Zaloguj się do konta

Edzio

Dziwny to był człowiek. Mały, niepozorny. Małomówny, by nie powiedzieć, że wręcz mruk. Od kiedy zacząłem łowić spod lodu na tym jeziorze jego pierwszego widywałem z rana. Pochylona sylwetka w ciężkiej kapocie sięgającej swoimi końcami prawie do samego lodu. Wchodził na lód, gdy inni dopijali kawy. Był miejscowy o ile można tak określić człowieka mieszkającego cztery kilometry od jeziora. I zawsze docierał do jeziora pieszo. Często nieogolony, z nieświeżym oddechem zdradzającym zamiłowanie do wina wytwarzanego na pewno nie we francuskich winnicach, a raczej patykiem pisanego…
Łowił na szarpaka. Przynajmniej ja tak to określałem, bo ta jego wędeczka i te jego blaszki , które robił sam w moim przekonaniu niewiele miały wspólnego ze sprzętem, o którym czytałem w Wiadomościach Wędkarskich. Nie pozwalał zbliżyć się do siebie. Raz podszedłem bliżej do niego, by po prostu zagadać, dowiedzieć się czegoś ( zaczynałem dopiero zabawę w łowienie z lodu ), ale Edzio od razu wtedy odchodził. Mimo wszystko podejrzałem co nieco. Wędka zrobiona była z aluminiowej rurki. Od tyłu zatkana spasowanym kawałkiem drewnianego klocka a z przodu zeszlifowane włókno szklane ( chyba patyk z elektrycznego pastucha ). Dwie przelotki z drutu przymocowane taśmą izolacyjną i dwa gwoździki na tym klocku, na których nawinięta była żyłka. No XIX wiek jak nic. I te blaszki. Dziwne jakieś, niespotykane. Ja miałem błystki ruskie, które można było bez trudu dostać u nas na bazarze i to za drobne pieniądze. Ale ten Edzio robił swoje…
Ale to Edzio łowił okonie. Ja mimo lepszego sprzętu i dużo łowniejszych blaszek łowiłem dużo mniej. Bywało tak, że przestawałem łowić, by obserwować z oddali Edzia. Ciągał za sobą pierzchnię zrobioną z trzonka od łopaty i żelastwa na końcu. Pewnie sam kuł gdzieś u siebie na wsi. Nigdy nie mogłem zrozumieć ludzi, którzy posługiwali się takim sprzętem, gdy dostępne już były świetne ruskie świdry do lodu…
Edzio nie wybijał dziur byle gdzie, co też mnie zastanawiało. Lód cienki w miarę, jedno mocne puknięcie i jest dziura. Ale on patrzał na lód, dreptał dookoła i dopiero po jakimś czasie decydował się na wybicie otworu. Spuszczał blaszkę, kilka poderwań i już wyciągał okonie. Kilka razy podchodziłem do tych jego dziur, gdy Edzia nie było już na lodzie. I nic nie rozumiałem, dlaczego tutaj wybił dziurę a nie gdzie indziej…
Z czasem podglądanie Edzia stało się moją małą obsesją. Jeździłem w każdej wolnej chwili i to jak najwcześniej. Niedospany, bez śniadania, ale jechałem… W końcu Edzio zorientował się, że go śledzę. Nie robiło to na nim żadnego wrażenia, ale czasem odwracał głowę w moją stronę. Chyba zrozumiał, że nie chcę mu zrobić krzywdy, czy ukraść jego tajemnice. A raczej jako pokorny uczeń z dala czekam na przyzwolenie do kompanii…
Chodziłem za Edziem w odpowiedniej odległości, by nie zakłócać jego prywatności. Ale korciło mnie strasznie podejść do niego i zasypać go setką pytań. Edzio na środek, to i ja. Edzio pod trzciny, to i ja…
Doczekałem się… Edzio zaciął coś dużego pod trzcinami. Pochyla się nad przeręblem, to się prostuje, by znowu wędkę puszczać prawie do wnętrza dziury. Obejrzał się za mną i zrozumiałem, że oczekuje pomocy. Podbiegłem zostawiając swoje manele.
- Powiększ dziurę ! No to ja z powrotem biegiem na swoje stanowisko po świder.
- Stój ! Bij piką ! Jaką piką ? To mamy jakiś turniej rycerski ?
Ale już załapałem, że chodzi mu o tę jego pierzchnię. Nie mam wprawy. Kryształki lodu rozsypują się dookoła, ale do wody nie mogę dotrzeć. Biję na oślep. No nie mam wprawy...
- Uważaj na żyłkę ! Nie przetnij, bo zabiję !
No ładnie. To tak się wspiera młodego pomagiera ?
Udało mi się w końcu poszerzyć otwór i Edzio wyciąga dużego szczupaka. Na oko z 5 kilo. Mamy styczeń… Jestem pewien, że Edzio zapakuje go do swojej wielkiej torby, którą ze sobą nosił, ale nie… Edzio odsapnął, zapalił papierosa i delikatnie wpuścił szczupaka do przerębla. Zgłupiałem do reszty. Spojrzałem na Edzia a on na mnie. Pomyślałem, że go wypuścił, bo okres ochronny , RAPR, ale nic z tych rzeczy. Rozwiał moje wątpliwości po chwili. Nigdy nie miał Karty Wędkarskiej ani nie opłacał składek. Nawet nie wie o regulaminie, wymiarach i okresach ochronnych ryb. Łowi tu od zawsze, bo tu mieszka. To jego woda. A brata nie będzie zabijać...
Dopadła mnie grypa i długo nie było mnie na lodzie. W tym czasie lało solidnie i już żegnałem się z zimowym sprzętem wędkarskim. Ale koledzy zapewniali, że lód jest jeszcze możliwy. Gorzej przy brzegu, ale jak już wejdziesz, to spoko. Wbrew rozsądkowi pojechałem jednak. Po co ? Chyba po to, by zobaczyć co u Edzia... Nie widziałem go ze dwa tygodnie.
I nie było go na lodzie. Zdziwiłem się bardzo. Postanowiłem pochodzić po jego okolicy, bo przecież nie trafię na te jego rybne dziury. Ale za blisko zbliżyłem się trzcin i nagle...
Jestem po szyję w lodowatej wodzie. Puchowa kurtka szybko nasiąka. Nie wiem co robić. Byle nie spanikować. Przecież mam grunt. Tyle, że jakoś się zapada... Nikogo nie widać. Nawet wołać o ratunek bez sensu, bo jezioro w polu. Byle do brzegu...
Nagle słyszę -
- Chwytaj !
To wyobraźnia już tak mną zawładnęła, że słyszę coś, co jest niemożliwe i nierealne ?
- No chwytaj pikę !
Dopiero po chwili dociera do mnie jakiś zamazany obraz, który widzę przed sobą. Obraz leżącego na lodzie małego człowieka w wielkiej kapocie, który wyciąga do mnie ten dziwny, pokraczny i bezsensowny sprzęt do wybijania dziur w lodzie...

Kilka lat później poznałem przypadkiem Wieśka. Pomagał mi wyciągać medalowe brzany z Łyny płynącej w pobliżu naszego osiedla . Nowe osiedle, nowi mieszkańcy, nowy znajomy i to wędkarz. Ale sympatyczny. Tak się zaprzyjaźniliśmy, że Wieśka zabraliśmy na lód na Dargin, gdzie chciał uciekać jak jechaliśmy po jeziorze. Potem poznałem go z Edziem. Okazało się, że Wiesiek to Edzia syn...
Od lat już nie jeżdżę na to jezioro i zapomniałem o panu Edziu. Jego syn przekazał mi smutną wiadomość. Pan Edzio odszedł z tego świata dwa lata temu...

Opinie (72)

feroza

Ot i kolejny portret z głębszą treścią. Dobrze by było zebrać je w jedną wspólną "całostkę". Przecież to takie charakterystyczne osoby tworzą tę specyficzną atmosferę i urok naszego wędkowania. Może i RAPR-u nie znali, może i Karty nie mieli, ale swoją etykę wędkarską posiadali i naturę, na swój sposób, znali i szanowali. Super felieton...***** :) [2013-02-04 16:59]

użytkownik

Bardzo fajna historia, piąteczka od wujka :) [2013-02-04 19:48]

Zibi60

"Łowi tu od zawsze, bo tu mieszka. To jego woda. A brata nie będzie zabijać..." To jest RAPR !!! Jak zwykle świetny wpis, tylko w końcówce mi coś brakuje... dalej chciałoby się czytać, czytać, czytać. 5* [2013-02-05 17:06]

azmar6

Barwna postać ten Edzio. To miło gdy ktoś pisze dobrze o drugim człowieku. Brawo kolego! ***** [2013-02-05 17:11]

roman55

Piękne wspomnienia o mistrzu wędkarstwa żyjącym z naturą za pan brat. Pozdrawiam ***** [2013-02-05 17:13]

rybak2000

Bardzo ciekawe, mógłbym czytać i czytać. 5 [2013-02-05 17:17]

KkLuki

Świetna historia,więcej takich :) pozdrawiam . [2013-02-05 18:05]

Amitaf

Co kolwiek by nie powiedzieć, przeczytałem jednym tchem. I to jest historia... [2013-02-05 18:35]

luzy

EDZIO- Człowiek ikona ;) [2013-02-05 18:40]

jedrek2012

Świetna historia byleby było takich więcej :D Oczywiście piąteczka :D ***** [2013-02-05 18:41]

jedrek2012

Świetna historia byleby było takich więcej :D Oczywiście piąteczka :D ***** [2013-02-05 18:41]

ekciak

Świetna historia 5***** [2013-02-05 18:44]

użytkownik

świetna historyjka *****( [2013-02-05 18:47]

użytkownik

Coś ostatnio za dużo tych opowieści czytam o: Edziu Stanisławie Henryku Może ja coś o Panu Romanie napisze ;-) [2013-02-05 18:50]

Zionbel

Mirku zaraz po wedkarstwie i muzyce kolejny talent sie u ciebie objawił :) ***** z Gliwic :) [2013-02-05 18:53]

romanm72

Świeczka dla Małego Edzia, a dla Ciebie 5, super opis . POZDRAWIAM!!! [2013-02-05 19:01]

dabros777

to chyba jeden  z najlepszych artykulow jakie przeczytalem ***** [2013-02-05 19:02]

Lin1992

Taki człowiek jak Pan Edzio rodzi się raz na 1000000 osób. ***** [2013-02-05 19:14]

Spawciu

[*] poruszajaca historia [2013-02-05 19:18]

endriu1994

Bardzo przyjemnie się czytało. ***** [2013-02-05 19:52]

bosman-b1

Z przyjemnością czyta się o takich ludziach,ikonach naszego wędkarstwa! ***** [2013-02-05 20:25]

zeus836

Ciekawa opowieść daje ***** [2013-02-05 20:40]

Zander51

Dziękuję kolegom za komentarze i oceny. Jednak nie widzę pierwszego wersu a wcześniej był. Wobec tego tutaj wpiszę... "Dziwny to był człowiek. Mały, niepozorny. Małomówny, by nie powiedzieć, że wręcz mruk. Od kiedy zacząłem łowić spod lodu na tym jeziorze jego pierwszego widywałem z rana. Pochylona sylwetka w ciężkiej kapocie sięgającej swoimi końcami prawie do samego lodu. Wchodził na lód, gdy inni dopijali kawy. Był miejscowy o ile można tak określić człowieka mieszkającego cztery kilometry od jeziora. I zawsze docierał do jeziora pieszo. Często nieogolony, z nieświeżym oddechem zdradzającym zamiłowanie do wina wytwarzanego na pewno nie z francuskich winnic, a raczej patykiem pisanego…" [2013-02-05 21:23]

SZUWARdragon2

Zgadzam sie z feroza, ale watpie ze ssr by go zostawila w spokoju! [2013-02-05 22:06]

henryk58

Bez komentarza***** [2013-02-05 22:06]

użytkownik

Umiesz Ty łowić te garbusy i tyle. Edytuj sobie artykuł bo coś Ci zeżarło początek [2013-02-05 22:37]

WedkarzUst

Naprawdę świetna historia.. strasznie mi sie podoba podbija moją wyobraźnie.. gratulacje za tak perfekcyjnie opisanie tego wszystkiego.. naprawde nie jeden z nas wędkarzy chciałby coś takiego przeżyć,nas czyli wędkarzy! pozdrowienia :) :D [2013-02-05 22:39]

kossakowski95

świetna historia. Szkoda Tylko Edzia :D za artykuł 5. Trzyma w napięciu do końca z delikatnym rozczarowaniem [2013-02-05 23:33]

Kowal73

:)***** [2013-02-06 01:26]

krok

Super***** [2013-02-06 06:51]

waldi05

Można powiedzieć,że wędkarstwo powinno się mieć w sercu a nie w karcie. Nie potrzebnaby była karta , gdybyśmy wszyscy wędkowaki dla relaksu i brali tylko rybkę na śniadanie bądź kolację. [2013-02-06 07:09]

paawel1

*&^%$ [2013-02-06 08:59]

lukasso

daję ***** 5. Dla Pana Edzia [2013-02-06 09:32]

Pawelski13

Piękne opowiadanie. Zander ile masz jeszcze takich historii w rękawie? ***** - oczywiście [2013-02-06 09:38]

pablofryz

Od takich ludzi powinniśmy uczyć się wędkarstwa i wędkowania***** [2013-02-06 10:09]

użytkownik

Czytało się z przyjemnością. [2013-02-06 11:19]

8341

Piękne opowiadanie prawda takich ludzi zostało już mało ocena *****. [2013-02-06 11:41]

janglazik1947

Czy wędkarstwo w takim wydaniu nie jest piękne ????? Oby więcej takich ludzi tworzyło nasze środowisko. Wielka Piątka !!! [2013-02-06 11:42]

lord232

odemnie piateczka swietny artykul [2013-02-06 12:13]

John Brown

Piękny, wzruszający artykuł... [2013-02-06 12:32]

damian-wojcik

świetne opowiadanie 5 dla ciebie:) [2013-02-06 12:39]

MsKamiru

Świetnie ***** Edzio [*] [2013-02-06 14:12]

kucyk

Świetny artykuł czyta się lekko i z podziwem szkoda że takich ludzi jest tak mało pozdrawiam*****dla pana Edzia. [2013-02-06 15:26]

Zander51

Cieszy mnie bardzo, że udało mi się ( sądząc po waszych opiniach ) opisać moje początki podlodowego wędkowania w cieniu pana Edzia. Chyba wrodzona otwartość, znajomość kolegów ojca po kiju i przebywanie w ich otoczeniu "oswoiło mnie" z ludźmi niekoniecznie ze społecznego establishmentu. Nie wiem, ilu z was zainteresowałaby postać pana Edzia a zapewne niewielu chciałoby poświęcić mu swój czas... [2013-02-06 15:42]

użytkownik

Z przyjemnością się czytało.Pozdrawiam [2013-02-06 16:43]

zbych51

Świetne pióro - piątka [2013-02-06 17:39]

robban

Fajnie opisane Mirku. Historia barwnego czlowieka, ktory mial dwie twarze.. Pozostawiam ***** [2013-02-06 17:46]

Zander51

Robert...pan Edzio nie miał dwóch twarzy. To był "naturszczyk" wędkarski jakich trzydzieści lat było pełno. Ale nie wszyscy byli tacy jak Edzio. Edzio miał swoje zasady. Nigdy nie brał za dużo, duże ryby wypuszczał i tym wzbudził mój szacunek. Niby podobny był do tych w filcowych pantoflach, ale jednak był inny... [2013-02-06 17:56]

zbyszko 1

Swietne opowiadanie. Tak się akurat składa, że mam takiego kolegę o tym samym imieniu na Pojezierzu Brodnickim, ktory od bohatera artykuły tylko się tym różni, że obowiązkowo wykupuje pozwolenie na połów ryb na dany rok. Wiem, że tego nigdy nie przeczyta bo internet to nie jest jego bajka więc życzę mu dalszych wspaniałych połowów i zachowań. [2013-02-06 18:15]

Thomas67

Słów mi zabrakło . PIĘĆ... [2013-02-06 20:16]

rav74

:) :) :) :) :) [2013-02-06 20:36]

robban

Mirku, w dobrym slowa tego znaczeniu . Niby niedostepny, z opisu kusol ( domysl), a jednak zwracal rybka wolnosc. [2013-02-06 21:48]

rysiek38

Też znam paru takich niby dziwnych ludzi,zresztą lubie z takimi przebywac ,można by czasem powiedziec pijak i kloszard a po poznaniu okazuje sie że rozum i inteligencja jak nie u jednego profesora i to w każdym temacie i co najważniejsze że najczęściej sa bardzo honorowi... [2013-02-06 22:24]

Viera90

***** Wspaniała historia :) [2013-02-07 13:07]

ryukon1975

Lubie a wręcz kocham takie szczere realne relacje pomiędzy fałszem o RAPR ,SSR itp.. [2013-02-07 14:01]

t12tom

Kolejny fajny tekst. Az miło poczytać. Pozdrowienia dla wiertaczy. Tomek [2013-02-07 17:00]

MEGAPIOTR

Wszystkie Edki to fajne chłopaki [2013-02-07 18:38]

Miasiek

Super historia. 5 [2013-02-07 20:17]

Zander51

Macie rację, niewielu już takich zostało wędkarzy. Wręcz ikon. Czas zrobił swoje. Moi nauczyciele wędkarstwa odeszli z tego świata. Miałem to szczęście, że przy boku ojca-wędkarza poznałem ich wielu. Wiele mnie nauczyli. Wspominając o nich w swoich felietonach choć w taki sposób chcę się im odwdzięczyć, za wszystkie rady i życzliwość dla młodego i niecierpliwego, któremu się od razu marzyły wielkie ryby... [2013-02-10 09:52]

użytkownik

Mirku miałeś wspaniałych nauczycieli, teraz kolej na Ciebie teraz Ty przekazujesz młodszym zapaleńcom to co podpatrzyłeś i nauczyłeś się od P Edzia i innych. Nasze pokolenie, my uczyliśmy się nad wodą, z opowiadań wyproszonych od wędkarzy, na początku nie ufnych jak P Edzio. Byli oni naszą skarbnicą wiedzy, i dzięki Im za to. [2013-02-10 13:40]

użytkownik

Mirku miałeś wspaniałych nauczycieli, teraz kolej na Ciebie teraz Ty przekazujesz młodszym zapaleńcom to co podpatrzyłeś i nauczyłeś się od P Edzia i innych. Nasze pokolenie, my uczyliśmy się nad wodą, z opowiadań wyproszonych od wędkarzy, na początku nie ufnych jak P Edzio. Byli oni naszą skarbnicą wiedzy, i dzięki Im za to. [2013-02-10 13:40]

użytkownik

Mirku miałeś wspaniałych nauczycieli, teraz kolej na Ciebie teraz Ty przekazujesz młodszym zapaleńcom to co podpatrzyłeś i nauczyłeś się od P Edzia i innych. Nasze pokolenie, my uczyliśmy się nad wodą, z opowiadań wyproszonych od wędkarzy, na początku nie ufnych jak P Edzio. Byli oni naszą skarbnicą wiedzy, i dzięki Im za to. [2013-02-10 13:41]

fizbin

***** bez słów... [2013-02-10 14:02]

Ryszard Kuna

Piękna historia znad wody i pięknie napisana. Pozdrawiam [2013-02-11 11:44]

mintek

W Końcu, coś interesującego ***** ! Pozdro! [2013-02-11 23:41]

użytkownik

Super art.*****. [2013-02-12 11:00]

avecezar

Rewelacja! [2013-02-12 13:19]

użytkownik

Piękne opowiadanie!!!Pozdrawiam serdecznie! [2013-02-14 20:35]

camelot

Tak realnie opisałeś postać pana Edzia , że aż poczułem jego zapach ! Pozdrawiam serdecznie ! [2013-02-19 19:36]

otwock1

Bardzo dziękuję za tą opowieść. Czytając wzruszyłem się. W dzisiejszej pazernej rzeczywistości brzmi ona jak bajka, którą się z przyjemnością opowiada jak też słucha. Gratuluję i prosze o więcej. Z wędkarskim pozdrowieniem, Lechu z Otwocka. [2013-02-20 09:24]

BlueFisherman

***** [2013-05-08 17:27]

rav74

BAJKA WYSNUTA Z PALCA, BLEEE [2013-07-10 16:34]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Maj z rodzicami.

Kiedy widzę małych chłopców nad naszymi wodami, zastanawiam się częst…

Wędkarski kącik

Wędkarski kącikJeden sezon wędkarski zakończony, drugi jeszcze nierozpo…