Zaloguj się do konta

Czterodniowa przygoda ze spinningiem

Witam kolegów,
Dzisiaj chciałbym opowiedzieć o mojej przygodzie która przyda żyła mi się w trakcie 4 dni 15-18 sierpnia tego roku. Mianowicie jestem zaciekłym spinningistą i korzystając z wakacji zostałem u babci na tydzień . Stamtąd do Odry mam nieco więcej niż kilometr a 200m od domu jest także staw „Rządowy” . Już pierwszego dnia wybrałem się na ryby lecz rano padał deszcz więc wybrałem się w południe gdy tylko przestał . Po przyjechaniu na łowisko rozłożyłem swój sprzęt Kij KONGER TIGER 270 CW 3-18 do tego drobny kołowrotek ROBINSON SILVER 2000 z żyłką 0,18 stalka i 6cm biało niebieski woblerek . Spokojnie wszedłem na główkę i zacząłem ją obławiać delikatnie zaczynając od zatoczki wachlarzykiem przesuwając się w górę główki po przejściu 4 główek mając na kącie tylko 1 podbicie okonka chciałem zmienic woblerka lecz postanowiłem obłowić ostatnią kamienistą zatoczke i nagle w 2 żucie przytrzymanie zacięcie i odjazd . Czuje to nie jest okonek po chwili wyłania mi się szczupaczek około 60-70cm hol trwa już ok. 5 minut ryba jest już zmęczona i robię 3 kółko by podebrać ją ręką lecz gdy ryba już podpływała (około 30cm od ręki ) ostatnimi siłami wyskoczył nad wodę i zrobił klasyczną świecę jak to on ma w naturze i niestety się spioł ;/ . zahaczony był delikatnie 2 hakami z jednej kotwiczki woblerka (tylna) . Postanowiłem obłowić ta główkę do końca i zwinąć się do domu . Było już około godziny 16 i upał dawał do myślenia. Na drugi dzień wstaje wcześnie rano ( 4.20 ) jem delikatne śniadanie i wyruszam na łowy w ten sam odcinek Odry co poprzednio ( jest to odcinek Odry przy miejscowości Buszkowice M ) . Założyłem tego samego woblerka i obławiałem główki idąc z prądem rzeki . Po 4 godzinach łąpania na różne woblerki , popperki , gumki i blaszki zdecydowałem wybrać się nad staw i około godziny 11 byłem nad stawem. Już po chwili zauważyłem przeurocze Klenie od30 do Pięknego Kolosa około 60 centymetrowego . Lecz na spinning nie przykładały większej uwagi brały tylko robactwo spadające z drzewa ;/ . Pomyślałem no nic dzisiaj nic im nie zaoferuję ale zmieniłem na Woblerka brązowego z czarnymi paskami schodzącego do 4 metrów . Obszedłem z nim dwa miejsca bez pykniecia poszedłem na kolejne i zobaczyłem zawalone drzewo . Pomyślałem oo tu musi coś być . Pierwszy Żut i zaczep . A niech to . Szarpłem i szarpałem i udało się wyciągnąłem gałąź z 2 gumkami  . Poszedłem kawałek dalej i rzucając w stronę drzewa po wpadnięciu woblerka do wody czuję opór i to spory zacinam i siedzi . Jest na pewno piękny . Walczy i walczy w pewnej chwili zrobił odjazd na środek jeziora i nagle zawrócił w kierunku drzewa . Nie nadążałem kręcić kołowrotkiem , ale udało się go zatrzymać po chwili widzę go 10 metrów od siebie. Życiówka na haku . Zapioł się ładnie . Całą kotwiczką w nożyczki . Idealnie . Wiedząc że nie mam zbyt ciężkiej artylerii ciągnę go pomału i niech się męczy . Lecz tuż przy nogach owinął się o kołek wiec popuściłem mu żyłki by się nie zerwał . Miałem na sobie wodery więc wszedłem i odplątałem żyłkę z kołka lecz szczupak był jeszcze poza zasięgiem ręki . Jeszcze miał siłę dopiero wtedy zobaczyłem jaki jest wielki miał około 80 cm . Lecz był bardzo gruby . Już prawie go podebrałem ręką . Już go dotknołem palcem . Ale to za mało by chwycić a dalej już podejść nie mogę bo skarpa . Chciałem się nogą oprzeć o kołek i go chwycić lecz gdy ruszyłem nogą Szczupak ożył i energicznie ruszył w stronę drzewa . Chciałem go zatrzymać na Hama ale no niestety gdy dokręciłem hamulec żyłka strzeliła mniej więcej w miejscu w którym była zaplątana o kołek . Byłem strasznie zdenerwowany . Nogi i ręce trzęsły mi się jak szalone . Nie mogłem zawiązać stalki ponownie by spróbować coś chwycić . Lecz byłem pod zbyt dużym napięciem adrenaliny . I po 10 minut ogladania wody , zdecydowałem wrócić do domu . Nazajutrz 17.08 wybrałem się ponownie nad staw ale wędkowałem krótko bo złapał mnie taki upał że nie dało się tam spinningować . Około 35stopni w cieniu . Masakra . W piątek decyduje się na okonie . Zabieram ze sobą pudełko z paproszkami cienką przyponówką 0,1 bądź 0,12 . Bedąc o 6 nad stawem obławiałem dno podwójnymi szarpnięciami . Łapię na niebieskiego paproszka do 8 praktycznie nic 2 malutkie okonki . Ale ujrzałem moje olbrzymy pod drzewem 10 minut obławiałem to drzewo i nic . Nie chcą na niego reagować . Zakładam czarnego raczka i zmniejszam obciążenie oliwka 2 gramy . I w 2 rzucie jest z powierzchni zassał go kleń po 5 minutowym holu ląduje w mojej ręce . Chodź był Momot w którym myślałem że go strącę ale udało się Klenik jest na brzegu mierzy 46cm i jest to mój drugi kleń który przekroczył 45cm .Pierwszy był moją życiówką 52cm ale był złapany na żywca co nie dawało takiej satysfakcji jak złapanie takiego ładnego okazu na boczny trok.

Ta historia dała mi dużo do myślenia ale też o wyciągnięcie wniosków. Jeśli byście mogli mi pomóc to dam jedno pytanie jak ustawić wędzisko by ryba spokojnie napłynęła pod rękę i żeby napięcie żyłki nie było zbyt duże .
Dziek za to że przeczytaliście a jeśli ujrzałeś jakieś błędy które popełniam w łowieniu to powiedz mi to  nie jestem jeszcze profesjonalista  .

Połamania kija

Opinie (14)

Profesor

Masz 5. Fajny opis [2012-08-22 15:36]

użytkownik

Błędy w łowieniu sam wraz z praktyką wychwycisz. Mogę jedynie zasugerować popuszczanie hamulca, gdy ryba znajduje się już przy brzegu. Ale te ortograficzne w Twoim wieku już nie powinny się przydarzyć. Mimo to daję 5*****, tak na zachętę:) No i gratuluję przepięknego klenia jak i również ciekawego opisu. [2012-08-22 15:43]

PanciOxD

Przepraszam za błędy :) Następnym razem będzie lepiej . Przynajmniej postaram się by było :) [2012-08-22 15:47]

bonek18

Fajny opis.Też radzę nie dokręcać hamulca podczas podbierania rybki.Jeżeli masz możliwość to najlepiej wysunąć go na brzeg, jeśli jest skarpa to albo podbierak albo ręka.Ale jeżeli precyzyjnie ustawisz hamulec to powinno być ok. Ale takie rzeczy się zdarzają nawet najlepszym. [2012-08-23 11:33]

użytkownik

Fajnie to opisałeś.Jest to twój pierwszy wpis i musze przyznać że dobrze sobie poradziłeś. Faktycznie jedyne zastrzeżenie to błędy ortograficzne. Przy następnym wpisie zwróć na to uwagę.Za ciekawy artykuł ***** [2012-08-23 13:04]

Tomekoo

Gratuluję wypadu :) ***** Pozdrawiam [2012-08-23 16:54]

użytkownik

Szkoda szczupaka ;(. Ja zazwyczaj mam przy sobie rozkładany podbierak na wszelki wypadek ;p [2012-08-23 16:55]

użytkownik

Szkoda szczupaka ;(. Ja zazwyczaj mam przy sobie rozkładany podbierak na wszelki wypadek ;p [2012-08-23 16:56]

qhz

Witaj pancioxd , no bardzo szkoda że nie udało się złowić, polamania. [2012-08-25 23:51]

PanciOxD

Dzięki wszystkim za ***** :) [2012-08-29 23:29]

kamil11269

***** [2012-08-31 09:32]

bzyku25

5* [2012-09-07 22:42]

pinex77

rybek szkoda ale cóż, zdarza się. A co do podbierania lepiej zainwestuj w podbierak muchowy, podczas spinu się sprawdza kosztuje 30zł. P... [2012-09-17 22:02]

PanciOxD

hehe mam taki ale jak przychodzi co do czego to mi się ryba w nim nie mieści ;D Noszę ze sobą karpiowy teraz ( zrobiłem na nim zatrzask na 2 nity i na plecach od kamizelki 2 i w potrzebie szybko się odpina :) Może to jest jakieś wyjście ale nie miałem okazji przetestować :D Wypadów było dużo ale nic nie złapałem :D [2012-09-18 08:15]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Łowisko Tuszynek

ŁowiskoNa Łowisko Tuszynek wybraliśmy się w drugiej połowie lipca na k…

Karasiowa nocka

Wysokie temperatury sprawiają, że nawet późnym popołudniem w zacienion…