Dziękuję Redakcjo WW

/ 3 komentarzy

Witam koleżanki i kolegów.
Na wstępie chciał bym bardzo podziękować redakcji miesięcznika WW za niespodziankę która mi sprawiła.
Kamizelka jest nagrodą w konkursie który został opublikowany w WW 8/2012. Zaglądam do skrzynki i poza stertą śmieci reklamujących, okna, pranie dywanów i pizzerie znajduję awizo. Spodziewałem się zestawu do samodzielnego wykonywania przyponów, więc awizo ląduje na kilka dni na szafce z butami, dopiero przedwczoraj postanowiłem je podjąć i jakież było moje zaskoczenie gdy w paczce znalazłem kamizelkę, kalendarz brań na 2013 i list gratulacyjny od Z-cy Redaktora Naczelnego. Od dłuższego czasu nie miałem motywacji by wybrać się na ryby,a sprzęt leżał trochę tu trochę tam.
Wracam do domu ogarniam sprzęt i jestem gotowy by jutro wyruszyć na połów. Początkowo mam mały problem z decyzją czy jechać na Jeziorko Szczęśliwickie, czy nad Wisłę, jednak królowa Polskich rzek wzięła górę i zaraz po 14 jestem nad miejscu. Rozkładam się na pierwszej główce przed mostem Łazienkowskim jakiś rozbójnik mocno zaznacza swoją obecność w wodzie zatem szybkie przywiązanie stalki i decyduje się na perłowe kopytko. Kilka niewprawnych rzutów, trochę szarpania z zaczepami i kopyto zostaje w wodzie. Myślę sobie 1:0 dla Wisły. Przewiązujemy na żółtka, znów trochę bliskich rzutów. Ostatnio dużo łowiłem kijkiem 2.13 zatem trochę dziwnie mi z 2.70, ale jest coraz lepiej, niestety cwany rybol nie daje się przechytrzyć i zostaje w wodzie razem z moim żółtym kopytem. Przerwa na papierosa i zaczynam się zastanawiać co robię nie tak.
Decyzja zapadła zmieniamy lokację może gdzieś poniżej będą jakieś mniej sprytne ryby, już mam się zabierać gdy potężny chlupot każe mi się odwrócić. jak nic szczupak zostaję. Niestety ani wahadłówką ani obrotówka nie skusiły zębatego, poddałem się po godzinie i wyruszam w nowe miejsce gdzieś gdzie nie ma kajakarzy z motorówki. Schodzę w kierunku mostu Poniatowskiego, ale po drodze postanawiam się przeorganizować schylanie się non stop do torby i grzebanie w poszukiwaniu innych gumek kiedy w kamizelce jest tyle wolnych kieszenie nie ma większego sensu. Postanowiłem zastosować technikę bocznego troka. Papierosy i zapałki wędrują do kieszonki pod obojczykiem, po drugiej stronie cążki do żyłki. Na jednej piersiowj kieszonce przypony, scyzoryk, latarka, do drugiej parę woblerków. Na sam dól parę małych kopyt i pudełeczko z twisterami oraz pałeczkami do troka. zatrzymuje się przy kolejnej główce coś mniejszego tnie wodę, zatem postanawiam spróbować swoich sił. 1,5 godziny i nic, jednak tym razem zmiana przynęt idzie dużo szybciej niż ostatnio, co pozwala mi więcej przyjemności czerpać z łowienia. Patrze na zegarek już prawie 17 ok 2 ostatnie rzuty i idziemy pod Poniatowski. pod poniatowskim sytuacja nie była lepsza, ale udało mi się czekając na kumpla wyciągnąć dwa okonki tak około 12 cm, na czerwonego twisterka.
Bilans spotkania Ja - Wisła 2 - 3. Niestety miałem nie wart i przez słaby węzeł spadł mi zestaw do wody. Morał jest z tego jeden jak masz wiązać to nie gadaj.
O samej kamizelce mogę napisać że świetnie się sprawdziła i bardzo ułatwiła mi dostęp do przynęt, bez konieczności wyciągania wszystkiego z torby. Wykonania w 100 % z bawełny, nie krępuje ruchów, posiada 4 kieszonki na rzep, 3 na suwak, i 3 otwarte do których można schować przypony popakowane w folijki, lub kartonowe paczki, albo kartę wędkarską. Ponadto na plecach ma uchwyt do podbieraka. Z przodu ma jeszcze taką gumowa drabinkę z 4 otworami i rzep o ile dla drabinki nie znalazłem zastosowania, o tyle w rzep wpiąłem cążki do wyhaczania.

 


5
Oceń
(20 głosów)

 

Dziękuję Redakcjo WW - opinie i komentarze

kamil11269kamil11269
0
5 (2012-10-04 15:14)
użytkownik65213użytkownik65213
0
Fajna nagroda.Gratulacje***** (2012-10-05 20:03)
MateuszR86MateuszR86
0
Dziękuje :) (2012-10-08 13:22)

skomentuj ten artykuł