podsumowując artykuł muszę ocenić go na 5*****,jednak uważam że wielu kolegów ma rację iż składki powinny obejmować całą Polskę.Ja mieszkam w Gdańsku ale bywałem kiedyś na wodach Elbląskich które są bardziej rybne.Teraz żeby połowić musiałbym opłacać je dodatkowo.Pozdrawiam. [2009-12-06 09:15]

Drewsik

Popieram składkę na cały kraj która by załatwił  sprawę.   Pozdrawiam                                                         [2009-12-15 10:51]

Drewsik

[2009-12-15 10:57]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Maj z rodzicami.

Kiedy widzę małych chłopców nad naszymi wodami, zastanawiam się częst…