Drgająca szczytówka na Odrze

/ 10 komentarzy / 4 zdjęć


Witam miłośników wędkowania metodą drgającej szczytówki!

Na „wedkuje.pl” sporo już napisano o metodzie łowienia ryb na drgającą szczytówkę, więc nie będę tu opisywał jak powinno się łowić tą metodą, a spróbuję przedstawić jak robię to ja.
Moim ulubionym łowiskiem z dwóch powodów, jest Odra w jej środkowym biegu. Pierwszym powodem jest odległość, czyli zaledwie 7 do 15 kilometrów od domu. Drugim wyzwania, jakie potrafi stawić wędkarzowi, swoją zmiennością i nieprzewidywalnością.


Nad Odrą wędkuję tylko metodą gruntową i tylko … no właśnie, nie na feedery, nie na spławik … na pikery. Tak, pikery i to bardzo delikatne, bo o ciężarze wyrzutu zaledwie 5-20 gram i muszę powiedzieć, że z niezłymi wynikami. To, że sprzęt jest bardzo delikatny i mam dosyć dobrą znajomość łowiska, czyli odcinka Odry, od ujścia Nysy do ujścia Pliszki to moje wyprawy potrafią mi dać, wiele niezapomnianych przeżyć i sporej dawki adrenaliny. Bo czyż hol i podebranie leszcza od 1, 5 kg w wyż na delikatnym kiju z żyłką główną 0, 18 i przyponem max. 0, 14, może być obojętny dla wędkarza?
W zasadzie opisałem już zestaw, na jaki łowię, dodam tylko, że w skład wchodzi jeszcze, rurka antysplątaniowa o max. Długości 20 cm, wygięta, koszyczek zanentowy od 15 – 25 gram lub ciężarki, łezki w takiej samej gramaturze. Waga obciążenia zależy od odległości, na jaką muszę „sięgnąć” po rybę. Haczyki stosuję w rozmiarach od 12 do 6 i nie zawsze zależy od przynęty, jaki hak zastosuję, bo czasami trzeba założyć 12-stkę do grubej kukurydzy, a czasami 6-stkę do 3-4 białych robaczków. Wielkość stosowanych haczyków uzależniam w zasadzie od intensywności żerowania ryby.
Jako że z natury jestem dosyć wygodnicki to moje oczekiwanie na adrenalinę ( czytaj brania) musi być leniwie wręcz wygodne, W tym celu wykonałem sobie własnoręcznie „stojankę” do wędek tak żeby, była łatwo ustawialna na przeważnie układanej z kamieni główce/ostrodze, uchwyty wędek znajdowały się na odpowiedniej wysokości do mojego siedziska i wyciągniętej do zacinania ryby ręki, oraz posiada regulację pochylenia stojanek wędek. Na załączonych zdjęciach widać, w jaki sposób to ustawiam, po prostu stawiam stojankę na podłożu obojętnie jakim, kamienie, piach, trawa i kładę na podstawę spory kamień, lub jeśli nie ma kamieni to reklamówkę czy torbę po zanęcie napełnioną piaskiem, najlepiej mokrym, lub wycięty płat darniny. Jeszcze nigdy nie zdarzyło się by ryby ( nawet dwa duże leszcze, czy 7 kilogramowy karp) przewróciły moją stojankę zabezpieczoną w opisany sposób.

Wędkować na Odrze zacząłem na pikery w czasach, gdy nikt, przynajmniej wśród znajomych mi wędkarzy i w okolicznych sklepach wędkarskich nie słyszał jeszcze o Fedderach a i pikery dopiero stawały się bardziej popularne. Teraz, gdy w sklepach wędkarskich można kupić feedery we wszystkich wariantach wagowych i cenowych, to nie wiem czy chcę się przestawiać. Próbowałem oczywiście łowić na feeder i nie powiem, fajna „rybołówka”, ale jestem już tak przywiązany do moich pikerków, że żal było by się z nimi rozstawać, a jesteśmy ciągle „ci sami” razem, prawdopodobnie (szczęśliwi czasu nie liczą) od końca lat 90 ubiegłego wieku, a już na pewno od pierwszych lat nowego 21 wieku. ( O kurcze, jak to brzmi - „wieku”). Z moimi pikerami wiąże się sporo sentymentalnych i nieprawdopodobnych wręcz wspomnień, choćby z wcześniej wspomnianym 7 kilowym karpiem.

Wybrałem się wtedy na ryby z synami (12 i 9 wtedy lat). Nic nie brało, więc postanowiłem sprawdzić jak wyglądają główki poniżej. Starszy syn łowił pod prąd a młodszy jak zwykle zajmował się „cateringiem”, czyli ognisko, kiełbaski itp. Odchodząc kazałem młodszemu pilnować mojej wędki do czasu aż nie wrócę. Oczywiście miałem chłopaków na oku, gdyż idąc w dół Odry nic nie przysłaniało mi widoku na główkę, na której zostali chłopcy. Gdy już zbliżałem się do główki, którą chciałem obejrzeć usłyszałem krzyk: TATA, TATA, oglądam się i widzę, że na mocno wygiętym pikerku Mój Marcin ma dużą rybę, rybę, która powoli wciąga go do wody, już ma nogi powyżej kostek zanurzone w wodzie. Ruszam sprintem w kierunku chłopaków, choć wiem, że nie zdążę i wiem, że mały nie puści wędki. Na całe szczęście, Piotrek odbiera wędkę od Marcina i popuszcza hamulec, (Co za b… nie ustawiłem hamulca), bo musiał bym popływać za Marcinem w majowej jeszcze nie zbyt ciepłej wodzie. Gdy tylko dobiegłem przejąłem wędkę od syna i stwierdziłem, że kończy się na kołowrotku żyłka, lekko przykręciłem hamulec i udało mi się zatrzymać rybę, na chwilę, bo potem się zaczęło… Ryba ruszyła na całe szczęście w górę rzeki, co pozwoliło mi odzyskać sporo żyłki i… Nie będę już opisywał całej walki, fakt jednak, że po około 40 minutach ryba była w siatce. Na tą chwilę mieliśmy już dość łowienia, a wzrosła niebotycznie chęć chwalenia się rybą. Chłopcy zarządzili powrót do domu i tu nastąpiła kulminacja przeżyć i ich rozładowanie, a to za sprawą Marcina, który z wypiekami na twarzy, pełen emocji opowiadał jak złowił potężnego karpia, „a wiesz, mamo, MAMO, tata tak szybko biegł, że ja jeszcze w życiu tego nie widziałem!!!”.

Pozdrawiam
starylin

 


5
Oceń
(36 głosów)

 

Drgająca szczytówka na Odrze - opinie i komentarze

pompipspompips
0
Fajny wpis i fajna przygoda dobrze że mały, się nie wykompal stojak ciekawej konstrukcji. Pozdrawiam 5 (2014-03-30 09:56)
pawel75pawel75
0
Fajne opowiadanie. Te podpórki pod wędeczki to jak mniemam sam zrobiłeś ? Wyglądają bombowo, przydałoby mi się takie coś na Wisłę :) Pozdrawiam i ***** zostawiam ! (2014-03-30 13:28)
KkLukiKkLuki
0
dobre te stojaczki :) szkoda że u mnie cienko ze spawaniem ale chyba komuś dam na to zlecenie :) Pozdro !5+ (2014-03-30 16:36)
sjungesjunge
0
I po co wydawać $ na stojaczki jak można samemu ? :) Gratuluję pomysłowości. ***** do siatki autora. (2014-03-30 22:55)
KrzychuuKrzychuu
0
tez używam takiej konstrukcji stojaków tylko każdy osobno na pojedyńczej sztycy ;) (2014-03-31 08:53)
moczykij1moczykij1
0
Gratulacje za wpis,ale esencją jest relacja Marcina,brawo. Ciekawe jak zareagowała małżonka. Pozdrawiam. (2014-03-31 14:00)
ADAM180276ADAM180276
0
Fajne stojaki i fajna przygoda grunt że młody wędki nie wypuścił. Gratulacje ***** (2014-03-31 14:19)
okoniowy_bartusokoniowy_bartus
0
Fajna sprawa takie zasiadki z gruntóweczką. Ja jednak nie mam chyba cierpliwości, wole biegać ze spiningiem. Pozdrawiam ; ) (2014-03-31 15:22)
erykomerykom
0
Super przygoda a i myślę że pickerowanie w odrze to też ciekawy sposób :) (2014-03-31 17:58)
starylinstarylin
0
Dzięki za opinie. Tak stojanki robiłem sam, konstrukcja jest mojego pomysłu, oprócz samych uchwytów wędek, które podpatrzyłem u kolegi. Pojedyncze uchwyty też sobie wykonałem, ale nie są dla mnie zbyt wygodne. Żona z karpia była zadowolona, ale najbardziej z tego że miała "wolne" od chłopaków, zresztą zawsze, od kiedy chłopcy wyrośli z pieluch miała "wolne" po słowach - " tata kombinował coś przy wędkach". Chłopaki wtedy nie odstąpili mnie na krok. (2014-04-01 21:22)

skomentuj ten artykuł