Kołowrotek Daiwa Lexa na słono

/ 16 komentarzy / 5 zdjęć


Jakiś czas temu zostałem poproszony o wystawienie opinii na temat kołowrotka Daiwa Lexa 3000SH. Zanim kręciołek trafił w moje ręce, zapoznałem się z informacjami na jego temat dostępnymi na stronie producenta. Piękny dizajn zrobił wrażenie, lecz nie do końca wiedziałem czego mam się spodziewać po tym młynku za ok 500zł. Większość kołowrotków, którymi łowię bolenie i sandacze nie przekraczają tej kwoty i sprawują się nieźle, ale na zdjęciu Lexa wyglądała raczej na piękna zabawkę, niż na urządzenie zdolne przeżyć tysiące rzutów i ogromne przeciążenia. Zastanawiałem się długo nad formą przetestowania go w warunkach polowych. Do rozpoczęcia sezonu na drapieżniki zostało jeszcze parę dni, a łowienie kleni, jazi i okoni ze względu na ciężar stosowanych przynęt nie jest formą eksploatacji, podczas której mogą wyjść ewentualne niedoskonałości sprzętu. Odpakowanie przesyłki mocno mnie zaskoczyło. Trzymałem w ręku nowocześnie wyglądającą solidną maszynę z pięknie stylizowaną metalową obudową. Oczywiście pierwsze wrażenie jest tylko pierwszym wrażeniem. Ostatni kołowrotek, który też bardzo na początku mi się spodobał i również zrobił świetne wrażenie, przetrzymał jedynie dwa miesiące intensywnego łowienia boleni. Po tym okresie zaczął wydawać podejrzane dźwięki, przestał płynnie chodzić i co za tym idzie trafił za karę do piwnicy, z której już raczej się nigdy nie wyłoni. No tak, ale na bolenie wyprawiałem się średnio co drugi dzień spędzając nad woda około pięć godzin. Doprowadzenie poprzedniego kręciołka do stanu przedagonalnego zajęło mi mniej więcej 150 wędkarskich roboczogodzin. Tu czasu miałem o wiele mniej. Pomysł na przetestowanie sprzętu podsunęły mi pierwsze zdania opisu sporządzonego przez zapewne sprawnego marketingowca. 


















"Mechanizm „OIL SEAL” dzięki barierze z nasączonej olejem filcowej tkaniny zapobiega przedostawaniu się drobinek brudu, oraz kryształków soli do wnętrza kołowrotka. Wyraźnie zwiększa to żywotność mechanizmu, który pozbawiony wpływu degradujących czynników zewnętrznych nie traci płynności pracy nawet przy bardzo intensywnym i długotrwałym użytkowaniu. 4 łożyska kulkowe – Oil Seal – Kabłąk AirBail – Przekładnia DigiGear – Frezowana CNC Aluminiowa korbka – Aluminiowa szpula do dalekich rzutów – Blokada obrotów wstecznych Infinite – AirRotor – Aluminiowa obudowa – Twist Buster II


Najważniejsze parametry:
metalowa obudowa HardBodyZ
uszczelnienie mechanizmu Oil Seal
4 stalowe łożyska
blokada obrotów wstecznych Infinite
rotor AirRotor
wzmocniona przekładnia Digigear wykonana na obrabiarkach sterowanych numerycznie przekładnia do największych przeciążeń, gwarantująca spokojną, gładką pracę
system wyważenia rotora Gyro Spin
nawój Cross Wrap - krzyżowe nawijanie linki
uszczelniony, super precyzyjny hamulec
aluminiowa szpula do dalekich rzutów
system antyskręceniowy Anti Backlash Sysem 2 (ABS2)
kabłąk Airbail (lekki, pusty w środku, mocny kabłąk)
rolka prowadząca żyłkę z systemem antyskręceniowym Twist buster
sprężyna kabłąka o wydłużonej żywotności
mocna aluminiowa korbka"

No właśnie, to te wszystkie bajery zapobiegające przedostawaniu się drobinek brudu, oraz kryształków soli do wnętrza tego małego czołgu, skłoniło mnie do zaserwowania Lexi słonego piekiełka. Spakowałem się i pojechałem na tydzień nad nasze polskie morze. Niby zasolenie Bałtyku jest nie wielkie, ale każdy kto łowił dorsze lub trocie doskonale wie, że kiepski sprzęt, już kilka dni po takiej eskapadzie dostaje choroby morskiej objawiającej się "czkawką" mechanizmu.

















I tak oto Daiwa Lexa przywitała się z moja dorszową wędką i odbyła dwa rejsy kutrem siłując się z dorszami i pokornie znosząc trudy morskiej przygody. O tej porze roku dorsze łowi się blisko brzegu na głębokości około 35 metrów. Na głębiny we Władysławowie używany prze ze mnie model mógłby być za mały, ale w w tych warunkach sprawdził się idealnie. Na głębszą wodę można śmiało użyć modeli 3500SH lub 4000SH. Jigowanie stu gramowymi pilkerami i częste hole dorszy zastąpiły wiślano - sandaczowe boje. Duże przełożenie maszynki pozwoliło na szybkie wyrywanie ryb z głębiny, a sprawny hamulec pozwolił mi uniknąć złamania wędki podczas zaczepów pilkera na zatopionych wrakach.


















Po siłowych holach przyszła pora na dalekie żuty. W przybrzeżnych wodach Bałtyku przez kolejne kilka dni oddałem ich tysiące. Przez parę godzin dziennie kręciołek miał nieustanny kontakt z morską wodą. Plecionka schodzi z niego idealnie, a trociowe przynęty szybowały na kilkadziesiąt metrów, co pozwalało mi dosięgać najbardziej atrakcyjną strefę za drugą rewą. Szukanie ryb z brzegu przeplataliśmy wyprawami trolingowymi z małej łodzi. Tutaj również Daiwa Lexa wzięła na siebie ciężar, obciążającej jej mechanizm metody trollingowej.
















Po tygodniu nieustannego wędkowania w Bałtyku, przyszedł czas na powrót do domu i rozpoczęcie sezonu spinningowego na mazowieckich wodach. Opóźnienie wiosny w tym roku trochę skomplikowało mi logistykę boleniowych wypraw. Ryby nie żerują jeszcze na całego, a podawane przynęty atakują głównie nie wielkie osobniki. Piękna pogoda, która zagościła już do nas zapewne na stałe, powinna zmienić na dniach sytuację. W maju i czerwcu znowu będę spędzał co drugi dzień nad wodą. Kołowrotka Daiwa Lexa nie zdejmę już z wędki którą łowię bolenie. Sprawdził się świetnie w ciężkich warunkach, bez szwanku przeszedł długotrwały kontakt z morską wodą, a jesienią gdy już nasycę się łowieniem boleni, zaora wiślane dno w poszukiwaniach mętnookich drapieżników. 


 


4.9
Oceń
(38 głosów)

 

Ocena sprzętu (ocen: 6)

Ocena użytkowników:

Jakość:
(4.7)
Cena:
(4.5)
Użytkowanie:
(5)

Średnia ocena:

4.7



Kołowrotek Daiwa Lexa na słono - opinie i komentarze

lipa43lipa43
0
Super opis ***** (2013-05-06 16:43)
pakos98pakos98
0
fajny artykuł szacunek (2013-05-06 17:10)
pawel75pawel75
0
Świetny, naprawdę profesjonalny opis ! No i extra kręciołek ! Pozdrawiam i oczywiście ***** zostawiam. (2013-05-06 17:16)
w-marcin-59w-marcin-59
0
Super przedstawiona opinia o kołowrotku. Jeśli faktycznie przeszedł taki poligon doświadczalny i nie ucierpiał, znaczy że, jest wart zainteresowania. Ja jednak muszę się pochwalić swoim kołowrotkiem który ponad 20 lat temu kilka dni był na dorszach. Przeszedł wtedy wiele i służy mi jeszcze do dziś, do ciężkiej gruntówki. A dotyczy to kołowrotka Rileh Rex 64. Nazywam go NIEZNISZCZALNY. Za opis 5+ Pozdrawiam (2013-05-06 17:27)
andrzej3023andrzej3023
0
Widac że się działo. Zostawiam ***** (2013-05-06 18:27)
użytkownik116538użytkownik116538
0
Kołowrotek robi bardzo pozytywne wrażenie, 5 za super wpis. (2013-05-06 19:09)
Lin1992Lin1992
0
Bardzo fajny opis.Zastanawiam się nad zakupem tego kołowrotka i Twój wpis mi trochę pomógł. (2013-05-06 19:43)
MATIGMATIG
0
Bardzo dobry przejrzysty opis, rozwiałeś wszystkie moje sugestie, ponieważ waham się właśnie między dwoma młynkami jeden od firmy penn no i ta daiwa tylko w większej wersji. Leci 5 oczywiście. (2013-05-06 19:55)
skunio87skunio87
0
Za wpis ***** bardzo fajnie zrobiony. Ja moge tylko potwierdzic ze daiwa robi swietne kolowrotki i rowniez jestem znich zadowolony. (2013-05-06 21:07)
szutomaszszutomasz
0
bardzo pomocny wpis 5***** (2013-05-06 21:29)
esox61esox61
0
A ja się jednak przyczepię. "Najważniejsze parametry: metalowa obudowa HardBodyZ uszczelnienie mechanizmu Oil Seal 4 stalowe łożyska blokada obrotów wstecznych Infinite rotor AirRotor wzmocniona przekładnia Digigear wykonana na obrabiarkach sterowanych numerycznie przekładnia do największych przeciążeń, gwarantująca spokojną, gładką pracę system wyważenia rotora Gyro Spin nawój Cross Wrap - krzyżowe nawijanie linki uszczelniony, super precyzyjny hamulec aluminiowa szpula do dalekich rzutów system antyskręceniowy Anti Backlash Sysem 2 (ABS2) kabłąk Airbail (lekki, pusty w środku, mocny kabłąk) rolka prowadząca żyłkę z systemem antyskręceniowym Twist buster sprężyna kabłąka o wydłużonej żywotności mocna aluminiowa korbka" Wszystko pięknie tylko co to są stalowe łożyska? Rdzewne czy nierdzewne? Jeśli te drugie to czemu opis parametrów jest niepełny? A jeśli rdzewne to cena chyba lekko kosmiczna jak za taki sprzęt. Producenci robią wszystko by koszty produkcji zniżyć do minimum a zysk wtedy jest większy, tyle że wędkarze tracą. (2013-05-07 00:21)
spizuspizu
0
Daje do myślenia!super sie czytało i gratulacje z awansu (2013-05-07 05:46)
KrysiekKrysiek
0
Kurde wczoraj poczłapałem do sklepu i kupiłem faktycznie kołowrotek jest jak mały czołg Dziękuję za pomoc w podjęciu decyzji. (2013-05-07 08:41)
kamil11269kamil11269
0
Ładne zdjęcia :) (2013-05-08 19:47)
barrakuda81barrakuda81
0
Pomysł na test bardzo dobry.''Dojechać'' maszynke w kazdych warunkach = wyciagnac własciwe wnioski.W czasie takich prób sprzęt powinien byc dosłownie orany i katowany w ekstremalnych warunkach i rozumiem że tak wlaśnie było.Jednak na podstawie tego typu testów nie wyciagałbym pochopnych wniosków na temat jakości i trwałosci kolowrotka.Kolega powinien uzytkowac ten kreciol minimum dwa lata i wtedy mozna pokusic sie o merytoryczna recenzje a tak to tylko opis pierwszego wrazenia.Np.ja uzytkuje piaty sezon team dragona z serii iz do spinningu i moge juz smiało o nim opinie formułowac.Trzeba miec pewien dystans co nie znaczy ze DAIWA nie zrobiła porzadnego kołowrotka rzercz jasna... (2013-08-04 10:00)
HangerHanger
0
No właśnie. Chciałbym podbić temat. Jak się kołowrotek sprawuje na dzień dzisiejszy? Czy załapał już jakieś defekty? Ciekaw jestem szczególnie pracy łożysk (bo jak nie napisali, że są to łożyska kryte - to z pewnścią nie są). Czy wymagał już przesmarowania? No i druga kwestia czy ktoś z forumowiczów użytkował tego właśnie modelu w metodach gruntowych (bombka, picker, feeder)? Wydaje się być idealny w tym celu: szpula ABS do dalekich rzutów, przełożenie 6,2:1 oraz nawój ponad 1m .... (2015-01-21 19:34)

skomentuj ten artykuł