Czarno białe żarty

/ 1 komentarzy / 5 zdjęć


 Jest wtorkowy wieczór a ja nieczuję nóg,pleców i ogólnie jestem padnięty ale szczesliwy bo ten "spacerek"był dla mnie niezłym sprawdzianem ale i wyciszeniem ale po kolei:
 W poniedziałek zgodnie z prognozami pogoda nadal pod psem więc straty wielkiej nie będzie jak dopołudnia poświece na wizytę u lekarza (trza wymienić rurke przed radioterapią ) wszystko poszło sprawnie i po dziesiątej jestem w domu ,zrobiłem kawę i mnie nosi,ciągnie jak diabli gdzieś nad wode i to najlepiej ze spinem i to tym prosto z foli który otrzymałem od jednego z Was ale niestety okręg wprowadził zakaz spinningu do końca kwietnia a i maja na wielu zbiornikach stojących za wyjątkiem rzek ale od tego wyjątku jest wyjątek, jedynej w sumie rzeki,gdzie mam jako taki dojazd gdzie ów zakaz także obowiazuje i to do końca maja (Czarna Przemsza),czyli teoretycznie pozostaje jakiś dzikol ale to biore pod uwage w ostatecznosci i na pewno nie dziś przy takiej temperaturze.
 Siedzę przy kompie i przeglądam mapy szukając miejsc gdzie mnie jeszcze nie było planując jutrzejszy dzień bo według prognoz za oknem ma być zdecydowanie lepiej a zajęte mam tylko rano, tym razem na radioterapi(tomograf)no a potem w planie wypad, nadwyraz wskazany ,tymbardziej po tym jak naczytałem się o skutkach ubocznych i powikłaniach ( i to nie tylko możliwych ) a raczej pewnych po radioterapi.Jeszcze raz studiuje zmiany regulaminowe i zatrzymuje się na Przemszy ale białej i już jestem pewien gdzie mnie poniesie ,sprawdzam więc miejsce i połaczenia i obmyslam plan a ten jest taki że docieram w okolice Białej i nią dochodzę do połaczenia z Czarną a potem już poprostu Przemsza czyli w planach dwa odcinki gdzie moge połowić,pozostaje tylko wszystko naerychtować na jutro co zajmuje mi kilka minut...
Wtorkowy ranek rzeczywiście jest zdecydowanie pogodniejszy od poprzedniego, w przychodni przygotowanie maski razem z tomografia zajmuje mi nieco ponad godzinkę i jestem w domu gdzie jeszcze raz sprawdzam połaczenia - coś na ruszt,kawka i w drogę.
 autobus,przesiadka nastepny i w niecała godzinkę docieram w obmyslone miejsce,teraz tylko kilkaset metrów droga i powinien być most na Białej-jest i most a nawet stara tabliczka z numerem łowiska i nazwą rzeki - Biała Przemsza, czyli wszystko sie zgadza,pozostaje zejść na lewy brzeg i spokojnie łowiąc dojść do połaczenia z Czarną.
 Woda tak na oko stan sredni ,jak jest zwykle niewiem bo jestem tam pierwszy raz i nawet nie czuć smrodu o którym ktoś tam pisał a jak tam podobno zapuszczaja sie czasem pstragi to nie moze być aż tak z woda źle.
 Zaczynam od obrotówki -srebrny f-zet2 i obławiam moim zdaniem kilka ciekawszych miejsc a mijam po drodze takich kilka lecz nie daje to żadnego pobicia , siadam na powalonym drzewie i robie sobie przerwę,zmieniam wabik na twisterka (czerwonawy z brokatem) po kilkunastu minutach ruszam dalej,docieram do miejsca gdzie nurt bardzo spowalnia przy powalonym drzewie oblawiam i przed i za którymś razem cos wychodzi niewielkiego lecz nie uderza,niewiem co to bo jedynie coś błysnęło próbuje jeszcze kilka razy ale poza zaczepem i statą przynęty nic to nie daje. Zapinam dla odmiany wąska wirówkę w koloże miedzi i schodzę dalej,narazie nie widzę żadnego ciekawszego miejsca a i coraz więcej haszczy utrudniających marsz powodują to że następne kilkaset metrów pokonuje górą do miejsca gdzie woda znów staje się być o wiele ciekawsza ale i tam nic sie nie dzieje.
 Trudno myślę sobię -moze na owym połaczeniu bedzie lepiej w końcu często tak na rzekach bywa .przechodzę jeszcze z trzysta metrów i znów wskazane jest wejscie na górę gdzie robię sobie przerwę na poczytanie tego co mam na nastepny raz podpisać czyli zgode na naświetlenie (celowo wziołem to ze sobą by przetrawić to samotnie na łonie natury) ale ani o cal madrzejszy ruszam dalej-muszę to przetrafic bo owa instrukcja zgadza sie mniej wiecej z tym co znalazłem na necie .
 Rzeka znów robi sie nie ciekawa i do połaczenia postanawiam iść juz tylko góra tym bardziej ze powinno to być juz nie daleko, rzeka troszke kreci a ścierzka mniej wiecej prosto tak ze momentami trace ją z oczu ale żadna strata bo nadal nic ciekawego nie widzę .
Następne metry pokonuje ścierzką troszke w tym miejscu oddalonej od rzeki by po chwili znów iść brzegiem ,no i jest i ciekawe miejsce - jakaś podwodna przeszkoda gdzie nurt wyraźnie zwalnia a i woda jest wyraźnie wyżej niż za przeszkodą gdzie z kolei wyraźnie na kilkudziesięciu metrach nurt przyspiesza-obławiam te miejsca dokładnie ale nadal posucha.
Pokonuje nastepne metry i dalszy spacer dołem staje się prawie nie mozliwy więc kolejny raz właże na górę i czuje że powoli siły mnie opuszczaja a i ból powoli zaczyna dawać się we znaki  bo włażąc poprzednim razem nastapiłem troszkę niefortunnie, troszkę zwolniłem ale zrezygnowałem z odpoczynku bo kto wie czy po przerwie nie będzie gorzej-spojrzałem na zegarek ,fajny hektar musiałem już przejść pomyślałem no i wracać niema co tylko dalej do jakiejś cywilizacji a "rzeczne skrzyżowanie" trzeba tym razem narazie odpuścić.
 Po kilkunastu minutach widzę jakąś cywilizację na drugiej stronie no i ktoś a raczej ktosie siedzą na drugim brzegu więc próbuje spytać co z racji mojej rurki nie jest proste ale coś tam musieli zrozumieć bo w odpowiedzi usłyszałem - około pół godziny a pytałem i o rzeke i o drugą stronę. Ruszam dalej a ścieżka wyraźnie odbija w lewo od wody i zamienia sie w coś jakby mało uczęszczana polna droga, mijam jakieś zabudowanie i nadal nic.. w końcu dochodzę do jakiegoś rurociągu ,patrzę na numery i są malejace czyli zbliżam się do czegoś ...
 Postanawiam jednak na kilka minut przysiąść i tak siedząc wpatruje się w ów rurociąg z myślą przeciez ja go juz gdzies kiedyś widziałem ale to nie może być prawda bo te o których myślę sa na końcu Jaworzna przy elektrowni a przy nich pięknie schowany staw w lesie (na przeciw elektrowni) . Nic jak to mówią - w praniu się okaże, ruszam dalej i ??? po kilkuset metrach widzę elekrownię ,no to jestem w domu , w oddali stoi jakieś zaparkowane auto czyli to na pewno to co myślę ,dochodzę i jest to miejsce zejścia nad owy staw czyli za kilkaset metrów główna droga.
 Po dojsciu losowanie prawo czy lewo-gdzieś musi byc jakis przystanek,idę wprawo ,jest przystanek z nazwą "Wysoki brzeg" rzut oka na rozkład i bus za czterdziesci minut ok. W oddali widzę most a z nazwy wynika że to pewnie most nad rzeką , mam czas wiec idę .
Zaczyna wiać i delikatnie kropi ,dochodząc widzę tabliczkę z napisem Przemsza czyli wniosek jeden : w którymś miejscu gdzie ściezka odbijała musiało się zczaić owe tajemnicze skrzyzowanie - no nic,schodzę na dół ,strzelam dwie fotki,oddaję kilka pustych rzutów i wracam na przystanek a po dwuch godzinach siedzę przy farelce i czuję się mimo rybiej posuchy szczęsliwy i sprawdzony (od pierwszej operacji jakby wszystko zebrać do kupy to pewnie tyle nie przeszedłem).
 Jest czwartek a mnie ciagnie na Brynicę,rozkład sprawdzony za oknem plus trzy czyli odpada ale może w południe troszkę sie podniesie - postanawiam się przespać a jak wstanę zobaczymy co termometr pokaże - Wstałem i zobaczyłem : tym razem BIAŁY ŻART ZE STAREGO CHŁOPA i plus jeden na skali !
 P.S. Jutro też jest dzień i czas po kolejnej wizycie w przychodni.

 


3.5
Oceń
(17 głosów)

 

Wedkuje.pl poleca

 

Czarno białe żarty - opinie i komentarze

GBHGBH
+1
Dużo zdrowia życzę i powodzenia w dalszych wyprawach (obrotówka to D.A.M. Effzett) (2017-05-18 07:52)

skomentuj ten artykuł

 




Aplikacja