Fenomen feedera

/ 8 komentarzy / 6 zdjęć


W wodzie żyją nie tylko drapieżniki...Zakochanemu bez pamięci w spinningu wędkarzowi trudno jest myśleć o rybach inaczej niż o żądnych mięsa, niekoniecznie zębatych bestiach , które w nieskrępowany niczym sposób folgują swoim morderczym instynktom. Kiedy mówię, że wybieram się na ryby to zawsze pierwszym skojarzeniem będzie szczupak, sandacz, okoń czy boleń... Po latach mojej przygody z wędkarstwem dziś już się nie dziwię, że patrzę na ryby przez pryzmat możliwości upolowania ich moją ulubioną metodą. Nie zawsze jednak tak było. Początki to zawsze była "jakaś tam" spławikówka, gruntówka... Pierwsze złowione w ten sposób małe okonki, płoteczki, karasie wyzwoliły we mnie pasję do dalszego poznawania wędkarstwa, różnych jego odmian i technik. To niekończąca się droga gdzie nie tyle ważny jest jej cel co wszystko to co może nas spotkać podczas jej przemierzania. 
Polowanie na ryby "spokojnego żeru" potrafi być nie mniej fascynujące niż uganianie się za drapieżnikami. Jest w czym wybierać! Ostrożne liny, piękne i złote karasie, leszcze,karpie, brzany,klenie... - miałbym sobie odmówić okazji do zmagań z nimi? 

Nigdy nie grzeszyłem przesadną cierpliwością zatem karpiarstwo nie jest dla mnie... Każda zasiadka dłuższa niż kilkanaście godzin to już nie przyjemność a raczej tortura! Chcąc zapolować na "grzeczne" karpiowate sięgam najchętniej po feeder. Pod tym ogólnym pojęciem kryje się wiele wariantów tej najskuteczniejszej chyba metody połowu ryb spokojnego żeru. 

Szybkie nęcenie przed łowieniem i systematyczne, punktowe donęcanie małymi porcjami z koszyczka wystarczy by zwrócić uwagę rybek. Jeśli dobrze wytypujemy łowisko i "trafimy na dobry dzień" mamy szanse na niezły połów! Z moich obserwacji wynika, że jest to w tej chwili chyba najbardziej popularna metoda wśród "wiślanych" wędkarzy. Sądzę, że jej siła tkwi w prostocie budowy zestawu i operowania nim. Feeder jest oczywistą "wariacją" królującej dotychczas bezapelacyjne "denki" a tej chyba nikomu nie trzeba przedstawiać... Jeśli do tego dołożymy niebywałą wręcz skuteczność tej metody to trudno się dziwić, że tak dobrze przyjęto ją na naszych łowiskach. 

Specjalistyczne kije do tej metody oferują już chyba wszyscy obecni na rynku importerzy i producenci. Wśród bogatej oferty znajdą coś dla siebie miłośnicy polowań na rzeczne brzany i leszcze, jeziorowe liny czy filigranowe płocie. Oczywiście chcąc łowić "ultradelikatnie" jak na warunki tej metody można sięgnąć po picker lub po feeder typu "heavy" jeśli musimy łowić w silnym nurcie. Kryterium doboru kija będzie tu nie tyle gatunek poławianej ryby ile warunki w jakich przyjdzie nam się z nią zmagać. Wyposażone w różnej czułości szczytówki mocne blanki wędzisk typu feeder są niezwykle skutecznym narzędziem w rękach doświadczonego wędkarza. Mam kilka tego typu wędek w swojej "wędkarskiej" szafie i chętnie po nie sięgam.

Polecanie konkretnej marki czy modelu nie ma sensu - każdy znajdzie coś dla siebie a moim celem jest zwrócenie uwagi na metodę a nie robienie komukolwiek reklamy. 

Kołowrotek do feedera nie powinien być "byle jaki"! Wystarczy uzmysłowić sobie jakie ciężary przyjdzie nam miotać (koszyczek czy sprężyna z zanętą swoje waży) i ściągać (w rzece pod prąd!) żeby pojąć skalę przeciążeń z jakimi będzie zmagał się nie tylko nasz kij ale także kołowrotek! Osobiście na wody stojące nawet do pickera nie stosuję kołowrotka mniejszego niż 3000 a w rzece dolną granicą jest rozmiar 4000 choć ostatnio sięgam tu chętnie po "młyny" z "piątką z przodu"... Uważam, że masa kołowrotka nie ma większego znaczenia - wszak kij i tak spoczywa na podpórce. Postępując w myśl zasady, że "duży może więcej" zaoszczędzimy sobie wydatków na nowy sprzęt przez kilka sezonów. 
W zasadzie łowię tą metodą niemal wyłącznie na żyłki ale zastosowanie plecionki czasem bywa wręcz pożądane zwłaszcza jeśli wędkujemy na dużym dystansie lub w silnym nurcie (plecionka to pewne zacięcie i mniejszy opór stawiany nurtowi w rzece ale niekoniecznie przyjemny hol...). Mając kij, kołowrotek i linkę potrzebujemy jeszcze tylko podkarmiaczy w różnych gramaturach uzależnionych od rodzaju łowiska i warunków, paru stoperków,rurek antysplątaniowych, kilku opakowań haków do różnych zastosowań i... to w zasadzie wszystko! 

O takich akcesoriach jak dobra podpórka i solidne "siedzenie" nauczymy się pamiętać sami jeśli choć raz zdarzy nam się o nich zapomnieć - bywają nieocenione. 

Będziemy potrzebować jeszcze dobrej, sprawdzonej zanęty... Każdy ma przekonanie do swoich "tajnych" mieszanek. Rynek jest doprawdy przebogaty... Dla mnie najważniejsza jest prostota przygotowania i aromat ukierunkowany na gatunek ryby, która ma być głównym celem moich łowów - powinien on być dobrze skomponowany z zapachem samej przynęty.
Białe i czerwone robaki, kukurydza, pęczak a nawet drobny pellet podany na zapożyczonym z "karpiarstwa" włosie czy żółty serek skuszą niejedną rybkę! 
Kiedy wybiorę łowisko, przygotuję i zarzucę zestawy punktowo w zanęcony obszar pozostaje już tylko czekać na solidne ugięcie delikatnej szczytówki. Czasem seria nerwowych szarpnięć zdradzi zainteresowanie małej płotki czy krąpia a bywa że kij wyskoczy z podpórek za sprawą karpia lub dużego klenia czy mocarnej brzany! 
W przypadku zdecydowanych brań nie sposób spudłować zacięcia ale delikatne skubnięcia będą już wymagały od wędkarza większej wprawy w ocenie brania. Jeśli uda nam się zwabić aktywnie żerujące ryby to zarówno jezioro jak i rzeka mogą okazać się niezwykle owocnymi łowiskami. 
Jeśli jednak znudzi nas już łowienie leszcza za leszczem (co się zdarza) to feeder oferuje jeszcze jedną alternatywę... Często sam z niej korzystam zwłaszcza wędkując w wielkiej rzece i najczęściej wraz z nastaniem zmroku... Zarzucając jeden z zestawów z martwą rybką lub filetem na haku daję sobie szanse na spotkanie z mętnookim sandaczem, sumem, szczupakiem lub kleniem. To bardzo uniwersalna metoda! Dla mnie feeder jest "królem późnego lata" bo wtedy sięgam po niego najchętniej (można wówczas już łowić wszystko) jednak pierwsze sukcesy przychodzą już w ciepłym kwietniu kiedy z użyciem delikatnego pickera tropię płochliwe liny na jeziorowych płyciznach oraz przedtarłowe jazie i klenie w podniesionych wodach wielkiej rzeki. Zapewne niewielu jest wędkarzy którzy w jakikolwiek sposób nie zetknęliby się z tą interesującą metodą jednak warto czasem sobie o niej przypomnieć gdyż może okazać się atrakcyjną alternatywą dla "standardowej" spławikowej przystawki czy topornej gruntówki. O jej skuteczności niech świadczy choćby fakt, że taki "spinningowy maniak" jak ja potrafi czasem bez żalu porzucić dla niej swoje uwielbiane, wklejanki, jerkówki, ultra lighty...
Prawdziwy "feederowy booom" w ostatnich latach to także wielkie wyzwanie dla rynku bo oczekiwania wędkarzy rosną a wraz z nimi tworzą się wąskie specjalizacje stanowiące prawdziwy egzamin dla producentów i projektantów sprzętu.

Oni niech się zatem głowią jak nam dogodzić:-) a my korzystając z dobrodziejstwa wolnego czasu (różnie z tym bywa) zawsze możemy oddać się odprężającej, feederowej zasiadce...
Gdy już zmęczymy wzrok wpatrując się w kolorową szczytówkę i poczujemy błogą senność wystarczy przymocować do niej zwykły "staroświecki" dzwonek by móc całkowicie się odprężyć a o to przecież (oprócz wielkich ryb) głównie nam chodzi...

 


5
Oceń
(39 głosów)

 

Fenomen feedera - opinie i komentarze

savianosaviano
0
miło się czytało :-) pozdro (2015-02-16 09:44)
MACKO76MACKO76
+1
Noc , Odra , Feder , Leszcz - Browar , żyć nie umierać REWELACJA!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Pozdrawiam zajefajny wpis!!!!!!!!! (2015-02-16 21:36)
LeoAmatorLeoAmator
+1
Tak Feder jest bardzo uniwersalna metoda połowu. A sprzęt do niej można stosować też dość uniwersalnie zmieniając i odpowiednio do warunków dobierając wymienne szczytówki. (2015-02-17 22:31)
krisbeerkrisbeer
+1
Jeszcze kilka lat temu twierdziłem ze spławik to jest moja bajka. Okazało się jednak że nasza Wisełka szybko wymogła na mnie wędkowanie feederem. Według mnie to genialne połączenie wędkowania z wypoczynkiem na ,,łonie'' :) ***** Pozdrawiam (2015-02-18 09:24)
sledziwidzsledziwidz
0
Ja łowię federem na średniej rzece nizinnej jaką jest Motława sprawdza się w 100% .Używam zestawu głównego żyłka 0,20 przypon 0,16 mm koszyk gramatura od 15 g do 25g ale zdarza się że zestaw zostaje jak roślinność w łowisku jest większa ,a Motława jest zasilana wodą spływającą z pól żuławskich bogatą w nawozy mineralne ,ale czystość wody poprawiła się bo są raki taka jest moja ocena czekam na sprzyjające warunki aby rozpocząć sezon pozdrawiam do zobaczenia nad rzeką. (2015-02-21 17:04)
sledziwidzsledziwidz
0
Proszę o informacje czy ktoś z kolegów był w lutym na rybach na Motławie z pozdrowieniami czekam na informacje. (2015-02-21 17:21)
lajcik15lajcik15
0
ja kije karpiowe odłożyłem w kąt łowie federami przez cały rok to najlepsza moja metoda łowienia ryb małych i dużych swietny hol rybka ma szanse a ja ją czuje na wędce i mogę okreslic wage zaraz po zacienciu . Super to opisałeś pozdrawiam. (2015-03-22 08:43)
ryukon1975ryukon1975
+1
Bez najmniejszych wątpliwości można napisać że przejście z tradycyjnych ciężkich gruntówek na sygnalizację brań poprzez drgającą szczytówkę to naprawdę ogromny skok do przodu. Szczególnie w wędkarstwie rzecznym gdzie ta metoda udostępniła możliwość finezyjnego, delikatnego łowienia i takiej sygnalizacji brań, (2016-01-22 05:34)

skomentuj ten artykuł