Elementy współczesnego wędkarstwa

/ 24 komentarzy / 6 zdjęć


  Najważniejsi są ludzie

Pomimo że na przestrzeni tysiącleci zmieniło się wiele nigdy nie należy zapominać o tym skąd pochodzimy. My wędkarze. Żadną tajemnicą nie jest dziś że człowiek zaczął łowić ryby w celu zaspokojenia głodu. Z czasem zmieniały się techniki ale nie cel. Od rąk, poprzez kij, następnie oścień po współczesne statki rybackie służące również jako przetwórnie złowionych ryb.

Gdzieś pomiędzy czasie w sumie mgnienie oka wstecz nastąpił mały wyłom. Zrodziło się wędkarstwo. Ustalono zasady, przepisy, zaczął powstawać sprzęt sportowy. Jednak ten sport pominę bo dziś po tysiącach lat łowienia dla władz to jeden z cięższych orzechów do zgryzienia. W zależności od warunków lokalnych wędkarstwo jak widać na dzień dzisiejszy znacznie się różni. Wpływ na to miało wiele czynników w tym takie które bezpośrednio z wędkarstwem mają niewiele lub nawet nic wspólnego.

Niewątpliwie jednym z ważniejszych z czasem stała się presja wędkarska. Z całą pewnością to ona zrodziła coraz bardziej rozwijającą się zasadę złów i wypuść. Szczególnie na terenach ubogich w w wody do których niewątpliwie należymy. Należymy też niestety do jednego z najmniej zarabiających krajów w Europie jest to kolejny argument mający wpływ na rybostan. Argument wielce konfliktowy z pierwszym czyli małym metrażem wód wypadającym na jednego mieszkańca kraju.

Mógłbym długo wymieniać kolejne przyczyny ale nie w tym rzecz. Wiem z praktyki że wynik wszelakich rozmyślań i tak nie będzie miał w sobie nic z logiki. Przykład z odwiedzonego kilka razy w ubiegłym roku zbiornika. Spotykałem nad nim bezrobotnego młodego chłopaka który również tam łowił. Jego postępowanie z rybami zadziwiłoby niejednego znacznie zamożniejszego człowieka a nawet członka PZW. Nie, nie napiszę że wypuszczał wszystkie ryby. Jednak jak coś zabierał to była to ryba nie podrostek który o tarle jeszcze w swoim krótkim życiu nie pomyślał. Spotkany raz na tej samej wodzie szanowny członek PZW maraton przebiegł robiąc z małymi szczupaczkami rundki od stanowiska do wiadra w bagażniku swojego samochodu. Matematyka natury człowieka nie ogarnie tak jak i żadna inna nauka ścisła. Część ludzi jest wynikiem splotu okoliczności, część stara się zostać takimi jak by chciało być. Dążą do określonego celu. Który z tych dwóch opisanych wyżej ludzi zasługuje na szacunek?

  Społeczeństwo, przyroda, życie

Niemożliwym jest nie widzieć że my wędkarze jesteśmy tylko malutką częścią ogółu. Ogółu z którym należy w pozytywny sposób dzielić to co mamy. Cóż takiego mamy do podziału w przypadku wędkarstwa? Głównie w grę wchodzą tu wody. Jakby nie patrzeć na nich i w ich okolicach z innymi użytkownikami którzy nie mają jednak zamiaru łowić. Chcą spędzać czas nad nimi, chcą pływać za pomocą różnych środków i używać wszelkiej innej szeroko rozumianej rekreacji.

Jako że wędkarzom ciężko często dojść do porozumienia nawet we własnym gronie konflikty są nieuniknione. Spora część społeczności wędkarskiej to ludzie którzy wciąż i na wszystko narzekają. Brak dojazdu, brak ryb, wadliwy sprzęt. Wędziska się nie gną, kołowrotki się nie chcą kręcić. Wbrew pozorom to najszczęśliwsi ludzie są. W chwili słabości gdy już zwątpią w życie pętla szubienicy im się na karku zapewne też nie zechce zacisnąć. Dostaną drugą szansę a może i kilka kolejnych. Jak widziani są wędkarze przez ludzi którzy nie łowią?

Spora grupa wędkarzy uważa się za wielkich wielbicieli przyrody. Bez wątpienia coś w tym jest. Nawet będąc dobrym obserwatorem żeby dojść do określonego poziomu wędkarskiego a nie da się tego zrobić tylko dzięki internetowi i przerzucaniu sprzętu w sklepie wędkarskim. Należy spędzić wiele tysięcy godzin nad wodą. Ta woda i jej otoczenie narzucają swoje prawa. Osobiście lubię patrzeć na życie jakie toczy się dookoła mnie gdy łowię. Jednak nie należy popadać w skrajności. Są niewątpliwie emocje gdy mi zimorodek narobi na głowę ale fakt że siedzę nad wodą gdzie można liczyć na godną rybę też ma ogromne znaczenie. Z tymi rybami na naszych wodach bywa jednak różnie. Dlaczego na początku napisałem że spora grupa wędkarzy uważa się? Dlatego że patrząc na płynące rzeką i zalegające na jej brzegach tony śmieci jak i inne "oznaki miłości" śmiem twierdzić że nimi jednak nie są. Przynajmniej wielu z nich z całą pewnością nie jest.

Mówiąc o rybach z punktu widzenia społeczności wędkarskiej do głowy ciśnie się nawet jak mocno nie chcę mściwie nam panujący PZW. Średniowieczny twór dzielący się na dwie grupy. Panujący i poddani. Panujący to bardzo wąska grupa ludzi z Zarządów Okręgów i Zarządu Głównego. Nie ma się co oszukiwać, nic nie robią i za wszelkie swoje błędy przed nikim nie odpowiadają. Nawet jeśli wędkarz jest świadkiem totalnego zaniedbania to nie ma do kogo z tym iść. Przecież PZW nikogo nie interesuje. Gdyby rolnicy byli takimi gospodarzami jak Zarządy decydujące o pieniądzach w PZW to nie jadłbym mięsa tylko paszę dla tych zwierząt które miały być wyhodowane. Dwa czy trzy krótkie zdjęcia w prasie z przedstawicielami ZG to wszystko do czego są zobowiązani, fakt ten sprawia że wydaje im się iż wywiązali się tym ze swoich obowiązków wobec setek tysięcy wędkarzy.

  Sprzęt czyli podział majątku i rozumu

Rzeczy materialne zawsze dzieliły. Nikogo i nigdzie to nie ominęło. Wędkarze też temu ulegają w znacznym stopniu. Szczególnie widoczne jest to w internecie. Nad wodą może łowić obok siebie dwóch wędkarzy używając sprzętu o dużej różnicy wartości. Mogą zaparkować swoje samochody z których pierwszy jest wart tyle co dziesięć drugich. Nikt do nikogo nie kozaczy w tym temacie. Wszystko się zmienia po uruchomieniu przeglądarki.

Najzabawniejszy jest fakt że wielu z najbardziej aktywnych krytyków internetowych uważa się za wybitnych wędkarzy, znawców sztuki, metod połowów, ryb i sprzętu. Do czego doszli? Do osobistych potyczek i opluwania się, czyżby w realnym świecie zabrakło miejsca by załatwić sprawę jak na starych chłopów przystało? Czy zabrakło czegoś innego? Do ślepego zaniżania nic nie znaczących ocen tekstów, do niezbyt górnolotnego komentowania wszystkiego co jest niezgodne z ich poglądami. Zamyka oczy i goni, niczym byk na czerwoną płachtę. Autor nie traci na tym, uśmiechnę się co najwyżej z politowaniem nad marnością czyjegoś bytu. Portal dzięki temu wygląda tak swojsko, folklor i disco-polo. Niedowartościowanie, bezmyślność czy coś innego? Siło wyższa chroń mnie od takiego stanu "umysłu" i sposobu na życie . Czy naprawdę wędki i pozostały sprzęt innego, innych wędkarzy ma na mnie jakikolwiek wpływ?
Nie sposób było o tym nie wspomnieć pomimo że zrobiłem to z dużą niechęcią. Internet został częścią współczesnego wędkarstwa i w dużym stopniu oddaje jego obraz. Poznałem tu ludzi z którymi zawsze chętnie się spotkam i porozmawiam, tacy z którymi pójdę na ryby, są tacy których nawet nie chciałbym zobaczyć. To jest wypracowana przez dane osoby ocena, nie gwiazdki pod tekstem.

Wiele razy rozmawiałem nad różnymi wodami na temat sprzętu. Spotykałem wędkarzy totalnie początkujących którzy nie potrafili rozróżnić gatunku ryby który udało im się złowić spotykałem prawdziwych pasjonatów i fachowców w swoich specjalizacjach. Podejście do sprzętu mieli  różne, czasem całkowicie wręcz przeciwstawne. W każdym przypadku wypowiadali swoje zdanie, czasem dziwnie popatrzyli po sobie. Co pomyśleli wiele razy zapewne na temat zdania drugiej strony? Różne rzeczy. Jednak umieli trzymać język za zębami pomimo że niejednego czasem mocno ciągnęło by wykrzyczeć swoje najwyższe prawdy.

Jak można podzielić wędkarzy według ich podejścia do tematu sprzętu? Pierwsza grupa to sprzętowi ignoranci. Najmniejszego znaczenia do sprzętu nie przywiązują. Wszystko kończy się na tym by wędka miała wszystkie elementy i w jakikolwiek sposób dałoby się nią posłać zestaw do wody. Druga grupa to początkujący a przynajmniej część z nich. Dla tych osób większe znaczenie ma sprzęt jak nawet same ryby a wszelkie rozmowy z nimi dotyczą kołowrotków, wędzisk, żyłek pomimo że nie nawet nie potrafiliby z tych elementów prawidłowo skomponować wędki do świadomego łowienia ryb droga przed nimi daleka. Trzecią grupę można opisać krótko. Wszystko ma być drogie, najlepiej jak najdroższe. Przecież to najlepsze i po rozmowie. Czwarta grupa do wędkarze doświadczeni raczej już w znacznym stopniu. Mają swoje wypracowane przez lata nawyki jak i wymagania. Dobierają poszczególne elementy wędki pod swoje wymagania i potrzeby. Taki wędkarz nie zwróci się do nikogo o pomoc w wyborze. Musi zrobić wszystko tak jak mu nakazuje jego doświadczenie, ewentualnie zapyta o opinię.

Powyższego podziału nie należy traktować jako ścisły. Jednak przedstawiciele tych czterech grup są najczęściej spotykani. Użyłem w nim kilka razy słowa wędka które może być dla początkujących nie do końca zrozumiałe. Wędka to zestaw elementów gotowy do łowienia czyli wędzisko, kołowrotek, linka oraz zestaw końcowy. Ewentualnie część tych elementów.

Sprzęt to narzędzie. Jeśli łowiący nie zna materiału na którym "pracuje" oraz nie ma praktyki w posługiwaniu się tym narzędziem nawet "najlepsza wędka świata" za niego ryby nie złowi.

  Zrozumieć istotę rzeczy

Jak wygląda wspomniany wyżej wędkarz doświadczony który nad wodą widział wystarczająco by niewiele mogło go już zaskoczyć?
Niewątpliwie cechuje ich spora wiedza o rybach, środowisku w którym żyją, sprzęcie do metod które stosują, szacunek do przyrody. Pozwala im to na spokój, opanowanie i równowagę w dążeniu do celu. Czy to tego dalszego czy tego który chcą osiągnąć aktualnie nad wodą. Są cierpliwi i potrafią z dystansem patrzeć na poczynania innych nawet jeśli te są niczym wycinki z kiepskiej komedii. Zazwyczaj "stoją trochę z boku", nie narzucają się innym w najmniejszym stopniu. Pasmo sukcesów krótsze czy dłuższe nie przewróci im w głowie. Przerabiali to wielokrotnie, wiedzą że tak jak każde wcześniejsze będzie miało swój koniec. Czasem uśmiechną się z własnych poczynań czy błędów, nikt nie jest nieomylny. Robią swoje. Chwała tym którzy osiągnęli nawet tylko część tych cech.

Powyższy obraz może trochę wyidealizowałem. Oczywiście rzecz nie w tym by odgrywać świętego. Czasem trzeba komuś sypnąć solą, takie czasy. Na szczęście dotyczy to głównie wspomnianego wyżej internetu świat realny rządzi się zupełnie innymi prawami. Czasem trzeba rzucić żartem, dobrze jeśli inni zrozumieją że to tylko żart. To samo dotyczy przepisów i rozporządzeń, głównie tych Made in Mars czyli na wodach PZW. Sporo z nich grzebie nasze wody oraz ich rybostan w tempie błyskawicznym. Więc naprawdę żal, ogromny żal gdy czytam tu jak niektórzy nawołują do bezmyślnego, poddańczego wręcz niewolniczego i ślepego przestrzegania tych najbardziej durnych i bezsensownych typu wpisy do rejestru. Okręgi w których te rejestry zniesiono nie upadły. Taki PZW. Wędkarze nie wiedzą nic o planach czy zamiarach. Dostają decyzje niczym wyrok sądu i cisza psie bo micha będzie pusta. Jak się te przepisy mają do rzeczywistości? Nawet nie napiszę, kto ma wiedzieć ten wie.

Powróćmy dla spokoju do obrazu tego wędkarza. Wędkarz z sporym stażem zazwyczaj łowi dwoma-trzema metodami ewentualnie przechodzi na ścisłą specjalizację i trzyma się jednej. Jedna metoda ogranicza w znacznym stopniu bo przez sporą część roku nie można łowić niezależnie co wybierzemy. Jednak to doświadczenie daje też możliwości rozwoju. Ktoś kto ogarnia dobrze dwie-trzy metody a przy okazji na przestrzeni lat wiele widział szybko i bez problemu może zacząć łowić kolejną. Wystarczy przejrzeć kilka książek, obejrzeć kilka filmów. Wszelkie media udostępniają dziś wszystko. Następnie kupić sprzęt, zmontować wędkę, zaopatrzyć się w potrzebne przynęty.

Wędkarze Ci zazwyczaj znają swoje najbliższe wody. Jedna czy dwie z nich to wręcz ich drugi dom. Nawet zmiany czytają na nich jak elementarz, bezbłędnie. Często słyszy się że nie chcą się dzielić z mniej doświadczonymi wiedzą na ich temat. Dlaczego? Dlatego że już to przerobili, może nawet kilka razy. Zaproś barana na salony a powróci z całym stadem. Stadem niszczycieli i destruktorów. Wcześniej czy później powie sobie krótko - nigdy więcej.

  Koniec?

Temat zdaje się nie mający końca. Wspomniałem tylko o nielicznych zagadnieniach związanych z wędkarstwem dnia dzisiejszego. Wiele pominąłem. Nawet nie próbuję ich rozwijać. Gdybym to zrobił to sam wstęp byłby niczym dłuższy kryminał. Na koniec najważniejsza rzecz: wędkarstwo to nie pępek świata, przynajmniej dla znacznej większości ludzi pomimo że oni też mają swoje zainteresowania. Nigdy i nigdzie nie wolno zapominać o tym co jest ważniejsze. Nawet najmłodsi którym aktualnie się wydaje że poza rybami nie ma nic z czasem to zrozumieją.







 

 


4.5
Oceń
(21 głosów)

 

Ocena sprzętu (ocen: 0)




Wedkuje.pl poleca

 

Elementy współczesnego wędkarstwa - opinie i komentarze

SithSith
+2
Komentarz zbędny ***** z + (2017-05-12 17:22)
barrakuda81barrakuda81
+5
Zaproś barana na salony a powróci z całym stadem... To było dobre:-) Dylemat pojawia się w momencie gdy zaczynasz łowić piękne ryby i masz nieodpartą chęć zwyczajnie pochwalenia się , podzielenia radością z sukcesu. To element którego nie potrafię przeskoczyć...Dobrze jest się cieszyć ale każdy nawet największy sukces o którym nie wie nikt poza mną traci smak a jego wymiar blednie - ot, paradoks...Wypracowałem sobie takie podejście: świata nie zmienię ale postępuję tak jak uważam , jak nakazuje mi sumienie. Wypuszczam wszystkie złowione ryby przez co są ludzie którzy uważają mnie za idiotę i nie mam im tego za złe.Po prostu mają inny system wartości - nie pojmują logiki którą ja się kieruję.Zawsze mi szkoda jak widzę kiedy ledwo miarowe szczupaczki dostaja po łbie ale nie mam wpływu na działania innych które są zgodne z prawem ale niezgodne z moimi zasadami.Żyję sobie swoim wędkarskim życiem i olewam to co mnie złości - inaczej bym zwariował.Mam nadzieję że do niektórych rzeczy ludzie dojrzeją sami. może PZW także kiedyś ewoluuje w coś normalnego bo kropla drązy skałę...Różni są wędkarze i różne są podejścia jak napisałeś.Wędkarstwo jest dla każdego z nas czym innym a i tak je kochamy, jego różne oblicza.Ważne że nas coś w tym kręci - może kiedyś skupimy się na poszukiwaniu wspólnego mianownika zamiast koncentrować się na tym co nas różni.Oby.*****.Pozdr. (2017-05-12 19:11)
malanciamalancia
+1
To prawda. Świata nie zmienisz, a kropla drąży skałę! To są te zasady. (2017-05-12 23:19)
rysiek38rysiek38
+5
W sumie wszystko racja ale dodałbym do tego jeszcze jedną rzecz którą ewidentnie da się odczuć zwłaszcza na wodach gdzie ja akurat łowie a to w większości płytkie i małe zbiorniki a że łowię od osiemdziesiątego roku to jakiś przedział czasowy mam.  do rzeczy : zawsze było tam mniej więcej tyle samo wędkujacych , mniej przestrzegano zasad a złów i wypuść praktycznie nie istniało - kazdy poprostu (większość) kierował się rozsądkiem ,rybostan (zadawalający)jak i sama woda (najwazniejsze) praktycznie przez 20 lat bez zmian a nawet lekko na plus poza wodą NIESTETY . Z czasem coraz płycej .bardziej zarośnięte ,glonów od cholery - nawet słaba zima zostawia straty i mniej więcej od tego czasu coraz gorzej choć wędkarzy coraz mniej i większosć ryb wraca do wody - tu moim zdaniem tkwi problem . P.S. no i wiele gatunktów praktycznie zniknęło lub są bliskie wymarcia (2017-05-13 14:21)
kabankaban
+4
No Krzyś rozpisałeś się :))) (2017-05-14 07:34)
ryukon1975ryukon1975
+2
Grześ temat nawet nie dotknięty.  Gdybym rozwinął pierwsze zdanie -Najważniejsi są ludzie - to do tej pory bym pisał.:)))) Jednak nie chciałem drażnić swoich kibiców i teraz pójdzie coś z "reklamy".:))) (2017-05-14 11:36)
pstrag222pstrag222
0
Najlepeij unikać ludzi , a rozmawiać tylko ze znajomymi o wynikach . Oczywiscie 5 (2017-05-14 19:38)
luxxxisluxxxis
+2
Aleś pojechał...Zazwyczaj jednym tchem biorę cały tekst a tutaj? prawie się udusiłem...:) Jednak coś w tym jest... (2017-05-15 18:13)
LeoAmatorLeoAmator
+2
***** Co prawda tylko liznołeś temat ale trafiłeś w sedno, zwłaszcza o mówieniu innym o swoich miejscach. O takich rzeczach prawie z nikim bo zadepczą. (2017-05-15 21:46)
joniaczekjoniaczek
+1
B. fajny artykuł. Nic dodać nic ująć (2017-05-17 06:30)
Iras1975Iras1975
+2
Powinieneś podzielić to na kilka wpisów, bo nie ogarniam całości. Dla mnie wpis jeden z najciekawszych na tym portalu, ale trochę za dużo naraz.. Dopiszę jeszcze, że jest to trutka dla "portalowego robactwa".. Pisz tak częściej, to robactwo zacznie znikać :)   (2017-05-25 22:38)
ryukon1975ryukon1975
+2
Irek patrząc z perspektywy czasu to całkowicie się z Tobą zgadzam. Za dużo chciałem połknąć za jednym razem. Potraktuję to jako taki wstęp który rozwinę kiedyś na czasie. Jeśli zaś chodzi o portalowe robactwo to nawet jak im Randapu do kawy naleję to się będą śmiać że to cukier. Ja niby jestem ustawiony od strony firmy na pewne sprawy ale czytam i rozumiem. Niektórzy pomimo że piszą jacy są niezależni i "niesprzedajni" mają takie klapy na oczach że Giewont przy nich jest pyłkiem. W d... byli g... widzieli. Na ich wędkarstwie i wędkach świat jest oparty. Dobrze że tylko dla nich. (2017-05-26 07:56)
ryukon1975ryukon1975
+2
Irek tekst o sprzęcie jest w planie. Potrzebuję tylko dwa dni dobrych warunków nad rzeką. Buchnie para z kilku pustych łbów na terenie kraju. :))) Już się na to cieszę.:))) (2017-05-26 10:08)
zbyszek73zbyszek73
+1
brawo świetny tekst teraz czekam na tekst o sprzęcie ;))) bo to istna masturbacja sprzętowa na tych forach ;))) (2017-05-28 06:49)
ryukon1975ryukon1975
+3
Czekasz i masz. Pomimo że nie ja to powinienem napisać. Krzysztof Kloc Team Dragon. (2017-05-28 10:42)
w6i6e6w6i6e6
+3
Fajne tekst. Szkoda, że tak mało takich publikacji na wedkuje ;-) (2017-05-31 15:34)
ryukon1975ryukon1975
+2
Mało bo pomimo że czlowiek się wysili odzew drobny. Napisałemkilka takich tkstów w ubirgłym roku i nic. Jak napiszę o żyłce to odzew jak pizgnięcie z haubicy. (2017-05-31 18:34)
Jakub WośJakub Woś
0
No niestety Krzysiek ale zmusiłeś tym tekstem swoich fanów do czegoś czego robić nie lubią. Do myślenia. Jak napiszesz tekst o żyłce czy kołowrotku to nawet bez czytania można dać kretyński komentarz o "jedynej słusznej firmie" (2017-05-31 19:19)
ryukon1975ryukon1975
+3
Jakub podchodzę do takich opini jak do próżni. Miałem napisać jak do powietrza ale powietrze ma dla mnie znaczenie. Są jednak i fajn ludzie tu niedawno byłem z nimi na rybach porozmawiałem, pośmiałem i o to w tym chodzi. Nie o kij z NASA.:) Bo takie już są ale nimi nawet dzieci tych speców sprzętowych nie będą jeszcze łowić. Cieszę sie że dostałem z góry całkowity spokój, dystans, opanowanie i kontrolę nad sobą. (2017-05-31 20:22)
ryukon1975ryukon1975
+2
Reszta za swój "sprzęt" może się naewt powiesić. Pociągnę za nogę by szybko przydusić i kark srkęcić. Wszysto zostało napisane wyżej. :) (2017-05-31 20:34)
kabankaban
+4
Ja portal traktuję lekko, ale zastanawiam się czy jechać do ciebie w lipcu czy poczekać do sierpnia ? :))) (2017-05-31 21:00)
ryukon1975ryukon1975
+3
Traktuje też tu większość opinii bardzo lekko. Jeśli zaś chodzi o lipiec czy sierpień Poczekaj Grześ coś na czasie podpowiem. Rano cos widzialem, gdzieś byłem. Jutro z rana pewnie będzie powtórka. Tylko jeszcze nie jestem spakowany bo nie wiem gdzie i na co się wybrać. :) Jednak chyba padnie na Wisłok, karp z dołka nie ucieknie.:) (2017-05-31 21:06)
rysiek38rysiek38
+4
No to życzę powodzenia bo taki dziki rzeczny karp to nie lada gratka , te stawowe po zarybieniu czy z komercji nijak się do nich mają (niemam na myśli tylko gabarytów ale ich spryt) i trza się naprawdę nakombinować (kiedys miałem okazję tego posmakować na Wiśle) - było warto (2017-06-01 01:04)
okoniowy_bartusokoniowy_bartus
+2
Przyjemny tekścik, choć powinieneś faktycznie go troszkę podzielić hehe  ;) (2017-06-02 00:20)

skomentuj ten artykuł

 




Aplikacja