Zaloguj się do konta

Czas na wędkowanie, a czas dla rodziny

Witam.
Poruszałem już kiedys ten temat, ale nadszedł nowy rok i sprawa powraca jak bumerang,mamy nowy sezon. Do naszego portalu dołączyło też,sporo nowych użytkowników i jestem ciekawy ich poglądu na ten delikatny temat. Otóż nasze żony z małym wyjątkiem oczywiście raczej nie podzielają naszego hobby jakim jest wędkarstwo, a już na pewno go nie rozumieją.I zaczynają sie małe nieporozumienia.
Powodów tego jest kilka.

Pierwszym powodem jest ,(oczywiście w różnym stopniu) wydawanie przez nas pieniążków na akcesoria wędkarskie. A najgorsze jeśli do tego wtrącają się inni członkowie rodziny czyli teście….( czytaj teściowe ...haha )U mnie na szczęście ,takiego, problemu raczej nie ma, ale nieraz któryś z kolegów po kiju żalił się że znowu słyszał tekst tego rodzaju „po co ci ta nowa wędka..?!”. Oczywiście w tym momencie każdy z nas jest bezradny, bo jak wytłumaczyć komuś , kto kompletnie nie zna się na łowieniu ryb, i do tego jest do nas w tym temacie uprzedzony, że takiej wędki jeszcze nie mieliśmy.?! I do czego ona służy.

Drugim powodem, jest niestety sprawa również poważna otóż, nasze hobby niestety zabiera duzo…. czasu ( z czego się cieszymy),a uprawiamy go głównie w wolne dni czyli w weekendy.
I jak tu pogodzić, czas który żona chce z nami spędzić, w inny sposób. Czy to odwiedzając rodzinkę czy chociażby na zakupach. Po całotygodniowej pracy, gdzie nieraz się prawie z nami nie widzi, pracując na różne zmiany. Przychodzi wolna sobota, wtedy nasza druga połowa, ma głowe pełną pomysłów na spedzenie czasu z mężem i synem, a tu oznajmiamy jej że wlasnie dzisiaj…?! mamy zawody……lub że chcemy własnie dzisiaj jechać powędkować.

Jak z tego wybrnąć, żeby wilk był syty i owca cała ? Połowa sukcesu jeśli akurat mamy lato, i jest piękna pogoda, to może nasza małżonka skusi się na opalanie, spędzenie kilka godzin na świeżym powietrzu, gorzej jeśli jest brzydko ,wtedy” leżymy”, bo jeszcze dodatkowo nasłuchamy się o przeziębieniu itp.

Można oczywiście tez próbować zarazić swoją zonę tym naszym hobby, czego ja w tamtym roku próbowałem, ale jest to długi proces ,i na rezultaty trzeba niestety poczekać.
Jak się zapatrujecie na ten tą delikatną sprawę, którą na pewno niejeden z Was przerabiał albo cały czas przerabia i jestem ciekawy jak go rozwiązujecie.? Może macie jakiś dobre pomysły.
Pozdrawiam Robert

Opinie (24)

wedrowiec

Moja żona nigdy nie wie kiedy jaki sprzęt kupje i dlatego nie mam z tym kłopotu.Na poczatku troche się interesowała dziś wogóle.Mam to szczęście że uwiellbia przebywać na łonie natury a po kilku latach mojej wędkarskiej choroby wie ,że ryby dla mnie to wszystko i już nie mam z tym kłopotu. [2009-02-03 12:56]

użytkownik

zony zapraszam na mj blog. masz racje o tym ze kobiety was nie rozumieja. [2009-02-03 13:03]

Szalona

Trzeba szukać sobie na żone kobiet wędkujących - innej rady nie ma na te wszystkie zmartwienia:) [2009-02-03 13:41]

conti

Niestety moja ma zmienne nastroje. Jednego dnia sama mnie wygania na ryby i jeszcze do tego jak wracam z pracy mam gotową (zrobioną przez nią ) zanętę żebym nie tracił czasu, kupuje mi robaki. natomiast ma dni gdzie jest całkowicie nastawiona na anty i lepiej przy niej nie wypowiadać słów takich jak : wędka, ryby itp. Ale to chyba taka ntura kobiet jak to mówią: "kobieta zmienna jest" [2009-02-03 14:21]

hubi

Ja niemam takich problemow bo zona ma swoją ulubioną dzialke na ktorej wszystkie cieżkie roboty wykonuje ja a na ryby jeżdze z moim synkiem ktory sam przypomina ze musimy być nad woda. [2009-02-03 16:38]

Kiris

No cóż żartobliwie powiem, ze trudno oczekiwać aby kobiety nas zrozumiały skoro same siebie nie rozumieją. Ale racje ma Szalona- nasza wina znależliśmy nieodpowiednie żony!! Pozdrawiam [2009-02-03 16:56]

coralgol73

U mnie chyba nie jest najgorzej, bo żona kupuje mi na gwiastkę czy na urodziny zawsze jakiś gadżet wędkarski. A co do wydatków to staram się żeby nie widziała co kupuję. Po za tym ona więcej wydaje na swoje szmatki i inne pierdoły. Na rybach była ze mną raz i już więcej nie pojedzie, na szczęście:-) Wynudziłas się za wszystkie czasy- jak mówi. [2009-02-03 18:50]

angelika

ja nie mam z tym problemu bo nie mam zony hehe. ale tak serio to moj tata tez wedkuje i mama juz sie do tego przyzwyczaila i sama tez potrafi wedkowac ale nie chce z nami jezdzic na ryby wiec jedziemy sami tzn ja, tata, siostra i bart bo wszyscy wedkujemy a przynajmiej jak wracamy do domu to czeka na nas cieply obiadek. a tata mam co zna sie co nie co na wedkarstwie to bynajmiej jak sie nie ma na cos czasu a chce sie jechac na ryby to i zanete przygotuje i haki wywiaze tak ze szukajcie kobiet ktore wedkuja.pozdrawiam [2009-02-03 20:49]

mapet77

W moim przypadku jest to duzy problem jak pogodzic czas wolny pomiędzy życiem rodzinnym a wędkowaniem. Zwłaszcza, że pracuje na nocnych zmianach więc 5 nocy w tygodniu moja połówka ma niedosyt spędzonego ze mną czasu. Jednak jest druga strona medalu, a mianowicie to, że jest ogromnym śpiochem więc zaraz po przyjściu mam dwie opcje: iśc spac i spędzic z nią te 3-4 godziny lub wybyc na te 4-5 godzin na ryby (co w moim przypadku jest najczęstszym rozwiązaniem). A w sprawach finansowania mojego hobby to najlepiej nie zabierac małżonek na zakupy bo by zwariowały od cen jakie trzeba zapłacic za sprzet. A jest jeszcze jedna kwestia: w czercu spodziewamy się potomka, więc myślę,że sezon letni bedzie sezonem bezowocnym. Ale jakt tylko dzieciątko podrośnie to wracamy do kraju a tam babcie, ciotki i wujki zajmą się maleństwem. To wersja optymistyczna. Pozdrawiam [2009-02-03 20:52]

Profesor

Oj !!! Robson poruszyłeś dość drażliwy i osobliwy temacik i do tego oczekujesz rady !!! Chyba od żadnego z Nas jej nie dostaniesz a jeśli już to żadna może się nie sprawdzić na ... Twoim "gruncie" !? Od tysięcy lat wielu "mądrych" ludzi stara się zgłębić "naturę kobiety" hehehehe i jak dotąd żadnemu to się nie udało!?Jeśli spróbujesz iść na "udry" będziesz miał awanturki w domku, jesli spróbujesz "zarazić" swoją kobietę Naszą pasją - syn będzie chodził głodny spać(to żart he he he)powiem Ci co ja zrobiłem - zacząłem zabierać na rybki moją córkę. Spodobało się jej i to Ona później mnie wyciągala na ryby hahaha A żonie mówiłem "... no co dziecku nie odmówię..." To było kiedyś teraz już się przyzwyczaiła. Powodzenia Robson !!! [2009-02-03 21:18]

Szalona

Mapet77 - moim zdaniem sezon letni właśnie będziesz miał baaaardzo owocny,ale pod innym względem:) Gratuluję i życzę powodzenia [2009-02-04 10:29]

robson1

mapet 77 gratuluję [2009-02-04 11:40]

użytkownik

jestem właśnie tym szczęściarzem, bo moja kobieta wiernie mi towarzyszy w wyprawach wędkarskich, a nieraz zdarzyło się, że uratowała mi wędkę przed wpadnięciem do wody, gdy zabrała większa ryba widząc co robi celowo nie podbiegałem , chciałem zobaczyć jak sobie z tym problemem poradzi i zapewniam was poradziła sobie bez problemu = życze i wam takiej kobiety [2009-02-04 12:13]

robson1

"Szalona"czy to propozycja.........haha [2009-02-04 12:48]

zegar

Ja swoją panią przez trzy lata w wakacje zabierałem na stanicę wędkarską. Byliśmy zawsze około dziesięciu dni. podobało jej się, jak była pogoda to się opalała, jak nie to w południe na spacer, po południu rybki, wieczorem do baru na browarek , a rano znowu o czwartej siup! na rybki.Teraz stwierdziła że to nie grożne zboczenie. Jak w miesiącu urywam się ze trzy-cztery razy, to nie marudzi. Fakt , że o trzeciej - czwartej rano mnie nie ma -wtedy dłużej poleniuc[ pi ]e-ale już na tą dwunastą , trzynastą staram się wrócić.Wiadomo obiadek. Tylko na nocki jak jadę to jest podejrzliwa , ale wtedy cyknę zdjęcie i mam potwierdzenie że naprawdę łowiłem RYBKI oczywiście.Pozdrawiam [2009-02-04 17:16]

leszcz

Wygląda na to że jestem szczęściarzem.Małżonka nie łowi i chwała jej za to,bo dopiero by oczy zrobiła ile ten sport kosztuje.Aczkolwiek zawsze zauważy nową wędkę lub inny gadżet,mimo że czaje się jak Czajkowski do fortepianu.A już kiedy szykuje się do wyprawy i wyciągam swoje skarby, to czasami słyszę(rany ile ty tego masz)no cóż skarbie,ripostuje(tyle samo co ty swoich gadżetów do upiększania).Do robienia samych tipsów dwa kuferki.I tak lawiruję,kiedy coś kupuję od razu mówię żeby sama zajrzała na allegro i po bólu.!!!!!! [2009-02-04 17:57]

wedrowiec

Jest jeszcze lepszy szantażyk.Powiedziec co woli piwko z kumplami i bieganie za spódniczkami czy ryby.Trochę sie wkurzą ale działa [2009-02-04 20:07]

mikadus

Dobry temat. Ja nie mam problemu z żonką.Może nie do końca jest wyrozumiała ale nie narzekam.Często dostaje od żonki w prezencie jakieś akcesoria wędkarskie,oczywiście wcześniej jej mówie co potrzeba.Ba,nawet teściowa czasem mnie wspiera.W tym roku nawet dolożyła mi 50 zł do karty.Od 2 lat zabieram czasami juniora ze sobą więc ona ma więcej czasu dla siebie.Ogólnie nie jest żle. Pozdrawiam wszystkie żony wędkarzy. [2009-02-04 20:54]

robson1

Do "jarfish"Muszę,coś zadziałać,i mam nadzieje że sprawe załatwie.Kazdy ma jakis krzyż,......haha. [2009-02-04 20:55]

stanley584

Wiadomo każdy ma swoje problemy. Ale jak to w życiu bywa, co człowiek to inny charakter i jego upodobania. U mnie sprawa wygląda tak: ja wędkuje oraz z zamiłowania uprawiam działkę. Żona zaś wręcz uwielbia haftowanie krzyżykowe / tj. wyszywanie kordonkiem różnych obrazów/ - praca żmudna i czasochłonna. Każde z nas ma swoje hobby, które nawzajem się uzupełniają. A więc, poświęcamy się swojej pasji. Trwa to już ponad 35 lat. Myślę, że jeszcze tak trochę "pociągniemy". Pozdrawiam. [2009-02-05 07:59]

burza10000

Ja nie mam problemu z żoną moim hobby jest wędkarstwo a żona gra w Skata i też potrzebne jest trochę czasu bo jezdzi na zawody czasami na drugi koniec polski więc co do czasu to się dogadujemy [2009-02-05 17:24]

użytkownik

Od kiedy moja żona zrobiła sobie prawo jazdy i kupiła samochód mam święty spokój. JA na rybki, ona do siostry i jest ok. Kiedyś rzeczywiście miałem przechlapane, ale niestety do dzisia ukrywam przed nią ile wydaję na moją "chorobę" jak ona zwykła określac wędkarstwo! [2009-02-11 19:01]

rysiek38

jedno jest pewne nawet jak namowie swoja na to hobby to i tk czasem z radoscia pojade sam z kumplem on nie narzeka ze wieje ,pozno,zimno itp -a co do pomyslu Szalonej to wszystkie znane mi prawdziwe wedkarki sa juz zlowione !!! :-))) [2009-02-13 17:59]

angelika

oj Rysiek możne ty już nie znasz ale ja znam jeszcze kilka prawdziwych wędkarek i są wolne hehe. Pozdrawiam [2009-02-14 19:38]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej