Zaloguj się do konta

Dziwna historia

W dniach 1.2.3 czerwca pojechałem do brata na wspólne wędkowanie. Chwila rozmowy rozpakowanie rzeczy i już wybieramy jutrzejsze łowisko padło na rozlewisko Łyny za Olsztynem.Ja w czasie rozmowy pomyślałem że na ryby wybierzemy się z moim dziadkiem wiec zdzwonimy dziadek się zgadza. Zapowiada się super...

Na drugi dzień dzwoni dzwonek godz 4:30 wstajemy robimy kanapki na drogę pakujemy wcześniej przygotowany sprzęt i w drogę..Ruszamy samochodem a tu nagle coś opornie cofa (o co chodzi?) wychodzimy kapeć w tylnym kole aacchh co za pech.Na szczęście jest drugi samochód jedziemy po 30 min jesteśmy na miejscu, wysiadamy nagle słyszymy pa 'połamania wędek'' spojrzenie na brata i śmiech.

Obładowanie sprzętem ruszamy przez las nad rozlewisko po prawie pół godzinnej przeprawie jesteśmy na miejscu rozkładam mojego pickera, rozrabiam zanętę. Brat już łowi na spinning a dziadek łowi już na bata. Po 5 minutach ładuje zanętę do koszyka, czerwonego robaka i pinkę na haczyk i plum do wody 20 metrów na pas trzcin..czekam.U brata pusto, dziadek wyciągnął kilka krąpi i wzdręg wszystkie trafiły do wody..

A u mnie dalej nic, brat zaczął łowić na bata i wyciagnął kilka krąpi, nagle u dziadka spławik plum w dół...zacięcie duża płoć po drugiej stronie 6 metrowgo bata..a tu nagle potęzne uderzenie woda zaczyna buzować bat wygina się w pałąk ja z bratem gapimy sie ze zduminiem oczy prawie wyszły, płoć na haczyku zaatakował szczupak dziadek holuje dalej płoć nic nie mówiac nagle... szczupak puścił a dziadek wycignął pokaleczoną płoć.My z bratem zaniemówlilismy łowimy dość krótko i pierwszy raz cos takiego widzimy.

A w tym czasie u mnie szczytówka zadrgała i ugięła się zacinam patrze okoń..coś dziwnego ugięcie było tak mocne, że myślałem, że to leszcz. No cóż, odhaczam okonia i plum do wody (w głowie mam dalej ta sytuacje sprzed kilku minut).Po 3 godzinach kończymy wędkowanie i idziemy w stronę domu, wieczorem z bratem analizujemy te wydarzenie bo oby dwoje pragniemy złowić szczupaka. To wydarzenie zostało w naszych głowach i mamy nadzieje że kiedyś może i nam się to przytrafi i wyciągniemy tego swojego pierwszego szczupaka....

PS:To moje pierwsze taki wpis więc proszę o zrozumienie chociaż nawet że mam dopiero 13lat.

Opinie (10)

mariusz603

Witam . Mówiąc krótko mimo niepowodzeń na początku wyprawy spędziłeś ciekawe chwile na łowisku tylko pozazdrościć takich wrażeń :) Mazurskie wody pokazały ci jak mogą być zaskakujące . Sam często wędkuje w okolicach Szczytna i nie raz jestem miło zaskoczony .  Pozdrawiam i masz 5 ;) [2010-07-01 09:28]

Arci70

Dosyć często zdarzają się przypadki, że zaciętą rybę atakuje drapieżnik. Ryba na haczyku zachowuje się nienaturalnie, i drapieżniki wyczuwają to.  Sympatyczne opowiadanko.Pozdrawiam [2010-07-01 09:33]

Norbert Stolarczyk

fajna historia *****pozdrawiam [2010-07-01 11:09]

pangaz4

tak jak kolega wyżej napisał to normalka przecież to drapieżnik to prawie jak podstawić mu żywca heh łowi się dość często szczupaki na mady, rosówki, ja nawet złowiłem na kukurydzę i na ciasto hehe   no nic powodzonka obyś złowił wymarzonego szczupłego  [2010-07-01 14:25]

nanus

Witam

Fajna historia też kiedyś taką przeżyłem zdarzają sie takie sytuacje, życze nastepnej miłej przygody na łowisku, połamania kija. a wpis jest ok daje piątkę. Pozdrowienia

[2010-07-01 14:38]

użytkownik

Bardzo szybko , sprawnie to skomentowałeś

piąteczka gwarantowana *****

[2010-07-01 14:55]

Boberto

...oby wiecej prawdziwych wedkarskich marzen :) ***** [2010-07-01 21:09]

grzesiek1999

Miałem podobną sytuacje gdy na pikera wziął ładny karaś , podczas holu przy trzcinie zaatakował szczupak . Nie dałem rady go wyholować . Fajna historia,ode mnie piątka . [2010-07-01 22:29]

użytkownik

Ja miałem raz podobna sytuację tylko że walnął szczupak na szczupaczka:)

Złowilem na spining takiego pistoleta około 25 cm. Wypuściłem go, pod taką karpę, woda z brzegu dość głęboka. Tylko się woda zagotowała, walnął w niego taki szczupły około 70 cm - tak na oko.

Rzucałem potem na różne przynety w tym miejscu - niestety już się nie skusił.

Od tamtej pory niewymiarowe szczupaki zawsze wypuszczam na płytkiej wodzie, tak aby mieć pewność że nie stoi tam większa bestia która na moich oczach może go zeżreć:)

[2010-07-02 07:44]

FanAtyk

Nieraz byłem świadkiem takich sytuacji, choć samemu mi się jeszcze nie zdarzyło. Usiądźcie sobie w tym miejscu z żywcem - może będą efekty:-) Pozdrawiam i życzę połamania [2010-07-02 09:19]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Łowisko Tuszynek

ŁowiskoNa Łowisko Tuszynek wybraliśmy się w drugiej połowie lipca na k…