Zaloguj się do konta

Dyngusowa solówka

Nastały święta wielkanocne a co za tym idzie obrzarstwo i lenistwo jedyny ratunek.... wypad z kijami nad wodę tak było w moim przypadku.W lany poniedziałek budzik zatarabanił o godzinie 3:40 rano wstałem było jeszcze ciemno zrobiłem kawkę w termosik,zabrałem robactwo z lodówki,zapakowałem się do fury i na wpół przytomny pognałem na moje ulubione łowisko-Piaski Szczygliczka w Ostrowie Wlkp.na miejscu byłem chwilkę po godzinie 4,wdrapałem się na groblę od ul Limanowskiego i szok jak daleko sięgałem moimi zaspanymi oczami widziałem kolegów po kiju,jeden przy drugim,wędka przy wędce myślę klapa totalna i se nie połowię lekko zawiedziony ale z małą iskierka nadzieji wsiadłem do samochodu i pojechałem na drugi koniec zalewu poszukac miejsca do rozłorzenia gratów.Z drugiej strony zalewu nic nie lepiej juz na drodze stało pełno samochodów dotarłem na parking przy tzw ''cyplu''siedziało tam dwóch tylko wędkarzy znalazłem miejsce i rozłorzyłem rupiecie:kosz tyczkę itp.moim celem były leszcze i specialnie z myślą o nich urychtowałem zanętę trapera leszcz z dodatkiem kukurydzy,białych robaków,ziaren konopii i pelettem vaniliowym.Druga mikstóre jaką sporządziłem była to glina którą nazbierałem w pracy (podczas wykopu pod plac manewrowy)przetarta przez drobne sito wzbogacona została w jokersa,po wygruntowaniu łowiska kule poleciały do wody a ja mogłem sie spokojnie napić gorącej kawki i zapalić papieroska.Po około pół godzinie pierwsza płotka zawitała na haczyku a po niej kilkanaście następnych podałem kubeczkiem małą kulke zanęty i po chwili na ochotkę połakomił się okonek czas płynął a w mojej sietce nadal nie było leszcza w końcu po jakiejś godzince czy może półtorej spławik wyłorzył sie na powierzchni zaciecie i o to w podbieraku wylądował lesio,po nim zameldował się krąpik i brania ustały więc do wody powędrowała kuleczka gliny z jokiem,zmieniłem top i znów pokazały się płotki,nagle spławik zniknoł pod wodą z szybkością światła a guma 0,6 mm wysnuła się na dwukrotną długość topu po emocjonującym holu w podbieraku znalazł się karpik 36 cm po walce z karpiem,który na długi czas wypłoszył mi wszystko z łowiska nastała cisza.Do wody pojechały w kubeczku glina i zaneta leszczowa,kiedy po chwili płotki powróciły,stała się rzecz dziwna wszystkie płocie które były w zanęcie wyskoczyły nad powierzchnie a w tym samym momencie spławik znów zniknoł pod powierzchnia wody,odłączyłem top z dwiema sekcjami i zaczęła się jazda długo nie mogłem zobaczyć z kim mam zaszczyt walczyć ponieważ ryba nie dawała się wytargać na powierzchnie, po chwili wyskoczył mój rywal a był nim szczupaczek zapięty za górna wargę.Po wyholowaniu szczupaczka brania sie zakończyły jak za sprawą jakiegos zaklęcia,na tym postanowiłem zakończyc posiadówkę poskładałem klamoty,porobiłem fotki,wypuściłem rybki do wody i pojechałem do domu w drodze powrotnej śmiałem sie sam do siebie z tego że szczupaczek olał uciekające przed jego zębami płotki i postanowił wszamać moje robaki .

Opinie (3)

witiakwicol1

Krótko ale fajnie sobie można umilić dzień takim wędkowaniem.Moje kijaszki dopiero raz odwiedziły jezioro lecz bez wielkich zmagań bo tylko jedna płoć na 27 cm i nic więcej ale żyję już 3 maja gdyż wybieram się z kolegą na pierwszą wyprawę z łodzi za linem i karpiem.Gratulacje wyniku i Pozdrawiam. [2011-04-28 23:07]

krokiet697

no fajna przygoda ryb od koloru do wyboru musi to być nie zły zbiornik  ja w tym roku też byłem kilka razy na rybkach i już mam kilka leszczy na swoim końcie od 35 do 46cm i dosyć dużo płoci o wymiarach ok 25cm największe ale karpia nie miałem choć na haku miałem lina ale nie udało mi się go wychorować przy samym brzegu spadł mi z haka pozdrawiam. [2011-04-29 10:36]

qendo

Ja w Wielką Sobotę miałem podobny przypadek ze szczupakami. Najpierw splawik się przy topił i zaczął płynoć w bok, myślę, że szczupaki opuściły łowisko i wróciły wzdręgi. Zacinam a tu szczupak siedzi. Troche spanikowałem i przy brzegu szczupły się zerwał. Godzinę później znudzony brakiem brań, a jedynie skubaniem, od czasu do czasu, przez ukleje białych robaków zacinam lekko. A tu znów niespodzianka ; ) Tym razem 40cm szczupaka wyciągnąłem na brzeg i okazało się, że zahaczył się haczykiem 14/16 pod pyskiem za skórę ; ) [2011-04-29 12:58]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej