Czas na garbusa...

/ 25 komentarzy / 4 zdjęć


Sierpień rozpoczyna okres, w którym grube okonie zaczynają intensywnie polować, nie dając spokoju pływającej w toni drobnicy. Nadeszła pora, w której nawet największe upały nie zniechęcają jeziorowych spinningistów. W sierpniu warto poświęcić swój czas na tropienie garbusów, gdyż leniwe ,,wakacyjne” szczupaki i sandacze nie są teraz zbyt chętne do współpracy. Grzejące słońce, delikatny wietrzyk i odgłosy okupujących kąpielisko wczasowiczów wprowadzają nietypowy, letargiczny nastrój. Kolejna, niewielka fala odbija się od burty łodzi i pozornie nic się nie dzieje, ale pamiętajmy, że prawdziwy ,,dramat” rozgrywa się pod powierzchnią wody.

Tam, gdzie drobnica

Okonie przebywają wszędzie tam, gdzie pojawia się drobnica. Wyskakujące nad powierzchnię rybki oraz unoszące się nad nimi mewy potwierdzają obecność pasiaków. Najpewniejsze miejsca to opadające stoki podwodnych górek, których szczyt znajduje się na głębokości około 3 m od powierzchni wody, oczywiście w okolicach głębszych także można trafić na okonie. W przypadku obławiania górek ważny jest sposób ustawienia łodzi. Kotwiczymy u podstawy podwodnego wzniesienia i posyłamy przynętę na szczyt. Ten sposób jest skuteczny, ale przede wszystkim niesamowicie wygodny. Wpuszczając kotwicę należy zachowywać się cicho, gdyż duże okonie to niesamowicie płochliwe ryby i często zdarza się, że przewrócona torba, termos z kawą, czy przemieszczanie się po pokładzie może skutecznie ograniczyć liczbę brań i przekreślić nasze szanse na sukces. Bardzo dobre miejsca to wszelkiego rodzaju kanty, które oddzielają głęboką wodę od płytszej, a także głębokie przesmyki między wyspami, bądź między wyspą, a brzegiem łowiska. W takich rynnach przyłowem może okazać się piękny szczupak, który zainteresował się naszą przynętą. Pokrywające dno kamienie również zwiastują dobre wyniki, w końcu stanowią naturalne schronienie dla pasiaków. Bardzo dobrymi łowiskami, gdzie duże okonie przebywają przez niemal cały sezon są piaszczyste lub porośnięte roślinnością garby wcinające się w jezioro. W tego typu miejscach łódź ustawiamy z reguły na głębszej wodzie, po czym wykonując rzuty w kierunku podwodnego wzniesienia obławiamy całą ścianę wcinającego się garbu. Praktycznie zawsze doczekamy się pstryknięcia. Są jednak sytuacje, w których okonie opuszczają swoje kryjówki i wybierają się na masowe polowanie. Namierzają drobnicę na płytkich blatach i organizują zbiorową ucztę, która trwa około 10-15 min, po czym gotująca się od wyskoków drobnicy woda nagle zamiera i wszystko wraca do normy. Na takie chwile warto czekać nawet, jeśli trwają zaledwie kilka minut.

Metal, drewno i guma

Wielu wędkarzom przynęty okoniowe kojarzą się z malutkimi twisterkami, czy niewielką obrotówką. Dla mnie okoń jest drapieżnikiem pozbawionym kompleksu wielkości. W sierpniu najwięcej grubych ryb łowię na stosunkowo duże przynęty takie, jak gumy o długości 7-10 cm, wahadłówki, a także smukłe tonące woblery o długości od 5 cm do nawet 9 cm, czy kilkugramowe cykady. Nie jestem w stanie dokładnie przewidzieć, jakie kolory przynęt najlepiej sprawdzą się na Waszych jeziorach, gdyż każda woda rządzi się swoimi prawami. Okonie, szczególnie te największe mają swoje kaprysy i upodobania, jednak mam swoje ulubione wabiki, w które wierzę, które przynoszą efekty niezależnie od zachmurzenia, czy przejrzystości wody. Do takich przynęt należą kopyta w kolorach UV, fluo seledyny, zgniłe zielenie, a także srebrne i przeźroczyste gumy ociekające sporą dawką grubego brokatu. Tak. Właśnie brokat jest w skutecznym łowieniu okoni jednym z niezbędnych czynników. Szczególnie w głębszych akwenach decyduje on o jakości wyników. Skuteczne są również złotawe i miedziane wahadłówki oraz zielonkawe, kremowe i brązowe woblerki. Sprawdzonym sposobem na szybsze sprowadzenie niewielkiego woblera w wybrane partie wody jest doklejenie na spodniej stronie przynęty ołowiu zaciskowego.
Do wakacyjnej przygody z okoniami nie musicie używać sztywnych wędzisk, jednak nie przesadźcie z delikatnością Waszych zestawów. Okoń jest rybą silną i zdarza się, że ostatni odjazd ryby na krótkim odcinku linki, potrafi przerwać żyłkę 0,16 mm, mimo dobrze wyregulowanego hamulca walki. Polecam zastosowanie żyłki o średnicy 0,18-0,20 mm, bądź plecionki nie przekraczającej 0,13 mm. Do łowienia na gumę najlepiej sprawdza się lekko odchudzony, sandaczowy spinnerek o szczytowej akcji, jednak przy łowieniu na wahadłówkę, czy woblerka, najlepsze będą wędziska trochę bardziej miękkie, które skutecznie zacinają brania oraz dają duży komfort podczas holowania ryby.

Okoniowe strategie

Skutecznym wariantem jest ostukiwanie dna miękką przynętą osadzoną na ciężkiej główce, która budzi w drapieżnikach agresję. Szybki opad przynęty pozwala na obławianie sporego obszaru wody, co więcej, pobudza do ataku nawet niechętne do brań ryby. Jeśli ten sposób prowadzenia gumy nie przynosi zamierzonych rezultatów, to kładziemy przynętę na szczycie górki i ,,czeszemy” dno delikatnymi, a czasem dość nerwowymi ruchami szczytówki. Często zdarza się, że okonie unikają agresywnie prowadzonej przynęty, dlatego warto niekiedy wykonać kilka kontrolnych rzutów, prowadząc przynętę delikatnie, subtelnie przesuwając po dnie, czasem przytrzymując w jednym miejscu, po czym wykonując kilka delikatnych, krótkich podskoków. Co dziwne, podczas takiego prowadzenia wiele ryb atakuje gumę, która niemal nieruchomo spoczywa na dnie. Bardzo efektywnym i zarazem skutecznym rozwiązaniem jest obławianie kantów i przestrzeni między wyspami za pomocą wahadłówki. Miedziane lub złote wahadełko świetnie lusterkuje podczas opadu, gdy podbijamy je wysoko nad dno i pozwalamy opaść. Energiczne brania następują zazwyczaj podczas opadu kołyszącego się w toni kawałka metalu. Przypominająca motylka cykada także znajdzie swoich amatorów. Czasem, gdy nic nie pomaga jest to piekielnie skuteczna przynęta, szczególnie, gdy prowadzimy ją bardzo agresywnie z silną falą akustyczną. Opisane techniki są naprawdę skuteczne i z pewnością sprawdzą się także na Waszych łowiskach, jednak dla mnie, o tej porze roku, najpiękniejszą receptą na prawdziwego garbusa są wolno tonące woblerki, które nieraz ratowały mnie przed klęską wakacyjnego łowcy i czarną wizją powrotu z łowiska bez fotki z przystępnym, zawsze ślicznie ubarwionym okoniem. Duże pasiaki, szczególnie wcześnie rano i tuż przed zachodem słońca, urządzają masowe ataki, spektakularne zamachy na pływającą w powierzchniowych partiach wody drobnicę. Nad taflą wody widać czasami spłoszone rybki uciekające przed szeroko otwartymi pyszczkami i wystawianymi nad powierzchnię, nastroszonymi płetwami jeziorowych wyścigowców. Zanim odkryłem prestiż zawieszonego w toni woblera, przeżywałem katorgi widząc dorodne okonie, które za nic mają prowadzoną opadem gumę, czy inne przynęty wyciągane z coraz to głębszych zakamarków mojego pudła. Łowienie na smukłe, wolno opadające przynęty otworzyło mi drogę do sukcesu. Znajdującego się pod powierzchnią wody woblera prowadzimy majestatycznie, z namaszczeniem, wykonując 4-5 obrotów korbką kołowrotka i pozwalając przynęcie opaść. Branie najczęściej następuje w chwili, kiedy przestajemy zwijać linkę. Uderzenie jest zazwyczaj dobrze wyczuwalne, choć zdarza się, że okoń atakuje przynętę z boku, więc należy uważnie obserwować linkę, która w tym wypadku energicznie przesunie się w bok. Podczas łowienia z opadu, jak i penetrowania toni smukłym woblerkiem trzeba zwracać uwagę nawet na delikatne skubnięcia. W odczytaniu bardzo słabych brań pomogą kolorowe szczytówki, które oferuje coraz szersza grupa producentów sprzętu wędkarskiego.

Trudny przeciwnik

Odpowiednie dobranie przynęty, analiza warunków atmosferycznych i nuta wyczucia, która sprawia, że doczekamy się brania to ważny, jednak nie najważniejszy element polowania na garbusy. Duże okonie, czyli takie, które osiągają ponad 35 cm, a czasem nawet ponad 40 cm to nie lada przeciwnicy. Delikatne skubnięcie lub porządne trzepnięcie wyczuwalne na dolniku jest niesamowicie trudne do zacięcia. Trzeba być naprawdę szybkim, choć i to czasami nie wystarcza. Duży pasiak ma podniebienie twarde jak sandacz, a poza tym potrafi rozszerzyć otwór gębowy do imponujących rozmiarów. Jeden z okoni, który przekroczył 40 cm zaatakował moją przynętę tuż przy burcie łodzi, branie było mocne, ale natychmiastowo zacięte. Wyobraźcie sobie, w jakim byłem szoku, gdy po wyholowaniu ryby, chcąc ją odhaczyć, spojrzałem w pyszczek i zobaczyłem tylko znikającą w cielsku ryby plecionkę. Cała guma o długości 7 cm razem z główką została pochłonięta w ciągu sekundy. Chciałem wypuścić tego okonia, jednak wiedziałem, że nie poradzi sobie na wolności. Odciąłem linkę i zapiąłem rybę na agrafce. Moje zdziwienie było tym większe, gdy na przystani w płytkiej wodzie przywiązany na agrafce okoń pływał wokół wyplutej gumy. Będąc w lekkim szoku wypuściłem rybę po czym długo zastanawiałem się jak to było możliwe. Jak??? Przecież hak główki jiggowej blokował gumę, a mimo to rybie udało się oswobodzić. Od tej pory złowiłem już bardzo dużo grubych okoni i wiem jak trudny jest hol. Potrzeba naprawdę dobrego wędziska, pracującego pewnie trzymając rybę. Mimo tego nadal wiele ryb spada, jednak przestałem się tym denerwować, gdyż wiem, że to naturalna kolej rzeczy. Dziś cieszę się z dni, w których moja skuteczność przekracza 50 % dlatego , że nauczyłem się jak trudnym przeciwnikiem jest prawdziwy, gruby garbus.

* * *

Mam nadzieję, że odkryjecie w swoich łowiskach magiczne miejsca, które dostarczą Wam niezapomnianych wrażeń, miejsca, w których przebywają piękne okonie, dające wędkarzom ogromną dawkę adrenaliny, wyzwalające w Waszych sercach to, co jest najpiękniejsze w wędkarstwie, czyli nieustanne pragnienie przebywania nad wodą.

Tekst i fot Rafał Mleczak

 


5
Oceń
(59 głosów)

 

Czas na garbusa... - opinie i komentarze

ferozaferoza
0
Znakomity tekst, Rafale. Super się czytało. Nie jestem "specem" od ślicznych "pasiaków", ale felieton sprawił mi dużo frajdy swoją elegancką, przejrzystą konstrukcją i nie ukrywam...treścią. Zdecydowanie *****! Oczywiście, całkowicie podpisuję się (za Twoją zgodą) pod stwierdzeniem: " (...)to jest najpiękniejsze w wędkarstwie, czyli nieustanne pragnienie przebywania nad wodą." Pozdrawiam :) (2012-08-08 17:40)
ferozaferoza
0
Zdjęcia nr 4 nie mam odwagi komentować.....; piąteczka zdecydowanie nie pasuje; może w skali do 10 -tki: 10 dla ryby + 10!!!!! dla (z wyrazami pełnego szacunku)"ślicznej Osóbki". (2012-08-08 17:49)
bednar14bednar14
0
Świetny wpis gratuluję ;-) (2012-08-09 10:38)
kostekmarkostekmar
0
Wyśmienity tekst, w którym to widać znawcę tematu oraz świetnego wędkarza. Z całą pewnością zostawiam 5***** i gratuluję tych pięknych garbusów. (2012-08-10 15:01)
SlyderSlyder
0
Gratuluję pieknych garbusów, wiedzy oraz umiejętności wędkarskich. Bardzo dobry tekst okraszony wiedza, o czym wpomnialem powyżej. Zostawiam 5***** i połamania. (2012-08-10 15:08)
kamil11269kamil11269
0
gratuluję mój ostatni mierzył 23 albo 22 cm :D (2012-08-10 16:04)
Lin1992Lin1992
0
Bardzo fajnie się czytało.Piękne ryby.Zostawiam 5. (2012-08-10 17:38)
bananos7bananos7
0
Super tekst!!!! Na pewno bardzo przydatny:-). Daje 5 i pozdrawiam (2012-08-10 22:12)
Zander51Zander51
0
Podpisuję się pod opiniami kolegów - doskonały materiał o połowach okoni w jeziorze. Dodałbym tylko łowienie w toni z opadu. Liczymy ile sekund spada gumka. W następnych rzutach zamykamy kabłąk kołowrotka w połowie głębokości. Wielokrotnie po jednym obrocie korbką siedział duży okoń. (2012-08-12 07:32)
janglazik1947janglazik1947
0
Bardzo mądry artykuł , wszystko wyłożone jak na talerzu , czy można coś ważnego jeszcze dodać? Chyba nie. Wydrukowałem sobie ten artykuł by móc w każdej chwili do niego wrócić. Nie można więcej ocenić , więc tylko *****. (2012-08-13 10:16)
Zibi60Zibi60
0
Super Rafale to opisałeś ! Moją pasją - po sandaczu - są zdecydowanie okonie, złowiłem ich w życiu... kto by policzył, takie w okolicy 40 cm też się trafiały. Uzupełnił bym Twój wpis o czerwone dodatki przy gumkach, a szczególnie przy wirówkach (chwosty, rurki, kropki) - zdecydowanie poprawiają skuteczność. Wielkie 5 * za świetny artykuł. (2012-08-13 13:45)
woznywozny
0
hehe jutro z kumplami zamierzamy polowic na glebokosciach tak 10-20 metrow...bo jeziorko gdzie zawsze lowimy ma do 40 glebokosci...od niedawna na lodce lowie regularnie...od niedawna z echo....nowe pole doswiadczen ;)...no i nowy kijek jutro testuje wiec zapowiada sie ciekawe (i mam nadzieje owocne) polowanie ;) (2012-08-14 20:35)
mechanik samochodowy wedkarzmechanik samochodowy wedkarz
0
rybki super,nic dodać nic ująć,mimo planu szczupakowego dzisiaj wyciągłem 3 okonie na miedzianą blaszkę,2 szczupaki sie zerwały mi z gumy,chodze za szczupakiem,a trafiają sie okonie,mimo iż caly dzień chodziłem jestem zadowolony,4 okonie 3 wyciągniete i 2 szczupak nie wyciągniętei,jeszcze tak nie miałem jak dzisiaj pozdrawiam,i połamania kija,byle nie na kolanie czy z powodu zaczepu:) (2012-08-15 22:05)
woznywozny
0
hehe ja odwrotnie...plan byl okoniowy nowa wedeczka diaflexa do tego testowana, a zero okonia tylko pare pukniec...za to kumple na troka 18 pasiakow....za to ja 4 szczupaki na okoniowe twistery :o szok (2012-08-16 11:15)
grisza-78grisza-78
0
Super artykuł.Pozdro i 5 * (2012-08-17 09:10)
marekzalewskimarekzalewski
0
naprawdę dobrze napisany text. pod wrażeniem i 5+ (2012-08-20 20:33)
pinex77pinex77
0
za pasiakami też można gonić z pasją i daje to dużą frajdę. konkretny opis.pozd... (2012-08-20 23:04)
RavRav
0
Napiszę krótko: świetny artykuł, na pięć ***** z plusem ! Pozdrowienia dla imiennika :) (2012-08-23 22:33)
vistulavistula
0
Swietny artykul, jeszcze lepsze zdjecia. Sam jestem milosnikiem i mam bzika na punkcie okoni. Jesli chodzi o typowanie miejscowek i prowadzenie wabika, myslimy identycznie. Natomiast jesli mowa o sprzecie i przynetach dla mnie najlepiej sprawdzaja sie gumowe paprochy, kijek do 10g wyrzutu i wcale nie prawda jest, ze na taki zestaw lowi sie wylacznie drobnice. Osobiscie od poczatku sierpnia br. zlowilem w ten sposob 6 medalowych okoni - najwiekszy rowne 1,5kg czyli srebro - zdjecia w galerii. Jeszcze raz - artykul pierwsza klasa. Pozdro! (2012-08-29 01:00)
SeeJaySeeJay
0
super opis wiele informacji dla początkującego spinningisty jak i dla już tych bardziej doświadczonych bardzo milo się czyta ") pozdrawiam (2012-09-01 12:03)
pan Mironpan Miron
0
popróbuję z tymi tonącymi woblerkami, coraz trudniej trafić takiego garbuska :/ (2012-09-07 19:07)
KeisukeKeisuke
0
Oby takich wpisów jak ten ,było więcej. (2012-09-27 19:33)
maverick314maverick314
0
Bardzo fajny artykuł jak również śliczne okazy garbusków :-). Ode mnie zasłużona 5 pozdrawiam (2012-11-15 11:38)
MixyPLMixyPL
0
Tekst przejrzysty,dobrze się czyta. Gratulacje pasiastych kumpli. ***** ;) (2013-03-24 14:47)
MixyPLMixyPL
0
Tekst przejrzysty,dobrze się czyta. Gratulacje pasiastych kumpli. ***** ;) (2013-03-24 14:54)

skomentuj ten artykuł