Zaloguj się do konta

Dorsze, szczupaki - udana wyprawa

Każdy z nas ma swoje miejsca do których lubi wracać. Ja od kilku lat wracam nad moje ukochane jezioro Siecino na Pojezierzu Drawskim. W tym roku postanowiłem że zoorganizuje wyprawę wędkarską i zabiorę ze sobą kilku swoich najlepszych kolegów. Na początku kwietnia rozesłałem wśród kolegów emaila z propozycja wyjazdu. Zgłosiło się trzech kolegów, co i taj uznałem za sukces, doszedłem również do wniosku że jest to optymalny skład na tego typu wyprawę.

Termin, miejsce, skład ustalony ...... jedziemy 19-22 maja nad jezioro Siecino koło Złocieńca (Pojezierze Drawskie) do zaprzyjaźnionego ośrodka Ekoeden, jadą : ja – Krzysiek, Karol, Darek i Kamil. Kilka dni przed wyjazdem wpadłem na pomysł uatrakcyjnienia wyjazdu o wypad na dorsze do Kołobrzegu. Tak się składa że urodziłem się w Kołobrzegu i się tam wychowałem dlatego bardzo ucieszyłem się że będę miał okazję odwiedzić rodzinne strony a przy okazji jest to tylko 80 km do naszej wypadowej bazy. Szybki telefon do kolegi który jest właścicielem statku (Foka) i organizuje rejsy wędkarskie, bukuje miejsc na czwartek dla sześciu osób (jadą z nami jeszcze Michał właściciel ośrodka oraz mój ojciec). Ja już miałem okazję wędkować na morzu, ale dla moich kompanów była to pierwsza tego typu wyprawa i byli bardzo ciekawi jak to jest.

Startujemy z Warszawy o 21:30 , po drodze zabieramy Michała i w Kołobrzegu na statku meldujemy sie o 04:00. Wszysycy uczestnicy wyprawy dorszowej przybyli na czas, także po szybkiej odprawie ruszamy w morze. Jeśli ktoś łowił na bałtyku w okolicach Kołobrzegu to wie że nie jest to łatwe łowisko i dorsza trzeba czasami długo szukać, mimo to że jedno z najgłebszych łowisk w tym rejonie ma głebokość tylko około 40 metrów to i tak płynie się z portu do miejsca docelowego okolo 3 godzin. Także pełni wrażeń czekamy kiedy statek znajdzie się nad docelowym łowiskiem oraz znak od szypra ze jest ryba. Około siódmej jesteśmy na miejscu,na tzw. „kamieniach” (dno kamieniste) głębokość 37 m – pierwsze pilkery poszły do wody, dno...... kilka stuknięć o dno i jest - pierwszy dorsz – radość duża bo zapowiadało się że szykuje się dobry połów. Pierwszy dorsz trafił do skrzynki, znów pilker trafia do wody.....dno ....... kilka stuknięć o dno i znów jest. Oby tak dalej......ale nagle coś się zmienia i ryby przestają po godzinie żerować. Znak do szypra że zmieniamy łowisko – szukamy dalej. Kilka napłynieć na ławice przynoszą mizerne efekty a większość ryb zaczepia się a to na zawieszkę a to przypadkiem na pilkery, co jednoznacznie mówi nam że z rybą dziś będzie cieżko.

Mimo tego każdy znas złowił po kilka sztuk, z tego co pamiętam to ja 5 sztuk, Darek i Michał po 4, a Kamil 3. Dzień nie można było zaliczyć do udanych pod względem połowów, ale za to mieliśmy piękną pogodę, super załogę i wyborne towarzystwo. Jeśli będziecie chcieli kiedykolwiek wybrać się na dorsze do Kołobrzegu to z całą odpowiedzialności polecam statek Foka - http://www.foka.kolobrzeg.pl – świetna załoga, super warunki na statku i do tego przepyszne jedzonko serwowowane przez Krzyśka Szkudlarka – właściciela statku.

O 17tej jesteśmy z powrotem w porcie kołobrzeskim, jedziemy nad jezioro – po drodze w Złocieńcu zaopatrujemy się w prowiant i o 19tej jesteśmy na miejscu. Na miejscu zastaje nas cudowna bezwietrzna pogoda, jezioro niczym tafla lodu, nic tylko rokładać wędki i delektować się ciszą i otaczającą nas cudowną przyrodą, jednak zmęczenie wygrawa z naszym zapałem i decydujemy się że dziś damy sobie już spokój z wędkowaniem.

Rozpoczynając wątek naszego pobytu nad jeziorem Siecino chciałbym napisać jednak kilka słów na temat samego jeziora oraz ośrodka w którym mieliśmy przyjemność przebywać.

Jezioro Siecino leży na terenie Pojezierza Drawskiego, 7 km od Złocieńca. Jezioro to jest jednym z niewielu akwenów w Polsce z I klasą czystości wody oraz niezwykle rzadką i niespotykaną jak na polskie warunki przejrzystością wody. Linia brzegowa to 23 km długości, powierzchnia jeziora to 788 hektarów, najgłębsze miejsce 44 metry, średnia głebokość 14 m. Na jeziorze są dwie wyspy: Kępa i Ostrów, jedna z wysp jest połączona z lądem i znajduje się na niej ośrodek wczasowy oraz baza nurków. Dzierżawcą jeziora jest Przedsiębiorstow Rybackie Złocieniec.

Teraz kilka słów o rybostanie jeziora oraz jego florze i faunie. Jezioro Siecino to akwen typu sielawowego z dużą ilość drapieżnika. Szczupak, okoń, płoć oraz węgorz to dominujące gatunki tego jeziora. Jezioro ma twarde dno, ale można znaleźć kilka ciekawych miejsc z podwodnymi łąkami o średniej głębokości 2-4 metry, oraz kilka bardzo interesujacych podowdnych górek. Legendą obrosły już dwa miejsca na jeziorze tzw. „wulkan” oraz „chlebowe górki”. To pierwsze miejsce czyli „wulkan” to duże wypłycenia na środku jeziora z dnem zasianym wielkimi głazami oraz podwodną łąką. Istny raj dla szczupaka oraz okonia – wiem bo miałem okazje przekonać się na własnej skórze co kryje się w tej wodzie. Drugie miejsce tzw. „chlebowe górki” - ich nazwa wywodzi się z miejsca przy której ta podwodna łąka jest umiejscowiona na jeziorze tzn. wieś Chlebowo. Na tym łowisku będziemy mogli spróbować swoich sił przede wszystkim ze szczupakiem, którego jest tam naprawde dużo. Co do ryb mogę napisać również że w jeziorze pływają naprawdę piękne okazy szczupaka, okonia oraz płoci. W tamtym roku znajomemu udało się upolować lusoxa (szczupaka) o wadze 19kg oraz długości 134 cm, co uważam za świetny wynik. Złapanie okonia powyżej 30 cm nie jest zbyt trudne i jest go tam naprawde dużo. Szczupaka należy szukać szczególnie latem na głębokości 4-8 metry, jesienią podąża on za stadami sielaw i schodzi tym samym w głębsze rewiry jeziora. Jeśli chcemy poszukać okonia to najlepiej rozejrzeć się za jedną z wielu podwodnych górek i poczekac na zmierzch, wtedy właśnie zaczyna sie „okoniowy festiwal” a to co się dzieje na wodzie jest niespotykane. Okoń zaczyna wtedy porę żerowania i woda po prostu się gotuje. W związku z tym iż jeziora jest dzierżawione przez przedsiębiorstwo rybackie należy wykupić na ten akwen czasowe pozwolenie na wędkowanie. Można tego dokonać bądź w siedzibie przedsiębiorstwa bądź w samym w ośrodku.

Teraz kilka słów o ośrodku Ekoeden www.ekoeden.pl . Znajduję się on nad samym brzegiem jeziora Siecino, ośrodek dysponuje dużą bazą noclegową oraz gastronomiczną. Można również w ośrodku wypożyczyć sprzęt pływający (między innymi na stanie są 3 łodzie plastikowe oraz dwie duże łódki drewniane, można dodatkowo wypożyczyć za dodatkową opłatą silnik elektryczny oraz akumulator do łodzi). Na terenie ośrodka są dwa duże pomosty z których można wędkować. Właściciel ośrodka Michał, jest również osobą wędkująca także bez problemu pomoże osobą które są nad jeziorem pierwszy raz wybrać dobre miejsce na wędkowanie w zależności od tego na jaką rybę się chcemy nastawić. W ośrodku możemy również wykupić pozwolenia na wędkowanie na jeziorze Siecino. Ja ze swojej strony mogę powiedzieć tylko tyle że od czterech lat jeżdże tam z rodziną oraz ze swoimi znajomymi i ciągle chce nam się tam wracać. Ośrodek po kilku latach funkcjonowania dysponuje już stała bazą klientów i w wakacje cieżko jest znaleźć tam miejsce 2-3 miesiące wcześniej.

Dobrze, koniec reklamowania ośrodka oraz jeziora ....... kilka słów opisu o tym co przeżylismy nad jeziorem. Po całym dniu spędzonym na morzu postanowiliśmy pójść spać wcześniej i tym samym z samego rana zaczać wędkować. Ustalamy pobudkę na 04:30.... wszysycy jak jeden mąż wstają bez żadnych sprzeciwów. Szybka organizacja logistyczna i po pół gdzinie jesteśmy już na łódce. Zapadła decyzja że spróbujemy zapolować na płoć. Łowie już na tym jeziorze od kilku lat i mam rozeznanie gdzie jaki gatunek ryb upodobał sobie miejsce bytowania. Decyduje się na jedną z zatok, po kilka chwilach wiosłowania jesteśmy na miejscu, kotwiczymy łódź, rozkładamy wędki, pierwsze kule zanęt lądują w wodzie. Nie minęło kilka minut a obserwujemy pierwsze brania, tym samym pierwsze płocie lądują do siatki. Moi towarzysze, którzy wędkowali wcześniej sporadycznie i tak naprawdę to ich pierwsza tak poważna przygoda z wędką byli pod wrażeniem rozmiaru płotek oraz ich waleczności. Łowimy tak jakieś dwie godziny i decydujemy że mamy już na tyle rybki że starczy nam na śniadanie. Pełni wrażeń wracamy na ośrodek i prosimy panią Ewę (kucharka z ośrodka) o usmażenie nam rybek na śniadanie. Nie muszę chyba nikomu pisać jak smakuje upieczona świeżo złowiona rybka – palce lizać, mniam, mniam ....

Przychodzi południe – po krótkiej rozmowie przekonuje chłopaków żebyśmy spróbowali swoich sił i poszukali szczupaka. Tak też zrobiliśmy, popłyneliśmy na jedną z podwodnych łąk o średniej głębokości 2 -3 metry. Postanowiłem, że ze sprzętów bierzemy wszystko oprócz podbieraka bo pora na szczupaka nie ta (środek dnia) , pogoda również zła (słońce, bezwietrznie) i tak jak można było przewidzieć tego dnia podbierak przydałbym się najbardziej. Po godzinie łowienia mieliśmy już kontakt z trzema szczupakami, z czego na moim kiju zapiął się jeden fajny okaz około 4 kg wagi, mimo tego iż go zmęczyłem i szczupak się praktycznie poddał, to nie udało nam się go wyciągnąć z wody. Dwa mocne ruch paszczą przy łódce i szczupak po wypięciu się pokazał nam tylko ogon i odpłynął w siną dal. Szkoda bo liczyłem na fajną fotkę. Tego dnia złowiliśmy łącznie z 5 sztuk wymiarowych szczupaków, cztery z nich trafiły do wody a jednego zabraliśmy na kolację. Podczas naszych trzech dni wędkowanie na Siecinie złowiliśmy około 12 sztuk szczupaka wymiarowego, przyznać się muszę że trzy sztuki zabraliśmy ze sobą, ale reszta trafiła do wody – wyznaję zasadę : Złów i Wypuść, ale jak już chcesz zabrać ze sobą rybę to bierz tyle ile jesteś w stanie zjeść – nie więcej. Próbowaliśmy również złapać kilka okoni i muszę napisać iż bardzo skuteczną metodą okazał się boczny trok i paprochy. Na 10 rzutów średnio miałem 4-6 okonie, od małych sztuk do naprawdę fajnych okazów.

Napisze jeszcze tylko o szczupaku który ukradł mi płoć z haczyka. Łowimy płocie, branie, zacięcie, krótki hol z pięciu metrów i już płoć ląduje na łódce a tu nagle niewiadomo skąd startuje szczuka i dopad moją płotkę, odpływa z nią w trzciny i trzyma w paszczy. Mówię do kolegów, mamy szanse go złapać, widzę gdzie stoi w trzcinach z moją płotką, podnosimy kotwice, szykuję podbierak i podpływamy do trzcin. Szczupak zoorientował sie jednak co do naszych zamiarów i po dwóch gwałtownych ruchach wraz z płocią w pysku i moim przyponem pokazał nam gdzie jest nasze miejsce w szeregu. Pierwszy raz miałem okazję przeżyć coś takiego i powiem że było niemało emocji.

Podsumowując uważam wyjazd za bardzo udany, zależało mi bardzo na tym żeby moi towarzysze złapali coś fajnego i się udało, bo każdy z nich złowił szczupaka i poczuł na kiju chyba pierwszy raz w życiu jak to jest mieć fajną rybkę na końcu żyłki i trochę z nią powalczyć. Mimo tego że pierwszego dnia dorsze nie dopisały, to już następne dni obfitowały w rybki. A magiczne jezioro Siecino po raz kolejny dostarczyło nam dużo wrażeń i pięknych przeżyć. Ja już za kilka tygodniu znów spędzę tam dłuższy weekend i mimo iż to od Warszawy 430 km to z wielką ochotą zawsze tam wracam............

Pozdrawiam kolegów : Darka, Karola i Kamila i Michała z Ekoedenu !!

Krzysiek





Opinie (10)

wojtek1619

i jak tam kolego podoba ci sie kołoobrzeg nie da sie jezdzić rozkopany jak diabli a wim cos o jezdzie bo bywam tam bardzo czesto  [2011-05-26 21:41]

kkurylo

Kołobrzeg faktycznie wygląda jak po 1945 roku i na wakacje ciężko będzie się poruszać tam bez przekleństw. Na szczęście znam kilka skrótów do portu i sprytnie ominąłem wszystkie roboty drogowe. Ale przynzaje że rozkopany Kołobrzeg jest strasznie.

Pozdrawiam,

KK

[2011-05-27 09:09]

wojtek1619

a zwłaszcza że robią most na parsęcie i zamknęli jedną z główniejszych dróg w mieście  [2011-05-27 19:59]

barteks890

Łał dobryt połów i do tego udany.Brawo. [2011-05-28 09:48]

dziki212

fajna wyprawa może też się tam wybiorę ile jest km od Stargardu? [2011-05-28 19:59]

kkurylo

Ze Stargardu będzie jakaś godzina drogi http://maps.google.pl/maps?hl=pl&tab=wl  , polecam gorąco to jezioro. Jak już ktoś wybierzę się tam raz to będzie tam jeździł co roku :-)

Pozdrawiam

KK

[2011-05-30 09:30]

t12tom

Bardzo fajny wpis. Miło i szybko pochłonąłem tekst. Z dorszami bywa różnie, jak przestają gryźć to zaczyna się kombinacja.. Im dłużej je łowie, tym mniej o nich wiem (a przynajmniej odnoszę takie wrażenie). Zresztą z innymi drapieżnikami też tak jest. Jeszcze raz wielkie graty i oczywiście * * * * *.Pozdrawiam Tomek [2011-05-31 09:37]

rawi

Cześć! Znalazłem ten ciekawy tekst, szukając opisów jeziora Siecino, nad które wybieram się w połowie czerwca (też ekoeden). Mam pytanie, w jakiej odległości od tego ośrodka znajdują się opisywane przez ciebie górki, czy w pozwalającej na dopłynięcie na silniku elektrycznym (tzn. na jednym akumulatorze)? Pozdrawiam, Rafał [2012-03-04 21:45]

piotr-strzalkow

Super wyprawa! Daję 5. Świetna miejscówka, dobra ekipa...czego chcieć więcej? ;) [2012-10-23 07:55]

koszalinianin55

Chciałbym zobaczyć ten numer z płotką, która była już w łodzi, nagle wpadł po nią szczupak i z płotką w zębach uciekł w trzciny. Fajne. Mój pies by chyba tego nie zrobił. Chociaż ... [2013-06-26 13:59]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej