ELDORADO W OTMUCHOWIE

/ 1 komentarzy

Długo się zastanawiałem , kiedy uderzyc ponownie na Otmuchów, ponieważ ostatnie wypady , nie napawały mnie optymizmem , ale w koncu podjołem decyzję , jadę , tym bardziej , że miałem się spotkać ze znajomymi z forum .W poniedziałek tj.29-06 z samego rana , zameldowałem się na stanowisku , ale tym razem od strony tzw. boiska w Sciborzu . Od razu zaczeły się brania , ja jeszcze nie zdążyłem się rozłożyć , a moi znajomi już kilka sztuk capneli , no ale nie pozostało mi nic innego , jak dołączyć do grona tych szczęśliwców , tak , tylko ,ze oni już w nocy kilka złapali , ale nic to myślę , co ma być to będzie, kilka rzutów koszykiem zanętowym i czekamy . No i zaczeły się brania , takie jakieś niewyrazne , ale na pikerku wyłapane , no nie , same maluchy leszczyki , ale wierzyłem w moc mojej zanęty , o czym przekonali się wędkujący w pobliżu wędkarze . No i zaczeło się , jeden , drugi , trzeci , same grubasy 50-55 cm itd. w sumie miałem problem , bo jakoś nie mogłem siaty z wody wytargać . Widziałem niktórych wędkarzy spojrzenia, że niby to ukradkiem , ale nie wytrzymali zbyt długo , na co ,a jak , jaka zanęta itp. ale nie mogę śię do końca zdradzić z moimi długo dobieranymi zanętami , a i tak kilka ładnych sztuk spadło mi podczas holu ale już wiedziałem w czym żecz , szybka wymiana haczyka i po problemie . Reasumując , wypad nizwykle udany , choćiaz inni nie mogą tego powiedzieć , już czynię przygotowania do następnej wyprawy.

 


5
Oceń
(1 głosów)

 

ELDORADO W OTMUCHOWIE - opinie i komentarze

JULEK 112JULEK 112
+1
No nie , tym razem też udałem się na Otmuchów w praktycznie to samo miejsce , no i co ? nie ma nikogo , myslę acha , będzie porażka jak nic , godz. 4.00 , pierwszy piker zmontowany , robaki na haczyku , koszyk załadowany i sru do wody na 50-60 m . Woda spokojna , tafla , różne mysli kołaczą się w łepetynie , o kiju , czy nie do domu , ale nie dane było myśleć za długo , ponieważ od razu szczytówka krzyczała maaasz branie, no i było a drugi kij jeszcze nie rozłożony . Pierwszy lechol ląduje w siatce , szybki załadunek zanęty i sru do wody , jeszcze dobrze nie usiadłem a tu następne branie , myślę ocho , będzie git , no i zaczeła się jazda , do godz 9.00 wyjąłem 21 szt leszcza , i przerwałem tą walkę , już nie miałem ochoty a po drugie po co . Tuż obok mnie , przysiadło dwóch młodych wędkarzy , którzy podziwiali moje wybryki , lecz ich cierpliwosc szybko się wypaliła , zwineli majdan i zeszli z łowiska. Tak więc moje eldorado z lechami z Otmuchowa trwa. Teraz dam im odpocząc do konca lipca , jadę nad nasze morze , pozdrawiam. (2015-07-08 10:48)

skomentuj ten artykuł