Zaloguj się do konta

C&R vs C&E

Witam, to dopiero mój drugi wpis na tym serwisie. Zakładając konto na tym portalu z początku miałem na celu, nieaktywne uczestnictwo, opierając się na czytaniu twórczości innych wędkarzy i porównywaniu jej z moimi doświadczeniami. Z czasem jednak zebrałem się na odwagę, żeby udostępnić innym, spory kawałek mojego świata jakim jest wędkarstwo.

Śledząc wpisy i komentarze kolegów po kiju, natrafiłem na kontrowersje związane z zabieraniem ryb w celu konsumpcyjnym. Mówię tu o zasadzie C&E, czyli catch and eat ( złów i zjedz) kolidującą z ideologią złów i wypuść. Postanowiłem, więc podzielić się z wami moimi przemyśleniami.


Osobiście uważam, że osoby lansujące dogmat, aby wszystkim przechytrzonym rybom (bez wyjątku) zwracać wolność, a przy tym potępiające publicznie innych kolegów po kiju zachowują się co najmniej nie moralnie. Jest to trochę popadanie z skrajności w skrajność, jeśli mówimy o zasięgu krajowym. Większość ludzi wyraża takie opinie tylko po to, żeby „coś po prostu napisać” nie robiąc przy tym żadnego research’u i bezmyślnie wklejając kolejne posty, które odbiegają w sposób znaczący od kultury języka polskiego. Prawdopodobnie, jest to związane z wiszącym w powietrzu trendem. Posługując się tokiem rozumowania tych osób i nie doszukując się żadnej wyrafinowanej riposty mógłbym odpowiedź – „To po co łowisz ryby, skoro ich nie zabierasz. To bezsensu. Przy tym tylko je kaleczysz!”. Z taką odpowiedzią spotkałem się w pewne wakacje, nad jednym z mazurskich jezior, od osób które z oburzeniem przypatrywały mi się, jak wypuszczałem parę okoni, przekraczających grubo ponad 30cm.


Ktoś pewnie, poruszyłby wątek niknącej w oczach populacji ryb w naszych wodach. Stawiam jednak śmiało tezę, że wędkarze na pewno nie zagrażają naszym wodom tak jak rybacy, czy chociażby kormorany. Wygląda to na światopogląd mocno, ograniczony, ponieważ ludzie pisząc takie farmazony (nie boję użyć się tego słowa), nie dostrzegają chociażby elementów swojej diety. Nie sądzę, że każda z osoba, której przypisałem owe zarzuty jest wegetarianinem. Nie widzom tego, że kupione w sklepie filety były kiedyś rybami, a wędzony węgorz zaatakował kiedyś martwą uklejkę. Ponadto mięso które jedzą, takie jak drób czy wołowina też kiedyś było żywym zwierzęciem. Nie wiedziałem, że mamy tyle wegetarianów wśród wędkarzy !


Człowiek, jest żywą częścią przyrody, która potrzebuję białka. Natura nas takimi stworzyła i umożliwiła nam polowania, umieszczając nas na górze łańcucha pokarmowego. Jako dietetyk, uważam że patologiczne dla naszego organizmu, jest w drastyczny sposób obcinanie przyjmowanych białek zwierzęcych. Ale to temat na inną rozmowę.


Oprócz tego, uważam za dużą nieuprzejmość w sposób publiczny, znieważania poglądów innych .Do tego może posłużyć wiadomość prywatna, gdzie można odbyć konstruktywną rozmowę. Nikt moim zdaniem nie dał tym ludziom prawa, do tego typu zachowania. Wędkarstwo jest dla mnie, bardzo intymną częścią mojego życia, gdzie jestem sam na sam w symbiozie z otacząjącym mnie światem. I powiem wprost, że nikt nie ma prawa osądzać innych co zrobią z przepisowo złapanymi rybami.


Rzucanie takich rzeczy publicznie, jest porównywalne w skutkach do rozmowy ze szczupakiem, w celu wytłumaczenia mu, żeby nie atakował małych rybek. Taki zabieg polecam tym, którzy nie umieją utrzymać czegoś dla siebie.




Najlepszego dla wszystkich kolegów po kiju i życzę spełnienia nad wodą ;)


PS. Pozdrawiam także, kolegów z Pomorskiego Przewodnika Wędkarskiego, a raczej może dokładniej jednego z nich, który zbanował zdjęcie szczupaka którego umieściłem w schowku na ryby, w łodzi mojego kolegi aby go zmierzyć. Dodał do tego opis, że nie życzy sobie zdjęć ryb na stole.

Opinie (18)

CzarnySum

Całkowicie zgadzam się z kolegą Bartłomiejem. Naszą sprawą jest co zrobimy ze złowioną wymiarową zdobyczą i krytyczne komentowanie wypuszczania tych nawet dużych, ładnych i zaciekle walczących sztuk mija się z celem. Pamiętajmy, że zwrócenie pokaźnej zdobyczy wolności to również oddanie jej honoru za swego rodzaju pojedynek, wędkarza z rybą oraz piękno a dla wielu osób to właśnie daje największą satysfakcję i przyjemność. Pozdrawiam [2012-10-14 21:57]

Lin1992

Bardzo ciekawy wpis oczywiście dostawie 5. A moje stanowisko w tej sprawie jest takie że należy wypuszczać ryby które nie są wymiarowe,tych których nie zjemy - bo ich mięso nam nie smakuje,zabieramy tylko tyle ile zjemy - nie licząc okresów ochronnych bo w tedy ich nie bierzemy i przestrzegany dziennych limitów.A może być też taka opcja że nie raz można sobie iść na ryby tylko dla przyjemności i w tedy również nie bierzemy ryb. Takie jest moje zdanie. [2012-10-15 08:51]

kaban

Co do opinii dotyczącej wędkarzy i ich wpływu na ubożejący rybostan to nie do końca się zgodzę (moje własne obserwacje z nad małych rzek ,których z Wisłą porównać się nijak nie da). Reszta zgadza się z moim światopoglądem. Pozdrawiam. [2012-10-15 15:16]

Iras1975

Wiesz jak to jest kolego? Prawdziwi wędkarze robią swoje i siedzą cicho na d.... nie kładą nacisku na C&R i nie krytykują innych za zabieranie ryb. Ci co krytkują to najzwyklejsi pajace i nie powinieneś się zbytnio takimi przejmować, to zwykłe szpanowanie tym, że jest się C&R. Szkoda tylko, że kończy się to na pisaniu w internecie. Szkoda czasu, żeby o takich "wędkarzach" pisać. [2012-10-15 20:06]

camelot

Masz rację Irek ! - Szkoda czasu ! ,,Psy szczekają, a karawana idzie dalej" Coś mi się zdaje, że ci ludzie mają chyba jakieś problemy ....jak to się nazywa ? Kompleksy ? .......Jak tu pogodzić jednych i drugich, aby wszyscy byli zadowoleni ? Macie jakiś pomysł ? Pozdrawiam serdecznie ! [2012-10-15 23:45]

ganjavir

Bardzo treściwy post. Już wiele razy to pisałem że każdy może zabrać rybę lub ją wypuścić. Ale na litość SZANUJMY SIĘ! Sam wypuszczam a moim towarzyszem na łowisku najczęściej jest kolega który zabiera rybkę i nigdy nie miałem mu tego za złe. [2012-10-16 07:24]

michallo212

W pełni się zgadzam z tym wpisem. Jeżeli ryba jest wymiarowa to czemu jej nie zabrać? Oczywiście przestrzegając okresów i limitów dobowych. Trzeba jednak pamiętać by nie przesadzać - nie możemy siedząc codziennie na rybach zabierać dozwolonego max'a i pakować do zamrażarek... Za wpis oczywiście 5 ;) [2012-10-16 08:10]

camelot

Do kolegi ,,michllo212" - Święta prawda ! - A może limity dobowe trzeba by okroić ? Kiedyś zabawiłem się w rachunki i wyszło mi że każdemu wolno zgodnie z przepisami zabić i zabrać 490 sztuk wymiarowych szczupaków rocznie ! Wystarczy to przemnożyć przez ilość uprawnionych ? - Nie wiem ilu jest uprawnionych wędkarzy PZW ? Ale na pewno wyjdzie kosmiczna cyfra - przekraczająca setki milionów sztuk szczupaka ! - A gdzie jeszcze pozostałe gatunki ? Proszę do tego jeszcze doliczyć połowy nielegalne ,,kłusownictwo" i tzw. ,,gospodarkę rybacką" w której PZW wiedzie prym ! Nie boję się tego powiedzieć , kto jest największym szkodnikiem ! I gdyby istniała alternatywa by móc sobie legalnie posiedzieć nad rzeką z wędką w ręce, - wystąpiłbym natychmiast z szeregów PZW . [2012-10-16 19:50]

ryukon1975

Łowię od dziecka na jednej wodzie sporo ryb biorę dużo też wypuszczam,ryby były i są więc chyba nie mam jakiegoś destrukcyjnego wpływu na ich populację.:)Myślę że ważniejsze jest odpowiednie gospodarowanie wodą,jeśli zaś chodzi o wspomniane przez kolegę Camelot 490 szczupaków to u mnie norma jest mniejsza jeden szczupak na dobę co odliczając okres ochronny daje znacznie mniejszą liczbę-245? -która i tak jest nieosiągalna nawet w pięćdziesięciu procentach przez 5 lat.Dlaczego?Przez wędkarzy bo szczupak to ryba która różni się od innych,łatwa do złowienia,daje stosunkowo dużo dobrego mięsa więc presja na gatunek jest spora a zarybienia nim są symboliczne. [2012-10-17 07:23]

camelot

Krzysztof ! - Oczywiście ! Co innego są spekulacje rachunkowe , a co innego rzeczywistość ! Moje wyliczenie zrobiłem jedynie po to, by pokazać jak aktualne prawo podchodzi do zagadnienia. Kwestia kto ile szczupaków jest w stanie złowić w ciągu sezonu - to też bywa różnie ? Jeśli ktoś jest w tym dobry i łowi tam gdzie szczupaka nie brakuje to limit roczny, śmiało jest w stanie przekroczyć wielokrotnie. I to co piszesz, że ryba ta jest łatwa( zwłaszcza zaraz po tarle) - no i presja na ten gatunek, - to zapewne dość przekonywujące powody by jeszcze bardziej radykalnie ograniczyć limity ! Niech będzie widać, że prawo chroni rzeczywiście gatunek , - a nie zezwala na jego degradację ! [2012-10-17 15:43]

gravediggie

Bardzo łatwo jest obrzucać się na forum błotem zza ekranu komputera. Byle gówniarz może bezkarnie obrażać wędkarzy zabierających cześć złowionych przepisowo ryb a problem tak na prawdę rozgrywa się nad wodą . Myślę że ci którzy pieszczą ryby prądem czy wyrywają haki rybom z pysków na chama nie spędzają czasu na wędkarskich forach i portalach. A co z rybami traktowanymi w nieodpowiedni sposób przed tak przecież pochwalanym wypuszczeniem? Część z nich nie przeżyje darowanej im wolności. Z resztą - to temat rzeka. Generalnie wyznaję zasadę że bardzo często jedynym wspólnym mianownikiem dla ogromnej rzeszy wędkarzy jest jedynie fakt wędkowania. Nic więcej. Za wpis ***** ale temat jest bardzo obszerny i wyczerpać go to sztuka nie lada. Gorzej że nawet w czasopismach wędkarskich można odczuć pewnego rodzaju nagonkę na wędkarzy zabierających przepisowo złowione ryby. Szkoda że takiego zapału nie widać w działaniach eliminujących kłusownictwo. Opłacam składki, respektuję przepisy, zarówno zabieram jak i wypuszczam. Pozdrawiam. [2012-10-17 22:02]

comtrol

Każdy robi co chce byle w ramach prawa. Nikogo nie można zmuszać do wypuszczania ryb. Warunek jest tylko taki żeby łowić tyle ile naprawdę zużyjemy i to nie koniecznie na spółkę z dwoma sąsiadami...... Temat rzeka! ***** [2012-10-25 21:21]

keci

...Bartek...ja w 100% zgadzam sie z twoją opinią bo sam siedzac nad wodą czuje ten respekt do przyrody i chęć przechytrzenia zwierzyny w jej naturalnym środowisku,to samo czuje będąc w górach gdyż jestem ich pasjonatem.kocham przyrodę i wszystko co z nią związane bo po pierwsze to czuję a po drugie wychowywałem się jako harcerz i mam ogromne poszanowanie do tego co daje nam matka ziemia... wędkarstwo jest cudowną pasją ale dotarłem do takiego punktu że nie lubie zbytnio zbijać ryb... uśmiercam ryby idące na żywca i małe sztuki na patelnie ale to raczej sporadycznie... kumple tną wszystko co się da ale oczywiście wymiarowe... ja nie lubie zabijać dużej ryby na ktora tak dlugo poluje... szanuje i wolę zeby jeszcze pływała i zerowala i rosla w naszych wodach... :) czasem cos wezme ale to na prawde czasem i to raczej niezbyt ponad wymiar... a co do tego ze wedkarze niszcza polskie wody to wlasnie jestem krytykowany na tym forum http://www.wedkuje.pl/wedkarstwo,klusownicza-fala,54668 bo niby bronie klusownikow... NIE nie bronie ale sa powazniejsze sprawy niz ktos lowiacy w niedozwolony sposob...|!!!!!!!!! pozdrawiam i polamania!!! :) [2012-11-09 01:14]

keci

p.s. kocham ten sport i ciągle czekam na potwora ktorego wkoncu wyciągne (bo 3 juz straciłem) i bedzie mial on fotke i buziaka przed wypuszczeniem ale to nie dlatego ze jest moda na C&R tylko dlatego ze chce zeby rosł , zreszta po co mi tyle starego miesa... :)... połamania!!! [2012-11-09 01:17]

BlueFisherman

5 [2013-05-09 09:51]

Tomekoo

Wpis śmiały i dość prawdziwy , sam ryby jakieś zabieram a sporo wypuszczam . NIkt do tego mnie nie zmusza robię to tylko i wyłącznie z własnej nie przymuszonej woli ;-) Tak jak napisałeś nie ma prawa nikt osądzać nikogo za złowione ryby w limicie , zabrane w celu konsumpcyjnym . Czy smakują komuś czy nie , jego sprawa . Pozdrawiam . ***** [2014-03-31 18:13]

marciin 2424

W mojej rodzinie 90% osób nie lubi ryb i nie wędkuję , ja osobiście rybkę bardzo lubię i gdy mam ochotę to zabieram i sobie jem, a co mam papiery wiem co mogę zabrać z nad wody, a przede wszystkim wiem ,która rybka jest warta zabrania. Pozdrawiam Kolegę i *****:) P. S . Smacznego:) [2014-03-31 19:47]

Szpulka28

Ok Ok prawda. Wiadomo, że najgłośniej szczekają najmniejsze psy. Ale chciałabym też zwrócić uwagę na inny wątek. Niedawno GR, które dzierżawi wody, na których łowię dodało zestawienie roczne i z ich wyliczeń wychodzi, że wędkarze zabierają więcej ryb nic oni sami odławiają. Wynikać ma to z rejestrów, których dotąd jeszcze nie musieliśmy wypełniać i w zeszłym roku było to tylko dobrowolne i wiadomo, że nie każdy wypełnił je i wysłał a mimo to już wychodzi na to, że presja wędkarzy jest większa od rybaków, do tego dochodzą kłusownicy. Albo oni coś namieszali i to tylko poglądowe wartości (liczba zezwoleń wydanych x limit dzienny x ilość dni wolnych od pracy w roku itd. itp.) albo faktycznie wędkarzy coraz więcej i limity dzienne zbyt duże... Za artykuł 5* bo bije z niego prawdą a temat do głębszego przemyślenia. [2014-03-31 23:19]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Maj z rodzicami.

Kiedy widzę małych chłopców nad naszymi wodami, zastanawiam się częst…