Dzień Konia-test Apetyzera

/ 42 komentarzy / 24 zdjęć


Test Apetyzera - część druga ( relacja z wyprawy na szczupaki ) .......................................................................................................................................I nadszedł oczekiwany dzień 22 maj . Od samego rana, nie umiałem o niczym innym myśleć, jak tylko o swojej popołudniowej wyprawie na szczupaki. Przez cały dzień w pracy, chodziłem zamyślony i małomówny. Często zerkałem w okno, sprawdzając, czy aby pogoda nie szykuje jakichś niespodzianek ? A kiedy udawało mi się wyjść na zewnątrz, stawałem na trawniku i zadzierając głowę do góry, wciągałem nozdrzami powietrze, doszukując się w jego smaku, wieści z nad jeziora. Nie obawiałem się niepowodzenia. Bo przecież byłem przygotowany ! Wiedziałem też, że natura lubi robić psikusy. Podświadomie chyba nawet na to liczyłem ? Bo nie było po mnie widać entuzjazmu ! .....Od pewnego czasu, zaniechałem polowań na szczupaki w miesiącu maju. I gdyby nie zadanie, które miałem do wykonania, na pewno dziś zamiast spinningu, zabrałbym nad wodę matchówkę i spławik. Nieodparta ciekawość, jak wypadnie test i jak w praktyce sprawdzi się Apetyzer, przeważyła szalę na rzecz - ,, majowego świętokradztwa "
Nad jeziorem znalazłem się tuż przed godziną osiemnastą. Słońce nad horyzontem stało jeszcze dość wysoko. Więc bez pośpiechu, rutynowo, najpierw rozłożyłem podbierak. Potem swoim zwyczajem, przykucnąłem na brzegu wkładając rękę do wody. Nie wiem skąd mi się to wzięło ? Nie pamiętam nawet od jak dawna powtarzam ten powitalny rytuał ? Wiem tylko jedno: - Bez tego misterium, nie umiem łowić ! .....Ale teraz już wiedziałem, że ryba kręci się w pobliżu i gdzie należy posłać pierwszy rzut. Lekko na prawo. Ale nie równolegle do brzegu. Błystka zacznie opadać kilkanaście metrów. Gdy osiągnie grunt, znajdzie się tuż u podnóża sporej podwodnej górki, której cała górna część oblepiona jest racicznicą. I zacznie się windowanie po zboczu aż na jej szczyt. Potem, - krótki i stromy zjazd ( pełen zaczepów ) w głęboki na jakieś sześć metrów dół z trzymetrowym spłyceniem na długości kija - do jednego metra aż pod same moje nogi.

( Przyznam, że trochę się wahałem przed umieszczeniem tego opisanego zdjęcia we wpisie. Ale co mi tam ! Niech pozostanie dla orientacji ! )
Na zdjęciu zaznaczyłem czarnymi liniami pole rzutów. Całe moje działanie ograniczyłem wyłącznie do tego pola. Pole zaznaczone czerwonymi kreskami, to pole nęcenia za pomocą Apetyzera. Czerwone strzałki pokazują kierunki znoszenie śladu zapachowego przez prądy. Jeśli jakiś szczupak znajduje się w tym wyznaczonym polu testu, to powinien już w pierwszych rzutach się ujawnić ! Natomiast, jeśli go tam jeszcze nie ma, - zapach atraktora z Apetyzera powinien go sprowokować i sprowadzić w pole łowiska. ( Mam nadzieję, że ten krótki opis strategii testu jest dostatecznie czytelny ? - Nie rozwijam szczegółów by niepotrzebnie nie rozwlekać tekstu. ( Więcej o sekretach nęcenia za pomocą Apetyzera zamierzam dodać w trzeciej części testu. ) .....Dlaczego taka właśnie strategia ? - Ponieważ celem testu, nie jest złowienie szczupaka ! Szczupaka można złowić równie dobrze w każdy inny sposób. Można biegać cały dzień wokół jeziora i machać kijem, wykonując tysiące rzutów. Lub pływając łódką rzucać przynętą na lewo i prawo, aż się coś trafi. Celem testu jest wykazanie, czy rzeczywiście atraktor zapachowy podawany testowanym dozownikiem działa ? Działa ? - Albo nie działa ? ( TAK lub NIE ) Jeśli więc, testowana metoda okaże się nieskuteczna, - wyniki połowu w tym ograniczonym polu mogą przynieść od jednego do kilku sztuk szczupaków o podobnych rozmiarach. Natomiast, gdy metoda ta się sprawdzi, zgodnie jak obiecuje producent, który twierdzi że przy pomocy nęcenia Apetyzerem skuteczność wzrasta o 100 % - zabawa może okazać się bardzo ciekawa ?
.....A więc do dzieła !
W tym momencie, z rozrzewnieniem wspominam swoje stare wędzisko - ,,szkocką Daiwę 3.65 m " Niestety, w ubiegłym sezonie, podczas przedzierania się przez krzaki, złamałem szczytówkę. I praktycznie zostałem bez odpowiedniego wędziska do połowu szczupaka na tym trudnym łowisku ! - Więc może być ciężko !
Po rozpoznaniu łowiska, biorąc pod uwagę porę dnia i stan pogody, mogłem już spokojnie wybrać przynęty do dzisiejszego polowania. Decyzja padła na 40 g klasyczne wahadło . ( blacha 10 cm , razem z kotwicą uzbrojoną w Apetyzera 13 cm ) Oraz ripper ( 12 cm ). A także ( rezerwowo ) przygotowałem wahadło 30 g oraz 20 g . Jako Nr 1 potraktowana została blacha 40 g z powodu potrzeby dalekich rzutów. Była moją najcięższą przynętą jaką posiadałem. A trzeba mi miotać przynętą na ok 40 m do 50 m. Ponieważ celem rzutów będą okolice linii wyznaczonej jako granica stref cieplejszej i zimniejszej wody. ( patrz - ,, foto poglądowe" ) Odległość od brzegu do tej linii wynosi dobre 30 m. W tym miejscu głębokość waha się od 12 m do 15 m. Więc aby przynęta podczas opadu osiągnęła dno w tej okolicy , trzeba rzucać znacznie dalej. ...........( Dlaczego wybrałem właśnie to miejsce jako cel rzutów ? - O tym opowiem nieco później ) ...................
Tak , jak już zapowiedziałem wcześniej - rzuty będą wykonywane na przemian po trzy bez Apetyzera , a następnie trzy rzuty z użyciem atraktora.
Na wstęp wybrałem gumę. Trzy rzuty bez atraktora, bez kontaktu z rybą. ........Zapiąłem Apetyzer .

.....Pierwszy rzut. - Nic ! Drugi rzut ....i coś jest ! ...Niestety zaczep ! Zerwałem gumę ! Trudno ....nawet żonatemu czasem się coś przydarzy ! Zapiąłem więc nową .

Zakropiłem atraktorem i do wody ! W to samo miejsce gdzie wcześniej był zaczep. Po chwili wyciągam średniaczka .........

Teraz znowu kolej na trzy rzuty bez Apetyzera. Po oddaniu drugiego rzutu , zdecydowałem trzeci poprowadzić śladem wcześniejszego połowu średniaka. Jakieś resztki ścieżki zapachowej powinny jeszcze pozostać we wodzie. I to wcale nie był głupi pomysł ! Bo za trzecim podbiciem branie !

Szczupaczek podobnych rozmiarów ! .......( Cały czas operuję w strefie do 25 m . Rzucam w kierunku podwodnej górki i sprowadzam przynętę po zboczu do dołka ) .........Słońce nad horyzontem jeszcze dość wysoko. Zostawiam zabawę z gumkami i zapinam blachę z atraktorem. Rzut ..... i po chwili siedzi w podbieraku ładny szczupaczek !

Rzut drugi z Apetyzerem i mój kij holuje następnego...........
Następny rzut i znów branie ! Tym razem nieco większy !

Zamieniam blachy i następne trzy rzuty bez atraktora. Niestety bez brań. Cały czas obławiam północną stronę podwodnej górki łowiąc z Apetyzerem lekko na prawo a rzuty bez atraktora wykonuje, na wprost. ( patrz. Fot. poglądowa ) Dlaczego tak , a nie odwrotnie ? - Dlatego, że w tej strefie kierunek ruchu wody jest ze wschodu na zachód. A więc po lewej stronie woda nie powinna zawierać zapachu atraktora. A z kolei prąd niesie zapach na zachód i sprowadza szczupaki z dalszej odległości w moje łowisko, które podchodzą z prawej flanki.
Zapinam znów Apetyzer i za drugim podaniem winduję kolejnego rozbójnika.

Jak do tej pory, największy ! Postanawiam w tym momencie zrobić podobny eksperyment co uprzednio z gumą.
A więc posyłam blachę bez atraktora na prawo i ściągam po wcześniejszej ścieżce zapachowej. Efekt eksperymentu ląduje w podbieraku !

Zmieniam blachę na nieco lżejszą, lecz również bez atraktora i ponawiam to samo.

Nasuwa się wniosek, że podany do wody za pomocą Apetyzera atraktor działa bez względu na rodzaj przynęty i bez znaczenia czy na przynęcie jest zapięty Apetyzer czy też go nie ma. Wystarczy poprowadzić błystkę dokładnie drogą wcześniejszej ścieżki zapachowej. Powstaje równocześnie pytanie, czy mimo wszystko warto aby sama przynęta również posiadała zapach ? I w tym kierunku postanowiłem prowadzić doświadczenie w następnych rzutach. Zmieniłem znów blachę na tę najcięższą i zapiąłem Apetyzer. Posłałem przynętę na ponad 30 m lekko po za granicę, gdzie ścierają się przeciwne prądy i starałem się prowadzić w jak najwolniejszym opadzie. W momencie gdy blacha prawie już dotknęła dna, nastąpiło potężne targnięcie ! Stało się to na co liczyłem ! A liczyłem na to, że prędzej, czy później pozostawiony zapach w strefie ścierania się cieplejszej i zimniejszej wody zainteresuje i sprowadzi w łowisko większe drapieżniki. W tej strefie zapach rozchodzi się w dwóch kierunkach i sprowadza rybę z podwójnie większego obszaru. A jednocześnie atraktor utrzymuje się dłużej na granicy stref. Pobudzony drapieżnik czując zapach wypatruje ofiary, lecz jej nie widzi. Jest pobudzony i w momencie gdy pojawi się przynęta emitująca ów atrakcyjny zapach, nie pozostaje mu wiele do zastanawiania się !

Czy zgodzicie się, że ta ryba powyżej może mieć metr ? Bo ja nie wiem ? Z radości zapomniałem zmierzyć przed wypuszczeniem ! ( Dodam, że nie jest łatwo zrobić sobie zdjęcie z takim szamoczącym się i śliskim ciężarem, tym bardziej gdy samowyzwalacz w aparacie czeka tylko 15 sekund ) Ale nie ważne ! I tak cieszyłem się jak głupi mydełkiem ! Bądź co bądź, byłem przekonany , że to mój pierwszy metrowiec w tym sezonie. Nawet jeśli do metra zabrakło mu trzech milimetrów ? A może miał więcej niż metr ? .....Spytam go przy następnym spotkaniu !
.......Ruszył się lekki wietrzyk i powiało od jeziora chłodem. Zerknąłem na niebo. Myślę sobie, czas zacząć obławiać południową stronę górki. Teraz wszystko już tylko jednym kijem będzie. No i machać trzeba dużo dalej ! Ale za nim to zrobiłem, oddałem jeszcze kilka rzutów we wcześniejsze miejsce.


Tym razem remis 1 : 1 ...........Zaczęło się robić naprawdę chłodno. - Gdy pilniczkiem poprawiałem ostrość grotów na kotwicy, czułem jak grabieją mi ręce. Tutaj trzeba to robić często. Tym bardziej teraz, gdy blacha jest w ciągłym kontakcie z podwodną górką, gęsto porośniętą racicznicą. ....Nad głową z wielkim furkotem i krzykiem przewalił się klucz dzikich Gęsi Kanadyjskich, które właśnie zaczęły swe wieczorne przeloty.

W przyrodzie wszystko ma swoje miejsce i swój czas. Niepotrzebne są zegarki, telefony i inne pierdoły ! Tak samo jak tym ptakom GPS ! ....I pomyśleć, że jeszcze tak niedawno, bo zaledwie jakieś 40 000 lat temu, człowiek posiadał podobne zdolności i potrafił z nich korzystać !
Krzyk dzikich gęsi to znak, że czas wytoczyć ciężką artylerię !


Wyjąłem z plecaka termos. Nie nie ! Nie będzie kawy ! Nie ma czasu na kawę ! Otworzyłem termos uważając by cały czas trzymać go od siebie z daleka. Ten smród o nazwie ,,The Urine of Satan" konia by przewrócił do góry kołami ! Kroplomierzem odmierzyłem siedem kropli i kolejno po jednej zadawałem do mojego atraktora, wyszeptując do każdej kropelki, z wielkim namaszczeniem, magiczne zaklęcie; ....... S....y, g....y, c......g – m.....s ....S....y, g....y, c......g – Pike ! .........( Uwaga ! - W tym miejscu pozwalam się śmiać ! .......Byle nie ze mnie ! Bo przylecę na miotle i narobię bałaganu ! )
Wymieniłem Apetyzer na nowy i zakropiłem wzmocnionym atraktorem. Jeszcze raz sprawdziłem na paznokciu ostrość haków i wyekspediowałem blachę na prawie 50 metrów. ( Ale ten UglyStick ma kopa ! ) Celem było podnóże południowej strony podwodnej góry. Prowadząc blachę ciągle w kółko mamroczę pod nosem: ..... S....y, g....y, c......g, m.....s ....S....y, g....y, c......g Pike ! ....... Pike ! Pike ! Pike ! Kochany Apetyzerku ! Co mi tym razem dasz ? ..... I nagle to co w spinningu lubię najbardziej; uderzenie z dalekiego dystansu, które przelatuje po kiju jakby człowieka prąd poraził i które czujesz aż gdzieś głęboko w trzewiach !

Zastanawiające, skąd tyle siły ma taki chudzielec ? Za karę został zmierzony. Co myślicie ? Ma metr ? Czy nie ! ....Ja wiem ! Ale nie powiem !
Za to następny zupełnie na odwrót ! - Krótszy, lecz spasiony jak wieprz !

Gdy go wyjmowałem z podbieraka i robiłem to zdjęcie, ciągle myślałem jak to było z tym braniem ? Jak żyję, jeszcze czegoś takiego nie miałem ! - Najpierw poczułem opór. Więc zaciąłem ! Czułem podczas zacięcia ciężar ryby, lecz po chwili luz. Odjechałem więc blachą szybciutko z tego miejsca i zaraz ponowne uderzenie, jeszcze silniejsze ! Jakieś dziwne szamotanie i znów luz . Więc znowu uciekłem z blachą . Bo niby co miałbym zrobić ? Dwa ruchy korbką i ponowne uderzenie ! Nie do wiary ! Żeby szczupak na trzy razy blachę brał raz za razem ? Widocznie smak na przynęcie bardziej go przekonywał niż twardość blachy na zębach ? Hmmm ? Może to i prawda ? Zaraz ! Zaraz ! - Coś mi tu, mimo wszystko, nie pasuje ! Tam musiały być dwa ! - Tak ! - Na pewno ! Odłożyłem szybko rybę do podbieraka i czym prędzej za kij ! Posłałem blachę dokładnie w to samo miejsce i wolniutko pociągałem tą samą drogą. I miałem rację. Bo po chwili miałem już koło siebie obydwu sprawców bijatyki o moją blachę z Apetyzerkiem !

I co z takimi zrobić ? Każdemu kolejno klapsa ! I do wody ! .......................................
Zmrok zapadał co raz szybciej. Jedynie nad lasem, niebo rozjaśniała łuna świateł pobliskiego miasta. Po rosie niósł się daleki przytłumiony łomot autostrady. W takich chwilach naprawdę nie chce się wracać do świata ludzi.........

Sprawdziłem ponownie pilniczkiem kotwicę. Uzupełniłem Apetyzera i szerokim wymachem posłałem blachę w ciemność. .......Lecz chyba niezbyt dokładnie, bo bez brania. Już zacząłem powątpiewać czy warto jeszcze rzucać ? Więc powtórzyłem rzut. Przecież wiedziałem już na pamięć gdzie należy rzucić ! Tym razem nie było uderzenia, lecz tylko mocne przygięcie kija. Od razu wiedziałem z kim mam do czynienia. Tak potrafi brać grubsza ryba ! ( Często te starsze roczniki zbierają w taki sposób przynętę. Ot tak sobie , jakby od niechcenia, spacerkiem, jak dojrzałą truskawkę z grządki. )

Podczas robienia tego zdjęcia, kontrolka stanu baterii w aparacie fotograficznym, zaczęła niepokojąco mrugać zwiastując rychły koniec dzisiejszej wyprawy ! I chyba na tę myśl trochę się ucieszyłem, bo ręce naprawdę mnie już bolały. Natura nie obdarzyła mnie atletyczną budową ciała i nie jestem zbyt szeroki w barach. Ale łowiąc szczupaki, nigdy nie pozwalam sobie na zbędne celebrowanie holu. Przede wszystkim nie wychodzi to na zdrowie szczupakowi ! A i wędkarz przeciągający w nieskończoność swój hol, często zostaje ukarany spięciem się ryby ! Osobiście takiego wędkarza ukarałbym dodatkowo poprzez zabranie mu licencji. ( A najchętniej skopałbym mu tyłek za znęcanie się nad zwierzętami ! ) .....Wracając do tematu: - Złowiony szczupak, naprawdę był przepięknym okazem, jakich nie łowi się codziennie ! Cieszę się, że udało mu się zrobić chociaż to jedno w miarę przyzwoite zdjęcie na pamiątkę ! ....Właściwie, w tym momencie, powinienem już zwinąć majdan i zakończyć wędkowanie. Tym bardziej, że czas testu ustaliłem na cztery godziny wędkowania non-stop. ( Od godz. 18.000 do godz. 22.00 ) . Własnie minęła godz. 22.00 ! Ale pewnie sami wiecie jak to jest ? Manatki już pozbierane i plecak zapięty, a w myślach jeszcze raz by się rzuciło blachą ! - Normalny i zdrowy na umyśle facet, nacisnął by na głowę kapelusz i pomaszerował do domu. A mnie staremu chciało się jeszcze ! ....Tym razem użyłem, wyłącznie blachy z Apetyzerem. Miałem prawo, bo było już po godzinach służbowych i wylądowałem jeszcze dwa piękne okazy. W zasadzie nie powinienem nawet o tym wspominać. Bo było to już po ,,Dobranocce" . Więc te dwie sztuki nie liczą się do testu ! Jakość zdjęć też bardzo kiepska ! Mam nadzieję, że nikt będzie mi miał za złe, że dokleiłem jeszcze te dwa nieudane zdjęcia po za programem ?


Podsumowując krótko wyniki czterogodzinnego testu : - Przy metodzie łowienia na przemian dwoma sposobami, ogłaszam wynik ! Wygrał .......... przewagą 11 : 4 w braniach, oraz ilości wyholowanych ryb ......Apetyzer ! ......... Brawo ! Można jeszcze dodać, iż dwa brania ryb złowionych na przynętę niewyposażoną w Apetyzer, miały miejsce, gdy przynęta była prowadzona po wcześniejszej ścieżce zapachowej. .................Cóż można więcej dodać ? Chyba jedynie osobiste spostrzeżenia i refleksje ! Ale o tym , chciałbym napisać w następnej, - trzeciej części testu. Nie wiem, czy ten artykuł kogoś przekona, że nęcenie zapachem w metodzie spinningowej ma sens ? Staram się przekazać i pokazać fakty ! A nie przekonywać ! Bo taka jest moja rola jako testera ! Wyznaczyć plan i zadania. Następnie wykonać. A na koniec zesumować i przedstawić wyniki. A przekonać się, każdy powinien się sam we własnym zakresie ! ....O ile ma na to ochotę ? ......Mnie przekonywać już nie trzeba ! Każdy posiada swe własne doświadczenia. I również użyłem swoich wcześniejszych doświadczeń do tego testu. Nęcenia zapachami używam od lat. Zawsze ta metoda przynosiła mi wspaniałe połowy okazów. I też zdarzał się ,,Dzień Konia" . Czasem było więcej ryb, czasem mniej. Trafiały się też metrowe okazy. Ale nigdy dotąd nie miałem takiego połowu jak dziś, z taką serią okazów metrowych i bliskich metra ! Przyznacie, że takie cuda nie trafiają się codziennie ? Wcześniej, ciągle miałem problem z aplikowaniem atraktorów na przynętę i obawę , czy aby odpowiednia ilość zapachu została przeniesiona do celu w łowisko ? Brakowało dobrego i skutecznego sposobu ! .......Teraz mam odpowiednie narzędzie ! - Dozownik atraktorów - Apetyzer ! ...................................................................................................................................................................................................................................................................( Dziękuję serdecznie wszystkim, którzy czytając mój wpis, dotrwali do końca - bez względu co myślą o nęceniu atraktorem w metodzie spinningowej ! Zainteresowanych tematem testu Apetyzera zapraszam do zapoznania się z dalszymi wynikami w trzeciej części .....Będzie o polowaniu na grubego zwierza ...... )


 


4.8
Oceń
(53 głosów)

 

Dzień Konia-test Apetyzera - opinie i komentarze

Picerel35Picerel35
0
Witam , czytam i nie mogę się nadziwić ,może i ten Apetyzer to jakieś cudo!!! - miał Pan konkretny Dzień konia. Powitanie z wodą , - grałem w piłkę i witałem się z murawą - szacunek do tego co się robi . Czekam na trzecią część i powoli zastanawiam się nad jakimś atraktorem. (2013-07-17 09:05)
jurekjurek
0
Moje gratki . (2013-07-17 12:32)
marek-debickimarek-debicki
0
Woda z taką ilością drapieżnika, aż pozazdrościć. Tylko gratulować łowcy i jeszcze raz gratulować. Pozdrawiam i *****pozostawiam. (2013-07-17 13:20)
korczenskiskorczenskis
0
Elegancko! duza 5 !! (2013-07-17 14:15)
MATIGMATIG
0
Wielkie gratulacje! (2013-07-17 14:16)
matexxmatexx
0
Gratulacje (2013-07-17 14:22)
Grzegorz WedkujeGrzegorz Wedkuje
0
Gdzie jest to jezioro, już jadę!!! ;) Gratulacje***** (2013-07-17 14:33)
użytkownik132079użytkownik132079
0
Fantastyczne rybki nawet jak na zagraniczne wody! Świetny test! Pozdrawiam! (2013-07-17 14:34)
majsterpmajsterp
0
Super-pozdrawiam. (2013-07-17 16:08)
pawel75pawel75
0
Nic tylko szczerze pogratulować ! Przepiękne bestie ! Pozdrawiam i duże ***** zostawiam ! (2013-07-17 17:31)
DaViDoSeKDaViDoSeK
0
Aż sam muszę wypróbować ten apetyzer. Gratuluję, pozdrawiam i 5 pozostawiam :) (2013-07-17 18:10)
egzekutoregzekutor
0
pięknie opisane a zdjęcia powalają 5 (2013-07-17 18:45)
camelotcamelot
0
Dziękuję wszystkim za miłe komentarze ! - Nie spodziewałem się ! ......Wasze słowa dopingują mnie i zachęcają ! Jeszcze raz serdecznie dziękuję ! (2013-07-17 21:06)
pcywickipcywicki
0
wybacz pytanie ale rozumiem ze nie w polszy wedkujesz ? (2013-07-17 21:50)
roman55roman55
0
Świetny tekst okraszony pięknymi fotkami. Z wędkarskim Pozdrowieniem 2x10* (2013-07-17 21:51)
esox61esox61
0
Nic dodać, nic ująć, samo sedno testowania :) A woda ................rybna bo nikt z niej dużych ryb nie zabiera. Gratulacje :) świetny artykuł :) Zaś co się tyczy ponawiania przez esoxy ataków na przynętę, raz za razem, podczas jednego przeciągnięcia wabika przez łowisko, to prawie normalka. Łowiłem kilka lat wstecz na jez. Gardyńskim dużym koło Iławy esoxy na woblery i na 14cm płytko schodzącego mojej konstrukcji żółtego wobka w czarne kropki brał jeden (1) esox tak zaciekle że na dystansie około 15m ponawiał czterokrotnie ataki z powodzeniem zapinając się dopiero za ostatnim razem. Czysta płytka woda dawała wymarzone warunki do obserwacji. Wobler miał dwie nieduże kotwiczki co przy tej długości powodowało problemy z zapięciem się niedużego drapieżcy. (2013-07-17 22:50)
maverick314maverick314
0
Świetny artykuł jak i świetne zdjęcia ode mnie zasłużone 5 pozdrawiam (2013-07-17 22:54)
Zander51Zander51
0
Toś mnie teraz Maciek rozwalił...Nigdy nie miałem takiego połowu i zapewne już mieć nie będę. Nasunęło mi się kilka refleksji czytając Twój wpis. Żaden szczupak się nie spiął, czyli 100 % skuteczności ? Czy na pewno to zasługa apetyzera, czy tej mikstury, którą go zakrapiałeś ? A jakby posmarować przynętę miksturą bez apetyzera ? Czy on może działał również jako wabik ? Wielkie gratulacje Maciek za połów i tekst ! (2013-07-18 10:16)
camelotcamelot
0
Mirku ! - Nigdy nie mów ,,nigdy" ! Dzięki za komentarz ! Czekałem bo Twoje opinie zawsze są dla mnie ważne ! Natomiast by odpowiedzieć na Twój komentarz musiałbym napisać następny długi artykuł ! Może rzeczywiście to zrobię ? Pojawiają się następne tematy w Twoim komentarzu. ......Krótko odpowiadając : - 100% skuteczności nie zawsze się udaje, ale można zawsze utrzymywać się w pobliżu, gdy pamięta się o kilku zasadach podczas zacięcia i holu, zwłaszcza gdy chodzi o szczupaka ! Szczupak jest rybą, która nigdy nie wybacza nikomu nawet najmniejszego błędu ! Prawda jeszcze jest taka, iż w większości przypadków wędkarz sam sobie jest winien, że ryba mu się spięła ! Ok 80% przypadków spięcia się ryby występuje w końcowej fazie holu, gdy emocje wędkującego przewyższają rozsądek ! ( kiedyś już o tym dość obszernie pisałem) ........Następna sprawa którą poruszasz : rada dla wszystkich ! - Idąc na ryby koncentrujmy się na rybie a nie na przynęcie ! Apetyzer jest tylko narzędziem usprawniającym skuteczne podawanie atraktora , - niczym więcej ! Ale ? Ale ? - Ale może również pełnić wizualnie dodatkową funkcję wabiącą ! Jest to kwestia indywidualna, o której decydujemy już na łowisku i w zależności od aktualnych warunków możemy pobawić się kolorystyką i sposobem umiejscowienia na przynęcie - i to również okazuje się istotne ! ( w następnym wpisie będzie taki eksperyment ) ......Natomiast kwestia : czy sam atraktor naniesiony bezpośrednio na gumę zda egzamin bez pomocy Apetyzera . Odpowiedź brzmi : i tak , i nie . Zda egzamin jeśli taką posmarowaną gumę poprowadzimy po ścieżce zapachowej ! ....Rzecz polega na tym, że trudno jest utrzymać na gołej przynęcie odpowiednią ilość zapachu aby pozostawiła za sobą wyraźny zapachowy ślad. Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę temperaturę wody. W okresie letnim trzeba dać więcej atraktora niż gdy woda jest zimna. Ma to również znaczenie w samym łowisku, gdzie występują ciepłe i zimne prądy. Czy można łowić skutecznie z atraktorem bez Apetyzera ? Odpowiedź brzmi : - Tak ! - Można ! - Tylko po co się męczyć ? Gdy mamy do dyspozycji taki podajnik zapachów jak Apetyzer , wszystko odbywa się łatwiej i szybciej, co w konsekwencji przekłada się później na wyniki połowu. ....... Dziękuję Mirku za konkretny komentarz ! Pozdrawiam serdecznie ! ( musimy kiedyś połowić razem ! ) (2013-07-18 11:40)
harnas1998harnas1998
0
Ciekawy artykuł 5* (2013-07-18 19:29)
KalisiaKKalisiaK
0
Gratulacje ***** (2013-07-18 21:11)
aal82aal82
0
prawdziwy profrsjonalizm (2013-07-18 23:08)
użytkownik32263użytkownik32263
0
Dobra Maćku, widzę że Tobie Apetyzer się sprawdził:) Zresztą przede wszystkim jestem pod bardzo dużym wrażeniem Twojego podejścia do testu. Profesjonalizm w najczystszym wydaniu. Zadbałeś o każdy szczegół co się bardzo chwali przy rzetelnym opisie. Gratuluję sumienności. Lecz jedna rzecz mnie zastanawia. W poprzednim artykule napomknąłeś, zresztą bardzo słusznie, o tym iż gumy śmierdzą chemią. Jednak rybom to w ogóle nie przeszkadza bo gdyby tak było to tylko zagłodzone sztuki by się rzucały na przynęty tego typu, i to od święta. A tak nie jest. Więc można też domniemywać że zapach nie odgrywa aż takiego znaczenia. Z kolei Twój test pokazuje co innego. Inną sprawą jest kolor apetyzera. Czerwony i żółty są lubiane przez szczupłe, mimo że jako kolory ciepłe zanikają na już niewielkich głębokościach i teoretycznie powinny być odbierane przez ryby jako ciemne. Jak widzą je w rzeczywistości nie wiadomo ale już tak jest. Koniec, kropka;) Więc tak sobie myślę że również i to odegrało jakieś tam znaczenie. Podsumowując: więc z jednej strony Apetyzer-naturalny zapach i kolor, z drugiej śmierdząca guma. A na obie przynęty ryby biorą. Z Apetyzerem niby lepiej. Przynajmniej w Twoim przypadku. Kurde już sam nie wiem co myśleć :-/ Ale wskaż mi zapaszek na sandała to i ja przetestuję tego Apetyzera;) Pozdawiam serdecznie! O 5* nie wspominając;) (2013-07-19 00:03)
camelotcamelot
0
Tomku ....Nie umiem wskazać Ci zapachu na sandałka ! - Nie wiem co tam mają w sklepach ? Ja swoje atraktory przygotowuję samodzielnie na klika godzin przed łowieniem i trzymam w lodówce. A na łowisko zabieram je w termosie. Gdyby w moim jeziorze były sandacze mógłbym coś wykombinować ? Ale nie ma ani jednego sandacza u mnie i suma też ! Najlepiej spróbuj coś samemu sklecić ! Wypróbuj, popraw, i będzie lepszy niż ze sklepu ! W atraktorze najważniejsze jest by posiadał magię ! No wiesz o co mi chodzi ...... Pozdrawiam serdecznie ! (2013-07-19 02:03)
Iras1975Iras1975
0
Rybek oczywiście gratuluję- piękne sztuki, ale do tych apetyzerów jestem bardzo sceptycznie nastawiony. Czytam już kolejny wpis o nich i nie mogę się nadziwić, że wierzycie w ich skuteczność. Jestem święcie przekonany, że kilka czerwonych nitek(lub piór marabuta) na kotwicy dało by o wiele lepszy efekt, a atraktory zapachowe przy połowie szczupaka wzbudzają u mnie lekki uśmiech, szczupak reaguje na drgania wody i błysk, do testów użyta została spora błystka i to ona załatwiła sprawę, a nie zapach. Pomocnym tutaj mógł być jedynie sam kolor apetyzera, ale nie on sam. Te sztuki złowione na gumę też o niczym nie świadczą. Jeden z portalowych kolegów dodał wpis o łowieniu okoni z apetyzerem, zapraszam do siebie na test- będę łowił bez apetyzera, a kolega może sobie uczepić ich nawet 10.. zobaczymy co będzie skuteczniejsze. Moim zdaniem zachwyt zbędny (2013-07-19 10:06)
ferozaferoza
0
Maćku, suuuuppppeeer felieton. Od kilku lat zaniechałem niewątpliwej przyjemności "zabawy" spinningiem więc nie mogę czynić rozważań na temat przydatności "wzbogacenia" metody, ale jestem pełen uznania dla Twojego talentu felietonisty. Jak zwykle, znakomity, dopracowany w "ogółach" i szczegółach artykuł. Znakomita stylistyka; o fotkach nie wspomnę! Powiedzieć tak wiele , mówiąc tak niewiele – to może I POTRAFI tylko Camelot. Szczupłych mogę tylko pogratulować. Ech, chyba "odkurzę" swój spinning... Pozdrawiam O ocenie nie wspomnę, bo jak ocenić; nie ta skala. No dobrze, symbolicznie: 5! (silnia) (2013-07-19 10:06)
camelotcamelot
0
Krzysiu ! Czy naprawdę ze mną jest aż tak źle ? Starałem się tylko być rzetelnym i nic więcej ! ....Korci Cię spinning ? ....Mam propozycję ! - Zamieńmy się ! Daj mi swoją matchówkę i spławik .....a weź mojego spina ! Bo ja mam już dosyć gnębienia szczupaków ! Chętnie sobie posiedzę nad wodą w ciszy i spokoju. Ok ... Niech Ci będzie ! - Odleję Ci w termos trochę moczu szatana z wieczornego udoju , żeby nie było że żałuję ! Pozdrawiam serdecznie ! (2013-07-19 11:39)
robertoroberto
0
Czytając komentarze , to zdecydowana większość wędkarzy , że nie rozumie sedna oraz treści tego artykułu. Sam w sobie apetyzer jest niczym . Tylko dla umiejących i rozumiejących łowienie zapachem w spinningu , otwiera nowe szerokie możliwości. Dowodem i przykładem jest Twoje łowienie i jego skuteczność. Test i artykuł jest fantastyczny. Tylko szkoda, że dla nielicznych jest kopalnią wiedzy. Pozdrawiam. 5* (2013-07-19 20:12)
Zander51Zander51
0
Ja łowię w rzece ze średnim uciągiem. Maciek opiera swoją teorię skuteczności łowienia szczupaków w ścieżce zapachowej. Powiedzcie mi, ile minut utrzyma się w rzece ścieżka zapachowa ? (2013-07-20 10:02)
użytkownik32263użytkownik32263
0
Ooo... i Mirek trafił w sedno. Ja też łowię głównie w rzece, i to o mocnym uciągu. Więc o ścieżce mogę zapomnieć. Ale nurt też niby można wykorzystać aby ściągnąć ryby z dalszych odległości. Tylko czy aby na pewno zapach będzie działał tak dobrze na zmysły ryb jak w jeziorze z podkreślam ogromną populacją drapieżnika jak u Maćka? Osobiście wątpię. Lecz ma wrodzona ciekawość trochę ciągnie do spróbowania tegoż apetyzera. W każdym razie przydał by się w sytuacjach potrzeby zwolnienia opadu. Ale też nasuwa się nastepne pytanie: co z sandaczem, czy na niego w ogóle działa zapach? O ile wiem że bardzo skutecznie łowi się szczupaki na śmierdzące makrele z gruntu, o tyle o sandaczu nie za bardzo słyszałem aby węch odgrywał u niego jakąś większą rolę przy polowaniu. A nie ukrywam że jest to dla mnie ryba numer jeden, główny cel wędkarskich wypraw. Jakieś pomysły? Pozdrawiam! (2013-07-20 14:15)
Zander51Zander51
0
Wątpię Tomek, by szczupak opuścił swoją kryjówkę w silnym nurcie, by podążać za zapachem. To nie brzana :) Co do sandacza, to stosowałem jakieś śmierdzidło Trapera i nie przekonało mnie, że z nim łowię więcej sandaczy. (2013-07-20 20:31)
camelotcamelot
0
W rzece jeszcze nie próbowałem z Apetyzerem . Ale na pewno jest to sprawa do przemyślenia. A na pewno nie przekreślałbym tak od razu tej kwestii w przypadku rzeki. Uważam, że zawsze można znaleźć sposób jeśli się tego rzeczywiście chce. A nie zdziwiłbym się gdyby się okazało, że to wcale nie takie trudne. Podstawą jest znajomość łowiska ( swojej rzeki ) i dobre rozpoznanie ruchu wody. Bo tylko wtedy jest możliwe wytypowanie punktu nęcenia aby miało to sens. Wbrew pozorom, jezioro jest dużo mniej czytelne niż rzeka ! Są osoby, które stając nad brzegiem jeziora kompletnie nic nie widzą po za jednym wielkim lustrem wody i jest im zupełnie wszystko jedno gdzie będą rzucać błystką ! - Byle nie w zaczepy ! ....Mirku ....jeśli chcesz się pobawić ze zapachami w rzece, zacznij właśnie od wyszukania odpowiedniego miejsca. A śmierdzidła nie żałuj ! W rzece wszystko odbywa się dużo szybciej. Okres letni, gdy woda jest ciepła też wymaga bardziej intensywnego nęcenia niż gdy woda jest zimna. W cieplejszej wodzie, ścieżka zapachowa szybciej zanika. Ja naprawdę poświęciłem dużo czasu , zanim zdecydowałem gdzie będzie dobre miejsce ! Na pewno Ci się uda ! Tomek dobrze kombinuje z tymi makrelami ! Mają naprawdę silny i ostry zapach ! Próbowałbym w godzinach przed zapadnięciem zmroku. A nęcenie rozpocząłbym na jakąś godzinę dobrą przed czasem w którym będziesz się spodziewał brania. ( Z tego co sam doświadczyłem i również zapewne potwierdzi to Robert, że szczupak najlepiej idzie po zapachu właśnie gdy zaczyna się noc ) ( Zobacz zresztą na zdjęcia - największe podeszły już po ciemku ! ) .........Tomku ! - Z tą ogromną ilością drapieżnika u mnie chyba trochę przesadziłeś ? Nie sądzę aby było go więcej niż w jeziorach gdzie łowiłem w Polsce. Czasem nawet odnoszę wrażenie, że o wiele łatwiej zdobyłbym szczupaka w Roszkowie lub Jeżewie .....albo nawet w Gołuchowie ? Ludzie myślą, że zagranicą to cuda jakieś są ? Nic bardziej mylnego ! Nie wierzycie ? Popytajcie tych co pojeździli na szczupaki do Szwecji lub Irlandii ile się nałowili metrowców ? Ile dni pływali na łodzi z echosondą i przewodnikiem zanim złowili coś konkretnego ? Niech odpowiedzą szczerze ! Robert łowi wyłącznie w Polsce i systematycznie łowi szczupaka i również metrowce ! Czy jego jezioro słynie z ogromnej populacji szczupaka ? Wątpię ? Ja nie mam echosondy ani łodzi ! Łowię wyłącznie z brzegu i to w bardzo niekomfortowych warunkach. Często muszę używać siekiery i piły motorowej by dostać się do miejsca z którego chciałbym łowić ! Bo niestety, nawet gdybym wypożyczył łódź to i tak nic z tego, bo u mnie nie wolno łowić z łódki ! Tutaj też są kłusownicy, kormorany i wydry ! I zapewniam, że woda jest tak samo mokra jak w Polsce ! Jedyna różnica jaką zauważyłem to chyba tylko to , że nie mamy tutaj PZW . ......Ten test, który tu opisałem jest moim pierwszym doświadczeniem nęcenia za pomocą Apetyzera. Wypadło , jak wypadło ! Nie moja wina, że wynik testu wypadł 11 : 4 . Starałem się wykonać wszystko rzetelnie jak umiałem najlepiej ! Była to pierwsza próba. Ale nie ostatnia ! Będę sprawdzał tę metodę przez co najmniej rok w różnych warunkach i wariantach. I na pewno, gdy tylko nadarzy się okazja, również wypróbuję w Polsce ! .....Ktoś w komentarzach poddaje w wątpliwość działania atraktora sugerując że głównym powodem połowu okazów była moja blacha a nie zapach ? I że tych kilka mniejszych szczupaków na gumę o niczym nie świadczy ? Pytam ....a co miałem użyć na szczupaka ? Paproszka ? Specjalnie wybrałem najbardziej popularne i klasyczne przynęty żeby nie prowokować takiego tematu ! - A tu masz ! Może najlepiej było by w ogóle zrezygnować ze zakładania czegokolwiek na agrafkę ? Ok ! - Następnym razem spróbuję złowić coś na gumę ! Dodam, że gdyby wszyscy czytali tę relację uważnie, zapewne nie było by takiego zarzutu. Bo test odbywał się rzutami na przemian , raz użyciem atraktora , a następnie bez atraktora taką samą przynętą , które wcześniej zostały przygotowane parami. Dokładne zdjęcie przynęt przygotowanych na test można obejrzeć w części I . Rzeczą zupełnie normalną jest mieć wątpliwości, zwłaszcza gdy posiada się własne zupełnie inne doświadczenia ! I to jest zrozumiałe ! I nikomu kto wątpi nie mam za złe ! Ale miejcie trochę dla mnie litości i czytajcie uważniej co napisane ! Proszę ! (2013-07-21 00:57)
użytkownik32263użytkownik32263
0
Oj Maćku w jednym miejscu muszę mocno zaprotestować. Otóż piszesz że ryb u Ciebie wcale nie jest jakoś więcej. Wybacz ale w każdym angielskim akwenie naszych ulubieńców jest przynajmniej kilkakrotnie więcej niżli przeciętnym polskim łowisku. Mam tu na myśli ryby a nie drobnicę. To akurat fakt niepodważalny wynikający z bardzo wielu czynników o których nie chce mi się rozwodzić. Zresztą jeśli uważasz iż moje zdanie nie jest prawdziwe to wypisz ze 3 miejsca, może być na PW;) , niekomercyjne, gdzie można z jednego miejsca na brzegu dostać aż 15 szczupaków, w tym prawdopodobnie 3 metrówy bo na takie wyglądają te największe-szczere wielkie gratulacje:) , nie mikroszczupaczków. Ja nie znam takiego, ba nawet na osławionej Wersminii aż takiego rybostanu nie ma. Choć to komercha bardzo dobrze utrzymana i chroniona będąca prawdopodobnie najlepszym łowiskiem szczupakowym w Polsce pod względem ilości tej ryby, wiosenny dzienny rekord jednego wędkarza to jak dobrze pamiętam 64 sztuki najróżniejszej wielkości. Podsumowując: w Twoim łowisku dużo łatwiej złowić tą rybę, w szczególności okazałego osobnika a tym samym ściągnąć je jakimiś śmierdzielami. Jednak oczywiście nie będę negował pozytywnego działania apetyzera bo u Ciebie tamtego dnia się sprawdził. A czy u nas w kraju na przełowionych, wysiatkowanych łowiskach też? To akurat trzeba byłoby sprawdzić. Pozdrawiam serdecznie! (2013-07-21 14:33)
milos1234milos1234
0
wielkie rybki gratulacje (2013-07-21 22:24)
Zander51Zander51
0
13-cie lat temu w dwie godziny złowiłem 15 drapieżników. Bez apetyzera. I to na rzece... To były piękne czasy, które minęły bezpowrotnie... (2013-07-23 21:28)
robertoroberto
0
W tradycyjnym spinningu bez zapachu, drapieżnika szuka wędkarz, podając przynętę bardzo blisko niego. Na bodźce wizualne oraz hydro akustyczne szczupak reaguje atakiem na przynętę, która jest w odległości do 15 cm (obserwacje niemieckich naukowców). Zdarza się dość często że drapieżnik odprowadza przynętę bez ataku ( i bez wiedzy o takim zdarzeniu przez wędkarza). Wobec tego spinningiści w jednym miejscu oddają kilka do kilkunastu rzutów. Gdy w miejscówce są szczupaki to z reguły jeden ewentualnie dwa. Mając szczęście możemy liczyć na jego złowienie lub nie. Po oddaniu kilkunastu rzutów przechodzimy obłowić kolejną miejscówkę. Doświadczeni spinningiści doskonale wiedzą w jakich miejscach można spodziewać się szczupaka, ale do sukcesu, potrzebny jest bardzo celny rzut ( pod sam nos). Natomiast taktyka łowienia na spinning z zapachem jest trochę podobna do łowienia na żywca bo jest prawie stacjonarna, łowimy na małym obszarze. To drapieżniki odnajdują nas. W pierwszej fazie wykonując rzuty, łowimy już będące w miejscówce szczupaki , a jednocześnie aplikujemy zapach w łowisko który się rozprzestrzenia efektywnie, nawet do stu metrów ( uwaga ! wabimy drapieżniki do siebie z powierzchni około 1 hektara). I tym sposobem z jednej miejscówki w stosunkowo niedługim czasie możemy złowić nawet kilkanaście szczupaków. Czatujący w swojej kryjówce ponad godzinę bez efektu, głodny szczupak, musi ruszyć za posiłkiem , wabiony zapachem. Jestem pod wielkim wrażeniem, że w krótkim czasie w jednym miejscu, złowiłeś na spinning tak wiele szczupaków i tyle metrowców. Jak dotąd nigdzie nie natknąłem się na relację o takich efektach. Gratuluję. Gratuluję również artykułów, w których jest wszystko opisane z drobnymi szczegółami. Następnym razem połamania kija. (2013-07-24 19:13)
camelotcamelot
0
Robert , bardzo trafnie to ująłeś ! W praktyce, koniecznie trzeba brać pod uwagę ruch wody, kierunek i siłę wiatru. Ustalić kierunki przemieszczania się prądów. Jest to konieczne by dobrze wyznaczyć punkt nęcenia. Zasada jest taka sama, jak z nęceniem białorybu. Trzeba też pamiętać, że na zwabioną rybę musimy poczekać. Bo to nie jest tak, że zapinamy Apetyzer i oczekujemy natychmiastowego brania. Cudów nie ma ! Podajemy atraktor we wybrane miejsce cyklicznie. Pozwalając mu unosić się wraz ruchem wody. Ten proces musi trwać w czasie. Następnie, gdy wabiący zapach dotrze już na znaczną odległość, potrzebny jest jeszcze czas aby drapieżnik podążył w kierunku punktu nęcenia. Dlatego najpierw wykonywałem rzuty krótsze. Blacha padała na granicę prądów przeciwnych. W ten sposób zapach atraktora wędrował w dwóch kierunkach. Ale w tym miejscu przynęta z atraktorem jedynie uderzała we wodę tracąc sporą część zawartości podajnika. Schodząc w toń natychmiast znikała z tego punktu i obławiała granicę litoralu i strefy brzegowej, gdzie jakoby przy okazji czekania na efekt nęcenia właściwego, następowały brania mniejszych szczupaków. Pierwsze większe okazy zaczęły pojawiać się dopiero po dobrej godzinie i też z prawej flanki, gdzie ślad zapachowy był najszerszy. Dopiero po ok. dwóch godzinach rozpocząłem rzuty dalekie, po za granicę ścierania się prądów, aby przynęta była w stanie obłowić nęcone wcześniej miejsce, w którym mogłem teraz zejść aż do samego dna. A więc także cierpliwość, która we wędkarstwie jest ceniona, tutaj też przynosi efekty. (2013-07-25 03:37)
wieslaw-frankowwieslaw-frankow
0
gratuluję (2013-07-25 16:57)
Atrakcyjny KazimierzAtrakcyjny Kazimierz
0
świetny tekst reklamowy,za wkład pracy daję najwyższą ocenę i przy okazji gratuluję wspaniałego połowu!! (2013-07-27 13:46)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
0
Oj Maćku, Naprawdę zadziwiasz mnie. Z chęcią bym ten twój smrodek podkradł. A przynajmniej zaprosił do siebie byś go tu wypróbował... Ten apetyzer dość nieźle się prezentuje przy wahadłach, ale przy gumach dziwnie, a i tak działa wabiąco... (2013-08-12 21:58)
TomekooTomekoo
0
Wypad na 5 z plusem , masakra pewnie nigdy takiego nie będzie mi dane doświadczyć pod względem szczupaka ;-) Przyznam że fajnie Ci się sprawdza ten apetyzer ;-) ***** (2014-03-31 11:35)
użytkownik102837użytkownik102837
0
Bardzo fajny artykuł ale zdjęcia to są na prawdę zajebis**, a rybek tylko pozazdrościć. Musze jeszcze przemyśleć twój artykuł i może wykorzystam go w swojej ,,karierze''. Pozdrawiam Boczny Trok (2014-07-15 17:43)

skomentuj ten artykuł