Zaloguj się do konta

Domowe pieczywko fluo.

Zimowa pora to czas przygotowań do kolejnego wymagającego sezonu. Jest to czas, w którym uzupełnia się zapasy oraz szuka nowych rozwiązań.  Już od dawna chodził mi po głowie pomysł zrobienia własnego pieczywka fluo, nie dla tego, że szkoda paru złotych, bardziej chodziło o to, że w sklepowych zawsze coś mi nie odpowiadało.

Przeszukałem Internet aby znaleźć pomysły jak wykonać rzeczone pieczywko, lecz nie co się zawiodłem, ponieważ każda możliwa propozycja czy też opis bazował na suchym pieczywie który na różne sposoby był preparowany.

Jednak przez przypadek któregoś dnia trafiłem na stronę bodajże ukraińską, która to reklamowała się, że mogą dostarczać hurtowe ilości pieczywka. Stamtąd też dowiedziałem się, że głównym składnikiem jest mąka pszenna. Potwierdziło się to, gdy na łamach pewnego portalu społecznościowego ukazał się krótki wpis na ten temat oraz przepis jak takie pieczywko zrobić.

Przepis był stosunkowo prosty i bazował na mące pszennej i wodzie oraz barwniku.

Od tej chwili przez dłuższą chwile przepis kołatał mi się po głowie, cały czas myślałem jak można go zmodyfikować by pieczywko było atrakcyjniejsze dla ryb. Okazuje się, że to jednak nie takie trudne by coś w przepisie poprawić, wystarczyło tylko wiedzieć co chce się osiągnąć i takim to sposobem postanowiłem ułożyć dwa przepisy na pieczywko :

Na leszcza i krąpia:

- 150 g mąki pszennej ;

- 150 g mąki kukurydzianej;

- łyżeczka cukry pudru;

- pół łyżeczki soli;

- po dwie płaskie łyżeczki wanilii oraz caramelu;

- barwnik żółty.

Wersja karasiowo- linowa wyglądała troszkę inaczej :

- 100 gram mąki pszennej;

- 200 gram kukurydzianej;

- łyżeczka liścia lubczyku;

- łyżeczka kozieradki;

- płaska łyżeczka wanilii by troszkę złagodzić smak ziół;

- plaska łyżeczka soli;

- zielony barwnik.

W pierwszym przypadku sól została dodana jak wzmacniacz smaku w drugim również jako konserwant.

Dozowanie barwnika należy dobrać samemu, ja kupiłem internetowo, gdzie na opakowaniu było napisane by dozować 0,02 g na kilogram masy, więc dodawałem na oko, w ilościach minimalistycznych.

Wybrałem kolory bardziej naturalne, ponieważ chciałem w pierwszej wersji uzyskać kolor zbliżony do koloru kukurydzy, w drugim zaś do roślinności podwodnej.

Kolejną ważna rzeczą było ile wody dodać. W przepisie oryginalnym widniało 500 ml na każdy kilogram mąki. Jednak, czym więcej w mieszance znalazło się mąki kukurydzianej , tym więcej wody mieszanka zabrała. Jak dla mnie dodanie wody to i tak sprawa indywidualna, bazująca na tym jak bardzo ochotę mamy się męczyć wałkując później ciasto, ponieważ im więcej wody, tym ciasto bardziej plastyczne i lepiej się je wyrabia.

Co do samego rozwałkowywania ciasta, odradzał bym robić to wałkiem od drugiej połówki – może się zabarwić i afera murowana, choć i na to sposób jest, wystarczy wałek okręcić folia( stretchem) i po kłopocie. Sama grubość ciasta, to zagadnienie troszkę złożone, ponieważ od jego grubości zależy sposobu późniejszego rozdrabniania ciasta.

W wersji oryginalnej ciasto miało być rozwałkowane na grubość 1 cm i jeszcze w stanie ciepłym rozdrobnione w blednerze kielichowym. Mi osobiście ten pomysł do gustu nie przypadł, więc postanowiłem ciepłe ciasto pokroić i po wyschnięciu pokruszyć za pomocą młotka i ręcznika. Pomysł dobry jednak pozostawało wiele dużych cząstek.

Nie zrażony porażką, kilka dni później przy okazji innych domowych wypieków, postanowiłem spróbować ponownie, tym razem ciasto rozwałkowałem na grubość poniżej milimetra, coś na styl ciasta ma makaron. Po wyjęciu ciasta z piekarnika, wstępnie pokruszyłem w rękach i jeszcze ciepłe duże cząstki przetarłem przez 4 mm sito. Pozwoliło to dostać małe cząstki o które mi chodziło.

Na koniec jednak bardzo ważną sprawą pozostało omówić kwestie suszenia. Oryginalny przepis mówił o 15 min w 120 -140 stopni w piekarniku. Do mnie taka rzecz nie przemówiła, ponieważ po wyjęciu ciasta z piekarnika, nadal było mokre w całości, więc postanowiłem suszyć go nieco dłużej i na raty, aby nie przedobrzyć, ponieważ nie można dopuścić by ciasto nam się upiekło – zmienia wtedy kolor. Moim zdaniem najlepiej jest suszyć w piekarniku podobnie jak makaron czyli w około 70 stopniach przez 40 – 50 min , po czym suszyć około doby w pojemniku, uprzednio rozdrabniając na pożądaną wielkość.  Jeżeli przygotowujemy ciasto nieco grubsze, nie należy się przejmować, że ciasto po wyjęciu z piekarnika może być jeszcze mokrawe, dosuszy się  po około 8- 12 godzin, a wszystko zrobi się ładne i twarde.

Jeżeli ktoś będzie chciał podsuszać ciasto w cienkiej wersji, to najlepszą metodą jest 15 minut w 110 stopniach. Ciasto wtedy jest ususzone w punkt i można go bez problemu poddać dalszej obróbce.

Może teraz zastanawiać po co tyle kombinacji by zmieniać prosty przepis, ale tutaj odpowiedź jest prosta, chciałem by nasze pieczywko stało się bardziej atrakcyjne dla ryb, a także działało nie tylko jako wabik kolorystyczny ale i także smakowy, który to pobudzi ryby do jeszcze lepszego żerowania.
Czy to się udało ? czy ulepszone pieczywko spełniło swoje zadanie? Tego jeszcze nie wiem, ale mam nadzieje, że już nie długo się o tym przekonam nad wodą.

Jeszcze tylko małe podsumowanie w kwestii doboru kolorów, otóż:

- kolor żółty – leszcz, krąp;

- czerwony – płoć, jaź i kleń;

- pomarańczowy to kolor najczęściej używany na karpia;

- zielony – lin głównie i karaś.

Oczywiście to nie zasada, ponieważ wiele osób, również ja, łączy wybrane kolory (najczęściej żółty z czerwonym) osiągając dobre wyniki.
Mając już bazę do tworzenia nic nie stoi na przeszkodzie by eksperymentować z różnymi kolorami i smakami. Trzeba pamiętać jedno, kiedyś nie jedna rzecz była swego rodzaju ekscentryzmem, dziś jest standardem. Zachęcam wszystkich do spróbowania, całość prac i pieczenia zajmuje maksymalnie 40 minut, a zrobienie coś samemu – bezcenne.

Opinie (3)

cyganmaro

Pochwal się kolego efektami po sprawdzeniu skuteczności pieczywka. [2020-02-27 13:23]

patryk-kociemba

mam nadzieje, że będzie okazja nie bawem by przetestować. [2020-02-27 13:31]

darek300

Leci 5 spróbuję! [2020-03-02 23:35]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej