Deszcz, wiatr, ale ryba była

/ 13 komentarzy

Wyprawę nad zbiornik w Drzewicy planowaliśmy już od tygodnia,. Kolega Rafał znalazł chwile wolnego, więc mogliśmy się w końcu wybrać na upragniony odpoczynek na łonie natury,. Pech chciał, że w dniu wyjazdu, od samego rana padało,. Około godziny 16 przyjechali po mnie koledzy,. Spakowałem sprzęt przynęty i wszelkiego rodzaju udogodnienia potrzebne na łowisku i pojechaliśmy nad zbiornik,. To nic, że padało tak, że szkoda psa na dwór wypuścić ale nas nic nie mogło przekonać do tego, żeby zostać w domu.







Zajechaliśmy nad zalew, spodziewając się, że nikogo tam nie będzie,. Jakie ogromne było nasze zdziwienie kiedy ujrzeliśmy nad wodą kilka samochodów i łowiących wędkarzy,. Pomyśleliśmy , że nie tylko my jesteśmy tak inteligentni,. Po przyjeździe nad wodę rozpakowaliśmy się i zaczęły się przygotowania do łowienia,. Ja zacząłem od zanęty, potem zająłem się przygotowaniem zestawów,. Wiał silny wiatr z północnego-zachodu, i wszystko byłoby w porządku gdyby nie to, że wiał prosto w nas,. Dzień wcześniej pogoda była całkowicie odmienna,. Słońce, zero wiatru, temperatura powyżej 20 stopni, coś wspaniałego, wymarzona pogoda na ryby. Ale nasze mądre umysły i niestety to że byliśmy uzależnieni od pracy kolegi Rafała zmusiły nas do takiego właśnie postępowania. NIE ważne jaka pogoda ważne żeby kija zamoczyć.







Zestawy musiały być wyjątkowo ciężkie, ale czułe na wszelkie brania. Kiedy wszystko było już gotowe zaczęliśmy łowić,. Na pierwsze efekty musieliśmy dość długo czekać,. Pierwszą naszą zdobyczą była płoć, tak wyglądała na ok 17 cm, więc wróciła do wody,. kolejny na wędce u kolegi Pawła zameldował się leszczyk ok 20 c,. Około godziny 23:45 zauważyłem na jednej z moich wędek delikatne branie, sygnalizator powoli się opuszczał, podszedłem do wędek i nagle bombka podskoczyła do góry,. nie myśląc długo szybko zaciąłem, hol nie trwał długo, ponieważ sprzęt jaki miałem nie mógł mnie zawieść( wędka york do 120 gram, kołowrotek dragon mystery, żyłka mikado 0,25 mm, hak 9 Mikado). Użyłem też przyponu strzałowego ok 20 m z plecionki. Po wyjęciu leszcza z wody kolega Paweł zmierzył go,. Miał 46 cm, to jak do tej pory mój największy leszcz,. W domu waga pokazała 1,38 kg.







Ok godziny pierwszej położyliśmy się do samochodu na chwilę drzemki,. Wstaliśmy o godzinie 4:30 i przerzuciliśmy zestawy, nad wodą zameldowali się już pierwsi wędkarze,. Około godziny 7:30 kolega Rafał wyciągnął karpika, tak na ok 25 cm,. Karpik wrócił oczywiście do wody,. W międzyczasie złowiliśmy jeszcze kilka małych leszczy, które wróciły do wody. Dumni z połowów wróciliśmy do domów,. A w drodze powrotnej planowaliśmy kolejną wyprawę nad zbiornik w Drzewicy.

 


4.5
Oceń
(71 głosów)

 

Deszcz, wiatr, ale ryba była - opinie i komentarze

użytkownik24522użytkownik24522
0

Jednym słowem wyprawa udana , rybki były bo i brania były .

Następnym razem będzie lepiej czego wam życzę........Pozdrawiam..

(2010-06-28 12:27)
karoc26karoc26
0
Widze, ze udalo Ci sie dotrzec nad zbiornik od skalki :) Moze pogoda nie przypisywala, ale za to rybki braly. Wpis bardzo fajny! Zostawiam ***** i pozdrawiam :P
(2010-06-28 13:58)
użytkownik18880użytkownik18880
0
Dla chcącego nic  trudnego. Fajna rybka ale mogłeś dodać więcej fotek. Mimo to 5
(2010-06-28 14:03)
nanusnanus
0
Witam gratuluję pięknego leszcza.  (2010-06-28 14:27)
janglazik1947janglazik1947
0
Wędkarz to twarda sztuka,nie przeszkodzi mu byle jaka pogoda,musi byc nad wodą o basta.Gratulacje z udanego połowu i życzę kolejnych jeszcze lepszych.
(2010-06-28 16:58)
Pit-82Pit-82
0
Gratuluje osiągnięcia życiowego rekordu "leszczowego" i życzę złowienia jeszcze większej sztuki ;) a co do pogody to potrafi ona czasem płatać figle ale jak ktoś już wspomniał "wędkarz to twarda sztuka..." ;D
(2010-06-28 19:37)
The Piterson12345The Piterson12345
0
rybki jakie były ale były niech rosna dalej za pare lat będa godnymi przeciwnikami :) fajny artykuł sprzet solidny to mi sie podoba za całokształt odemnie ***** pozdrowienia                                  (2010-06-28 23:30)
ZAMOSCIANINZAMOSCIANIN
0
Ale przygoda była! kija też pomoczyliście! no i rybę nawet złapaliście 5 .Powodzenia na następnych wyprawach. " Trza być twardym , anie miękkim " to ,a pro po pogody. (2010-06-29 11:29)
ZAMOSCIANINZAMOSCIANIN
0
Ale przygoda była! kija też pomoczyliście! no i rybę nawet złapaliście 5 .Powodzenia na następnych wyprawach. " Trza być twardym , anie miękkim " to ,a pro po pogody. (2010-06-29 11:29)
wiechu1603wiechu1603
0

Tak, nas wędkarzy nie tylko rwie nad wodę w piękne, słoneczne dni, kiedy wszystko idzie po naszej myśli, czasami zdarzają się wypady w niepogodzie, wiatr, deszcz i zimno, ale co tam, nas cieszy sam pobyt nad wodą i jak jeszcze uda nam się złowić jakąś rybkę to nie wiem jak byśmy byli zmęczeni to i tak uznamy wyjazd za udany.

Pozdrawiam i życzę kolejnych udanych wypadów nad wodę.

(2010-06-29 20:16)
swiezyswiezy
0
O widzę że kolega się rozkręca .Miłego blogowania życzę .Wpis z wyprawy ciekawy leszczyk jak na tamte giganty taki sobie ,mój największy z tego łowiska 74 cm  .Czekamy na więcej wpisów .Za wpis ***** na zachętę ;)                          
Pozdrawiam 
(2010-06-29 22:11)
JogurtJogurt
0
Daje 5 za wytrwalosc:) Najwazniejsze Kija Zamoczyc:) Pozdrawiam!! (2010-06-30 22:01)
mariusz603mariusz603
0
Czyli leszczyk był twoją nagrodą za wytrwałość. Czasami warto wybrać się nad wodę  w tak paskudną pogodę bo może nas spotkać mila przygoda ze sporą rybką .

Życzę więcej takich i większych okazów .

Pozdrawiam i daje pięć ;)

 
(2010-07-01 13:22)

skomentuj ten artykuł