Dozbrajanie przynęt - moje zdanie

/ 6 komentarzy

Witam wszystkich kolegów i koleżanki.
Mój wpis nie będzie zbyt długi bo nie chce was zanudzać, ale po dłuższej przerwie w aktywności na portalu chciałbym przedstawić Mój punkt widzenia odnośnie dozbrajania przynęt ( np. kopyta, ripery itd. ).
Dlaczego akurat ten temat?
Bo ostatnio spotkałem się z pytaniami i komentarzami na portalu właśnie odnośnie zwiększenia zaciętych ryb względem ilości brań. Sezon na szczupaka już tuż tuż a sandacza niedługo dlatego napisałem taki krótki artykuł na ten temat.

A więc Ja osobiście nigdy nie dozbrajałem żadnych przynęt ani nie mam zamiaru tego robić w przyszłości, ale jeżeli ktoś w ten sposób chce zwiększyć swoje szanse w złowieniu ryby nie mam zamiaru go tym wpisem krytykować.
Najczęściej używam przynęt miękkich, czyli kopyta, riperki, twisterki. I tutaj właśnie trzeba zaopatrzyć się w większą ilość tych przynęt bo ich wytrzymałość niestety nie jest duża i po kilku atakach okonia czy dobrym przytrzymaniu szczupaka wyciągamy sam tułów bez wabiącego ogonka.
A dlaczego nie ułatwiam sobie zadania i nie zwiększam swoich szans?
Ponieważ jadąc na ryby chcę aby to była przygoda która dostarczy mi wrażeń, a łowiąc chcę czuć niepewność i adrenalinę przy każdym wyczuwalnym ataku ryby. Myślę że zwiększenie szans w postaci dozbrojenia sobie przynęty odebrało by mi przyjemność właśnie z czerpania wrażeń nad wodą. Ostatnio przestałem nawet używać podbieraka i łowiąc w trudno dostępnych miejscach zadaję sobie pytanie jak stąd wyholuję rybę, w myślach odpowiadam „jak weźmie to się będę martwił”. Widząc jak holowana ryba wyczepia się czasami pod samymi nogami nie wpadam w furie, ani nie jestem wściekły, po prostu zarzucam ponownie i szukam kolejnej szansy na walkę z rybą. Uwielbiam właśnie te niepewność czy uda mi się wyholować rybę czy jednak przeciwnik okaże się sprytniejszy. Według mnie ryba także musi mieć szanse aby się uwolnić, a im szanse będą bardziej wyrównane tym większa przyjemność z wędkowania.

Zaznaczam jeszcze raz że artykuł nie pisałem aby kogoś krytykować czy też pouczać. Są to tylko moje odczucia i wrażenia ze spinningowania.

Pozdrawiam wszystkich i życzę wspaniałych przeżyć nad wodą.

Wiechu1603.

 


4.8
Oceń
(25 głosów)

 

Ocena sprzętu (ocen: 0)




Dozbrajanie przynęt - moje zdanie - opinie i komentarze

loolekkloolekk
0
Moim zdaniem dozbrajają tzw mięsiaże, tzn wędkarze którzy chcą za wszelką cenę rybę którą złowią, w pałę i siata żeby było co usmażyć w domu. Podoba mi się twoje podejście Wiechu, wędkarstwo to czysty sport, przypływ adrenaliny, emocje i oczywiście radość ze złowionego okazu. Ja ryb bie zabieram, wypuszczam je, zdjęcie, cmok w pysk i mam nadzieje ze kiedyś jeszcze z nią powalczę :D Ahhh jakie było by to piękne kiedy wszyscy by tak czynili, przeciez szczupak który osiągnie wymiar musi rosnąć kilka latek, nie mógł bym mu krzywdy zrobić :)
Pozdrowionka
(2011-05-01 21:21)
Danken1975Danken1975
0
  O czym Wy Panowie piszecie? Dla jednych owszem dozbrajanie gum nie jest potrzebne i owszem sam czasem tak łowie, ale jeśli łowicie już długo to powinniście wiedzieć jakie chimeryczne są ryby np. sandacze. Spójrzmy na woblery, obrotówki, blachy wszystkie one mają kotwice, a nawet dwie, więc pytam, co złego jest w dozbrajaniu gum w jedna podwójną kotwiczkę. Dla mnie nic, tym bardziej ze bardzo czesto ryba zahacza sie za dozbrojke. Druga sprawa, co złego jest... i to pytanie do loolkka w zabraniu jednej wymiarowej ryby ? Ja też się cieszę jak złowię po pięknej walce również cudowna rybkę i potem ją wypuszczę, ale robię tak tylko w 90%. Dlaczego ? A no dlatego że mój synek i ja uwielbiamy ryby, świeże sandacze lub pstrągi. Oczywiście niewymiarowe lub rybki powyżej 60 cm tu odnośnie sandaczy i szczupaków wypuszczam, ale czasami jak juz wspomnialem takie 50 cm teraz oczywiście  od 51 cm biorę. Nie róbmy z wędkarstwa tylko sportu i nie traktujmy ryb jak ludzi nie uczłowieczajmy ich. Piszesz ze nie mogłbyś rybie zrobić krzywdy, ale kurczaczek i schabowy smakują wyśmienicie, prawda? ... a zdaje mi się że to też żyjące stworzonka były. Wypuszczajmy ryby, tak róbmy to bo to ważne dla rybostanu naszych wód i dla etyki, dla poszanowania przeciwnika i natury. Ale nie negujmy dozbrajania przynęt w sposób pozwalający na złapanie życiowego okazu, a nie kaleczący ryby bo jak wspomniałem wiele przynęt ma kotwice oraz nie negujmy także zabrania od czasu jakiejś rybki tylko dlatego że ktoś lubi je jeść.
Pozdrawiam
(2011-05-03 20:29)
DiabloDiablo
0
Ja się cieszę jak mi się ryba wypina pod nogami. Czyli w ostatnim momencie. Można już bez problemu ocenić jej rozmiary a nie trzeba wyhaczać i moczyć rąk.
(2011-05-07 11:04)
camelotcamelot
0
***** Cieszę się. że spotykam na portalu kogoś, kto zupełnie podobnie myśli i robi jak ja !  - Czytam Twój wpis tak jakbym siebie czytał. ...  Przyznam, że miałem kiedyś takie zapędy by dozbrajać gumy. - Ale nie spodobało mi się ! Są przecież inne sposoby na niechętne do współpracy ryby. Wydaje mi się, że o wiele więcej frajdy, daje uruchomienie wyobraźni i zastosowanie jej w praktyce, niż wytaczanie na pole walki ciężkich armat. ... Dodam, że w moim łowisku pływa wiele co najmniej półtora metrowych szczupaków. - Istnieje legalna, stara angielska metoda z pomocą której, można  rutynowo, codziennie i z powodzeniem wyciągać z wody takie okazy. ...Tylko  po co ?  By zaspokoić swoją próżność ? Sprzedawać na targu ?  Więc nie stosuję tej metody. Bo uważam, że moje wędkowanie wiele by straciło. - Może i jestem nieco dziwnym wędkarzem, który zasiada do łowienia z jednym kijem, mimo iż miejscowe przepisy zezwalają na używanie trzech.  - Osobiście, śmieszy mnie widok wędkarza z trzema kijami w podpórkach. Ale to jego sprawa ! I nigdy tego nie kwestionuję. - Bo  jest to zgodne z prawem. Niech sobie ustawi nawet sześć ! Życzę powodzenia ! A jeśli chodzi o gumy ?  - Prawo nie zabrania dozbrajania. - Ale również nie zabrania niedozbrajania ! Więc problem leży jedynie w indywidualnym podejściu do swojego hobby. .....A tak na marginesie...Kol. Danken1975   - może by tak się zastanowić najpierw zanim się coś napisze ? - Bo jakoś trudno jest mi sobie wyobrazić obrotówkę lub woblera z dyndającym pojedynczym haczykiem. Więc, może lepiej darować sobie takie porównania ?  Przepraszam !  - Myślę, że komentarz kolegi wynika raczej z bardzo pobieżnego czytania artykułu, bo tak naprawdę nie ma tu o co kruszyć kopii.                              .........Pozdrawiam serdecznie ! (2011-09-19 21:26)
Danken1975Danken1975
0
Kolego Camelot przeczytałem artykuł uwaznie i nie odnoszę się tu do autora bo przecież napisał ze to jego indywidualne odczucia i nikogo nie krytykuje. Chodzi mi raczej o wpis kolegi loolekka bo obraza mnie to co napisał gdyz 90 rybek wypuszczam, a to ze zjem czasem jakąś nie robi ze mnie miesarza czy innego dziadygi. Jeszcze jedno moje porównanie do woblerów jest jak najbardziej adekwatne do artykułu bo przeciez tez mozna jedną kotwiczkę sciagnac i dac wiekszą szanse rybie ale jakoś nie widac aby ktos tak czynił(chodzi o woblery na sczupłe i sandacze) wiec nie widze nic złego w dozbrajaniu gum. Pozdrawiam. (2013-03-03 20:35)
Danken1975Danken1975
0
Jeszcze jedno zdanie. Piszesz ze nie ma co porównywać woblera do gumy, a ja pytam dlaczego ? Dlaczego jest ok ze wobler ma dwie kotwiczki po trzy haki, a nie jest ok jeśli guma ma dozbrójke w postaci podwójnej kotwiczki ? To może idąc Waszym tropem panowie, wędkarze którzy łowia na " żywca" lub " trupka" powinni zbroic tylko w pojedyńczy hak. Może karpiarze nie powinni wysypywac wiadra przynęty zanim zaczną łowić, bo jaką oni dają szansę karpiowi, przecież w takiej kupie zanęty on nawet nie poczuje podstępu, i pomyślmy jaką by mieli radosć. Jedna kulka w zbiorniku i właśnie na nią złapał się karpik, tylko tyle że działoby sie tak raz na sto lat. Podsumowując, jeśli ktoś jest wędkarzem z prawdziwego zdarzenia to nieważne czy dozbroi czy nie bo to jego indywidualna sprawa, nieważne że ktoś zabiera rybkę jak ją złapał bo takie ma prawo, a jeśli na trzy złapane wypuści dwie to mu chwała. Artykuł jest super bo mówi o prywatnych odczuciach nie obrażajac przy tym innych, ale wypowiedź loolekka jest obrażająca innych wędkarzy którzy marzą o spotkaniu z rybą i nie znaczy to wcale że w łeb i do wora. Mam nadzieję że nikogo nie uraziłem, jeśli tak to przepraszam. Pozdrawiam i połamania kija. (2013-03-06 09:36)

skomentuj ten artykuł