Co z tą Wisłą?

/ 27 komentarzy

     Łowię ryby od 20 lat, Wisła stała się moim wędkarskim domem i z żalem patrzę co się z nią dzieje z roku na rok... Gdy miałem kilka lat to każdy wspólny wypad z tatą nad Wisłę kończył się mniejszym lub większym, udanym połowem. Mówię tu nie tylko o połowie Leszcza ale również o Karpiach, Amurach, Brzanach czy drapieżnikach. 20 lat temu nie było tak wyszukanego sprzętu wędkarskiego, całej palety zanęt i przynęt. Kiedyś szło się nad wodę z kopanymi robakami, ziemniakami gotowanymi czy pszenicą i miało się pewność, że coś ,, uwiesi się na kiju"". Teraz w dobie nowoczesności, również tej wędkarskiej nie mam już osobiście takich rezulatów jak kiedyś. Czy to presja wędkarzy spowodowała zmniejszenie populacji ryb? Czy dużo mniejsza liczba zarybień Wisły( przynajmniej na moim odcinku) jest temu winna? kłusownicy? kormorany? Pytań i opcji jest wiele. Kłusownicy byli i będą, straż rybacka nie jest w stanie temu zapobiec, ponieważ nie ma wystarczających środków na walkę z kłusownikami. PZW? było, jest i będzie. Nie można narzekać tylko i wyłącznie na PZW, że źle zarządza akwenami itd... To my wędkarze musimy zacząc od siebie, od poprawy własnych nawyków i zachowań nad wodą, o wypuszczanie ryb a nie zabieranie wszystkiego co się złowi do domu. Kormorany? zwierzę jak każde inne i ma prawo do życia. Osobiście jestem przeciwny odstrzelaniu tych ptaków. Niestety prawda jest taka, że ryb w Wiśle ubywa w zastraszającym tempie. MY wędkarze w porozumieniu z PZW (trzeba przestać walczyć a zacząć współpracować) musimy znaleźć złoty środek w tym wszystkim i ochronić naszą Królową przed wymarciem... Według mnie w tym tempie za 10 lat, sens będą miały tylko łowiska komercyjne. Musimy coś z tym zrobić!!!  Zapraszam do dyskusji pod wpisem.

Z wędkarskim pozdrowieniem Adi:) 

 


4.9
Oceń
(8 głosów)

 

Co z tą Wisłą? - opinie i komentarze

DaddyDaddy
+1
Niedawno łowiąc na mazurach spotkałem się z sytuacją, gdzie dwóch starszych panów łowiąc strasznie narzekało na PZW. Tych dwóch starszych panów pakowało do siatki wszystko co złowili, natomiast ja każdą złowioną rybę wypuszczałem, za każdym razem gdy to widzieli to komentowali, nie widząc sensu takiego łowienia. Za którymś razem nie wytrzymałem i im odpowiedziałem, że przede wszystkim to mnie na to stać aby wypuścić te ryby a poza tym to ich narzekanie na brak wiekszych ryb spowodowane jest tym, że oni i im podobni zabierają wszystko jak leci to i ryb nie ma. Od tamtej pory miałem spokój, a być może i do nich coś dotarło. (2016-09-22 13:54)
heniekbakheniekbak
+2
Dużo miesiarzy i tego nikt nie zmieni tak jak i klusownicwa się nie pozbędziemy bo jedni mają to we krwi a inni z tego żyją, brak lub znikome zarabianie przynajmniej na naszym odcinku bo czasem można przeczytać że w innych okręgach jednak coś się dzieje więc może większe zainteresowanie pzw no i większy nacisk na trucicieli tej pięknej naszej rzeki. (2016-09-22 14:01)
ppawi78ppawi78
+3
Moim zdaniem ani wyrafinowany sprzęt wędkarski, ani kormorany, ani presja czy ilość zabieranych z Wisły ryb przez wędkarzy nie ma znaczącego wpływu na obecną sytuację. Stawiam na 3 aspekty które postaram się rozwinąć Po pierwsze od kilku lat obserwujemy opadający poziom wód gruntowych, oraz stanu wody w rzecze. Co roku woda wylewała po wiosennych roztopach, na Jana oraz w sierpniu. Od dłuższego już czasu mamy albo powódź stulecia, albo niżówkę, jakich nie pamiętają wcześniej najstarsi wędkarze spotykani nad wodą. Być może jest to sprawka zapory we Włocławku (wędkuję w okręgu bydgoskim) chociaż zapora istniej dużo dłużej niż obserwujemy deficyt wody w Wiśle. Po drugie w moim odczuciu pogorszyła się jakość wody poprzez jej zasolenie. Jeżeli wędkujesz 20 lat to na pewno pamiętasz Kolego co trzeba było zrobić aby pozyskać doskonałą przynętę na płoć czy klenia. Wystarczyło wyjąć kilka kamieni lub gałęzi z wody, które obklejone były domkami larw chruścików oraz kiełży. Obecnie w Wiśle na obserwowanym przeze mnie odcinku larw nie ma w ogóle, a kiełże są niezwykle rzadkie. Poza tym proszę spojrzeć na wiślane główki, kiedyś bujnie porośnięte, teraz stają się łyse. Kiedyś najpopularniejsza podpórka do wędki wycięta w przybrzeżnych krzakach po kilku dniach w wodzie puszczała liście, teraz już nie. Trzeci w mojej ocenie ściśle powiązany z drugim powód to rosnąca na potęgę populacja babki piaskowej, gatunku inwazyjnego przywleczonego do nas. Jak łatwo można sprawdzić jest to ryba zamieszkująca części Oceanu Atlantyckiego, Morza Śródziemnego, Bałtyku Zachodniego. Ryba ta preferuje wody brachiczne tj. słonawe co w pełni potwierdza moją teorię o soli . W mojej ocenie babka żeruje również na ikrze rodzimych wiślanych ryb przez co dobitnie wpływa na ich populację. Jeszcze 15 lat temu rybą, która łakomiła się na czerwonego robaka był jazgarz obecnie rzadka zdobycz. Dziś praktycznie na wszystko co powiesisz na haku czepi się babka. Mało tego w myśl regulaminu ryba ta jest objęta całkowitym zakazem połowu. I na koniec kamyczek do ogródka PZW. Szanowni Państwo. Wędkarze mieszkający w takich miejscach jak ja (16 tyś mieszkańców, 3 koła wędkarskie (pewnie ponad tysiąc wędkarzy)) liczą iż ta jedyna ogólnopolska organizacja wędkarska zajmie się tym problemem. W nawiasie mówiąc chyba również do takich celów została powołana patrząc choćby na paragrafy 6 i 7 statusu. Czas najwyższy na przeprowadzenie badań, podjęcie decyzji i przystąpienie do działań. Jeszcze 10 lat bezczynności i w Wiśle nic nie pozostanie interesującego z wędkarskiego punktu widzenia. A tysiące wędkarzy, którzy nie mają możliwości wyjazdów na oddalone łowiska czy to komercyjne czy PZW zaprzestanie opłacania składek i pozostaną tylko wspomnienia jakie to się ryby w Wiśle łowiło. Pozdrawiam Paweł (2016-09-22 14:36)
piotr-kasperekpiotr-kasperek
+2
Wędkarze nie mogą wiele zrobić. Nie wystarczy wymienić zarządów PZW w okręgach czy kołach. Ten problem jest głębszy dokładnie tak jak pisze Paweł. Z resztą zła kondycja wód nie dotyczy tylko Wisły. Jeżeli jej dorzecze jest w złej kondycji, to i ona będzie w takim samym stanie. Pierwsza i podstawowa sprawa to ochrona wód powierzchniowych i głębinowych. Pewne sprawy muszą zostać uregulowane na poziomie centralnym. Rząd podjął decyzję o zrzuceniu odpowiedzialności za wywóz śmieci na gminy. A co ze ściekami? W mojej miejscowości płynie sobie rzeczka, do której mieszkańcy odprowadzają "coś" rurami... i jakoś (nie wiedzieć czemu) nie chcą się zgodzić na biologiczną oczyszczalnie ścieków i założenie kanalizacji. Od połowy wsi dno w rzeczce jest po prostu gołe... wszystko płynie potem do Wieprza, a z niego do Wisły. Wszyscy o tym wiedzą włącznie z wójtem, ale nikt niczego nie chce z tym zrobić. Takich miejscowości w Polsce mamy tysiące. W konsekwencji cierpią na tym wszyscy, a wędkarze wyżywają się na PZW jakby ono jedyne było winne tego, że nie ma ryb. (2016-09-22 15:01)
piotr 0206piotr 0206
+1
Rz. Wisła od Włocławka do Torunia jest w rękach prywatnych .Chcąc powędkować muszę płacić 15 zł.za dzień.Kasa wpływa do kieszeni dzierżawcy.Ponadto ze sprzedaży ryb z odłowów ma kasę.Nie obowiązuję go przepisy ochronne jak nas wędkarzy.Ponadto na swoim terenie ma zawsze świeżą napływową rybę za którą płacimy MY wędkarze.Naprawdę dziki kraj. (2016-09-22 15:59)
piotr-kasperekpiotr-kasperek
0
Jak to w prywatnych rękach? Rzeki z tego co wiem są państwowe. Prywatny moze być teren wzdłuż brzegu. Jeśli tak jest jak mówisz właściwy okręg PZW powinien wprowadzić ochronę ryb na tym odcinku bez wyjatku i do odwołania. (2016-09-22 16:11)
JKarpJKarp
0
@ piotr 0206 - nieprawdą jest co piszesz o wymiarach i okresach ochronnych ryb poławianych przez rybaków. Ustawa o rybactwie jasno to określa. To tylko kwestia woli żeby rybaków kontrolowała PSR lub SSR. (2016-09-22 17:24)
barrakuda81barrakuda81
+1
Wisła jest w kiepskim stanie.Jeszcze są tu ryby ale to cień dawnej rzeki.Nie mam pojęcia dlaczego...Mamy mądrych naukowców - może powinni się tym zająć?Ta rzeka to symbol narodowy i dla wielu wędkarzy świętość.Stać nas na to żeby ją stracić?Nie sądzę... (2016-09-22 18:43)
piotr 0206piotr 0206
+2
JKarp - kol.ja nie piszę głupstw. Znam ustawę.Rozmawiałem z miejscowymi wędkarzami z Ciechocinka.Straż kontroluje wędkarzy.Dzierżawca dostarcza ryby do odbiorców bez obaw pomijając okresy i wymiary ochronne. To ludzi bulwersuje.To temat rzeka. Z mafią nie wygra ,to opinia wędkarzy.Pozdrawiam. (2016-09-22 18:55)
piotr-kasperekpiotr-kasperek
0
Jak znam życie nikt z władz tematu nie podejmie dopóki chłopi nie staną z widłami pod ich domami. Może więc czas zawiadomić WWF albo Greenpace? Wcale nie żartuje. (2016-09-22 20:57)
Wolverine783Wolverine783
0
@ ppawi78 Na moim odcinku Wisły, na wysokości Tarnobrzegu,Połańca, Sandomierza na szczęście nie ma problemu z babkami. Nie złowiłem ani jednej w tym roku mimo, że jestem bardzo bardzo często na rybach na Wiśle. Dużo częściej jako przyłów trafiają się malutkie sumy. Masz rację z tym co piszesz, jeśli chodzi ogólnie o przyrodę. Z roku na rok jest coraz gorzej, my ludzie doprowadzimy do zagłady naszej planety prędzej czy później. (2016-09-22 22:06)
JOPEK1971JOPEK1971
+1
Wisła we Włocławku nie jest prywatna, jest pod władaniem O. Mazowieckiego, odcinek dzierżawiony przez firmę rybacką ,odcinek ten zaczyna się od oczyszczalni ścieków do ujścia Tążyny,tuż za Ciechocinkiem.Wisła od wielu lat umiera, na odcinku Wisły na której łowię od 36lat,wcześniej mój ojciec i dziadek, drastyczne zmiany nadeszły z chwilą spowolnienia pracy tamy i pobudowaniu progu stabilizacyjnego przy tamie, wskutek spowolnienia nurtu tam gdzie ryby odbywały tarło na czystym dnie pojawił się syf,przeżywalność ikry i narybku wielu gatunków spadła prawie do zera, spadki lustra wody a zwłaszcza w okresie tarła i inkubacji ikry doprowadziły do katastrofy ekologicznej, nie tylko ucierpiały ryby, również inne organizmy dostały po dupie,kolonie racicznic, małże, ślimaki, raki, masowo zdychały i zdychają nadal, po opadnięciu wody częstym widokiem były masy trupów narybku wielu cennych gatunków ryb, teraz nisze ekologiczne dla wielu gatunków ryb się zamknęły, kiełbie które występowały masowo (moja pierwsza złowiona ryba) wyginęły, jazgarze również, okonia też nie ma, sandacze które łowię to ryby kilkuletnie, głównie z zarobienia które przeprowadzano w tamtym czasie, małych ryb tego gatunku nie ma co nie napawa optymizmem.Kilka lat temu czytałem rozprawę naukową na temat odcinka Wisły w okolicy mego miasta, badania składu wody wskazywały na silny deficyt tlenowe w okresie letnim że nawet padło zdziwienie że jeszcze coś tam żyje, niestety ale płakać się chce jak widzę miejsca gdzie łowiłem nie tak dawno sandacze i miętusy a teraz tam rośnie tatarak. (2016-09-22 22:23)
Wolverine783Wolverine783
0
@ Jopek1971 To u nas na dole Polski jeszcze aż takiej tragedii nie ma. Słyszałem o planach przywrócenia żeglugi śródlądowej na Wiśle i Bugu. Ciekawe jak to by wpłynęło na losy naszej Królowej. (2016-09-22 23:14)
JOPEK1971JOPEK1971
0
Nie wiem jak ten projekt wygląda, jeśli będzie robiony po taniości nie uwzgledniając ochrony środowiska w wydaniu norm świata wysokorozwiniętego co niesie ogromne nakłady finansowe, to raczej łososia łowić nie będziesz,jak znam życie pseudo naukowcy zależni od kasy wielkich korporacji i holdingów podpiszą każdy papier i powstanie kolejny badziew niszczący środowisko naturalne, oczywiście w przyszłości nikt za to nie odpowie. (2016-09-23 00:05)
Wolverine783Wolverine783
0
Dlatego ja uważam, że za 10 lat jedyny sens będą miały łowiska komercyjne, patrząc na to w jakim tempie to wszystko się rozwija (2016-09-23 00:07)
SirDariusz1SirDariusz1
0
Witam kolegów. Zastanawiam się jak wielu z "expertów" w PZW oraz w środowiskach podejmujących decyzje na szczeblach władzy ma predyspozycje ku temu, by móc kierować zasobami naszych rzek i jezior. Jaką wiedzę mają by podejmować decyzje skutkujące dzisiaj i za kilka czy kilkanaście lat? Spójrzmy co dzieje się w polityce, jak wielki jest podział i biegunowość wizji jednak dialogu i kompromisu niestety brak. To źwierciadło tego, jak potrafimy, a raczej nie potrafimy współpracować, podejmować decyzje i działać. Odpowiedź, że za 10 lat sens będą miały łowiska komercyjne nie jest właściwa, bo pytaniem jest jak ratować od obecnego stanu rzeczy nasze wody? Zapewne każdy z czynników wymienionych przez was w tej dyskusji (zanieczyszczenie, zaniedbania zarządzaniem, opadania wód gruntowych przez to i samych rzek, przemieszanie gatunków, kradziejstwo, mięśniacy - od mięsa ... itd.) przyczyniają się do zmian, jakie obserwujemy. W innych krajach Europy wygląda to nieco inaczej (łowiłem i żyłem w UK przez 6 lat), a moja wiedza (Rybactwo - wtedy jeszcze Akademia Rolnicza :-) ) pozwala mi na wystawienie oceny niedostatecznej sposobowi i ilości podejmowanych kroków, mających na celu zmianę obecnego trendu. A trend jest spadkowy i ... tak jak pisał kolega Wolverine783...niestety. Warto jest wziąć czasem udział w spotkaniach swojego koła, wymieniać się doświadczeniami, uwagami i sugestiami, bo jednostka nic nie zdziała. I lać tych, którzy nad wodą robią trzodę. Kotwicę do torby przyczepić, kopnąć w 4 litery i pozdrowić raz jeszcze na drogę powrotną do domu. Podsumowując powiem, że bez znaczenia jest czy woda jest w prywatnych czy Państwowych rękach, i nie wiem w sumie co gorsze. Przykład z regionu z którego pochodzi moja małżonka: http://forum.pomorska.pl/gospodarka-rabunkowa-na-jeziorach-pod-gospodaratwem-lysinin-t57065/ Tam jest ze 40 jezior dookoła, a w żadnym większej ryby, jeziora brudne, zarastające i staczające się do 3 kat. Gdy zabraknie już ryb a nasza pasja straci sens, odwrócimy się od wody, ta pewnie odrodzi się w bulach i powoli wstanie z kolan. Szkoda, bo pewnie gdy to się stanie, moje żyłki sparcieją a ja przerobię się na robaki. Ręce opadają. Razem w kijem. Pozdrawiam D. (2016-09-23 07:51)
Wolverine783Wolverine783
+1
Panie Darku, dyskusja na zebraniach koła równa się waleniem głową w mur:) Młodzi wędkarze oraz starsi, którym zależy na dobru przyrody a nie na mięsie, mają inne poglądy od tzw leśnych dziadków i niestety jesteśmy w mniejszości. Ja też to po części staram się zrozumieć, ponieważ zwykłego emeryta nie stać jest na ryby ze sklepu, takie mamy Polskie realia. Za granicą ryby jest bo i ludzi stać na to, żeby sobie w sklepie ową rybę kupić. W Polsce daleko nam jeszcze do takich standardów życia jak na zachodzie...;/ (2016-09-23 08:33)
SirDariusz1SirDariusz1
0
Głową muru nie przebijesz, co najwyżej krew poleci ale...kropla po kropli i kamień wydrąży więc...warto walić :-) A co do tłumaczenia rabunku, grabieży, kłusownictwa ubóstwem społeczeństwa, musimy sobie odpowiedzieć, czy to jest słuszne? Musimy zmienić nasze realia na wielu płaszczyznach, ponieważ wszystkie te płaszczyzny mają na siebie wpływ - niestety. Pewnie, że nie stać nas tak, jak na zachodzie na wózek pełen obfitości, w tym ryb. Oczywiście, że wiele osób utrzymuje się z nielegalnych połowów, sprzedając łowione prądem, sieciami, sznurem ryby. Ale czym innym jest leśny dziadek, który wyciąga wiaderko płotek aby zjeść na kolację lub wsadzić do słoika na zimę (wiem, ilość takich leśnych dziadków razy ilość wiaderek razy ilość dni = ... także problem), a czym innym jest grupa zbirów, przyjeżdżająca nad wodę z łodzią i konkretnym sprzętem, targająca tonami rybę i sprzedająca ją okolicznym mieszkańcom. Wiem kim są tacy handlarze (bardzo często znani w środowisku, znani w okolicy - bo mówię tutaj o małej miejscowości) i wiem też kto kupuje takie ryby (lub je otrzymuje w zamian za przymknięcie oka na działania zbirów). Sami ludzie nakręcają ten stan rzeczy, jest społeczne przyzwolenie na takie działania. Nie spotkasz się z przypadkiem, że starsza Pani odmawia kupienia taniej, świeżej rybki z "nocnego połowu", prosto "od rybaka" na targu, taniej niż w sklepie, pośród innych szemranych interesów. Ryba idzie w detalu od małych zbirów do zwykłych ludzi poprzez hurt dużych zbirów do tych bogatszych, prominentnych mieszkańców. Znam temat bardzo dogłębnie z kilku regionów Polski i bardzo mi smutno. Popyt Podaż. Droga daleka do zmian i zrozumienia. Ale odbiegłem od tematu dyskusją, która jest kroplą w całości problemu coraz gorszego stanu polskich wód, w tym królowej polskich rzek - Wisły. Jadę dzisiaj po pracy w te miejsca, o których pisałem, i dlatego krew się we mnie gotuje na widok tego, co się tam dzieje (kłusownictwo, błędy w zarządzaniu, krótkowzroczność, brak inwestycji w infrastrukturę, brak zarybień, zanieczyszczanie środowiska, kolesiostwo, nepotyzm, bieda finansowa i intelektualna). Zacisnę zęby i będę łowić. Może coś złowię, a może marny ze mnie wędkarz. Przepraszam. Już się zamykam. Wracamy do tematu kolegi Adriana. (2016-09-23 09:34)
JOPEK1971JOPEK1971
0
Świadomość przeciętnego obywatela tego kraju odnośnie przyrody i wszystkiego co się z tym wiąże jest porażająco niska a edukacja w tym zakresie prawie nie istnieje, duża grupa ludzi nawet tych związanych z wędkarstwem jest przekonana że bobry żywią się rybami,a przysmakiem jeży są jabłka i grzyby które nosi na grzbiecie, podejrzewam że z taką świadomość mają co niektórzy zajmujący się zawodowo tym tematem. (2016-09-23 09:55)
JKarpJKarp
0
@ piotr 0206 to jeśli znasz więc zastosuj ;-) Trzeba wymóc kontrole pisząc oficjalne pisma do PSR. Tylko z góry nie zakładajcie, że to nic nie da itd itp. (2016-09-23 11:34)
JKarpJKarp
+1
@ JOPEK1971 nie prawda ;-) Jeże noszą na grzbiecie DZIKI SAD :-) (2016-09-23 11:36)
piotr48piotr48
+2
bardzo ciekawy artykuł , odnośnie opadu wód gruntowych to chyba dotyczy całej Polski ja mieszkam w Pile i to co się dzieje to po prostu tragedia , oczywiście ma to wpływ na rozród ryb zwłaszcza szczupaka, po drugie niesamowita ekspansja spółek rybackich na jeziora RZGW w moim okręgu PZW przegrał wszystkie przetargi na te jeziora dodam że łowiłem ryby na takim jeziorze kiedy trwał spór między PZW i RZGW ale nie było rybaków , siaty trzeszczały a wędki gięły się niesamowicie , po przejęciu wody przez spółkę wędkarską po odłowach sieciowych i wszelkich innych a są one prowadzone co kilka dni nikt od roku nie złowił ryby dłuższej niż 30cm , po trzecie powiązania ścisłego zarządu poszczególnych okręgów z hodowcami ryb , często ryby pozyskiwane od nich są po prostu odrzutem a ci ludzie zasiadają we władzach PZW dla korzyści biznesowych , po czwarte należy zmniejszyć ilość okręgów wędkarskich i wprowadzić odgórny nakaz aby wedkarze z okręgów ościennych mogli łowić ryby bez dodatkowych opłat po piąte wprowadzić dolny i górny wymiar ochronny ryb po szóste wprowadzać bardziej elastyczne przepisy odnośnie łowisk tz. np. zakaz łowienia szczupaka przez cały sezon albo więcej do momentu odbudowania populacji i tak z linem sandaczem węgorzem okoniem (2016-09-23 19:24)
lynxlynx
+1
Popieram prawie większość wypowiedzi. Dodam jeszcze o naszych melioracjach. Wprawdzie dotyczy to mniejszych rzek ale i duże też na tym cierpią. Otóż na zachodzie likwiduje się melioracje i zostawia rzeki tak jak były przed. Tworzy sie rozlewiska i zastoje wodne a wokół tych miejsc tworzy się ośrodki wypoczynkowe. U nas woda spływa bardzo szybko i rzeczki wyglądają jak rowy ściekowe. Ryba nie ma możliwości ani miejsca gdzie się rozmnażać. Nawozy nie przetwarzaja się w rozlewiskach tylko spływaja do rzek gdzie trują co się da. Jak wyginą małe żyjątka to duże nie mają co jeśc. Tak tworzy się martwy teren. Tu nie poradzi PZW ani nasza ofiarna praca u podstaw. Pamietacie naszą olbrzymią powódź? Wtedy naukowcy twierdzili, ze nie powinno się meliorowac rzek. I co? A nic. Nasi naukowcy dalej meliorują gdzie się da i co się da. Gdzie sie podział ich rozsądek? Schowali do kieszeni bo firmy melioracyjne dobrze płacą za projekty i ekspertyzy a i firmy z tego nieźle zyja. Mają przyrodę i ekologię daleko w d.... Mozna jeszcze dużo o tym pisać. O obrocie wody w przyrodzie, o zasilaniu zbiorników w wodę przez opady, o tym gdzie tworzą się chmury z parujących terenów, których prawie już nie ma tylko, powiedzcie, gdzie są ci mądrzy naukowcy? I co oni robią w tym kierunku? (2016-09-24 16:28)
Wolverine783Wolverine783
+1
Nic nie robią bo to pieniądz rządzi tym światem i pieniądz doprowadzi do jego zagłady. Dopóki im płacą za milczenie to milczą i tego się nie da zmienić, bo co my szare robaczki możemy:) (2016-09-24 21:13)
piotr48piotr48
0
myślę że rozpad PZW to kwestia kilku lat , przyszłość to towarzystwa wędkarskie oparte na metodzie NO KILL , nastawione na wędkarza który chce złowić dużą rybę ale nie zamierza jej uśmiercić , członkowie towarzystw będą czerpali korzyści z udostępniania łowisk innym wędkarzom a w zamian zaoferują wygodne pomosty , łódki a przede wszystkim rybostan o czystości na i wokół łowiska nie wspomnę , co ma do zaoferowania PZW prezesów okręgów i całą masę innych urzędników opłacanych z naszej kieszeni , zresztą proszę spojrzeć na ten portal kamizelki , błystki , wędki , żyłki itp. itd. a o rybach mało i na końcu bo liczy się przede wszystkim kasa a ja pytam jak długo polski wędkarz zniesie przymus wyjazdu do Szwecji aby złowić dużego szczupaka? (2016-09-26 20:12)
SirDariusz1SirDariusz1
0
Witam, Nie wiem czy zamknięcie się zespołu "expertów" PZW poprawi sytuację, pozostanie wówczas sporo akwenów bez opiekuna, które trafią w niepewne ręce, ręce kolegi, ręce chciwe i napalone szybkim zyskiem. Zniszczą wszystko, co znajdą w wodzie i będzie pucha na kilkanaście lat. A te już zniszczone przeistoczą się w ścieki. Ze świecą szukać tych, którzy zaryzykują dzierżawę stawu, czy jeziora aby przygotować od podstaw konkret łowisko. Większość to "Gospodarstwa Rybackie" nie zostawiające w wodzie nic większego jak 5 cm. Szkoda gadać :-( Ale życzę sobie innym kolegom, zbierajcie się do kupy, ryzykujcie i działajcie, organizujcie łowiska tam gdzie się da (wiem wiem, to nie jest łatwe). Bo chyba w naszych rękach pozostanie los wielu miejsc, gdzie będzie można łowić rybki. Szwecja to piękny kraj, ale jednak wolałbym łowić i popijać śliwowicę na własnych śmieciach :-) Ps. Kolega Wolverine 783 napisał, że pieniądz rządzi światem i pieniądz doprowadzi do jego zagłady, akurat w wędkarstwie pieniądz może uratować, może nie świat ale kilka łowisk na pewno. Pozdrawiam Darek (2016-09-28 08:24)
konradmalykonradmaly
0
PZW - to prowadzi gospodarkę rybacką! Wędkarze są tylko "listkiem figowym". Zarządy Okręgów martwią się interes rybaków w ramach "zrównoważonej gospodarki rybackiej". Zwróćcie uwagę wszędzie używają słowa "rybackiej" a nie wędkarskiej. Rejestry za wypełnianie których można otrzymać mandat są sprawdzane jedynie w 2%. Na tej podstawie podejmuje się decyzje o zarybianiu. I tak statystycznie wszystko gra. Na wodach płynących nie ma żadnej, nawet tzw "gospodarki", gdyż tam obowiązują sztuczne granice administracyjne, które nic wspólnego z przyrodą nie mają. Zauważcie, że nawet fotografie okazów w WW to często zdjęcia ze Szwecji i okolic. Okazy morskich ryb to fotografie ryb z Norwegii. W Szwecji są wody ogólnodostępne (bez opłat), komunalne i prywatne. Nie wiem jak to robią ale ryb tam jest dużo! Pomimo tego, że metody połowu dozwolone tam u nas by były uznane za kłusownicze! Dotyczy to nawet parków narodowych. PZW jest niereformowalny i powinien być zlikwidowany w obecnej formie. Zarządzenie wodami w kraju też musi ulec zmianie. Jak nie wiedzą jak to zrobić niech się Panowie wybiorą do krajów gdzie ryb nie brakuje. Po wiedzę do najlepszych. (2016-10-04 09:25)

skomentuj ten artykuł