Gdzie kamienie - tam lipienie...

/ 8 komentarzy / 3 zdjęć


Kilkanaście lat temu, gdy prasa wędkarska była przyklejona do mej dłoni niemal 12h na dobę, a każda minuta powyżej, była spowita tajemniczą mgiełką wypraw wędkarskich - dumałem w domowym zaciszu nad teorią bytowania danych gatunków ryb. Rozmyślałem nad tym czy metrowe szczupaki, można łowić na metrowej wodzie? Czy wielkie sumy, potrzebują kilkunastometrowych dołów, aby dorastać do tak olbrzymich rozmiarów? Czy wzdręgi pływają tylko pod powierzchnią? Teraz, gdy odpowiedzi na te pytania, przyniosły chwile spędzone nad wodą, a mój bagaż doświadczeń jest „odrobinę" większy od tego z czasów tornistra szkolnego, pora zastanowić się nad pewną kwestią – gdzie najlepiej czuje się lipień? A może raczej - Pan Lipień...

Mimo tego, iż godziny spędzone " po kulki " w wodzie, obdarowywały mnie nie jednokrotnie przepięknym kardynałem – szacunek do tej ryby - pala we mnie po dziś dzień. Wiele kilometrów przyszło pokonać, wiele rzek odwiedzić, aby móc w końcu pokusić się o to stwierdzenie – „ gdzie kamienie tam lipienie"...

I nie myślcie sobie – ameryki to ty gościu nie odkryłeś – lecz pozwólcie dokonać i opisać pewnych przemyśleń. Gdy zacząłem swą przygodę z wędkarstwem muchowym, koledzy po kiju, zabrali mnie nad pewną piękną, malowniczą rzekę. Płynąca przez Czechy, zawijała malownicze serpentyny w koronach drzew, po czym wtargała z ogromnym impetem w bajkowe scenerie naszego kraju. Jakże różniła się ona od tych rzek Jury krakowsko – częstochowskiej, które do tej pory odwiedzałem... Całe dno pokryte było żwirem, licznymi kamieniami, nie jednokrotnie większymi od Tofika – pit bulla mojego sąsiada. Oooj pamiętam jak tam było ślisko. Gdyby nie podeszwy wyłożone filcem, pewnie pływał bym szybciej niż myślicie. Do wody dotarliśmy przy granicy czeskiej, abym mógł zobaczyć jak najdłuższy odcinek owej rzeki. Przepiękna sceneria, drzewa rosnące na skalistych zboczach, chyliły czoła ku rwącej galopem wodzie. Wszystko wyglądało jak w bajce...

Zanim się zorientowałem koledzy byli już w rzece. W wodzie po łydki. Prąd oplatał ich nogi oraz wystające głazy, a głębokość nie przekraczała 20 - no może 30 cm. Jakież było moje zdziwienie, gdy zaraz po wejściu do wody zaczęli machać wędkami. Myślę - kurcze, przecież chyba nie będziemy w tym miejscu wędkować? Przecież za szybkooo, za płytkooo, gdzie tu ryba ma się schować? Moje wyobrażenie o głębokich dołach z przyklejonymi do dna „kabanami" brało górę. Po chwili jednak me zdziwienie było jeszcze większe, gdy „patyki" wędkarskiej braci zaczęły energicznie pulsować pod ciężarem wypasionych kardynałów. Toż to szok Panie! Szybka lekcja doboru odpowiedniej nimfy, techniki prowadzenia, i już mogłem się cieszyć dobrodziejstwem tej wspanialej, kamienistej wody.
Kolejną lekcje pokory otrzymałem podczas brodzenia na innym odcinku tej samej rzeki . Po zejściu do wody, postanowiłem przejść kilkadziesiąt metrów do pierwszego, większego przelewu. Ominąłem rynnę, a raczej rynienkę, znajdującą się pod przeciwległym, wybetonowanym brzegiem, gdyż nawet bez okularów polaryzacyjnych, widziałem w niej dno, jak na własnej dłoni. Znajomy zaś, zaraz po ześlizgnięciu się do wody, zaczął puszczać swe nimfetki w okolice „twardego brzegu", gdzie dno było pokryte drobnym żwirkiem, kamykami i piaskiem. Nie powiem - coś tam połowiłem, ale wyniki Jarka rozłożyły mnie nie na łopatki... Kurcze gdzie te kabany się tam chowały? Nie wiem do tej pory...
Takie przypadki Zdarzały mi się niezmiernie często, a kamieniste wody, zawsze obdarowywały nas wspaniałymi rybami. Nie potrzebne były głębokie doły, wielkie przelewy czy szerokie rynny. .. Teraz jestem tego pewien, iż każda żwirowa rynienka, każdy kamyk, każdy prądzik – jest warty obłowienia. Lipień Jest rybą nie przewidywalną. Potrafi ustawić się w wodzie po łydki. Baaa, nawet i po kostki... Nie jest przypadkiem złowienie medalowego lipienia w miejscu – gdzie przeciętny wędkarz, nawet na chwile by się nie zatrzymał. Szczególnie biorąc pod uwagę „kamieniste" rzeki południowej polski - gdzie urzekające okolice głaszczą naszą wyobraźnie, a medalowe ryby stoją niemal pod samymi nogami wędkarza . Łatwo wtedy przeoczyć świetne miejscówki, zachwycając się otaczającym nas pięknem, i maszerując przed siebie w kolorowych szatach matki natury...

Czyż nie mam racji??? 

 


4.8
Oceń
(27 głosów)

 

Gdzie kamienie - tam lipienie... - opinie i komentarze

AmitafAmitaf
+2
Oj na pewno masz rację! Każdy z nas dostaje takie lekcje pokory. Poznawanie rzeki, czytanie wody i długie godziny spędzone na łowisku dopiero nas doświadczają. Moje wyprawy pstrągowe też niejednokrotnie uczyły mnie pokory, ale wędkarstwo się kocha albo nie rozumie. Ja mam to pierwsze. A tak na marginesie; powoli zaczyna mi się marzyć muszkarstwo na naszych zachodniopomorskich rzeczkach właśnie za Kardynałem. Pozdrawiam. (2012-07-05 14:01)
zorrozorro
+2
Tylko Slawku pamiętaj - fly fishing to uzależnienie. Jak już raz sprubujesz - przepadłeś:) Ale... ja uwielbiam tak przepadać:D dzieki za wpis:) (2012-07-05 22:52)
użytkownik101047użytkownik101047
+1
no nie ma co się oszukiwać :) wędkarstwo muchowe to naprawdę najpiękniejsza metoda połowu ryb (2012-07-06 07:55)
AmitafAmitaf
+2
Tak, Kamilu masz rację - to uzależnienie. Dla mnie będzie to (wędkarsko) chyba ostatnie uzależnienie:):) Istnieje - w moim przypadku -, że jak już zacznę to inne metody pójdą w odstawkę:) Tak było z Pstrągiem. (2012-07-07 13:23)
BlancosBlancos
+2
Tak jak napisal kolega Amitaf mozna byc mistrzem na zbiornikach stojacych i jednoczesnie amatorem na rzekach... Rzeki daja niezapomniane przezycia ale bez dosiadczenia mozna liczyc tylko na szczescie. Ja do tej pory spinningowalem glownie na jeziorach i zbiornikach zaporowych sporadycznie (czyli kilka razy) pojawiajac sie na jakies rzece ale ostatnia wizyta na Liswarcie sprawila ze chyba zmienie cele moich wyjazdow wedkarskich:) za barwny opisik 5:) (2012-07-28 00:58)
comtrolcomtrol
+1
Dzięki za cenne uwagi. ***** (2012-10-27 22:17)
użytkownik162240użytkownik162240
+2
kardynaly wspaniala sprawa , wedkarstwo muchowe jest the best 5 (2013-08-08 18:49)
kabankaban
+2
Z muchówką nie da się siąść na dupie i łoić browarki :))) (2017-12-14 14:37)

skomentuj ten artykuł