Duże czy małe rzeki ?

/ 11 komentarzy / 8 zdjęć


Po nieudanym (mój poprzedni art.) rozpoczęciu 1 stycznia i wielkim rozczarowaniu w głowie układam myśli, kiedy pojechać na następną wyprawę. Pogoda raczej nie rozpieszcza, bo to głównie deszcz, lecz obserwacje portali pogodowych skutkuje tym, że jedyny rozsądny termin to 04.01.13R., czyli piątek. Nie żeby był w sobotę czy niedziele był tłum nad łowiskiem, ale choć dla wędkarza nie ma złej pogody, to mało przyjemnie jest, jak leje deszcz przy temp +2ºC zimą.

Dzwonię, zatem do, jak zwykle, niezawodnego kolego po kiju Stasia M. i już po kilku minutach wiemy, kiedy, gdzie (ustaliliśmy, że Rega) i, o, której godzinie wyruszamy na Kropki. Jest piątek dzień zapowiada się dobrze ( na razie nie pada), więc wyruszamy 7:30 (wcześniejsze ustalenia, że nie ma sensu ruszać „skoro świt”, czyli np., o 6-stej) we trójkę. W końcu to duża rzeka i miejsca jest dość, byle tylko sił starczyło. Jest jeszcze jedna przyczyna, dla, której jedziemy nieco później, a mianowicie stan wody. Po ostatnich kilkudniowych opadach oraz froncie atmosferycznym przechodzącym nad naszym województwem, co skutkuje dość silnym wiatrem (akurat pn-zach.), który to powoduje, tzw. „cofkę” i podwyższony stan wód w rzekach.

Jadąc nad Regę mijamy po drodze Inę i stwierdzamy wyższy stan wody niż 1-stycznia, kiedy to Ina była jak w lecie, czyli niska. Zresztą małe rzeczki (mój wcześniejszy art.) także. Informacja jest o tyle istotna, że Rega w odcinkach gdzie jedziemy ma niskie burty i płynie głównie z przewagą łąk. Przy wysokim stanie rozlewa okropnie tak, że często w spodniobutach ciężko jest iść brzegiem, a co dopiero skupić się na cichym podejściu Kropkowańca. Alternatywą dla takiego stanu rzeczy może być zmiana planów i wybór innej rzeki, jako, że po drodze mamy trochę do wyboru. Jednak porównując stan z Iny, nie mamy wątpliwości, że na Redze spokojnie woda będzie w burtach.

Po półtoragodzinnej podróży jesteśmy na miejscu i stwierdzamy, że jest b. dobrze. Zarówno stan wody, jak i jej klar, co o tej porze roku jest rzadkością. W ogóle Rega w ostatniej dekadzie rzadko była klarowna – zwłaszcza poniżej Łobza – i nie mogliśmy dojść, z jakiego powodu? Ja wysiadam pierwszy, umawiamy się na konkretną godzinę powrotu-spotkania, a koledzy jadą dalej, na inny odcinek. Jako, że ja mam do przebycia pieszo jeszcze kilkadziesiąt minut marszu w dół rzeki, wiec ruszam dziarsko z nastawieniem bojowym, że „ja wam pokarzę” – Pstrągą oczywiście! Jestem na miejscu. Pierwsze rzuty sprawiają mi ogromną satysfakcję, co tu dużo pisać; człowiek jest wyposzczony, spragniony samego widoku, że nie wspomnę o kontakcie z rybą. I tak obrzucając wszystkie możliwe miejsca gdzie mógłby się czaić Kropek mijają dwie godziny nawet przyjemnego marszu w górę rzeki.

Następne minuty mijają i…jest dość lekkie puknięcie. Zacinam i jest, czuję opór oraz charakterystyczne zrywy Pstrąga. Krótki hol i widzę piękny szeroki grzbiet oliwkowy. Rzut oka i oceniam go na grubo +40cm. Nagle ryba robi zwrot, widzę obrotówkę w pysku tak lekko zaczepioną za jeden hak, że mam obawę, co do wyciagnięcia jej na brzeg, ba podholowania do brzegu. Nie myliłem się – jeszcze jeden gwałtowny ruch łbem i…tylem go widział. Adrenalina działała jeszcze przez dobre pół godziny, ale cóż zrobić? Przyjdę po niego (dla fotki) następnym razem. W tym dniu mam jeszcze kontakt z trzema innymi Pstrągami, z czego jeden na brzegu, bo się zapiął pięknie na wszystkie groty (szkoda, że tak nie był zapięty pierwszy), wiec delikatne wypięcie cążkami fotka i do wody, aby rósł na chwałę innym. Kolejny maleńki wytrzepał się nad wodą i odplunął do kryjówki zszokowany oraz jeden atak równie ładnego jak pierwszy. Musiał mnie zobaczyć, bo mimo natychmiastowej zmiany na inne przynęty w tym wobler i twister, nie ponowił ataku.

Niestety byłem nad taką miejscówką, że nie mogłem rzucać niepostrzeżenie. Bywa i tak. Potem rozpadał się deszcz i dochodziła umówiona godzina powrotu, więc mając lekki niedosyt musiałem zakończyć tę nierówną „walkę”. Á propos zakończenia to stojąc na brzegu zauważyłem, że swój żywot zakończył też dorodny Jeleń. Leżał w wodzie tuż przy brzegu, niestety pewnie zakończył życie strzelony przez kłusola, jednak nie wylizał się z ran. Smutny to widok na koniec tak udanej wyprawy.

PS. Ogólnie mimo deszczu i braku - wyciągniętych większych – Pstrągów (moi koledzy na zero) wrócę wkrótce nad Regę. Mam tam do wyrównania pewien rachunek z pewnym Kropkiem:)

 


4.8
Oceń
(32 głosów)

 

Duże czy małe rzeki ? - opinie i komentarze

grisza-78grisza-78
0
Co się dzieje????? Tyle różnych wpisów na temat niszczenia pięknych rzek! Czas się chyba opamiętać, bo za kilka lat będziemy łowić ( tylko co? ) w betonowych rowach. (2013-01-08 14:00)
roman55roman55
0
To mimo wszystko wypad zaliczony Pozdrawiam ***** (2013-01-08 15:58)
wil3ek1979wil3ek1979
0
Piękna rzeka aż pachnie grubymi kropkami może spróbuj na wobka u mnie sprawdza się zimą i wczesną wiosną o wiele lepiej niż obrotówka, potem jest na odwrót- od kiedy nad brzegiem pojawią się różne muchy. Pozdr. (2013-01-08 17:33)
kabankaban
0
Jak pisałem w innym komentarzu póki co kibicuję i trzymam kciuki. Pozdrawiam.
(2013-01-08 18:16)
MauricjoMauricjo
0
Ja nad Rygą będę dopiero latem, trochę zazdrowszcze że macie do niej tak blisko. (2013-01-09 08:59)
AmitafAmitaf
0
"wil3ek1979" Oczywiście próbuję na wobka, ale jakoś - jak i na gumę - niezbyt fajnie mi się łowi. Obrotówka to 99,9% moich rzutów. Ale zawsze po nieudanym ataku próbuję inną przynęta – wiadomo! Oczywiście wypad uważam za zaliczony pozytywnie. Pozdrawiam wszystkich i życzę samych Lorbasów. (2013-01-09 10:27)
grisza-78grisza-78
0
Ach.... miałem dwa artykuły otwarte w dwóch kartach i u góry niewłaściwy komentarz dałem, sorry. Ten artykuł super!!!! Zazdroszczę kontaktu z aż tyloma pstrągami na " dzień dobry" Musi być nieżle na Redze, skoro już na początku sezonu pokazują się kropki. Ja też już jestem po pierwszym wypadzie na pstrągi, fakt, że na "zerowo" ale to nic. ***** i serdeczne pozdro! (2013-01-09 13:07)
Lin1992Lin1992
0
Nic dodać nic ująć ***** (2013-01-10 07:50)
pstrag222pstrag222
0
Eh moje kropki zaczynaja sie w lutym cały czas trzymam kciuki za wyrównanie rachunków.Smutna sprawa z naszymi rzekami ale jak na razie to wszystko jak grochem o scianę. za wpis ***** pzdr.pstrag222 (2013-01-11 16:37)
jurekjurek
0
Ja też jestem zwolennikiem obrotówki , pozdrawiam Sławku . (2013-02-25 12:54)
marciin 2424marciin 2424
0
Pozdrawiam i oczywiście zostawiam *****:) (2014-04-06 14:22)

skomentuj ten artykuł