Dlaczego ryby nie biorą?

/ 39 komentarzy / 2 zdjęć


Niby głupie pytanie. A i odpowiedź narzuca się sama, – bo ich nie ma! Moment, moment postaram się udowodnić na przykładach, że nie jest to tak oczywiste jakby wydawać by się mogło. Od mniej więcej 8-10 lat obserwuję dziwne zjawisko, które dla mnie posiadającego powiedzmy duże doświadczenie jest zupełnie niezrozumiałe. Ryby jak w greckiej tragedii nie łączą trzy jedności; czasu, miejsca i akcji. Czasu, bo niezwykle rzadko biorą w ściśle określonych wieloletnią „tradycją” dla danego gatunku porach żerowania. Miejsca, bo zaczęły bytować tam, gdzie 10 lat temu nikt nie słyszał o złowieniu przedstawiciela jakiegoś gatunku. Akcji, bo zaczęły jeść przynęty bardzo dziwne dla swojego gatunku. Wymienione zależności obejmują większość gatunków ryb zarówno drapieżnych jak i roślinożernych. Garść przykładów. Złowiony węgorz w jeziorze Krasne na kukurydzę miał w środku jej 26 ziaren. Na kukurydzę złowiłem już 3 sztuki w różnych wodach. W jeziorze Sominy z „wieszaka” też na kukurydzę złowiłem 21 okoni w przedziale wielkościowym 30 – 42 cm! Systematycznie na różnych zbiornikach łowię karpie na filety z ryb. Bolenie biorą na zagnieciony miękisz bułki, leszcze na owoce, sandacze na białe robaki, a już kompletnym zaskoczeniem było złowienie okazowej wzdręgi na żywca postawionego na okonia. Przykłady mogę mnożyć, ale pewnie czytelnicy też bez problemu mogliby sporo dziwności dopisać do tej listy. Anomalia? Pewnie tak, ale czym uwarunkowane nie mam bladego pojęcia, a i wiedza ichtiologiczna jest znikoma, bo naukowcy problemami nas wędkarzy raczej w ogóle się nie interesują. To był pierwszy temat, który jakoś ( nie wiem jak) jest powiązany z tytułowym pytaniem. Odrzućmy kormorany, zanieczyszczenia, rybaków. Na zaprzyjaźnionym zbiorniku dwa lata temu brały tylko wzdręgi, chociaż w łowisku jest dużo większa populacja płoci. Na jedną płoć przypadało 30 wzdręg. W zeszłym roku sytuacja diametralnie się odwróciła. Na jedną wzdręgę łowiłem 30 płoci?! Obok mnie o rzut beretem w mieście są dwa niewielkie zbiorniki PZW. Ot, hektar z małym ogonkiem. Wiem, mam 100% pewność, że jest w nich naprawdę dużo lina, karasia, płoci, wzdręgi. Dodatkowo jesienią 2015 wpuszczono do każdego z nich po około 150 karpi pod i na wymiar. Jest połowa czerwca, a słyszałem o złowieniu… 2 sztuk! Nie dość wpuszczono 2 lata temu prawie 400 kg karasia srebrzystego z przerzutu. Jak w studnię!!! Nie ma wydr, kormoranów, kłusowników. Znam te łowiska jak własną kieszeń, a łowię tylko pojedyncze płotki. Kombinuję jak „koń pod górę” i nic! Ja wychowany z wędką w ręce, ponad pięć dych doświadczenia nie mogę sobie poradzić na większej „kałuży”?! Co te ryby żrą?! Podałem ten przykład z premedytacją, bo takich łowisk małych i dużych znam dziesiątki. Właśnie wróciłem z jeziora Miłoszewskiego. Jeżdżę tam od 3 lat i waruję z wędką przez tydzień. W zeszłym roku ułowiłem się okazałych leszczy, o przyłowie z okazałych karpi nie wspomnę. Jednak rybą, na którą poluję jest lin. W zeszłym roku złowiłem ich ledwie 8 – 10, a żaden nie przekroczył 32 cm. Słowem linki. W tym roku złowiłem… 55 sztuk! Aż 53 ryby powyżej 36 cm, z tego 31 powyżej 45 cm. Największa ryba 52 cm. Metoda ta sama w obu przypadkach. Co ciekawe większość dużych linów złowiłem daleko w jeziorze, a nie w rozległym pasie przybrzeżnej roślinności. Skąd się wzięły? Dlaczego w zeszłym roku złowiono zaledwie kilka większych linów? Dla odmiany okazałe leszcze, których w jeziorze jest naprawdę dużo w ogóle w tym roku nie biorą? Niewytłumaczalne! Często łowię w różnych miejscach Polski i mam przegląd wielu regionów kraju. Opisany problem staje się nagminny, co potwierdzają liczne relacje moich kolegów i przyjaciół. A jakie jest Wasze zdanie?
Piotr Berger 

 


4.2
Oceń
(35 głosów)

 

Dlaczego ryby nie biorą? - opinie i komentarze

czaro93czaro93
0
Też mam podobne odczucia. W moim przypadku jest to głównie metoda spinningowa. Dla przykładu w tamtym roku 80% czasu wędkowania to klenio-jazie na spinning i złowiłem tych ryb w roku około 30 co dla mnie jest bardzo słabym wynikiem w przeciągu roku i były to głównie ryby poniżej 35 cm (max. 4 ryby powyżej). Na dodatek jest ich sporo w moich rzeczkach. Zaś w tym roku przez dosłownie 2 miesiące złowiłem już ponad 30 kleni i jazi na spinning z czego jedna ryba była poniżej wymiaru (czyt. 30 cm - Okręg Ciechanowski), zaś reszta ryb od jakiś 33 cm, do (jak na razie) 42 cm, z czego większość to ryby powyżej 35 cm. Nie wiem czym to jest do końca uwarunkowane ale są takie sezony, że dane gatunki słabiej żerują lub zmieniają swoje preferencje żywnościowe, stanowiskowe, czy coś jeszcze innego. Podobnie z rekreacyjnym łowieniem karpi na spławik i methodę, w tamtym roku w okresie wakacyjnym ciężko było złowić jakiegokolwiek karpia w stawie, którym zdecydowana większość ryb to karp. Ryby te zaczęły dopiero współpracować od późnego października, przez listopad i grudzień. Jednak poprzedni rok był też bardzo specyficznym rokiem ze względu na ekstremalnie niskie stany wody, jednak mimio wszystko to też jest czynnik, przez który jedne gatunki żerują lepiej inne zaś gorzej. (2016-06-17 09:53)
sirbernoldisirbernoldi
-1
Ja nie wspomnę o dorodnej płoci złowionej na boczny trok. Moja mina po wyjęciu ryby z wody bezcenna :) (2016-06-17 11:23)
zbyszek73zbyszek73
-1
czaro a słyszałeś o sandaczach łowionych na kukurydz w Krubinie ? ; (2016-06-17 11:52)
esox luciusesox lucius
0
Karp powyżej 5 kilogramów staje się drapieżnikiem - po co grzebać w mule jak mozna łyknąć 2-3 rybki i z głowy. Łowiłem karpie 6-8kilogramowe które we wnętrznościach miały płotki/wzdręgi/leszczyki. Wzdręga jeszcze 3 lata temu moze 5 - pamięć trochę zawodzi - była traktowana na zawodach spinningowych jako drapieżnik. Ładny 50-60cm leszcz również nie raz łyknał 5 cm kopytko lub paprocha na bocznym troku. Co do węgorzy to brak mi doświadczenia ale ojciec przeważnie łowił je na padlinę, coś stęchłego śmierdzącego coś co normalne ryby odstrasza dla nich jest rarytasem. Sandacz na Kukurydzę i Pinki nic dziwnego. Wszystko zalezy jak przynęta się w wodzie ułoży - kiedyś bardzo popularna a teraz zabroniona metoda "na bułgara". (2016-06-17 12:25)
Pawelski13Pawelski13
+2
Bardzo dobrze że tak jest, gdyby ryby brały cały czas, w tych samych miejscówkach, o tym samym czasie i na to samo - to w naszym pięknym kraju już by ich dawno nie było. (2016-06-17 13:23)
ShodanShodan
+1
Ciekawe spostrzeżenie. Z drugiej strony czasami bywam na prywatnym jeziorze należącym do mojej siostry i bez względu na porę dnia i pogodę jeszcze nigdy nie wróciłem do domu bez dorodnych karasi a na łowiskach PZW jeśli już z czymś wracam to zwykle z pojedynczymi sztukami. Czyby ryby w wodach PZW były jakoś zmanierowane czy po prostu jest ich jednak mało a do tego intensywna presja na łowisko sprawa, że zmieniają swoje upodobania "kulinarne" i zwyczaje siedliskowe ? (2016-06-17 17:51)
piotr48piotr48
0
w moim okręgu wędkarskim PZW przegrywa kolejne jeziora powstają coraz to nowe spółki dzierżawiące jeziora na 20 a nawet 30 lat jestem ZA jeśli zaprowadzą porządek którego do tej pory działacze a raczej pseudodziałacze PZW nie potrafili egzekwować odnośnie połowów to zobaczymy jak reagować będzie RZGW które mam nadzieję nie dopuści do przełowienia jezior (2016-06-17 18:47)
piotr48piotr48
-1
nasuwa mi się jeszcze jedna myśl mianowicie dopiero od kilku lat a dokładnie od 3 okręgi informują na swojej stronie internetowej o zarybieniach swoich zbiorników podając ilość rodzaj ryby i cenę jest to bardzo pożądana informacja dla wędkarza ale brakuje mi informacji ile i jakich ryb zostało wyłowionych z danego zbiornika , przecież wypełniamy książeczki ale czy ktoś to czyta i przetwarza dane ? dlaczego jest to tajemnica ? jeśli mam wierzyć swojemu okręgowi że wpuszcza do wody to co podaje to niech wierzy swoim wędkarzom i poda ile konkretnej ryby wyłowiono z konkretnego zbiornika a może po prostu wstyd podawać takie informacje? (2016-06-17 20:17)
piotr48piotr48
0
przepraszam za nachalność ale proszę obejrzeć filmy wędkarskie nakręcone w Czechach przez mały rekin czy gorek tv PZW wypada przy nich jak mały kaziu z glutem zwisającym z nosa jak to możliwe że przy znacznie mniejszych opłatach za wędkowanie na zbiornikach czeskich jest znacznie więcej ryb i są one dużo większe od naszych a patrząc co łowi się na zawodach wędkarskich w czechach to u nas powinni zabronić łowienia ryb co najmniej przez 10 lat nadęty system PZW opanowany przez emerytowanych dziadków i nie respektujący potrzeb wędkarzy w sensie dolny i górny wymiar ryby , łowiska no kill sprzątanie gnijących łódek i rozpadających się pomostów dbanie o czystość brzegów bo akcja sprzątanie brzegów na wiosnę to kpina za tydzień wyglądają jeszcze gorzej bo nikt tego nie pilnuje (2016-06-17 21:19)
no1formno1form
0
Dla przykładu we wtorek byłem nad Wisłą, łowiłem na mady i pęczak. Była nędza nic nie złowiłem oprócz... Okonka !! Na haczyku miałem 3 ziarna pęczaku i jedną made. I to na spławik gdzie przynęta leżała na dnie czekając na leszcze. 30 min później przyszedł gościu który wybrał się na okonie, i mówił że tak źle to nie pamięta żeby było. Zabawne :). (2016-06-17 23:28)
edikotedikot
0
Dwa dni temu holowany do brzegu zestaw z 1ziarnem kuku obcina szczupak (2016-06-18 07:09)
barrakuda81barrakuda81
0
Bardzo ciekawa analiza...Też wolałbym myśleć że w tym szaleństwie jest metoda i że te ryby są tylko mają swoje "perwersyjne" widzimisię i za nic nie chcą brać. Coś w tym jest bo mój ostatni wypad nad Wisłę pokazał zę bolenie jeszcze tu są i takie od których nogi robia się miękkie.No, ale zobaczyć a złowić...To samo na pewnym starorzeczu.Konkretnie podnęciłem,wszystko "po Bożemu a tu same małe wzdręgi...a tym czasem w kępach zielska na środku bąble jakby buszowało stado dzików.Nijak tam podać przynętę a jak już się udało to kompletna olewka - nie wiem co one żarły.Tylko jeden niewielki karaś się skusił, pewnie najmniejszy ze stada a chodziły tam po dnie prawdziwe czołgi! Przykłady można mnożyć. Ryby są nieprzewidywalne i często ignorują nasze przynęty bo wolą jakieś małże, robale i inne larwy a nasza kukurydza to coś nie do końca naturalnego. Jedyna rada - nie zniechęcać się. To trudne bo już nie raz miałem dać sobie spokój z rybami ale póki co pasja zwyciężyła.Wędkarstwo jest dla wytrwałych ale sukcesy niestety tylko dla nielicznych...Świetny tekst jak zawsze.Pozdrawiam. (2016-06-18 10:08)
predator70predator70
+1
Witam wędkuje na wodach w okolicy szczecina i od 5 lat zauważył że z rybą jest coraz gorzej i nie docierają do mnie argumenty typu pogoda .to co zauważyłem co zrobiło pzw z tymi wodami w ostatnich latach z rybakami to serce boli.mamy kanały gdzie są rostawiane sieci stałe co 500m a wieczorem dotatkowo wpływają i rozkładają sieci w każdej zatoce kanału czy rzeki .brak zupełny kontroli ze strony pzw i służb co do ilości sieci.następnym złym pomysłem ze strony pzw to odłowy kontrolowane dla pozyskania ikry podczs tarła ryby.pzw powinno bardzej zangażować się w walkę z rybakami , kusownikami i w zmiane kar za kłusownictwo.pozdrawiam (2016-06-18 11:34)
mateusz30nlmateusz30nl
0
lowimy z kolegą już 3tydzień.ciągle chodzimy przygotowani z myślą o linie. rezultatem? 3ładne plotki i zero lina. macie swoje indywidualne przynęty na Lina? (2016-06-18 12:22)
SithSith
0
Piotrze, ode mnie *****. Problem ciekawy. Rozwiązanie? Likwidacja PZW w jego aktualnej strukturze, lub głęboka reforma, począwszy od wymiany ZG, bo zmiana mentalności tych "pasibrzuchów", którzy tam siedzą i nic nie robią - nierealna. (2016-06-18 13:17)
piotr48piotr48
0
no właśnie STRUKTURA PZW dlaczego jest tak dużo okręgów przecież dla nas wędkarzy to utrapienie bo jak sami wiecie nie potrafią się ze sobą dogadać a nas boli od tego kieszeń z portfelem a każdy kto chociaż raz miał przyjemność zadzwonić w jakiejś sprawie do okręgu to wie że odpowiada mu centrala i podaje 1000000 numerów do poszczególnych specjalistów typu wymiar ochronny rosówki czy przy jakiej brzozie trzeba skręcić w las bo przecież nasze zbiorniki nie posiadają tabliczek ani oznaczeń dojazdowych trzeba nagabywać tubylców itp. itd (2016-06-18 14:26)
macko13macko13
0
po co zarybiac akweny tylko karpiem ,amurem i tołpygom ??? chyba tylko zeby nam zamknac gębe i napełnić lodówki osoba z zarządu bo tak sie dziej e u mnie w kole . Nie lepiej robic zarybienia leszczem płocią niedosć ze dajemy nowa pule genową ( ryby sie tak zmieszały ze karłowacieją) po drugie są akweny w których zeruje duży drapieżnik który zżarł juz prawie cały białoryb to mu jeszcze kroczka karpia wpuszczą głupota potzreba naprawdę mądrego ichtiologa zeby sprawdził akwen i wtedy dał pomysł na zarybienie bo to jest ja z mechanikiem a moze to tzreba wymienić a moze tamto przeciez to są nasze pieniądzę a każdy chce złapac rybe czemu karpie zaczynają jesć łatwe białko w postaci narybku( w sumie kazda ryba tak zrobi) bo może jest deficyt pokarmu , okonie czemu jedza kukurydze bo moze jest mało ryby na której moga żerowac albo moźe presja wędkarska sprwiła ze poco ma się uganiać za rybkami jak mam kalorie z kukurydzy , ogólnie dziwne czasy dla ryb jak i dla ludzi jedni zamist schabowego wolą kotleta sojowego tak i wegorze zamiast padliny kukurydze sam załpałem (2016-06-18 19:30)
użytkownik82079użytkownik82079
-6
no i co to sie dziene z tymi rybami iddziesz na lina leszcza a lapiesz suma jak ja w tamtym roku. jakiesz bylo moie zdziwienie wziol na kukurydze. ito 100cm. w zolondku mial jei sporo pszylaz na gotowe. (2016-06-18 21:57)
piotr48piotr48
0
Arnold 84 ogarnij się , jak nie musisz to nie pisz a jak piszesz to bez błędów ortograficznych (2016-06-18 23:14)
piotr4410piotr4410
-1
Prawda coś jest dziwnego faktem jest że na wodach związkowych łowi się Katarzyna pojechałem na prywatny staw i obserwacji stale ktoś wyciągał karpia tam płaci się za dzień pluszowego za rybę dziwne jest to że tam można złapać a na wodach PZW kicha ja na tym stawie złapałem karpia pełno łuskiego 5 kg.i to jest dziwne pozdrawiam i życzę połamania kija (2016-06-19 06:14)
konradmalykonradmaly
0
1 - Ryby nie biorą wtedy kiedy ich brak w łowisku. 2 - Jak nie biorą patrz pkt. 1 3 - Czasami pogoda przeszkadza pod warunkiem że ryby są w łowisku. W Szwecji nie ma PZW za to są rybacy i wędkarze a ryby - są i biorą. Zapytajmy Szwedów jak to robią i zaadoptujmy w kraju. (2016-06-19 07:45)
konradmalykonradmaly
+1
1 - Ryby nie biorą wtedy kiedy ich brak w łowisku. 2 - Jak nie biorą patrz pkt. 1 3 - Czasami pogoda przeszkadza pod warunkiem że ryby są w łowisku. W Szwecji nie ma PZW za to są rybacy i wędkarze a ryby - są i biorą. Zapytajmy Szwedów jak to robią i zaadoptujmy w kraju. (2016-06-19 07:46)
rysiek38rysiek38
+4
Super wpis jak zwykle ,doświadczam czegoś podobnego - coś co było pewnikiem przez około trzydzieści lat od kilku staje się nic nie warte ,np lin bierze w południe ,karasie rano i wieczorem wcale no i ciekawostka z Haldexu; jest tam sporo leszcza ,w tym roku nie złowiono ani sztuki bo tak było i w zeszłym ,brał jedeń dzień na wszystko i wszystkim (2016-06-19 09:26)
piotr48piotr48
+1
nie ma to jak posłuchać mądrych ludzi zaraz wybieram się ze spinningiem na węgorze oczywiście będę łowił na obrotówkę (2016-06-19 21:58)
SithSith
0
Piotrze, nie wiesz po co tyle okręgów? Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że chodzi o pieniądze ;> (2016-06-20 06:17)
SithSith
0
Bolesła Krzywousty podzielił Plskę między pięciu synów, Gierek między czterdziestu dziewięciu sk....synów, Kwaśniewski to naprawił, ale w PZW zostało... (2016-06-20 06:19)
JKarpJKarp
0
Masz u mnie dobrego browara za te zdanie :-) (2016-06-20 08:30)
koleskoles
-2
30 lat łowie na Jezioraku od 4 mieszkam nad nim i łowię można powiedzieć co dzień, i tak jak stwierdził kol. konradmaly , ryby nie biorą bo ich nie ma w łowisku. Ryba jak kazde inne stworzenie ma dwie podstawowe ''rzeczy do roboty'' rozmnażanie i poszukiwanie pożywienia. Myslenie ,że ryba nie bierze przez np. dwa tygodnie bo nie zeruje to kompletna bzdura ,jakie stworzenie nie pobiera pokarmu przez 2 tygodnie wyłaczając kleszcze i inne tego rodzaju przypadki. Brania np sandaczy na Jezioraku to zawsze rano miedzy 7 a 10 wieczorem 18.30 a 21 oczywiście z porą roku te godziny mogą sie lekko zmieniać zasada rano i wieczór pozostaje , szczupak 5 do 8 i 14 a 16 okonie koło19 , te godziny o których pisze to godziny miedzy ktorymi gatunki te zażerują najintensywniej i sa to godziny w których trzeba być na wodzie i czekać na branie bo ten dziki żer potrwa max koło 60 minut , oczywiście można złowić o każdej godzinie doby ale nie jest to czas intensywnego pobierania pokarmu. Łowię z kolegami w miejscach oddalonych od siebie po 150, 200 metrów i brania o ''odpowiedniej porze'' zaczynaja sie u nas w tym samym czasie.Sprawa tego ,że ryby biorą na dziwne naszym zdaniem przynety, cóż ryba najczęściej reaguje na ruch ,więc kiedy koło leszcza czy płoci przepływa ''gumka'' to nawet nie z głodu ale czystej rybiej ciekawości ryba chwyci , bo wszystko traktowac chce i musi jako okazje do pochwycenia pokarmu , więc szczupak na kukurydze podzczas zwijania zestawu to też instynktowne zachowanie na zaobserwowany ruch. Faktem jest ,że sa gatunki w zbiorniku i to w dużej populacji a cięzko je złowić ,mam na to pewne wytlumaczenie , na przyklad na moim jeziorze jest duzo lina ale złowić go to rzecz bardzo trudna , poniewaz na Jezioraku jest ogrom bialo rybu , leszcza , krapia ,płoci , próba złowienia lina na kuku , rosówke, robaka kończy sie natychmiastowym braniem jakiegoś 20cm ''głodomora'' i nie ma szansy aby lin dopchał sie do przynety dla niego przeznaczonej, sa tu miejscowi wedkarze łowiący od pól wieku i przez te lata złowili przypadkiem lina czy dwa, tak samo jest z karasiem który jest, a ja na przykład nigdy go nie złowiłem, nawet jednego. Oczywistym jest że na INTENSYWNOŚĆ brań maja wpływ różne czynniki , ale pojęcie ,że ryba nie bierze oznacza raczej że jej tam nie ma. Pozdrawiam. (2016-06-20 10:12)
SlawekNiktSlawekNikt
-1
O polityce napiszę krótko, nie do końca masz rację Sith i to koniec w tym temacie. Natomiast w kwestii odżywiania się rybek ... Parafrazując sławetne powiedzenie: jesteś tym co wrzucisz do wody ... a wiadomo Wam wszystkim, że nie od dziesięciu, ale od dwudziestu, a może i więcej lat łowienie na wędkę zmieniło bardzo jeżeli chodzi o przynęty i zanęty czyli to na co łowimy, jak nęcimy i co i w jakich ilościach do wody jest wrzucane. (2016-06-20 19:21)
jedrekqazjedrekqaz
0
Wiele wątków, wiele treści. Niezwykle interesujący problem podniósł kolega Piotr. Łowię od ponad 30 lat. Różnica kolosalna. Ostatnie lata to własny akwen . Duży, ponad pół ha. Dorybiany co roku. Nie wiadomo skąd w zeszłym roku pojawił się sumik afrykański. Ale taki po 20 cm. Wcześniej nie było śladu. Były trzy lata temu karasie ponad 0.5 kilo. W zeszłym roku nie złowiłem ani jednego. W tym roku zaczęły znowu brać. Czyli są. Podobnie z linem. W jednym roku bieże ładnie, potem dwa lata nic, a potem znowu ładnie. Jak to wytłumaczyć. Ryby są, przecież muszą żerować. Przynęta ta sama - kukurydza. A co do PZW - od 3 lat opłacam tylko wpisowe. Wiem, że to też marnotrawstwo ale po tylu latach głupio przestać być za przeproszeniem członkiem. (2016-06-21 12:00)
Iras1975Iras1975
+4
Nie potraficie łowić, to wam nie biorą.. proste. :) (2016-06-21 14:18)
piotr48piotr48
0
naprawdę brak ryb w wodach PZW narybek wpuszczany to odrzuty z hodowli jest chory i nie przetrwa w normalnym środowisku dlatego trzeba oddzielić PZW od rybactwa chodzi o członków zarządu panowie PZW to wasz koniec kariery w tym związku my chcemy łowić ryby a jeśli będzie taka potrzeba to będziemy je wypuszczali ale na razie brak ryb (2016-06-21 23:40)
piotr48piotr48
0
a teraz coś pozytywnego powstała spółka dzierżawiąca jeziora i nastawiona wyłącznie na wędkarzy nie będzie żadnego odłowu ryb przez rybaków priorytetem są wędkarze jest to WAŁECKIE RYBY NA FALI z miasta wałcz (2016-06-22 18:55)
PijanyAniolPijanyAniol
0
Ja zaobserwowałem to samo na swoim zbiorniku 50 płoci z nastawieniem na płoć pod koniec miesiąca poszedłem o tej samej porze i co.... tak jakbym natrafił na żerowanie okonia na białego zamiast płoci brały małe okonie tak jakby przegoniły płoć a na Feederka na czerwonego też wziął okoń masakra jakaś ! (2016-06-22 19:04)
użytkownik130601użytkownik130601
0
Faktycznie coś w tym jest,miałem wiele podobnych sytuacji że trafiłem rybę na przynętę wprost dla danej ryby nie możliwym. Karpie na żywca?Szczupaki na ziemniaka?Okonie na kulki?Ale kwestia samej pogody ma duży wpływ,czy również stolowek ryb.Ale mimo wszystko łapie dużo medalowych okazów. W tym roku rewela z linem,karpiem,złotym karasiem czy okoniem ale fakt faktem siedzę ostatnio sporo i może dlatego te sukcesy. Ja mimo wszystko nie sądzę że nie ma ryb tylko wychodzę z założenia że trzeba być we właściwym miejscu we właściwym czasie i zastosować odpowiednią taktyką ale przy tym nie trzymać się utartych metod i brać pod uwagę pogodę i trzymać się tego że to co działało wczoraj nie musi działać dzisiaj. Do tego trzeba dojść i swoje na rybach przesiedziec trzeba,na tym polega całe czary mary. (2016-06-22 22:27)
rysiek38rysiek38
+4
sith nie zawsze się zgadzamy ale ująłeś to perfekcyjnie,jutro opłacam składkę i uwierz ale opiszę wyprawy na dzi kole i związkowe ,będzie porównanie bo podzielę to po połowie ,,,moim zdaniem ciekawy eksperyment (2016-06-23 22:54)
piotr48piotr48
0
koledzy wędkarze osobiście wędkuję pół wieku i naprawdę wiele widziałem złowienie szczupaka na kukurydzę oczywiście wiosną nie jest niczym dziwnym po prostu ten typ tak ma odnośnie łowisk nęconych systematycznie nie ma nic dziwnego że np. nęcąc na lina mamy np. przerwę na żerowanie okonia czy płoci czy leszcza i co dziwniejsze jeśli wejdzie lin to wymiarowy ale też zdarzają się dni w których biorą tylko maluchy a np. szczupak jeśli bierze to albo duży albo maluchy czyż nie tak? (2016-06-24 18:33)
piotr_bergerpiotr_berger
-2
Bardzo dziękuję Kolegom za ciekawe wpisy. Pokazały mi kilka tematów których nie zauważyłem. "Połamania"! (2016-07-11 12:16)
mieczyslaw322mieczyslaw322
0
Łowię w tym roku od początku sezonu i niestety nie złowiłem ani jednego leszcza , czy lina, a o większej płoci nie wspomnę! Nad wodą w moim okręgu (Nadnotecki) jestem praktycznie codziennie na wodach PZW i Gospodarstw Rybackich. W zeszłym roku było całkiem nie żle, a w poprzednich latach można powiedzieć rewelacyjnie. Nadmienię ,że stosuję zanęty i przynęty tylko naturalne.Moje spostrzeżenia, to tzw. "wędki elektryczne" zrobiły to spustoszenie w wodach, martwe rybki raki i inne żyjątka wodne. W rozmowie z pewnym rybakiem, który odławiał ryby na jednym z jezior, powiedział mi, że my wędkarze nie pilnujemy jezior. Drodzy wędkarze opłacajmy składki, pozwolenia, pilnujmy jezior i zarybiajmy je, a osobom odpowiedzialnym za ochronę i za właściwą gospodarkę wodami dajmy podwyżkę, by im żyło się lepiej. (2016-08-15 11:03)

skomentuj ten artykuł