Czerwcowe ryby

/ 1 komentarzy / 2 zdjęć


Łowiskiem, które najczęściej odwiedzam jest wyrobisko po żwirowe tzw. Górny Staw w Starym Sączu. Jest to zbiornik o pow. 24 ha i głębokości dochodzącej do 5m., średnio 2m. Gatunki ryb jakie można tutaj spotkać to leszcze, płocie, liny, karasie, okonie, szczupaki, sandacze i sumy. Atrakcją zbiornika są duże karpie i amury, na które to nastawia się większość wędkarzy. Wśród nich również i ja.

Jednak w czwartek 2.czerwca 2005r. wybrałem się z zamiarem połowu linów i karasi. Na łowisku zjawiłem się tuż po godzinie 4. rano. Wybrałem miejsce dość mocno zarośnięte rogatkiem, z głębokością sięgającą 1,20 m. Następnie zanęciłem obszar 2m kw. gniecionym ziemniaczkami. Zabrałem z domu tylko jedną wędkę, gdyż został mi tylko jeden kołowrotek z cienką żyłką. Pozostałe kołowrotki służą mi przede wszystkim do zasiadek karpiowych. Zestaw jaki zmontowałem to spławik typu waggler 1,5g, żyłka główna 0,22, do tego krętlik między żyłką główną, a przyponem z plecionki 0,08, haczyk czarny nr.8. Za przynętę tego dnia posłużyły mi rosówki.

Z początku brania były bardzo ostrożne – spławik unosił się lekko, a następnie nieznacznie przetapiał. Brak zdecydowanego odjazdu, w ogóle jakiegokolwiek sygnału, że ryba pochwyciła przynętę. Po którymś z kolei takim braniu spławik wreszcie wyłożył się na powierzchni, co skwitowałem zacięciem. Efektem udanego holu był niewielki leszcz.

Podsypałem ziemniaczków. I choć zaczęły się pojawiać bąbelki na powierzchni wody, wagglerek stał nieruchomo jak zaklęty. Rozejrzałem się po stawie. Kompletna cisza, drapieżnik nie bije, nie widać spławów karpi. Kątem oka widzę jak spławik skosem kryje się pod wodą. Przycinam i czuję dwa „kopnięcia” na wędce. Po chwili ryba pokazuje się pod powierzchnią. To karaś i to całkiem spory. Przy brzegu wykonuje jeszcze jeden zryw i ląduje w podbieraku. Mierzę go od razu – ma równe 40cm.

Zarzucam zestaw ponownie i już po niespełna 10min. mam kolejne branie. Tym razem ryba zaraz po zacięciu rzuciła się w największy gąszcz roślin. Napinam żyłkę – nawet nie drgnie. Luzuję zestaw z myślą, że ryba wypłynie z glonów. Nic z tego. Zostaje wariant siłowy. Mam plecionkę na przyponie, więc jest nadzieja, że nie urwę zestawu . Po chwili ciągnę do brzegu wielką kupę glonów. Ale – cóż to – czuję targnięcia ! Ryba jest nadal na haku. Przy brzegu już widzę, że złowiłem lina. Szybko pakuję go do podbieraka i wynoszę na trawę. Linek ma 37cm.

W chwilę później kończę wędkowanie.

P.S. Rybki po szybkiej sesji zdjęciowej zostały wypuszczone do wody.

 


4.6
Oceń
(14 głosów)

 

Czerwcowe ryby - opinie i komentarze

ZAMOSCIANINZAMOSCIANIN
0
Gratuluję udanego połowu. I powodzenia na następnych wyprawach.  (2010-09-17 20:53)

skomentuj ten artykuł