Czy Wędkarze są EKO?

/ 29 komentarzy / 7 zdjęć


W dzisiejszych czasach określenie EKO ma bardzo szerokie znaczenie, ale nie przesadzajmy z teorią. Wystarczy zapytać: Czy wędkarz dba o środowisko mu najbliższe, czyli wodne i nadwodne? 


Spinningiści

Spinningiści mają chyba najmniejszy wpływ na środowisko ponieważ nie zatrzymują się nigdzie na dłużej, a cały sprzęt mają przy sobie. Zwolennicy sztucznych przynęt są ekologiczną elitą, bo nie dość, że sami „zachowują czystość” to jeszcze zwracają uwagę innym, którzy śmiecą. Żeby nie było tak słodko, można wymienić przypadki ekstremalne. Na przykład jesienią w Szczecinie. Tam grupki spinningistów potrafią zaliczyć stacjonarną nockę. Sam widziałem kolekcję puszek i butelek po ekipie która oprócz dropszota stosowała też inne „shoty”. Pół biedy, że to w mieście, bo służby porządkowe na bulwarze sobie poradzą. Przy ujściu pewnego kanałku z pewnej elektrowni rokrocznie obserwuję kilku poławiaczy makreli (niewymiarowy sandacz). Zawodnicy ci za nic mają przepisy i co gorsza traktują rzekę jako najlepszy kosz na śmieci, gdzie selekcja i utylizacja dokonują się same. Spinningiści często korzystają z łodzi. Coraz większych i szybszych. Tam gdzie nie ma strefy ciszy ryczą silniki a motorówki z impetem mielą wodę. Najgorzej chyba jest na zbiornikach zaporowych i Mazurach, gdzie często w portach widać opalizujące plamy na powierzchni. Utopienia silników spalinowych też się zdarzają. To już prawdziwe katastrofy ekologiczne w skali naszych wód. Na szczęście bardzo rzadkie.

 

Grunciarze i spławikowcy 

Grunciarzy jest tak wielu, że chyba można ich ująć razem. Siedzą samotnie, bądź grupkami, czasem na plaży, czasem w karpiowym namiocie. Są profesjonalni wymiatacze na multi-kombajnach, którzy prezentują poziom światowy, ale też turbo szuwarki z kulą ciasta na haku. Pośród fanów gruntowych zasiadek jest mnóstwo dżentelmenów, którzy zawsze mają ze sobą plastikową torebkę i zbierają śmieci po sobie i innych. To cieszy. Martwi natomiast fakt, że większość śmieci znajdowanych na brzegach to pozostałości po grunciarzach i spławikowcach. Klasyczny zestaw na stanowisku to pozostawiona torebka po zanęcie i plastik po białych robakach, bądź dżdżownicach. Niestety. Spławikowcy i gruntowcy potrafią też nieźle namieszać w krajobrazie. Również pod wodą. Nagminnie odbywa się wycinanie trzcin, koszenie wszystkich roślin na stanowisku, ale też wycinka podwodna czyli eksterminacja grążeli, grzybieni i wodorostów. W sumie porównując wycinkę krzaków do sterty foliowych opakowań mamy jasność – Krzaki odrosną w pół roku, a folia rozłoży się za tysiące lat…   

  

Zanęta

Czynnikiem, który potrafi nieźle zaszkodzić wodzie jest zanęta. Wędkarze sypią w łowisko najróżniejsze mieszanki. Często z dodatkiem chemii. Często bez opamiętania. Na przykład zanęta z rozmoczonego chleba, umieszczona w niewielkim zbiorniku wody stojącej, potrafi tak zakwasić wodę, że część stworzeń nie ma szans przeżyć. Również w większych akwenach mieszanki zanętowe wpływają na ryby. Na przykład w Elblągu są co weekend organizowane zawody spławikowe. Ilość barwników i zanęty sprawiła, że… pojawił się nowy gatunek krąpia – krąp z pomarańczowym brzuchem. Co zrobić, żeby zanęcać i nie szkodzić wodzie? Przede wszystkim trzeba nęcić mało, ale precyzyjnie.  Można na przykład zastosować ekologiczną zanętę z samych ziaren i makuchów (produkty uboczne w produkcji oleju), bez dodatków piekarniczych. Na naszym rynku jest firma, która takie zanęty produkuje. Nazywają się Extru Fish (Nazwa pochodzi od procesu ekstruzji – pod ciśnieniem i wysoką temperaturą powstają pachnące i trwałe cząstki zanęt. Wytwarza się tak np. płatki śniadaniowe). Do wyboru jest wiele odmian Extru Fish’a, złożonych pod różne gatunki ryb. Na przykład „płoć” pachnie bardzo intensywnie prażonymi konopiami i innymi ziarnami, a „Eco Sekret” wydziela delikatny aromat siana, stanowiąc idealną bazę. Zanęty są bardzo drobno zmielone co stanowi ułatwienie dla wyczynowców. Ekologiczną zanętą może być też użycie samego łubinu, konopi, kukurydzy, czy pęczaku, które sami ugotujemy. Ważne żeby tylko nie przesadzić z ilością… Używajmy EKO zanęt, a na pewno ryby w wodzie odetchną z ulgą (jeśli wcześniej nie wytrzebią ich rybacy, ale to już osobny temat).


Wędkowanie jest EKO!

Podsumowując, można powiedzieć jedno: Osoba, która od małego obcuje z przyrodą i spędza nad wodą dużo czasu jest znacznie bardziej wrażliwa na zmiany w środowisku niż przeciętny „Kowalski”. Zabierajcie ze sobą wszystkie śmieci i używajcie eko zanęt, a będziemy się razem cieszyć czystymi  polskimi łowiskami. 


 


4.3
Oceń
(16 głosów)

 

Czy Wędkarze są EKO? - opinie i komentarze

SlawekNiktSlawekNikt
0
Temat znany i poruszany już kilka razy jeśli nie w formie arytkułu to przynajmniej ożywionej dyskusji kto śmieci mniej :-) Osobiście "jadę" na naturalnych zanętach i przynętach "dopalając" je skromnymi ilościami takich ze sklepu. Co ciekawe największe płocie łowiłem jak nęciłem odrobiną kuku i dużą ilością białych robaków wraz z płatkami kukurydzianymi i odrobiną zanęty własnego wyrobu, którą to zrobiłem pod wpływem filmu z Twojego kanału. (2017-10-17 12:39)
Jakub WośJakub Woś
+2
Niestety spinningiści też swoje potrafią. Mam przykłady choćby z weekendu. Nad jedną wodą co zejście lepsze do wody to opakowania po główkach, przyponach czy blachach. Nad kolejną mało woderów nie poprzecinałem plecionkami które są rozwleczone po krzakach nad brzegiem - coś z odciętym gniazdem trzeba zrobić. Następna woda to niewielka zaporóweczna nad którą idą kable. Oczywiście obwieszone jak choinka na świetą. (2017-10-17 13:08)
barrakuda81barrakuda81
+4
Każde koło wędkarskie posiadające tzw. "swoje wody" które znajdują się pod jego opieką powinno byc zobowiązane do przygotowania prostych choćby śmietników w postaci zwykłych worków na stelażach z drutu ,dyskretnie co kilkadziesiąt metrów.Potem jakby co to nie ma tłumaczenia że nie było gdzie wyrzucić i łatwiej posprzątać chlew po sobie. Bardziej "eko" byłoby gdyby każdy szczupaczek nie dostawał w czerep o drzewo, gdyby ktoś faktycznie przestrzegał limitu ilościowego okoni a nie ładował do torby wszystkiego co się zaczepi o wymiarach nie wspomnę...Jest z tym troche lepiej bo widze że jednak czasem niewymiarki wypuszczają ale nie wszyscy - za mało kontroli. Zresztą jak widzę jakie u mnie na żywca ludzie "szczupaki" wyciągają to ryczeć ze śmiechu się chce:-) Te żywce nieraz większe - Polska...Żeby było bardziej "eko" każde koło które posiada wodę pod opieką powinno byc zobowiązane prawnie do utrzymywania jednej wody typu "no kill" choćby dlatego żeby gul skakał miesiarzom na widok zdjęc ryb złowionych przez ich kolegów którzy wyzbyli sie chęci pożerania zdobyczy...Może by im to pomogło.Zrozumieliby że się jednak nie zeżreć opłaca.Tak pro edukacyjnie nie zaszkodziłoby:-) (2017-10-17 14:06)
erykomerykom
+4
U mnie koło postawiło na pobliskim zalewie kontener na śmieci to szybko go zabrali jak zobaczyli pelno śmieci z domu,telewizory,regipsy i tym podobne :)A śmieci coraz wiecej przybywa :) (2017-10-17 14:49)
pakul1206pakul1206
+1
Wędkarze nie są eko, to w jakiś 80% banda śmieciarzy, nie wyrzucą może pozostałości pod nogi bo je widać ale cisną w krzaki, nad brzegiem najczęściej spotykane są właśnie różnego typu śmieci wędkarskie plus butelki i puszki, częśc również po wędkarzach ale też po weekendowych bywalcach, w zeszłym roku wędrując ze spiningiem napotkałem nówkę grilla,raz palony i w około ze 30 butelek po browarach, opakowania po jakiejś kiełbasie itp... chłopaki tak się naje...li że o grillu zapomnieli, porządny sprzęt, dobre prawie dwie stówy, służy mi dzielnie w domu :) Ja to co przynoszę nad wodę zabieram z powrotem, plus coś tam jeszcze, nie wszystko oczywiśie bo za dużo tego jest, ale jak dajesz radę zabrać cztery browary pełne na rybki to i puste cztery puszki nie powinny sprawić ci problemu, by je zabrać z powrotem. (2017-10-17 21:48)
kabankaban
+3
Zgadzam się z kolegą powyżej. Ja już cudzych nie zabieram bo po dłuższym czasie trwania w przekonaniu o słuszności mojego postepowania w końcu dotarło do mnie, że to nie ma sensu. Mentalność wielu z nas ciągle pozostawia wiele do życzenia. Jako spinningista szukam miejsc z trudnym dojazdem i tu śmieci właściwie nie ma. Na miejscówkach gdzie łatwo dojechać samochodem paradoksalnie (bo można bez problemu zapakować śmieci do bagażnika) często panuje taki syf, że komuś wrażliwemu na stan środowiska nie da spokojnie połowić. Może jest z czasem trochę lepiej i świadomość ekologiczna malutkimi kroczkami rośnie ale to chyba zbyt powolny proces... . (2017-10-18 08:13)
szirak87szirak87
+1
Widzę, że nikt nie poruszył sedna problemu ... reklamówka i inne śmieci na brzegu to śmieci które można zabrać. Prawdziwym problemem naszych wód jest zanieczyczenie zanętami nie ważne czy eko-sreko czy innymi domowimi lub kupnymi. Każdy kilogram zanęty to dodatkowy kilogram bio masy wrzucony do wody który przyspiesza wzrost różnego rodzaju glonów. Nowomoda to kilogramy zanęt wrzucane do wody przez jednego wedkarza, nie wspominająć o karparzach który potrafią wsypać dziesiątki kilogramów. Plastiki możemy pozbierać ale kto pozbiera biomaterię którą zostawiamy w naszych wodach ? (2017-10-18 09:14)
SlawekNiktSlawekNikt
+2
Nie wiem sziraku87 co jest w zanęcie kupnej. Za to doskonale wiem co jest w tej, którą robię ja, a są to: pieczywo cukiernicze, a raczej jego resztki, dynia, słonecznik i kilka innych składników, z krótych żaden nie otarł się o chemię chyba, że na etapie produkcji, ale idąc tym tropem myślenia to nie powinieneś jeść niczego ze sklepu, a i skarby z działki włąsnoręcznie wychodowane traktować niesamowicie uważnie bo przecież mógł na nie spaść kwaśny deszczyk ;-) Na 2 czy 4 puszki kuku i grochu oraz białych i czerwonych dosypuję dobrą garść zanęty. Dużo to czy mało to już musisz ocenić sam. Według mnie bardzo mało, ale zanęty własnej produkcji pachną, a nie "waniają". (2017-10-18 10:54)
LecekLecek
-7
A dlaczego ani słowa o wędkujących na muchę ? :) Niestety, ale widać różnicę w osobowościach i kulturze w zależności od metody. "Grunciarze" to wyjątkowe fleje. (2017-10-18 11:23)
SithSith
+4
Nie jestem "grunciarem", wyłącznie spinninguję, ale nie zgadzam się z @Lecek. Bardzo często obserwuję jak typowy "grunciarz" zwijając swoje stanowisko upycha swoje śmieci do reklamówki, jednocześnie opodal stojący spinningista wyjmuje nowiutkiego woblera z handlowego opakowania i ciska je na ziemię, przecież nie będzie już mu potrzebne, a zajmuje sporo miejsca. Nie można uogólniać i wybielać jednych a w czambuł potępiać innych. Nie wiem jak jest z muszkarzami, bo nie łowię w ich towarzystwie, ale nie jestem przekonany do tego, że to "święte istoty", a dla czego ani słowa o nich? To proste, jest ich znacznie mniej niż spinningistów, a tym bardziej "grunciarzy", mniej rzucają się w oczy, przeważnie wędrują korytem rzeki w spodnibutach i trudniej zaobserwować czy śmiecą czy nie, a nawet jeśli, to rzucony przez nich śmieć natychmiast spływa z prądem i "już nie jest ich śmieciem". Zastanówmy się zanim rzucimy kalumnię na kogoś innego - "kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień"... (2017-10-18 12:15)
pakul1206pakul1206
+1
W każdej metodzie są flejtuchy, wśród grunciarzy jest najwięcej bo procentowo najwięcej ludzi łowi w ten sposób, przynajmniej u mnie, a spieranie się kto więcej śmieci nie ma sensu. (2017-10-18 17:41)
JKarpJKarp
+3
Artykuł to mało udolna próba lokowania jakiejś firmy. Po drugie - jak ktoś nie widział karpiarza i nie widział jak i ile nęci niech się nie wypowiada. Ciekaw jestem kto mi przewozi a potem przeniesie te "  dziesiątki kilogramów . Po trzecie również nie zabieram śmieci po kimś. W imię czego ja pytam ? Po czwarte Wojtka jak spotkam to marny jego los ha ha :-) I już obmyślaj Wojtek jak mnie zamierzasz przebłagać za tego "fleja" ha ha :-) Wiadomość dla Kolegów - znamy się z Wojtkiem @Lecek nie od dziś :-) (2017-10-18 19:23)
pakul1206pakul1206
+1
Ja widziałem gościa, miał parasol, fajne krzesło, wędki karpiowe,kołowrotki karpiowe, sygnalizatory piszczące,matę i duży podbierak, łowił duuuże karpie więc chyba karpiarz ? :) Z resztą jest ich wielu na łowisku na którym łowię, nęcą proteiną, średnio z pół mojej wypłaty na zanęcenie:) Jest też amur  i tutaj kukurydza, oczywiście nie razem z proteiną, kuku tak ok wiadro 20l dziennie.Widzał ktoś z was 19 ziarek kukurydzy na włosie :) ? Ale chłopaki łowią, to trzeba im przyznać. (2017-10-18 22:28)
szirak87szirak87
0
Nie chodzi mi o chemię czy różne oddatki jakie mają zanety a o samą zanęte która jest wrzucana do wody... kążdy kilogram zanęty to dodatkowe dla zbiornika związki fosforu i azotu. Każdy zachwyca sie piękną przejrzystą wodą a nie widzi w jaki sposób sam na nią odziaływuje. Zbiorniki na których ograniczono stosowanie zanęty były w stniaje się zrewitalizować w przeciągu kilku lat. Dla ignorantów którzy nie mają swiadomości oraz osób zainteresowanych polecam przeczytać na wstępie ten artykuł : https://dlaryb.pl/portal/news_2/zan%C4%99ty-w%C4%99dkarskie-i-ich-wp%C5%82yw-na-%C5%9Brodowisko-wodne-r27/ (2017-10-19 11:00)
użytkownik26223użytkownik26223
+3
Szirak87 nie do końca się z tobą zgodzą bo w dużej części zanęta która wrzucamy do wody jednak zostaje zjedzona przez ryby,raki i inne organizmy  wodne. Zgadzam się że zanęta nie zjedzona zakwasza wodę ale to nie jest tak  że każdy kto używa więcej niż pół kilo zanęty ten truje wodę.Zanęta umieszczona w miejscu gdzie ryby żerują zostanie zjedzona choćby jej było i 10 kg.Natomiast zanęta wrzucona tam gdzie nie ma ryby  faktycznie skiśnie i zatruwa  wodę. Poza tym kukurydza czy gotowana kulka proteinowa może i  kilka dni leżeć w wodzie a chleb skiśnie dużo szybciej. Zresztą wy w tych komentarzach oskarżacie siebie na wzajem ,zrzucacie winę na innych , a POPATRZCIE NA SIEBIE. Ilu z was pali papierosy na rybach i niedopałki wrzuca do wody? 1 niedopałek potrafi zatruć kilka metrów sześciennych wody!!! A nawet jak wy tan niedopałek rzucicie "gdzieś" na brzeg to myślicie że on się rozpuści?? deszcze go opłukają do wody i i tak zatruwa  wodę i to bardziej niż ta zanęta nie zjedzona!! Idźmy dalej. Ilu z was jeździ starymi samochodami ,zdezelowanymi "złomami"  spalającymi kilkanaście litrów paliwa a więc i  wydzielającymi szkodliwe związki i to w znacznych ilościach. Te związki nie unoszą sie "wieki" w atmosferze , tylko razem z deszczami  spadają na ziemie ,spływają do wód .zatruwając je. Tak naprawdę wszyscy jesteśmy winni degradacji środowiska .Nie tylko My wędkarze (niezależnie  od tego jaką metodą łowimy) I niema sensu się "wybielać i zwalać winę na innych.   (2017-10-19 17:27)
kabankaban
+2
Ot i właśnie zapomniałem o palaczach. Będąc kiedyś tam z kimś tam na łódce w trakcie zawodów na zalewie Zegrzyńskim zwróciłem koledze uwagę na wrzucanie niedopałków do wody. Ja będąc jeszcze wśród uzależnionych miałem swoją "popielniczkę" z posiadania której zostałem wyśmiany... . (2017-10-19 18:16)
SithSith
0
Wystarczy coś takiego http://tse2.mm.bing.net/th?id=OIP.ALXPhukiUuN8hI0duP_ZswEsEc&w=222&h=200&c=7&qlt=90&o=4&pid=1.7  Tylko gdzie to kupić, powinno być dostępne w sklepach wędkarskich. (2017-10-20 06:33)
SithSith
0
Przepraszam, link nie dziala, a ja znalazlem http://allegro.pl/listing?string=popielniczka%20kieszonkowa&order=m&bmatch=ss-base-relevance-floki-5-nga-hcp-col-1-3-1003 wydatek groszowy. (2017-10-20 06:37)
JKarpJKarp
0
@ pakul1206 - Samo posiadane cacek nie czyni karpiarzem. Ja naprwdę mało nęcę a łowię. W tym roku więcej niż rok temu. Ja szukam ryb i łowię tam gdzie one są a nie usiłuję zmusić ich do do tego żeby przepłynęły pół jeziora do moich zestawów.    (2017-10-20 09:05)
JKarpJKarp
+1
@ szirak87 - a jakieś opracowanie na temat ołowiu i silikonu w wodzie by się znalazło ? (2017-10-20 09:07)
koooskooos
+1
Jak jadę na spławik czy grunt to absolutnie nie nęcę bo mam świadomość, że z pewnością kilka godzin temu ktoś tu siedział i wpakował do wody ze dwa worki zanęty. Ograniczam się do koszyka i tyle. Zawsze coś złapie. Najbardziej jednak irytują mnie opakowania po woblerach z jeszcze widoczną cena 50, 60 czy 70 zł. Mnie na takie nie stać ale stać mnie na odrobinę zwyczajnej kultury żeby po sobie posprzątać. I zawsze zwracam uwagę innym i jak mam do czynienia ze zwykłym chamem to nie przebieram w słowach. Czasem porządny opierd... robi dobrą robotę. (2017-10-20 09:18)
valdijazzvaldijazz
0
Polskie społeczeństwo ogólninie nalerzy do brudasów czy to są wędkarze czy to są turyści. (2017-10-20 10:35)
SithSith
0
"I zawsze zwracam uwagę innym i jak mam do czynienia ze zwykłym chamem to nie przebieram w słowach. Czasem porządny opierd... robi dobrą robotę." Problem w tym, że wówczas i w mordę można zarobić, bo cham, chamem się urodził i chamem zostanie ;> (2017-10-20 10:35)
pakul1206pakul1206
+1
JKarp-  i to jest najlepsze że ze stu karpiarzy wybieracie sobie tych pięciu co nie śmiecą i trują a resztę odrzucacie i mianujecie ich " prawdziwymi karpiarzami" a tak na prawdę statystycznie jest u was podobny odsetek śmieciarzy co w każdej innej metodzie, ja łowię głównie z gruntu i też mogę powiedzieć że jakiś tam grunciarz to nie grunciarz bo wywalił pudełko po robakach ale to nie zmienia faktu że to jednak.... grunciarz : :) Jak nazwać gościa co łowi tylko karpie ale pudełka po zanęcie wywala w krzaki ? Może lepiej podzielcie się na karpiarzy i karpiarzy śmieciarzy :))) Żeby nie było tak że ci karpiarze są tacy zli to napiszę tylko że tyle rad, porad i wskazówek co od nich nigdy nie dostałem, połowy z tej ich terminologi wogóle nie rozumiem ale chęci mieli szczere :) Co do śmiecenia ogólnie to uczmy swoje dzieci, pokazujmy im dobre wzorce a niebawem... za jakieś 15 lat będzie o niebo lepiej, na koniec tak tylko dla przykładu napiszę że jeżeli przy mojej siedmioletniej córce wyrzucisz śmiecia to ona pokaże Cię palcem głośno krzycząc " tata,tata brudasy", niejednokrotnie sprawdzone :))) (2017-10-20 23:06)
Jakub WośJakub Woś
+1
Nie spodziewałem się że kiedykolwiek to napiszę ale pakul1206 ma rację (2017-10-21 00:03)
SithSith
+2
Krzysztofie, mogłem kliknąć tylko raz, ale gdyby system pozwalał dostałbyś ode mnie +++++ (2017-10-21 05:15)
kamaelkamael
+2
Fajny wpis. Ja myślę że podział jest jednak inny: ludzie wychowani, ludzie niewychowani i "idioci". Ci pierwsi bez problemu po sobie sprzątają jak coś zostawią to niechcący, drudzy mają to w nosie bo nikt ich nie nauczył a trzeci śmiecą specjalnie - bez względu na metodę wędkowania. Duża wina jest PZW, samorzadów i ogólnie administracji, no bo przy większych zbiornikach kontenery na śmieci regularnie opróżnianie przy wjazdach nad wodę to powinien być standard. Poza tym ciągle w szkołach za mało się mówi o ekologi. Jak sobie wychowamy społeczeństwo tak będziemy żyć. Na razie wygląda tak że żyjemy w takim trochę jak w dużym śmietniku...   (2017-10-21 08:31)
Jakub WośJakub Woś
0
Chcecie poczytać o ekonęceniu to tu jest ciekawy opis http://swiatkarpia.com/news/wstrzasajaca-ilosc-zanety-i-karp-42-kg/381 Dla leniwych cytat: "Przez dwa tygodnie Warren wraz ze swoim partnerem zużyli 700 kg zanęty – kulki, ziarna oraz pellet. Ciężko, ale jakoś to jeszcze można zrozumieć. Natomiast kolejna informacja to czyste szaleństwo! Zdaniem Warrena, gdyby nie wcześniejsze „nęcenie” łowiska przez dwa dni, które wykonał właściciel (prawdopodobnie na ich prośbę) zanętą w ilości 5 TON!, mogliby nie zrobić takiego wyniku..." (2017-10-22 19:52)
JKarpJKarp
0
Jakub to jest łowisko prywatne. Skoro właściciel pozwala to co nam do tego? W te tony to nie wierzę. Poza tym tam jest taka populacja karpi, że żarełka potrafią pojeść ;-) (2017-10-26 08:11)

skomentuj ten artykuł