Drapieżniki z głębin

/ 22 komentarzy / 3 zdjęć


Nie powinno być dla żadnego wędkarza tajemnicą, że drapieżniki są zazwyczaj tam gdzie jest ich pokarm a więc drobne ryby. Od wiosny przez lato do połowy, a czasem nawet końca jesieni, drobnica rozproszona po całym zbiorniku szuka pokarmu raczej w płytszych częściach. Tam bowiem rozwijają się rośliny a na nich cały wachlarz organizmów wodnych.

Wszystko to zmienia się z nastaniem mrozów. Nie chodzi mi tu o jeden przymrozek wrześniowy ale o kilka nocy pod rząd z ujemną temperaturą. Praktycznie w jednej chwili na wodzie przestaje być widać życie. Dotychczas woda dawała „oznaki życia” w postaci oczkującej czy chlapiącej się drobnicy, wyskokom atakujących drapieżników. W ciągu kilku nocy woda staje się bardziej klarowna a jej powierzchnia nie zmącona żadnym organizmem żywym.
To dla mnie znak, że czas zejść z przynętami głębiej. Znak, że drobnica szykuje się do snu a za nią ruszył drapieżnik. Szukam wtedy na moich ulubionych rzekach jak Wisła czy Bug miejsc z głębszą wodą. Najlepsze są poprzerywane klatki z głębokością powyżej 3m. A znam i takie co maja po 8m. Dobre są też zatoki za główkami.

W tym okresie drapieżniki żerują aktywnie ale nie są już takie ruchliwe jak w lecie. Oszczędzają energię. Dlatego zmieniam też sposób prowadzenia przynęt. Łowię głównie na obrotówki i wahadłówki choć nie rzadko zakładam gumy. O ile z gumami wędkarze raczej nie mają problemu i wiedzą jak ostukiwać dno o tyle nie wiedzą co można zdziałać obrotówką czy wahadłem.

Rzucam żelazem w dołek i czekam aż opadnie. Wiadomo, że jeśli dołek jest głęboki, my stoimy wysoko w porównaniu do przynęty to zwijając równomiernie będziemy ją ciągnąć do góry i nici z naszego obławiania dna. Ja łowię żelazem praktycznie tak jak gumami. Obrotówka, która opadła na dno jest przeze mnie szarpnięta aby zacząć pracę. Jeden dwa wolne obroty korbą i znów jej pozwalam opaść na dno. I tak aż do brania albo wyciągnięcia przynęty. Z wahadłami robię dokładnie tak samo. Opad i szarpnięcie, opad i szarpnięcie. Warto zaznaczyć, że dobre przynęty pracują nawet w opadzie. Dlatego cały czas trzeba mieć linkę napiętą i kontakt z wabikiem aby nie przegapić brania.

Zapewne wielu wędkarzy skojarzy denne łowienie na rzece z sandaczowaniem. Na dnie są nie tylko sandacze są okonie i szczupaki. Dlatego nie ograniczam się sprzętem tylko do jednego gatunku. Na takiej klatce czy zatoce za główką woda ledwo płynie lub nawet stoi. Przeciętne wahadło o nr 1-3 czy w tym samym rozmiarze obrotówki rzadko przekraczają wagę 15g. Tej jesieni postanowiłem dać szanse mojej najstarszej wędce spinningowej Robinson Dynamic HS Ultra Light Jig 270cm c/w 7-15. Mam ją już 7 może więcej lat nawet nie pamiętam. Prezent który dostałem od rodziny ma wartość sentymentalną i czasem trzeba dać mu szanse. Podczepiłem kołowrotek Dual MG 257 na który nawinięta jest plecionka Carpex PST X4 o grubości 0,15. Tak plecionka z karpiem w nazwie do spinningu, może brzmi głupio ale jak coś działa to głupie nie jest. O przynętach wspomniałem wcześniej. Wahadła Polsping Mors, Robinson Basic. Obrotówki Polsping Troć, Ważka. DAM FZ Standard. Robinson Panther, Tiger, Scale oraz Formex. Ta ostatnia została już mi się tylko jedna sztuka. Chyba pójdzie w ramkę na ścianę bo swoje już złowiła a już takiej nie znajdę w sklepach gdyż była w produkcji 6 lat temu.

Jak widać nie łowie wielkimi przynętami a to dlatego, że liczę na przyłowy w postaci okoni czy kleni, które często się zdarzają a 15cm gumy by mnie pozbawiły tej możliwości.

 


4.6
Oceń
(15 głosów)

 

Drapieżniki z głębin - opinie i komentarze

janglazik1947janglazik1947
+3
Prawidłowo , drobnica na dół , a za nią drapieżniki . (2018-11-30 11:12)
Mati23Mati23
+1
Z drugiej strony patrzac wieksza przyneta moze okazac sie bardziej selektywna i dac grubsza zdobycz;) Ale to tak jak zawsze w wedkarstwie - najwazniejsza regula jest totalny brak regul i to jest piekne;) (2018-11-30 17:36)
barrakuda81barrakuda81
+3
Klatki to niedoceniane łowiska a potrafia dawać ryby których próżno szukać w jałowych jeziorach.Trzeba rozpracowac dno bo to nie staw chociaż tak czasem wygląda;-) Na klatkowe szczupaki lubię stosować niewielkie gumy i jerki. Jakoś te mniejsze lepiej mi się tu sprawdzają. Wisła żyje co widać na zdjęciu.Piękny szczupak.Miałem podobnego w ubiegłym sezonie na 9 cm gumkę właśnie w klatce. Wcale nie trzeba zawsze podpinać do zestawu "mutantów" z silikonu wielkości medalowej płoci. To inna woda co nie znaczy że tak nie można ale w moim odczuciu jest to mniej skuteczne. (2018-11-30 19:14)
JulianJulian
+3
Co tu mądrować. Wiedza,wiedza i jeszcze raz wiedza - no i trochę fartu.Strarorzecza i klatki to moje ulubione łowiska zwłaszcza jesienią i zimą .Gratulacje. (2018-12-01 08:31)
grisza-78grisza-78
+2
Do kija o c.w 7-15 gr używasz linki 0,15 mm? Czy to tylko jednorazowo? (2018-12-02 19:16)
mateuszwosmateuszwos
0
grisza-78 nie specjalnie wiem co ma cw wędziska do grubości plecionki. Skoro autor pisze, że chce łowić grubsze ryby na małe przynęty to linka musi być solidna a cw kija już nie koniecznie. Ja widzę w tym logikę. Aby łowić przynętami niewielkimi potrzebny kij o stosunkowo małym cw. Natomiast Kuba pisze wyraźnie, że nie chce wykluczyć brań okonia czy klenia mimo tego że spodziewa się grubszego zwierza. Ja w lipcu zakładałem plećke o grubosci 0.28 mm do kija o CW 10 - 25 gram i łowiłem sumy. Łowiłem główkami 15g a więc i tak nie wykorzystalem zapasu "mocy" do końca. (2018-12-02 21:12)
Jakub WośJakub Woś
+1
"Do kija o c.w 7-15 gr używasz linki 0,15 mm? Czy to tylko jednorazowo?" Nie jest to reguła ale nie było to jednorazowo. Czasem potrzebna jest mocniejsza linka niż wskazują na to parametry kija. (2018-12-03 18:20)
SlawekNiktSlawekNikt
+2
Grubość plecionki ma zaje ... ste moim zdaniem znaczenie vs c.w. wędziska, ale każdy łowi jak lubi lub jak uważa za stosowne. Jakuba jako wędkarza bardzo szanuję i sądzę, że zestaw skomponował raczej świadomie. A to, że Ty Mateusz do kijaszka o c.w. max 30 może 35 g. zakładasz plecionkę 0,28 bo się nastawiasz na sumy (raczej na sumiki z taką cieniutką witeczką) to Twój wybór i nikt Ci tego nie zabrania. Ja bym tak nie zrobił, ale to moje wyjątkowo subiektywne zdanie. (2018-12-03 18:27)
mateuszwosmateuszwos
+2
Sławek masz rację, nieduże te sumy. (2018-12-03 23:13)
JulianJulian
+3
Jeżeli ktoś łowi na taki zestaw i ma Takie wyniki tzn. że wie co robi. Po mojemu niech każdy stosuje ,,sprzęt " jaki mu najbardziej leży. Ja stosuję w rzece ,,Słup telegraficzny " i plecionkę jak bym holowniki holował.Możecie ze mną polemizować o finezji etc. zwłaszcza w rzece pełnej zaczepów.Ale jedno co wiem Nigdy z moją blachą czy czymś innym ryba nie wyląduje w wodzie . Co jej na zdrowie nie wyjdzie . I na koniec jeszcze jedna kwestia - hamulec też w tym Naszym kołowrotku i zestawie do czegoś służy.Koledzy ja też mam wędzisko toporne ,ciężkie ale najczęściej używane . Bo franca jest Fartowna !!! Można wierzyć lub nie .Ale taka jest Prawda !!!! Pozdrawiam (2018-12-04 08:54)
JulianJulian
+2
Aha i jeszcze jedno. Idę bo się pogoda jako taka zaczyna robić przynajmniej u nas w Warszawie, A Gienek twierdził że ten wielki sandacz co grasuje między Jabłonną a mostem Roweckiego pytał się o mnie. Jak nie przyjdę to mi N-kę wstawi naganę jakąś wpisze do dzienniczka czy cóś. (2018-12-04 09:07)
SithSith
+3
Jakubie, czytałem z rosnącym zainteresowaniem i nagle... skończyło się ;(( Liczyłem na coś więcej, bo zapowiadało się bardzo ciekawie. Dla tego tylko ****, ale bez urazy ;)) W ramach polemiki: - trochę dziwne dla mnie określenie wędziska 7-15 jako Ultra Light, dla mnie w tej klasie wędzisko do 11g to już "grubo", a najlepiej jeśli plasuje się w zakresie 0,5-8g, ale to moje osobiste praferencje; - plecionka 0,15też dla mnie troszkę za gruba, choćby dla tego, że jeśli przynęta ma zejść głęboko, to tak gruba linka spowalnia ten opad, a przy wietrznej pogodzie tworzy wybrzuszenie, ktore może utrudniać wyczucie delikatniejszego brania, osobiście do UL-a (realne CW 2,5-8g) stosuję żyłkę <0,12 lubplecionkę <0,04, do L-a (realne CW 5-11g) <0,08 a dopiero do M-ki (realne CW 10-30g) używam <0,15, ale to też moje osobiste nawyki; - potwierdzam skuteczność blach w okresie jesiennym, szczególnie gustują w nich późnojesienne szczupaki, moimi ulubionymi są Alga i Kalewa (Polsping)w rozmiarach 2-3, obrotówki zajmują wśród mojej amunicji spinningowej ostatnie miejsce. To na tyle moich "wypocin", Jakubie oczekuję rozwinięcia tematu, bo jak pisałem,zaczęło się bardzo ciekawie. Był "wstęp", oczekuję "rozwinięcia"... ;)) (2018-12-04 11:32)
Sebastian KowalczykSebastian Kowalczyk
0
Drobnica i grubsza ryba taka jak np. leszcze, przez całą zimę stoją również na płytkich blatach. Czasami w takich miejscach z bardzo wolnym uciągiem, głębokość nie przekracza 1 metra. Głębokie doły już dawno odpuściłem i szukam drapieżników własnie w takich płytkich zimowiskach. Wyniki są o wiele lepsze. Warto spróbować ;) (2018-12-04 14:04)
Jakub WośJakub Woś
0
@Julian - Żeby Cię ten sandacz do rejestru wpisał. @Sith - Ultralight 7-15, ja tej nazwy nie nadałem :) Biorąc pod uwagę, że kij ma blisko dekadę a może i bez słowa blisko to trochę zmienia postać rzeczy. Kiedyś nie było takiego dostępu do kijów o cw 0,5-5g. Im grubsza linka tym wolniejszy opad to fakt. Ale czasem wolny opad jest zaletą. Co do czucia brania... Przy pierwszym długim opadzie może być trudniejsze do wyczucia ale po każdorazowym poderwaniu linkę mam napiętą i nie ma problemu z czuciem brania. Zwłaszcza, że to plecionka a nie rozciągliwa żyłka. @Seba Sróbuję, żebyś wiedział że tak :) (2018-12-04 18:16)
JulianJulian
+2
Zauważyłem jedną prawidłowość w tym przynajmniej moim wędkowaniu .Im bardziej człowiek ,,nastawia się na rybę i fetyszuje ( od mistrza Strzelczyka -Wędkarstwo rzeczne) sprzęt tym większe g.... z tego wychodzi. A jak się podchodzi tak na luzaku złowię nie złowię tlenu się nałykam . To i rzeka lub jezioro rybą obdarzy. Za chwilę biorę tego swojego Tokoza -słup telegraficzny( starsi pamiętają) i jak zauważyła mauuuużonka już Cię nosi. Ps . A ten sandacz pokazał mi fuck auta nie pierwszy i nie ostatni jakiego od niego zobaczę. Dopadnę jeszcze drania - tak na luzie . I wiecie co zrobię. Nie pocałuje go ale dam mu prztyczka w ,,ucho " i puszczę skurkowańca. Puki co pozdrawiam Kolegów po kiju. (2018-12-05 08:25)
SithSith
+1
Julianie, całkowicie zgadzam się z Tobą w temacie fetyszyzmu, przecież to wędkaż łowi, a sprzęt ma tylko pomagać, jednak im sprzęt lepszy, im bardziej dostosowany, i wreszcie im lepiej "leży" w ręku, tym ten "luz" większy i "łykanie tlenu" przyjemniejsze ;) Namów Małżonkę na wyprawę wędkarską, spróbuj Ją przekonać do tego "tlenu", od kiedy przekonałem cztery lata temu moją Panią do spinningu, moje problemy zniknęły jak sen. Teraz często to Ona wychodzi z propozycją - niezła pogoda, może pojechalibyśmy powędkować... ;)) (2018-12-05 10:08)
stochastocha
+1
"Drapieżniki z głębin" i wzmianka o łowieniu w rzekach,bardzo mnie zaciekawił ten artykół i liczyłem iż może się dowiem czegoś nowego.Piszesz o łowieniu w Wiśle i Bugu na których nigdy nie łowiłem,ja co prawda obławiam środkowy bieg Warty ale to co piszesz trochę mnie zdziwiło.Przynęty obrotówki(15g),wahadłówki w rozm. 1-3,zgadzam się że są to super przynęty i nie podlega to dyskusji,ale takie przynęty + łowienie w głebinach rzecznych i opad?Do tej pory Wisłę postrzegałem nieco inaczej.Bez urazy ale dla mnie to abstrakcja,gdyż wahadełko 1,2 a nawet 3,tym bardziej obrotówki po wpadnieciu w nurt są z automatu wynoszone do góry,po drugie siła nurtu je zwiewa niczym piórko na wietrze,no chyba że woda ma 1m głębokości.W Warcie nie mam wcale głebiej niż 3m,a do takich przynęt bez troka z dodatkowym obciążeniem nie mam szans na łowienie w strefie dennej.Tak czy inaczej,miło się czytało,**** ;-) (2018-12-05 18:00)
Jakub WośJakub Woś
0
@stocha w głównym nurcie nie ma szans na łowienie tak lekkimi przynętami dlatego w teksćie zaznaczałem że łowię na klatkach i zatokach za główkami. Tam nurt jest niewielki, czasem nawet woda stoi. (2018-12-05 19:10)
JulianJulian
+1
Jak już wspomniałem za kolegą Jakubem przemawia doświadczenie i wiedza. Bo rzekę ( znowu za W. Strzeleckim ) trzeba umieć czytać. To samo powiem ( odsyłam do jego programów) za B. Bartonem - trzeba znać zwyczje ryb. Jesienią i zimą woda staje się co raz bardziej natleniona a że i o pokarm trudniej to wszelaka ryba drobnica czy większe sztuki gromadzą się w miejscach gdzie nie trzeba walczyć z nurtem a jest ,,nanoszony " I tu dochodzimy do naszych opasek , spowolnień nurtu za przeszkodami i co jest Oczywistą Oczywistością - klatek.Na tym kończę - swoje ,,wymądrzanie się" Mądry zrozumie - głupiego nie przekonam. Ps. Wczoraj złapałem - korzonki . Dzisiaj leżę po apapach a maużonka mówi że jestem stara głupia cholera. Mimo wszystko widzę pozytywne strony - jak mój kardiolog . Może ,,korzonki " ma ale zawału się nie dorobi. Pozdrawiam (2018-12-06 09:24)
grisza-78grisza-78
+2
@Mateuszwos , piszesz - co ma cw kija do grubości linki, jeśli autor tekstu ma zamiar łowić duże ryby, na małe przynęty. Piszesz, że widzisz w tym logikę.... OK. Jak więc posłać daleko małą przynętę pod prąd rzeki na grubej lince? Jak daleko poleci, w porównaniu z plecionką cieńszą ? Jak będzie odczuwalna praca, np woblera ściąganego z prądem rzeki na lince grubej, w porównaniu z odpowiednio cienszą, która perfekcyjnie przeniesie wibracje przynęty do dolnika wędki, czytaj dłoni wędkarza? I jeszcze jedna rzecz - co pomoże gruba linka, kiedy w małym woblerze, kotwiczka jest z drutu jak włos? Zacięty płytko szczupak , dzięki grubej plecionce , holowany dość siłowo, zrobi z tej kotwiczki prosty drucik. (2018-12-08 21:59)
mateuszwosmateuszwos
0
Ale ja się z Tobą zgadzam z tym co wyżej piszesz. Nie mniej jeśli chcę używać małej przynęty na duże ryb to nie mam wyjścia. Gdybym założył małą przynętę na grubą plećkę i do tego kołowrotek przykręcił do "sztachety" to byłoby jeszcze gorzej. A tak zamieniam kotwiczkę na porządną i łowię bez obawy, że ryba zerwie zestaw. No ale cóż Ty łów po swojemu a ja po swojemu. (2018-12-09 10:07)
grisza-78grisza-78
0
I to jest najlepsze rozwiązanie. Każdy po swojemu. Pozdrawiam serdecznie. (2018-12-10 21:53)

skomentuj ten artykuł