Energizer Headlight 3LED w akcji

/ 6 komentarzy / 6 zdjęć


Zachęcony ostrym marketingiem prowadzonym ostatnimi czasy przez firmę Energizer, postanowiłem sięgnąć po ich produkt i sprawdzić czy faktycznie jest taki doskonały. Okazją było wieczorne spinningowanie, oraz nocne wyprawy na brzany, podczas których bez czołowej latarki ani rusz. Chwilę zastanawiałem się czy warto, ponieważ znalazłem całą siatkę starych latarek, z jakichś dawnych wypadów. Trochę się tego nazbierało. Wadą używanych do tej pory modeli, było szybkie siadanie baterii. Co gorsze, latarki noszone w torbie lub kieszeni, potrafiły się "same" odpalić i nad wodą okazywało się, że nie działają. Kto był w takiej sytuacji, rozumie jaki to jest problem i dramat dla wędkarza. Wiązanie zestawów przy mdłym światełku jakie daje wyświetlacz telefonu komórkowego, to nic przyjemnego. Czasami zdarzało mi się, że kupiłem w pośpiechu latarkę, a na łowisku okazywało się, że w środku nie ma baterii! Ale ze mnie gapa! No cóż moja wina, powinienem się domyśleć, że zapłaciłem za latarką, a nie za latarkę i komplet baterii. Niestety pędząc na ryby zdarza mi się mieć głowę pełną innych zagadnień związanych z samym wędkowaniem, niż sprawdzaniem czy latarka aby na pewno świeci. Całe szczęście, że opakowanie Energizer Headlight 3LED zawiera baterie i akurat tym zagadnieniem nie trzeba zaprzątać sobie głowy. Sam produkt jest bardzo fajny. Snop światła, który całkowicie zaspokaja potrzeby wędkarza, można ustawić na mocniejszy lub słabszy wedle potrzeby. Latarka jest malutka i nieużywaną, można schować do kieszonki kamizelki, gdzie będzie sobie grzecznie czekać na następny wypad. Podczas używania, można zmieniać kont padania światła, dzięki ruchomemu elementowi, na którym zamontowane są LEDy. Jest to bardzo pomocne, ponieważ nie przeszkadza daszek czapki i nie trzeba schylać głowy aby sobie przyświecić. Jest to ogromny plus i rozwiązanie niedostępne w niektórych modelach innych firm. Mógłbym napisać, że jest to produkt doskonały, jednak ma jeden minus. Już zdarzyło mi się, że wyjmowałem z szafy kamizelkę, z palącą się latarką. Niestety trzeba zwracać uwagę aby się przypadkiem nie odpaliła. Pociecha jest fakt, że używam jej od początku czerwca bardzo intensywnie i nie zanosi się abym musiał zmieniać w najbliższym czasie baterie. Jeśli firma Energizer wymyśli jakiś patent na zabezpieczenie przed odpalaniem się latarki w torbie lub kieszeni, będzie mieć w swojej ofercie rewelacyjny i bezkonkurencyjny produkt, jeszcze chętniej nabywany przez wędkarzy.

 


5
Oceń
(21 głosów)

 

Energizer Headlight 3LED w akcji - opinie i komentarze

użytkownik65213użytkownik65213
0
Bardzo dobra czołówka. Używam jej drugi sezon na oryginalnych bateriach Energizera i również nie zanosi się w najbliższym czasie musiał je wymieniać. Dodam również że jeszcze mi się nie przydarzyło aby moja czołówka sama odpaliła( ja przechowuję ją w skrzynce wędkarskiej).Pozdrawiam***** (2013-07-19 13:18)
BarttBartt
0
To chyba nie twój poziom mistrzu... (2013-07-20 11:17)
Sebastian KowalczykSebastian Kowalczyk
0
No tak właściwie mogłem o niej naskrobać jakąś epopeję :D (2013-07-20 13:18)
Robson86Robson86
0
Mam taką samą, i również jestem baardzo zadowolony, producent piszący o zasięgu 30 metrów nie oszukiwał. Polecam. (2013-07-21 21:09)
esox61esox61
0
A moja wygrana w konkursie jeszcze nie dotarła. Chyba trzeba poczekać aż producent poprawi mechanizm włącznika tak by latarka się samoczynnie nie odpalała. To niby drobiazg ale czasem decyduje o tym czy w najważniejszym momencie nie zabraknie Powera w bateriach. I cenna wskazówka dla kupujących by na taką "samowłączalność" zwracać uwagę. (2013-07-22 18:25)
marekzalewskimarekzalewski
0
5 dla mojego ulubionego doradcę zakupowego :) (2013-09-05 13:34)

skomentuj ten artykuł